Obrazy na stronie
PDF

tego pokolenia pozbawionego wszelkich związków z obcemi, a które przez to samo przechowało nietknięte cechy narodowe.

Niesłuszną była powszechna opinia o szpetności i dzikości Hunów. Przestrach zachodnich ludów w obec groźnego najeźdźcy tłumaczy dostatecznie przesadzone opisy historyków. Zamiast śledzenia w tym lub owym namiętnym kronikarzu rysów i obyczajów ludu Attyli, zobaczmy lepiéj, jakie instytucye rozwinęły się pomiędzy jego szczątkami, gdy te w górach Dacyi szukały bezpiecznego schronienia.

W administracyi ustanowionej w Węgrzech przez świętego Stefana widzimy wpływ monarchy, który usiłuje zjednoczyć władzę w swoim ręku. Aby więc odkryć w caléj czystości instytucye Hunów, trzeba ich szukać pomiędzy Szeklerami. Są to potomkowie kilku tysięcy ludzi, którzy w czasie porażki poniesionej przez syna Attyli, schronili się wpośród dalekich gór, aby uniknąć zemsty narodów poprzednio zwyciężonych przez siebie. Jakże się więc rządziło plemię to oderwane?

Podzieleni na różne oddziały, z których każdy liczy trzy lub cztery tysiące jednostek: mężczyzn, kobiet i dzieci. Szeklery dzielą swoją ziemię na kilka okręgów zwanych stolicami, po węgiersku Szek. Ztąd pochodzi nazwa Szeklerów. Ostatni syn Attyli Dengezich, który panował nad Hunnami, nie zostawił następcy. Małe pokolenie uorganizowało się więc, jako rzeczpospolita. Naczelnik każdego oddziału przewodniczy każdemu okregowi. Lud obiera go równie jak urzędników, którzy rządzą pod zwierzchnictwem naczelnika. Każdy obywatel jest żołnierzem i powinien być zawsze gotów do obrony kraju. Głosy żołnierzy stanowią o wyborze naczelnika. Kilka razy do roku mieszkańcy każdego okręgu zbierają się i roztrząsają postępowanie urzędników. Naznaczają wtedy obywateli, którym od czasu jednego zebrania do drugiego powierzony jest wymiar sprawiedliwości. W razie ważnego wypadku obchodzącego ogół, sami starcy składają radę i głosują; podczas, kiedy młodzież otacza ich i słucha, trzymając w ręku dobytą z pochwy szable. Pokazują dotąd w Eresztweny kamienie ułożone syme.

trycznie, na których według podania zasiadali senatorowie Hunów.

Oto krótki zarys rządu Szeklerów od V wieku. Rzecz niewątpliwa, że te instytucye istniały już pod namiotami Hunów, przez których zostały przyniesione z Azyi. To objaśnia porządek nieznany przedtém wielkim najezdniczym zastępom, a jaki panował w obszerném państwie Attyli. Mamy więc prawo utrzymywać wbrew temu co dotąd pisano, że Hunowie mieli dosyć wysoko posuniętą cywilizacyą.

Mniemano, że sady przysięgłych powstały u AngloSaksonów. Otóż widzimy, że i Hunom nie były obce. Zdaje się, że wszystkie prawie ludy trzynały ich się pierwiastkowo. Administracya Szeklerów po stolicach oddawna była już ustanowioną, kiedy św. Stefan założył węgielny kamień królestwa. Prawodawca ten pozostawił ją, a chcąc ją pogodzić z nowym porządkiem rzeczy, uważał ziemię Szeklerów za jeden komitat. Ztąd to królowie węgierscy noszą do dziś dnia tytuł komesów szeklerskich.

Czyż nie godném uwagi, że podobne instytucye liczą blizko trzynaście wieków istnienia? Musimy przyznać przedwczesne rozwinięcie ludu, który ustanowi u siebie od wieków tę równowagę władzy, do której dążą nowoczesne społeczeństwa. Zważmy do tego, że najdoskonalsza, najzupełniejsza równość panowała tam między wszystkiemi. Tak u Hunów jak i u Madziarów, wódz wydaje rozkazy w pochodzie i w bitwie, ale nie ma żadnej innéj władzy nad wojownikami; ostatni z żołnierzy może go powołać do sądu. W chwili zwycięztwa, ludy pokonane stają się niewolnikami, a każdy żołnierz z wojska zwycięzkiego zostaje szlachcicem, tojest wolnym. Taki to pierwotny początek szlachty węgierskiej. Później nastąpiła zmiana, kiedy królowie otrzymawszy moc tworzenia szlachty, na wzór nowoczesny, ustanawiają porzą. dek arystokratyczny, zarówno jak w całéj Europie; ale szlachectwo zachowuje pierwotny swój charakter u Szeklerów. Tam przetrwało szlachectwo nie nabyte, lecz ze krwią przekazywane pokoleniom. Szlachcicem jest tam poprostu każdy Szekler, który zdobył ziemię dziś posiadaną, a ponieważ ludność tamtejsza składa się wyłącznie , Szeklerów, ztąd wypływa, że każdy mieszkaniec jest szlachcicem. Jestto arystokracya demokratyczna, powiedzielibyśmy raczéj, republikańska, gdyby te wyrazy dały się tu połączyć, jak niegdyś w Wenecyi: żaden bowiem szlachetny Szekler nie powinien używać ani ty. tułu, ani herbu. Rozróżnienia wyradzają się z czasem w tym szlacheckim narodzie; ale nikt w nim nie otrzymuje wyłącznych prerogatyw.

Wszyscy Szeklery rodzą się żołnierzami. Obowiązkiem ich strzedz granic podczas pokoju i dostarczać w czasie wojny określonej liczby wojowników. To jedyna ich powinność. W nagrodę zasług wojennych królowie węgierscy udzielali Szeklerom licznych przywilejów: naprzykład uwolnili ich od placenia wszelkiego podatku. Jednakże od upadku monarchii węgierskiej, konstytucya polityczna tego ludų, poniosła nie jeden- uszczerbek. Szekler jest przedewszystkiem wojownikiem, nosi on na obliczu piętno bohatérskiej odwagi. Wnijdźmy za nim do chaty, a ukaże nam z chlubą różnego rodzaju broń, której używa do łowów na niedźwiedzia, ale z któréj przy pierwszej danej sposobności posłałby kulę cesarskim grenadyerom. Ten duch wojowniczy Szeklerów widocznym jest co chwila w dziejach narodu węgierskiego. Żadna ważna bitwa nie obyła się bez nich. W powstaniu ich 1562 roku, mieli 40,000 ludzi pod bronią, tojest prawie czwartą część swej ludności.

Pułki szeklerskie odznaczyły się podczas Napoleonskich wojen. Pomimo długiego pobytu w Niemczech i ustawicznych związków z wojskiem austryackiém, żołnierze nie przywiązali się wcale do sprawy cesarza. Bili się z powinności, ale nigdy nie powstało pomiędzy niemi a Niemcami to braterstwo, jakie się zwykło rodzić między ludźmi walczącemi pod jedną chorągwią. Pamiętali oni, że monarcha, który ciągnał korzyści z ich waleczności, lamał dowolnie ich ustawy; uważali się též za cudzoziemców w obozie cesarskim. Ten wstręt Szeklerów do Austryaków trwa od czasów najdawniejszych

Wpośród tych dzikich gór, gdzie rzadko kiedy postała stopa francuzka, lud rozprawia często o „wielkim cesarzu Francuzów". Bogaty jeden właściciel winnicy chcąc wyrazić poszanowanie dla szlachetnego płynu, nazwał dwie ogromne beczki, zapełniające jego piwnicę, imionami Attyli i Napoleona. Iležto razy tak w Węgrzech jak w Siedmiogrodzie, słychać pogadanki o fran. cuzkich żołnierzach? Starzy wiarusy utrzymują, że się bili z Francuzami bez najmniejszej nienawiści i oddają sprawiedliwość męztwu i ludzkości przeciwników. „Francuzi, mówią oni, są jakby lwy podczas bitwy, a jakby baranki po zwycięztwie”. Szekler zarówno jak i brat jego Węgier jest poważny i zawarty w sobie. Mówi malo, z godnością, i nigdy nie podnosi głosu. Pełen zastanowienia, długo się wprzód namyśla, nim zapyta o co: ale też nie poprzestaje na zdawkowej odpowiedzi i z dziwną logiką powtarza zapytania. Opowié ci nawzajem z równą otwartością swoje zamiary i zapyta o zdanie. Co się tyczy powierzchowności, Szeklery są wysokiego wzrostu, dorodni i silni. Wąsy mają czarne, rysy twarzy regularne. Na obliczu ich odbija wyraz stałości i spokojnej odwagi, połączonej z dobrodusznością, która dziwny ma urok obok Herkulesowej ich postawy. Mówią narzeczem madziarskiém, czyściejszém niż mieszkańcy zachodnich Wę. gier. Noszą zawsze suknie ciemnéj barwy. Huzary Szeklerów dokazywali cudów waleczności w ostatniej wojnie przeciwko Austryakom.

III. SCENY Z ŻYCIA PASTERSKIEGO W WĘGRZECH.

Madziary w ogólności, wyjąwszy bogatej szlachty, nie lubią przenosić się z miejsca na miejsce; ruch okolo domu, gospodarstwa rolnego i hodowli koni, zupelnie im wystarcza. Najdalszym kresem ich podróży jest mis. sto stołeczne komitatu, gdzie ich czesto powolują polity. czne zgromadzenia: wybory, jarmarki i targi, sciagające zazwyczaj mnóstwo ludzi. Te jarmarki i targi ulatwiają

wymianę surowych płodów ziemi na różne przedmioty potrzebne do codziennego użycia. Po każdej stronie ulicy wznoszą się stosy rozmaitego zboża w ziarnie, liści tytuniowych, fajek z czerwonej glinki, dołmanów i kożuchów, koszul z szerokiemi rękawami, butów o mosiężnych obcasach, ciżmów, naczyń i sprzętów domowych. Jakkolwiek obyczajem tradycyjnym każda rodzina umié wyrabiać różne przedmioty i ma do tego potrzebne narzędzia, woli jednak kupować je na targu.

Owe jarmarki odbywające się także po wsiach, ścią. gają całą okoliczną ludność. Tam jedni drugim udzielają nowin i wspólnie radzą o potrzebach ogólnych. Sprzedaż i kupno, podrzędnym są celem zajęcia tego ludu, który przechadza się po mieście z długim biczem, w butach z ostrogami. Ponieważ włościanin mało czyta, jarmark zastępuje mu gazetę; wiadomości przebiegając z ust do ust, nabierają tém więcej znaczenia i żywiej działają na umysły. To tłumaczy dokładne obznajmienie ludu madziarskiego ze stanem kraju, a nawet z zagranicznemi wypadkami. Gerando powiada, że rozmawiając raz z wo. żnicą Węgrem, zapytał go, co wie o jego kraju. – Wiem, odpowiedział Węgier, - że pański naród jest potężniejszy, szczęśliwszy i wyżej oświecony od mojego; wiem także, iż jest równie waleczny jak mój, gdyż Napoleon mówił: gdybym obok moich grenadyerów miał jeszcze huzarów węgierskich, podbiłbym cały świat niewątpliwie. „Co? Napoleon to powiedział, i zkądże wiesz o tém

zyjacielu?" „I jakże nie mam wiedzieć, alboż to nie chodzę na jarmarki?”

• Podróże w Węgrzech odbywają się szybko, lubo nieraz zdarzają się w nich nieprzewidziane przygody., Srodków podróżowania nie braknie: można jeździć pocztą, zwaną przesadnie cesarsko-królewsko-apostolską; ale malo, kto nią podróżuje z powodu wysokiej ceny. Trudnią się zarówno przewożeniem podróżnych kompanie kupieckie, które mają stanowiska po głównych gościńcach. Magnaci jeżdżą własnemi końmi rozstawnemi po drodze: zwykle zaprzęgają do powozu czwórkę koni; kieruje niemi stangret w huzarskim stroju, który wykrzykuje głośno i pali z bicza przy spotkaniu się z innym powozem. Te konie wschodniej krwi wiele mają podobieństwa do arabskich; Ton 1, Masseq 1861,

72

« PoprzedniaDalej »