Obrazy na stronie
PDF

ROZDZIAŁ PIERWSZY.

Urodzenie poety - słów kilka o jego rodzicach – szkolne czasy – pierwsze objawy poetyckiego usposobienia. Pierwsza przyjaźń i pierwsza miłość. Byronizm. Pierwszy krok w świat rzeczywisty – urzędowanie w Warszawie. Książę Lubecki, Dominik Lisiecki, Niemcewicz. Powstanie Listopadowe pierwsze wystąpienie Juliusza jako poety. Wyjazd z kraju.

[ocr errors]
[ocr errors]

„Młodszy wiekiem“, o którym mowa w tym wierszu, to właśnie nasz poeta. Powyższymi słowy sam on siebie opisał w wierszu zatytułowanym „Godzina Myśli“, który był po raz pierwszy drukowany na końcu III tomu „Poez yi“ pary. skiego wydania. Godzina Myśli poświęcona jest wspomnieniom lat szkolnych, wspomnieniom pierwszych marzeń, pierwszych rozczarowań, pierwszej przyjaźni i pierwszej miłości. Wiersz ten stanowi między materyałami, które mam przed sobą, naj. ważniejsze źródło do skreślenia wewnętrznego wizerunku Juliusza w téj właśnie życia jego epoce. Opowiadania osób, które pamiętają te czasy i na młodość jego patrzały, jakkolwiek ciekawe i zajmujące, nie potrafiłyby zastąpić tych zwierzeń z pierwszéj ręki podanych; dostarczają, bowiem tylko szczegółów do zestawienia saméj zewnętrznej strony tego obrazu. Drugiém źródłem jest Pamiętnik Juliusza, pisany w roku 1831 i 1832 już na emigracyi. Posiadamy z niego jednak tylko kilka urywków ocalonych, gdyż reszta zaginęła. Urywki te zamieszczono w roku 1879 w krakowskim Przeglądzie Polskim w zeszycie za miesiąc lipiec.

Odbywał więc Juliusz szkoły „wśród litewskiego grodu“ – w Wilnie. Tutaj także spędził najrychlejszy poranek życia, nim jeszcze został do szkół oddany. Jednakże właściwym jego krajem rodzinnym, krajem, który tyle razy w pismach swoich z wyłączném przywiązaniem wspomina jako swoje krainę.

„Gdzie po dolinach moja Ikwa płynie,

Gdzie góry moje błękitnieją mrokiem –“ nie była to Litwa, lecz Wołyń. Urodził się w Krze

PY.

mieńcu, dnia 23 sierpnia 1809 roku – z ojca Euzebiusza Słowackiego i matki Salomei z domu Januszewskiej.

Ojciec jego zajmował wtedy jeszcze posadę profesora języka polskiego w liceum krzemienieckiém, którą z rąk założyciela tegoż zakładu, Tadeusza Czackiego, otrzymał był już w chwili téjże szkoły otwarcia. Nie długo potém zamienił ją na profesurę uniwersytecką. Właśnie bowiem w tymże roku 1809 ogłoszono w akademii wileńskiej konkurs na katedrę historyi literatury, czyli jak to naówczas tam nazywano, na katedrę wymowy i poezyi. W dowód stosownego uzdolnienia do objęcia téj profesury, zażądano rozprawy „O sztuce dobrego w języku polskim pis a nia“. W skutek tego – po upływie dziesięciomiesię. cznego przeciągu czasu, tyle go bowiem dozwolono do wykończenia żądanéj pracy – zostało do Wilna nadesłanych kilka rozpraw téj treści. Była pomiędzy nimi i praca profesora z Krzemieńca. Po rozpoznaniu wad i zalet wszystkich pism nadesłanych , komisya rozpoznawcza, z profesorów akademii złożona, do któréj przedewszystkiem należeli sławny Godfried Grodek, profesor filologii, i rektor uniwersytetu Jan Śniadecki, przyznała stanowcze pierwszeństwo Euzebiuszowi Słowackiemu. W skutek tego nastąpiło w roku 1811 ostateczne powołanie jego na katedrę i przeniesienie się rodziców poety naszego do Wilna.

Zawód Słowackiego jako profesora wszechnicy był tém użyteczniejszy, że przypadł na czasy, gdzie konieczna potrzeba téj profesury coraz dotkliwiej czuć się dawała. Przez cały ośmioletni ciąg trwa

nia odrodzonego pod kuratoryą księcia Adama Czartoryskiego uniwersytetu wileńskiego aż do owéj chwili, przez cały czas od roku 1803 do 1811, ka. tedra poezyi i wymowy ciągle tam wakowała. Nauk tych nie wykładał tam aż potąd żaden nawet zastępca profesora. Wzywano wprawdzie ze strony uniwersytetu od czasu do czasu różne co sławniejsze w epoce owéj znakomitości literackie i naukowe do objęcia rzeczonéj posady: powoływano na nią najprzód Kopczyńskiego, później Karpińskiego, a dalej Niemcewicza, nakoniec Franciszka Xawerego Dmochowskiego i Woronicza. Lecz wszystkie te kandydatury rozbijały się o jakieś już to polityczne, już osobiste i uboczne trudności, tak iż dopiero więc w roku 1811 zasiadł na téj katedrze po raz pierwszy Słowacki. Był to mąż wielce oczytany i światły. Wprawdzie więcéj on wykształcenie swoje zawdzięczał własnym swoim usiłowaniom, aniżeli mistrzom jakim i zakładom naukowym głośniejszéj sławy. Za granicą bowiem za młodu na żadnych akademiach nie bywał. Krajowe zaś szkoły, w których się kształcił, w tamtych jeszcze czasach zbyt wysoko nie stały. Pomimo tego wszelako, przy gorliwém pełnieniu obowiązków, przy rzetelném zamiłowaniu tak powierzonego sobie przedmiotu, jako i młodzieży, działał Słowacki w zakresie swoim z wielkim dla niej pożytkiem. Co większa, starał się i posunąć dalej samą naukę, którą miał sobie poruczoną, jak o tém najlepiej świadczą pozostałe jego pisma.*) Jak wia

*) Pisma Euzebiusza Słowackiego wyszły w 4 tomach, w kilkanaście lat po zgonie autora, w Wilnie r. 1824–26.

[graphic]

domo, próbował on sił swoich nawet i na polu poezyi. Mianowicie wiele tłómaczył, np. Henryadę Woltera i różne ustępy z dzieł kilku poetów łacińskich. Ułożył wreszcie dwie tragedye oryginalne niezgorszym wierszem, t. j. Mendo ga i Wandę. Sztuki te pisane są wprawdzie zupełnie jeszcze na sposób francuski, czyli jak to zwykle nazywamy, klasyczny; jednakże pamiętać tu należy, że takie to już wtedy były u nas w tej mierze powszechne wyobrażenia. Nikt w tym rodzaju literatury nie pisał inaczej za Księstwa Warszawskiego. W każdym razie tedy działanie takiego profesora, wśród grona dzielnej litewskiej młodzieży, obiecywało Wilnu jeżeli nie takie plony, jakie się – dzięki innym okolicznościom – okazały w późniejszych latach, kiedy to liczył się do uczniów uniwersytetu Zan i Mickiewicz, to zawsze jednak zapowiadało ono rzetelne i przeważne korzyści. Do ziszczenia ich zupełnego atoli nie przyszło; we trzy już bowiem lata po przeniesieniu się swojém do Wilna, t. j. W roku 1814, zakończył profesor życie. Umarł przedwcześnie, w czterdziestym drugim roku wieku, na piersiową słabość, która o wiele rychléj wycieńczała już siły jego.

Tyleśmy mieli do powiedzenia o ojcu.

Co się tyczy matki, to opowiadania wszystkich, którzy ją znali, w tém się zgadzają, że jeżeli które z rodziców usposobieniem swojém mogło wpłynąć na ów wyższy i excentryczny nastrój ducha Juliusza, to rozumieć to należy właśnie o matce, która też w nim całe swoje szczęście widziała. Był on dla niej jedynym celem życia, jéj dumą, jéj nadzieją, jéj wszystkiém na ziemi.

« PoprzedniaDalej »