Obrazy na stronie
PDF

stowski, Józef Weyssenhoff i Julian Niemcewicz. Korrespondent Warszawski zaczął -wychodzić" od 3 maja 1792. Gazeta Warszawska, wydawana przez A. Lesznowskiego deputowanego na sejm z miasta Warsz. Korrespondent war. pod redakcyą Woje. Pękalskiego pisarza przy sądzie kassacyjnym. Wszystkie te pisma czasowe, oraz inne spółcześnie wychodzące wpływ znaczny na literaturę wywierały.

OKRES VII

MICKIEWICZA.

Od wystąpienia Ad. Mickiewicza, czyli od 1822 do naszych czasów.

§ 142. Znamię ogólne. Po wiele ważnych wstrząśnieniach w Europie, które kongresem wiedeńskim 1815 r. zakończono, nastąpiła zmiana także w świecie umysłowym, mianowicie pozbyła się Europa wielu średniowiecznych narośli i uprzedzeń. W skutku ogólnego kierunku ducha i u nas przyszło do badań i uczenia się na większe rozmiary, aby tak oblicze przeszłości odsłonić, jako też i obecności być świadomym. Nastąpiła tedy pewna wewnętrzna zgoda po tylowiekowem błąkaniu się, macaniu i wątpieniu, co za posunienie się naprzód musimy poczytać.

§ 143. Język. Jeżeli w czem postąpiliśmy znacznie w tym okresie na polu naukowem i badawczem, to we względzie językoznawstwa. Cały zastęp mamy zastanawiających się nad mową, prawie wszechstronnie. Dziś już nie tajemnicą, jakim gościńcem iść należy, aby nie zboczyć i z każdym dniem jesteśmy pewniejsi siebie. Jednak zbyteczne uczenie się języków obcych i częstokroć niczem nieusprawiedliwione używanie ich, wielce ojczystemu szkodzi.

§ 144. Zakłady naukowe i oświata. Że szczęście narodów i trwałość państw ostatecznie opiera się na oświacie, w naszych czasach stało się już pewnikiem. Wszędzie więc w tym kierunku postępują. U nas to samo dzieje się w miarę okoliczności. "Wprawdzie niektóre zakłady naukowe przestały istnieć, wszakże natomiast inne się podnoszą, lub dawniejsze czynniejszenii się stają. Zwrócenie uwagi na lud powoduje zakładanie uczelni początkowych; liczba czytających powiększa się a tern samem i wiedza szerzej zapuszcza korzenie.

Tu umieścić powinniśmy Klementynę z Tańskich Boffmanową, zmarłą d. 21 września 1845 r. w Passi pod Paryżem, której dzieła nauczające powszechnie są uwielbiane i cenione, aktora przez swoje pisma wywarła na młode pokolenie wpływ tak wielki, jak żadna dotąd kobieta.

§ 145. Podział jak wyżej.

1. POC/ffl.

§ 146. Przebrnąwszy morze ciężkich doświadczeń i zmarnowawszy kilkowiekowe siły, dopiero się przyszło do poznania, że poezya ma to wyrażać, co w nas jest i około nas, a zatem że ani treść, ani forma jej nie mogą być pożyczane i składane, że owszem muszą być własne i jednolite. Od chwili tego uznania posiadamy własną poezyą. Na tę myśl wpadali już Bogusławski, Niemcewicz i Woronicz. Ich następcy rozwięzują tę zagadkę zaszczytnie i możemy się spodziewać że nasi potomkowie w dawne błędy nie popadną.

A. POEZYA LIRYCZNA.

§ 147. Każdy prawie człowiek miewa w życiu chwilę, w której chciałby wyśpiewać, co ma na sercu. Tak samo ma się rzecz z naszymi wieszczami tego okresu; rzadka u nich pieśń (rozumie się, mająca wartość niewątpliwą), acz w ogóle mnogość ich niesłychana; tylko czasami chwytają za gęśl. Kiedyś może będą wyłączni pieśniarze, dziś ich niema mimo usiłowania, prócz jednego, a tym jest:

Bogdan Zaleski. (Ur. około 1800 we wsi Bohatyrce, gub. kijowskiej. Na naukach byl w Humaniu 1815—19 r., zkąd udał się wraz z Goszczyńskim do Warszawy 1820; 1BoWk*i)WcaU^ u., później się trudnił nauczycielstwem przy Górskim i synie wwsfajA^fftww jenerała Szembeka (aż do 1830). Przedmiotem jego pieśni Vi'l!c^fu«|xBfiwv. Ukraina. Kto nie przyzna, że tę matkę Ukrainę, jak ją nay^^^^Jj^ żywa, pieści a pieści, a jednak te pieszczoty coraz nowe? rW«Uaf<Uowa,'uderza i w strune relig'jDĄ> a przecież najmilsze są te pie•^^wltSna wW*. śni, w których na oko niby mniej sztuki i nauki, jak Śpiew ■f^*rdffinlniMiiK> e: poety, Rojenia wiosenne i t. p. Na dziejach osnowane muUUowt^^»ru(. SZą pospolicie dopiero przez głowę włazić do serca; a jednak jego dumy mają wielki urok. Pieściwszego, słodszego nad język Bogdana żaden naród nic nie ma nie wyłączając i Petrarki pod napisem: Dumy a Dumki t. 2, w Pozn. 1842, a pod nap. Poezye, w Petersb. 1851.

§ 148. Przytaczać tu liryczne utwory celujące wszystkich polskich piewców tego okresu nie ma potrzeby; bo któż nie zna np. pieśni o Wilii i Maurytańskiej ballady, albo Gdyby orłem być, albo Gaszyńskiego Trzech gwiazd, Al. Borkowskiego Zolu na śmierć brata Józffa (który ze swej gęśli czarujące dźwięki na cześć Greków wydobywał), i tylu innych na uściech narodu żyjących? a każdy nasz poeta wyśpiewał ich mniej lub więcej.

Deotyma (Jadwiga Łuszczewska) odznaczająca się łatwością w improwizowaniu pięknych poematów. Wyszły jej dzieła w Warsz. 1854 r. pod tytułem: Improwizacye i Poezye. — Wiele zaś urywkowych improwizacyj znajduje się po różnych pismach czasowych, a jeszcze większa liczba w rękopismach.

B. POEZYA POWIEŚCIOWA.

§ 149. Ten rodzaj nadewszystko wzniósł się i zakwitł u nas. Gdyby nie zazdrość lub zła wola, świat powinienby polskim powieściarzoin przyznać dziś pierwszeństwo; a nie przyzna dzisiejszy, sprawiedliwsza potomność wypowie później to słowo prawdy. Jak zbliżyliśmy się do tej tak ważnej doby, toby o tem trzeba osobną książkę napisać, aby dokładnie opowiedzieć; tedy tylko wspominamy, że wglądnienie w to, co się działo w piśmiennictwie innych narodów i poznanie ich ducha, a zatem od chwili przyjścia z jedno do wszechstronności, rozjaśniło się nam którędy stąpać należy. Najjaśniej to pojął Mickiewicz i stał się wyrazicielem nowej doby. Spór o klassyczność i romantyczność prędko przeminął, a ułuda że można pisać z francuzka, z angielska lub na wzór jakiegokolwiek innego narodu, znikła w mgnieniu oka. Właściwy duch przeważył i teraz ma się rozwijać wedle wiekuistych praw piękności.

§ 150. Celaiiejsł pisarze powieści.

Kazimierz Brodziński urodzony dnia 8 marca 1791 roku w Galicyi we wsi Królówce, dla tego podpisywał się niekiedy Kazimierz z Królówki. Ukończywszy nauki w Tarnowie, wstąpił do artyleryi pieszej w roku 1809. W bitwie pod Lipskiem raniony dostał się do niewoli Prusaków. W roku 1814 wróciwszy do Warszawy, i otrzymawszy uwolnienie od służby wojskowej, poświęcił się z zapałem naukom i poezyi. Rzewna czułość duszy młodzieńczej zarówno w sztuce, jak w życiu miłującej nadewszystko prawdę, szczerość, uczucia i szlachetną prostotę, nie dała się zaspokoić zimnem naśladownictwem wykwintnej poezyi francuzkiej, którą właśnie wówczas w Warszawie za wzór przyjęto. Znając język i litetaturę niemiecką, w niej wolał szukać przykładów^do kształcenia swojego talentu; przedewszystkiem zaś zgłębiając pieśni ludowe i charakter ludów słowiańskich, wydanie w poezyi narodowego ducha słowiańszczyzny za główny cel sobie założył. Nowe to w owym czasie dążenie oburzyło niechęć wiernych uczniów Laharpa i Boala uważających się za nieomylnch sędziów każdego rozwijającego się talentu. Zniósł cierpliwie osobiste docinki Brodziński, lecz broniąc rzeczy, nie siebie, napisał piękną rozprawę o klassyczności i romantyczności, umieszczoną w Pamiętniku Warszawskim z r. 1818, którego wówczas sam był współwydawcą. Rozprawa ta stała się pierwszym hasłem następnej literackiej walki i nazwiska klassyków i romantyków walczącym stronom nadała. Pełen skromności Brodziński nie mięszał się w obudzoną przez siebie polemikę, lecz kolejnem ogłasza

« PoprzedniaDalej »