Obrazy na stronie
PDF

żne miejsce w historyi cywilizacyi Słowian zajmujące. go obrazu, który może ktoś wykończy po mnie w dziele specyalném. Przystąpmyż więc do rzeczy, i przedstawmy w zarysie gminę wiejską, zupełnie wolną, al. bowiem niczyich prócz monarszych rządów nie uznającą nad sobą, i samorząd tudzież prawodawstwo posiadającą własne.

$ 27. O pszczelnictwie, w Polsce przed wieki kwi. tnącém, są w najdawniejszych kronikach i aktach urzę. dowych (kronice Marcina Gala i dyplomatach tynie. ckich) napomknienia, które wciąż, aż do statutu warteńskiego (r. 1420 i 1423) idąc, wspominają o barciach dziedzicznėm prawem po puszczach dzierżanych. Inne spominki z statutów w pierwszym tomie tego dzieła opisanych, tudzież z akt radzieckich Kamieńczyka mazowieckiego (leży przy ujściu Liwca do Bugu) wyję. te (1), odnoszą się do gmin, które, po nowém urządzeniu kozienickiej i prasznyskiėj puszczy, i po wyforowaniu bartników z lasów rządowych, reskryptem Kommissyi rządowej przychodów i skarbu królestwa polskiego r. 1826 nakazaném, ustaly, a prawa ich poszły w niepamięć. Dawnemi czasy prawa te wysoko szanowane, znajdowały wielką u rządu opiekę. Nie będąc one, według wyrażenia się ich samych, ani magdeburskie, ani ziemskie (pisane), utrzymywały się zwyczajem. Polegały na zborze czyli na wiecy, na zarządzie czyli na gminnym urzędzie, i na sądach bartnich. Miała gmina w osobie każdego Starosty, okolicznemi dobrami kró

(1) Porówn. artykuł Lelewela pod tytułem Pszczoły i bartnictwo w Polsce w tomie IV jego dzieła Polska dzieje i t. d. na str. 505 natp. O statutach sielskich $ 226, 227, I. tego dzieła zobacz, a o aktach radzieckich Kamieńczyka drugi przypisek do & następaego porównaj.

lewskiemi zawiadującego, opiekuna, który się, jak statuta bartnie mówią, żnosił z jurysdykcyą gminy bartniej, i sprawy jéj przed siebie wywołane w ostatniej instancyi rozstrzygał. Gmina prasznyska (weźmy tę za przykład), z kilkunastu sioł i dwóch przyległych im miasteczek, Prasznysza i Ciechanowa, składająca się, wybierała sobie na zarządcę Starostę bartniego, miodowym téż zwanego, biorąc go z ludzi stanu szlacheckiego, własność bartnią w puszczy posiadających, a ten Podstarościego sobie wybierając, używał go w miejsce Woźnego. Wybierała też Sędziego i Podsędka, tudzież po dwóch dla każdego zastępców, którzy pod karą usuwać się od przyjęcia urzędu nie mogli. Starosta sprawując zarząd gminy, czuwał nad jéj moralnością, porządkiem, bezpieczeństwem, własnością i t. d. Utrzymywał więc w dobrym stanie drogi i mosty, podejrzanych i poszlakowanych oddawał pod sąd, własnością się i t. d. opiekował. Własność składała się z boru i łąk, która nie mogła ležéć pusto, boby przez to należący się Królowi dochód przepadł. Kto więc opuszczał się w swojem gospodarstwie, winien je był albo bliskiemu ustąpić krewnemu, albo, gdy go ten nabyć nie chciał, sprzedać nieosiadłemu, czyli, jak się wyraził statut, „zgłodniałemu“, to jest zatrudnienia nie znającemu bartnikowi. Takiemu wtedy tylko osieść między sobą zabronić mogła gmina, gdy mu dowiodła, że jest bekartem lub złym człowiekiem. Tak więc dawne słowiańskich gmin o przybyszach, w salickiéj już ustawie wyrażone, prawo istniało i tu we zwyczaju, aż go wreszcie przeparło pisane prawo, postanowiwszy: że każdy, komu statut na zawadzie nie stanie, może być przyjęty do gminy, po zaprzysiężeniu posłuszeństwa urzędowi miejscowemu. Od statutu więc, a nie

od zwyczaju, miało odtąd prasznyskiej gminy zależeć prawo.

§ 28. Sąd bartni, który w następnym tomie opi. szę, zajmując się rozpoznawaniem spraw o własności i posiadłości w lesie rządowym nabytéj, stawia dowód na to, że każdy członek gminy mógł korzystać z powszechnej własności, i na wyłączną czyli na dziedzi: ctwo, byle to bez cudzej nastąpiło szkody, obracać ja miał prawo. Ten więc, komu las rządowy w posiadanie oddano, nie mógł bronić bartnikom robić w nim tak zwanych „wyczynków“, i zakładać barci na poży. tek skarbu. W pierwszym przypadku osiadający w le. sie bartnicy, osuszali sobie łąki, osadzali pszczołami drzewa, jedném słowem, własność (jak w § 227 tomu pierwszego powiedzieliśmy) nabywali, nieużytki obra. cając w użytki. W przypadku drugim same tylko wy. czyniali sobie barci, a przeto będąc w jedném imieniu (dobrach) dziedzicami, bywali w drugiém posiadaczami. Pojmujemy ztąd, co znaczyło wyrażenie się $ 26 warteńskiego statutu: że kto ma barcie, może w cudzym lesie brać w posiadłość drzewo, a właściciel bronić mu tego nie może; tudzież co rozumiał statut mazowiecki z r. 1529 i konstytucya sejmowa z r. 1550, gdy się wyraziła w te słowa: że jeżeli monarcha dawszy komu dobra, odgraniczy je od przyległych dóbr swoich innych, to w dobrach takich, za prywatne już uznanych, bartnikom nie wolno zakładać barci (1). Pojmujemy też, jak rozumieć akta radzieckie miasta Kamieńczyka, które mówią o sprzedażach, darowi. znach, zastawach i t. d. ląk, pól, sosien, w puszczach królewskich wyczynionych, o udziałach tamże naby

(1) Stat. maz. w VI str. 288 tego dzieła, r, 1560 Vol. II, 598.

tych, o zastawach „kątu" w lesie i t. d. (1). Zachodził tu bowiem ten sam stosunek, co w niemieckich markach a moskiewskich gminach, w których, zwyczajem już za Rzymian istniejącym, upowszechniło się prawo: że własność powszechna, o ile ją (za wiedzą i wolą, rządu) pług, kosa i topor naruszy (2), przechodzi w prywatną. Jakież było urządzenie téj, czyli staromoskiewskiéj gminy?

§ 29. Udwarzając się, czyli dwór (inieszkanie) na jakowém miejscu zakładając sobie rolnik, sielił się (osiedlal) na niém, i stowarzyszał z sąsiadem; przez co z dworów powstawały sioła, które przez posuwanie się pluga, kosy i toporu, coraz się więcej mnożąc, coraz téż lepiej szerzyły rolniczy przemysł. Sioła te dwojakiego były składu, jedne drewniami, że z dworów się z drzewa pospolicie budowanych i rozproszono stojących składały (3); drugie zaś, że kilka takowych w jedną całość skupionych zawierały drewien, wsiami pospolicie zwano. Sioła te organizując starszyzna miejscowa, Dziesiętników nad niemi i Setników stanowiła, których już snadź zastali w Nowogrodzie Waragowie, gdy w nim swoje rozpostarli rządy (4). Nimi posłu

(1) Archiwum akt dawnych w Warszawie będące, o którém » VI str. 2 tego dziela wspomniałem, posiada resztki akt bartnich, pod okiem Starostów miodowych (Praefecti melicidarum) f. 1660-1780 sporządzonych, które po r. 1826 dostawszy się do Kamiebezyka, ztąd do arohiwum warszawskiego przesłane zostały. W tych aktach czytamy: donavit arborem pinaticam, vendidit arborem cum opibus, mcli. Acium cum prato, sortem suam, certam partcm anguli Grochocki-Koskowo (nazwa wyczynionego kata) obligavit, divisio prati. At do r. 1688 pisu. no te akta po łacinie, odtąd po polsku.

(2) Qua falx et arater ierit, stoi w pismach rzymskich mierników (agrimensores).

(3) Tego dzieła I. $ 547.

(1) Pod r. 986, 992 wzywał Włodzimirz W. na radę sockie (inne rokopisy czytają sotniki) i desackie. Nest. ljet, 46, 68, 54.

gując się, zbierali podatki z dworów, podziesiątkowa. nych i na sta podzielonych (1). Toż samo uczynili Tatarowie, którzy, jak się kronikarz wyraził, podzielili lud ruski na dziesiątki i sta; co ma znaczyć, że Mongołowie zastawszy na Rusi ów podział (2) ludu, tém chętniej się do niego zastosowali, gdy im takowy poprzednio już znany był dobrze (3). Jedyną nowością, jaką zaprowadzili Tatarowie, były większe rozmiary w rozkładzie owych dziesiątków i stów poczynione. Podzieliwszy je na tak zwane śmy, czyli na wielkie tłumy, przełożyli nad niemi kontrolującego je urzędnika, Ciemnikiem nazywanego (4). W długie czasy mając Tatarzy ćmy na mysli, kijowskie téż i podolskie powiaty, wtedy nawet, kiedy tam nie władali, nazywać ćmami nie przestali (5).

§ 30. Po złamaniu tatarskiego jarzma, i po rozpędzeniu émy wespół z Ciemnikiem, pokazało się, że rolnicze gminy moskiewskie na jednodworcowe się z postępem czasu zamieniły. Komu Car dał z swéj laski prawo pobierania dochodów z gminy, ten nią i rzą. dził, tudzież w imieniu jej stawał w sądzie (6). Pri

[ocr errors][ocr errors]
« PoprzedniaDalej »