Obrazy na stronie
PDF

cznym i religijnemu fanatyzmowi stronnictw. Kiedy walka religijna przeniosłą się z literatury na pole praktyczne, syst^mat oświaty zgubnie wpłynął na jej losy. Bitwy uliczne młodzieży rozmaitych wyznań, na które zwierzchność szkolna patrzała przez szpary a najczęściej sama je podmuchnęła, rozzuchwalała młode pokolenie, napawała niezgodą serca młodych ziomków, którzy potem na drodze politycznej niejednokrotnie spotkać się z sobą mieli. Akademicy krakowscy napadali na zbory i osoby protestantów, protestanci na katolików, uczniowie jezuiccy na akademików i protestantów, uczniowie wszystkich wyznań zagrzani religijnym zapałem na Żydów. Te księdzowskie i żacze wojny domowe, wśród których wzrastał młodzieniec, czyliż mogły napoić go dobrym przykładem, kiedy wróciwszy do domu poszedł jako obywatel na sejm i sejmik, gdzie właśnie ziomek ziomka najszczerzej wspierać był powinien? Dziecię w szkołę przywykłszy do ducha partji, nie mogło następnie wyobrazić sobie inaczej publicznego życia; przywykłszy do burd w masach, nauczyło się lekkomyślnie same sobie domierzać sprawiedliwość, czego jest mnóstwo przykładów w domowych dziejach naszej szlachty. Jak w szkołach jedni służyli sprawie Akademji, drudzy Jezuitom, inni różnowiercom, tak w życiu publicznem jedni przystali do jednych, drudzy do drugich magnatów;— i oto według nas nasienie stronnictw co następnie rozdarły Polskę. Nie były one wynikiem prawa i swobód krajowych, tylko niestety w pięknych obywatelskich swobodach znalazły wsparcie. Cóżkolwiekbądź, w epoce Jagiellonów szkoły wpływały tylko na czystą oświatę narodu, ale już niejeden światły i bezstronny miłośnik kraju, westchnął może widząc jak targają na trzy strony dostojną naukę, która w tćm szamotaniu koniecznie że się skrzywić i sponiewierać musi.

W chwili zgonu Stefana Batorego (1586) i w końcu naszej epoki, widzimy trzy stronnictwa, trzy naukowe obozy, gotowe do wzajemnej walki o zawładanie opinją rodaków:

1. Akademja krakowska ze swemi kolonjami, uprzywilejowana od papieżów i królów, matka-karmicielka (Alma mater) oświaty. Ciało czysto naukowe. Do jćj wpływów należą szkoły katedralne.

2. Jezuici ze swemi szkołami, wsparci potężnem imieniem obrońców orthodoksji, posiadający ogromne dobra, niepospolitych ludzi i wpływy na królów i magnatów.

3. Protestanci rozmaitych wyznań, łechcący nowością, ponętni imieniem czystych ewangelików, reformatorów spróchniałej starzyzny, wyjarzmicielów ducha z pod Papizmu.

Nim w przyszłości opowiemy los tej walki, rzućmy okiem na oblicze szermierzy. Sprawiedliwość każe wyznać, że oblicze akademji krakowskiej najdostojniej wygląda. Jezuici morzą ducha, protestanci pozbawiają go wszelkich najkonieczniejszych wędzideł, akademja oświeca go pochodnią nauki, ogrzewa duchem wiary niepokalanej ubocznemi względami. J?zuici pocą się nad djalogami, protestanci nad swobodnem rozprawianiem w rzeczach wiary, akademicy nad naukową dysputą. Jezuici dla pozyskania wpływów pochlebiają powadze, prottstanci w tychże widokach kadzą rozumowi, akademicy wpośród niedostatku pracują nad niepopularną Arystotelesową filozofją, nie troszcząc się o głośną sławę i byt wygodniejszy. Jezuici krzewią uniwersalne zasady Rzymu, protestanci obce wyobrażenia Niemiec, akademja jest czyściej polską ze swoim elekcyjnym rządem, ze swojemi dysputami istnie sejmowemi. Akademja była umiarkowaną w swoim zawodzie we względzie zadań czasowych, a wiadomo że w chwili ważnych burz towarzystwa i jego opinji, zasadom umiarkowanym powodzić się nie zwykło. Wróćmy do naszego przedmiotu.

Przy tylu kolonjach akademickich, przy tylu szkołach katedralnych, zakonnych, protestantskich, widzimy, że stan oświaty w Polsce nader był ożywiony. Komu zamało było nauk będących w kraju, kto chciał stanąć na stopniu europejskiego ukształcenia albo przynajmniej zaimponować tem rodakom, udawał się na nauki za granicę. Powiedzmy na chwałę naszych magnatów duchownych i świeckich, że nieraz niedostatniej szlachcie podawali tu rękę. We Włoszech kwitły uniweisyteta: w Rzymie gdzie między innemi pobierali nauki Kopernik, Szymonowicz, Szmiglecki; w Padwie gdzie był rektorem Zamojski, i gdzie się kształcili: Samuel Maciejowski, Jan Kochanowski, Górnicki, Janicki, Struś, Nidecki, Marycki i wielu innych z katolickiej młodzieży. Protestanci lub mający skłonność do protestantyzmu udawali się na akademje niemieckie, i tak w Wittenbergu uczyli się: Orzechowski, Frycz Modrzewski, Warszewicki, Sarnicki, Górkowie; w Lipsku: Tomicki, Seklucjan, Stryjkowski; w Strasburgu: Ostrorogowie i Radziwiłłowie; w Bazylei: Jan Łaski, Iłowski i t. d. Wędrówki te jeżeli z jednej strony dawały pole pragnącej światła młodzieży, z drugiej były powodem nawożenia do kraju zarozumiałości, złych obyczajów, obczyzny, niedobrych politycznych i religijnych nowinek. Czuł to Zygmunt I i w r. 1534 zabronił był tej naukowej włóczęgi; ale w lat dziewięć na nalegania magnatów zmuszony był cofnąć swój zakaz. Pisze Warszewicki, iż sławny Samuel Maciejowski tak ubo

[ocr errors]

lewał na obyczaj wysyłania młodzieży za granicę: „Synowie naszej szlachty wprzód nim dojdą młodzieńczego wieku posyłani do obcych krajów, ciernie zamiast róż do domów przywożą; raczej rozwiązłe i swawolne obyczaje niż naukę. Wróciwszy w ojczyste progi, zakładają dla się dwa cele: albo wejść w służbę kościelną albo polityczną. W marnem oczekiwaniu bogactw, kiedy ich nadzieja zawiedzie, na cudze się łakomią. Przywykłszy do zbytków niemieckich lub rozkoszy włoskich, wnet po przybyciu do domu zmieniają obyczaje. I oto: jelni ozuci w sandały, drudzy przy kindżałach, owi z rozmaitą bronią i rusznicami, pijani, w rodzaju kuglarzów we dnie i w nocy włócząc się po ulicach, nietylko w domu lecz i w mieście dają przykład wietrznej lekkomyślności". Zaiste! jeśli to trafny obraz, to się prędzej da zastosować do młodych paniczów, bo biedna szlachta pospolicie na cudzym koszcie za granicę wysyłana, wracała do kraju z dobrym plonem nauki i chlubnie potem zasłużyła się krajowi.

Panujący i możniejsi panowie wychowywali swe dzieci w domu, pod okiem cnotliwych i uczonych mistrzów. Przy synach Władysława Jagiełły był Wincenty Kot arcybiskup gnieźnieński; synów Kazimierza Jagiellończyka wychował znakomity Długosz i Kallimach (zajście między niemi może nastąpiło ztąd, że na przewrotne nauki "Włocha zacny Polak się oburzał); Grzegorz z Sanoka był nauczycielem Tarnowskich; Eustachy Trepka Górków; Bartłomiej Groicki Bonarów; Skarga Tęczyńskich. Za przykładem magnatów szła i drobna szlachta, ale tutaj brak dobrych i niedrogo kosztujących nauczycieli był powodem, że oświata klasy szlacheckiej nie stała na wysokim stopniu. Żołnierska prostota naszej szlachty czuła potrzebę nauk, ale się na ich całej ważności poznać nie umiała. Erazm Gliczner

Dzieje Lit. T. 1- 15

na schyłku XVI wieku piszący, tak powstaje na domowe nauki u szlachty: „Jest teraz ten obyczaj w Polsce u ziemiaństwa i mieszczan, chować bakałarza który doma pokątnym obyczajem ćwiczy a uczy dziatki, ale nie wiem by się z takiej nauki młodzieniec ku czemu dobremu przydać miał. Jako się nauczył doma w kącie przylegać, zawżdy się taki chronić ludzi czystych a uczciwych będzie, więcej się oglądać na piec niż na ludzi. Jeśli mu się trafi między poczciwymi ludźmi być, nie mając w sobie żadnej bezpieczności, będzie siedział by na szydłach, a jeśli go zasiędą, kręcić się a wiercić się będzie, radby corychlej uszedł, dla czego nazować go domalegajem albo błaznem jakim nikczemnym. Ci którzy między gromadą jaką studentów studjują, małą się inaczej od tych którzy doma tylko sami jakoby jacy pustelnicy albo mnisi w klasztorze szkołują. Pożyteczniejsza jest, dać na wielkie miejsce syna na nauki do Krakowa, do Włoeh albo do Niemiec, niż go w miasteczku przy bakałarzu bawić, kędy się jedno na rybaldję albo sekundarję sadzi, a o nauki nie dba. U nas Polaków płacić pieniędzy nie chcą, snać drugi woli się za szeląg albo za grosz dać ukrzyżować, aniżeliby go miał udzielić na nauki synowi swemu i ten obyczaj nietylko jest u trochę zamożniejszych ludzi, ale prawie u panów samych jako szlachty, gdzie nie tylko pieniądze są, ale też i gumna naprawione i nasadzone brogami stoją. Ma pan ojciec pieniądze na co inszego, ma na piwo i na ubiory, ale ich niema dla nauczyciela. Przez wszystek kwartał nie chce mu się wiele wydać, jedno dwiema groszami albo trzema chce odbyć, dzierżąc się zwyczaju jakoby pospolitego: introitales dwa pieniądze, remissionales szeląg, a precium kwartalne dwa grosze... Drugi nie umie też szanować człowieka, któremu na wychowanie dziecię swoje po

« PoprzedniaDalej »