Obrazy na stronie
PDF

swoich Polaków i Litwinów wystawić kazał, greckiej wiary wyznawców na rzymskie, lub inne jakowe wy: znanie nie przeciągał. Ządała też, ażeby dáwny skład rządu, skarbu i sądów w całości zachowal; a gdyby w czémś koniecznie zmienić co wypadało, z radą się państwa o tém porozumial; ażeby grodów i urzędów Polakom i Litwinom nie powierzał, każdego przy tym majątku od rządu mu danym (pomieściu), jaki posiada, zachował, puścizn nie zabierał, żony i dzieci za przewinienie męża i ojca na ciele i majątku nie karał. Zą. dala nakoniec, ażeby moskiewskiego kraju z Polską i Litwą przez unią nie łączył, każdego mieszkańca tych państw tam, gdzie żyje, zostawił, Żydom i poddanym ludziom z jednego do drugiego przenosić się kraju nie dozwolił; co wszelako nie miało się dotyczyć jeńców wojennych, których owszem każdy kraj wydać sobie miał wzajemnie; i nie stosowało się do kupców, którym miał być w każdej chwili wolny tam i sam przejazd (1). Ponieważ umowa ta na niczém spełzła, więc Moskwa rodzinie Romanowych tron carski oddala: atoli czy przy tém zrobiła jakie zastrzeżenia na piśmie (2), lub nie zrobiła żadnych, dotąd nie odgadniono.

(1) Porówn. Zawarcie (umowy) z bojarami moskiewskimi pod stolicq moskiewsk. r. 1610 # Pismach Stanisl. Żołkiewsk. przez Augusta Bielowskiego we Lwowie 1861 wydanych (patrz str. 495). Glówne , które tu podaliśmy, i podrzędne, któreśmy pominęli, zawiera warunki. Z drugich, o przechrzczeniu się nowo obranego Cara polożony warunek nie przyjął Żołkiewski (tamże 74), i Moskwa též odstąpiła od niego, co widać z dyplomatów rossyjskich w Zborn. Mucbanowa nr. 104, w Akt. sobr. II. nr. 164, 165, w Akt. Zap. IV. nr. 180 znajdujących się. Rada przy boczna królewska ostrzegła o tém Moskwę (r. 1611 w Akt, sobr. IV. 184), że Zygmunt III nie postępuje z nią szczerze.

(2) Tak utrzymuje Kotoszychin VIII. 4, lecz patrz przedmowę X nstpn. wydawców jogo pisma z r. 1840, która się od przedmowy pierwszego wydania róini.

§ 57. Poznawszy naczelnika rządu, poznajmyż sam rząd, przypatrując się blisko jego organom, z urzę. dów się składającym. Ci byli dworscy, ziemscy i ko. ronni różnego stopnia, z których tak nazywani Ministrowie zasiadali w senacie. Koncentrowały się wszystkie urzędy w sejmikach i w sejmie, który był tętnem życia narodu. Rozważając urzędy te po szczególe, powiem, jak się w carstwach i królestwach, a osobliwie jak w polskiem królestwie, rozwijały, i jak ostatecznie według ustawy rządowej z r. 1791 pochodzącéj, skoncentrowały się we władzach publicznych, z których prawodowczą stany na sejm zgromadzone, wykonawczą Król i Straż(rada państwa, senat), sądowniczą zaś urzę. dy sprawowały oddzielne. Urzędy te w czterech komissyach rządowych; wychowania publicznego, policyi (dziś komissya spraw wewnętrznych), wojskowości

od prezydencyą szczególnych Ministrów skoncentrowane, rozważę w tym i następnym tomie, (gdzie też o ministerstwie sprawiedliwości powiem); przy czém zwróci się uwaga na Litwę, i opowie, jak ta, zostawiwszy pierwotny swój ustrój na boku, ruskie, a następnie polskie instytucye przyswoiła sobie. Prze. dewszystkiém poczet praw rodziny królewskiej, tudzież szczegóły o rządach Książąt udzielnych, wykład ten poprzedzić winien.

ROZDZIAŁ SIÓDMY.
Prawa rodziny królewskiej.

§ 58. O rodzinie królewskiej nic prawie czeskie i węgierskie nie wyrzekły statuta: zastrzegły drugie to tylko, że Sprawca królestwa winien uczynić sprawiedliwość z synów swoich i braci, gdyby komu w czém przewinili (1). Nic téż zgola nie powiedziały o tém polskie nad wiek XVI dawniejsze, z tych zapewne co czeskie i węgierskie powodów, to jest: że gdy teraz ani dzielnic dla Królewiców nie wyznaczano, ani szczególnego do nich prawa (na które w § 21 tomu drugiego uwagę czytelnika zwróciłem) nie przyznawano im, więc po cóż było mówić po szczególe o prawie przyszłych dziedziców tronu, gdy do niego wszystkie królewskie dzieci równe miały prawo, czyli równo młodsi jak starsi synowie, a w braku ich, córki dziedziczyć go, jeżeli na to naród zezwolił, mogły (2). Zmieniła się postać rzeczy od czasu wolnego na tron wyboru monarchów, tudzież zmniejszenia się królewskiego skar. bu: wtedy bowiem opatrzenie należało obmyśléć dla rodziny królewskiéj, co téż po raz pierwszy dla potomstwa Zygmunta III w Polsce uczyniono, i pod warun. kiem, ażeby na wierność Królowi i rzeczypospolitej przysięgli Królewice, pozwolono im dostojeństwa krajowe sprawować. W czasach następnych, powołując na. ród na tron władzcę dzietnego, musiał zawczasu o je. go rodzinie poniyśléć (dać „opatrzenie najjaśniejszemu potomstwu“ wyrażały się polskie prawa), i dbać o jej wychowanie: mógł bowiem z jego rodziny obrać sobie przyszłego monarchę; co nie tylko wolno, ale nawet było we zwyczaju. Królewicze więc i Królewny (Królowemi też, ale bardzo rzadko, nazywane) posiadały dwór własny, przez Ochmistrza głównie i Ochmistrzy

[ocr errors]

TA

nię reprezentowany (1). Temi zwykle bywali pierwsi kraju Dygnitarze i Dygnitarki. Synowie królewscy winni byli na obradach publicznych, dla przysłuchania się tokowi spraw, zasiadać, i powierzone sobie od narodu pelnić obowiązki. Szczególnych praw nad te, jakie każdy obywatel posiadał, bez wiedzy i pozwolenia sejmu miéć nie mogli. Rozumiano przez to w Polsce sprawy osobiste Królewiców, które, przez konstytucyą na rzecz synów Jana III i następnych Królów wydaną, nie gdzieindziéj jak na sejmie odsądzane być mogly; sprawy rzeczowe w zwyczajnych sądach rozpo. znawane bywały. Publicznie występując, nikt obok, lecz za Królem, a więc królewskie téż dzieci i sama nawet Królowa, iść była powinna (2). Ustawa rządowa z r. 1791, uznawszy przyszłych dziedziców tronu do rządu powołanych, pierwszemi „dziećmi ojczyzny“, dbałość o dobre ich wychowanie oddała naro. dowi, bez uwłoczenia jednakże prawom rodzicielskim. Ustanowiony „Dozorca edukacyi Królewicow“, który wspomnionemu w 30 tomu drugiego Pedagogowi odpowiadał, sprawę o ich postępkach i postępach w religii, cnocie, miłości ojczyzny, wolności i znajomości konstytucyi krajowej, sejmowi składał. Następca tronu z małoletności wyszedłszy, i przysięgę na ustawę rzą. dową złożywszy, zasiadał na wszystkich posiedzeniach Straży, lecz głosu w paradach nie miał.

$ 59. Ponieważ dawni Carowie moskiewscy byli,

[ocr errors]

jak się Dymitr wyraził (1), „przyrodzonymi“, to jest dziedzicznymi i samowładnymi panami narodu, nic więc o rodzinie ich nie stoi w statutach. Szczegółowe atoli prawa, same z siebie wywiązane, przepisały o carskiéj rodzinie, że gdy monarcha nie będzie miał sy. na, może nastąpić po nim ten z krewnych, któremu on umierając odda swój posoch (berlo); że o Carewicza i Carewien odchowanie (wychowanie i opatrzenie) na. leży dbać wielce. Wzięta z pomiędzy ludu na mamkę żona, uwolniała męża swego z poddaństwa (tiaglo). Skoro Carewicz lub Carewicze pięć lat skończyli, wybierano im na Piastuna jednego z Bojarów, i Piastunowi temu towarzysza z pośród okolicznych (Carowi przybocznych), lub dumnych (radnych) mężów dodawano. Gdy czas nauki (nie określono go) nadszedł, uczył go czytać i pisać po rusku urzędnik, z bióra po. selskiego na to wzięty. Ktoby Carewny uczył, o tém nie powiedziano. Dla nich brano na usługi niższe Bojarynie, które, jeżeli były bezżenne, nie opuszczały już dworu: Carowa bowiem wziętej na służbę miejsce zaštąpiła matki, wydała ją za mąż stosownie, i o dalszym jéj myślała losie. Dla Carewicza dobierano synów wyższego rzędu Bojarów, wiekiem mu równych; liczba ich do stu dochodziła. Carewnie usługiwały dziewice. Pod opieką matki zostawały drugie; pierwsi mieli osobne z pewnych krajów, niby na udziały im danych, pobierane dochody. Kraje te na wschodzie państwa, a bynajmniej na zachodzie, leżeć musiały; kazała bowiem polityka na to baczyć, ażeby się Carewicze, z Polską lub Szwecyą sąsiadując, nie zbliżali do nich,

(1) Petrej. 217, Botoszych. I. 25, 28, 81, II. 20.

« PoprzedniaDalej »