Obrazy na stronie
PDF

ściąganym w XV wieku. Czynszem też było u Mazurów, gdzie, według redakcyi obu statutów, opłacała go szlachta i Kmiecie (1). Było czynszem i u Czechów, gdzie pod tytułem z drugiego tomu (§ 303) znanej nam berny składały go, na zasadzie umowy z właścicielem roli zawieranej, wsie i miasta (2). Przez to, że i miejskie osady dawały poradlne, zeszło się ono z podymnem i szosem, co miało miejsce w niepamiętnych już czasach w księstwie paderbornskiem, w dawnej Westfalii położonem, a od wieków zniemczonem. Nazywało się tu taksą (die Landesschatzung), albowiem według szacunku dobroci roli opłacało się (3). Rzeczona więc taksa, dawnemu podatkowi pod nazwą szos, Czechom, Łużycanom i polskim mieszczanom znanemu odpowiadając, wychodziła na toż samo, co opłacane z roli poradlne, o czem już w drugim tego dzieła (§ 301) zauważyliśmy tomie (4). W takimże stosunku węgierskie poradlne (terragium) do podymnego (denarii fumarii) zostawało (5). Zeszły się więc i na Węgrach obie te nazwy, i znacząc podatek jeden, wyróżniły się mianem i przedmiotem daniny. Prawo polskie nakazywało pobierać od łanu albo od włoki po dwa grosze. Zamiast tego pobierano gdzieniegdzie od

I. nr. 17 i z r. 14 7 7 w Akt. sobr. I. nr. 104. W pierwszym czytamy utyskiwanie na to, że porale nie podług dawnego zwyczaju (po starine) jest wymagane.

(1) Patrz te statuta w VI. 277, 287 tego dzieła, tudzież u Bandtk. jus pol. 466, 471.

(2) Urbaryusz strachowski w Pamatky II. 84, 85.

(3) Haxthausen Uober die Agrarrerf 21, 264.

(4) Porówn. słownik Jungm. p. w. szos, Smoliera Piesn. I . 813, gdzie jest Szosarz, poborca, wspomniony.

(5) R. 1831 u Fejera VIII. 3 str. 5 32, tudzież w przedni- do IX. 7 stron. 26.

dymu czyli domu, (który w przydatku miał kawałeczek rolij, jak zeznał Król Olbracht r. 1496 (u Bandt. jus pol. 350), ile można było wykołatać. Zdzierstwo to, mimo zakazu prawodawcy, nigdy nie ustało, zkąd poszło, że zaczęto zarzucać poradlne, a w jego miejsce kłnść podymne; czyli, że zamiast od roli, ściągano ten podatek od domów. Do rzedu domów opłacać go mających, policzono na wsiach nie tylko chałupy wieśniaków, lecz i dworki zagonowej szlachty, tudzież papiernie, młyny, kuźnie, huty; nakoniec i od miejskich domów szos zaniechawszy, zaczęto brać r. 1629 (Yol.

III. 605) podymne. Trwało to aż do r. 1632 (VoL III. 767), w którym poradlne puszczono w niepamięć. Odtąd więc w Koronie nadzwyczajnie tylko, jako pobór

'w ilości większej niż przywilej koszycki opiewał, ale więcej na Kmieci królewskich i duchownych, niż na szlacheckich uchwalany na sejmie, i od r. 1649 (Yol.

IV. 321) na Litwie, przynosił skarbowi rzeczypospolitej raz wielki, drugi raz nader mały dochód (l). Trwało to do r. 1789, w którym, jak się o tem z artykułu do Bibl. Warsz. (r. 1843 II. 105) podanego przekonać można, postanowił sejm: ażeby właściciel ziemi świecki, czyli szlachcic ziemianin '7<oo, i takiż właściciel duchownego będący stanu '%oo, na utrzymanie wojska płacił. Uogólnione tym sposobem poradlne nazwano ofiarą, z przyczyny, że nań dobrowolnie przystano. Toż samo z podymnem wydana poprzednio (r. 1775) konstytucya zrobiła. Dotąd opłacały je same tylko

(l) Według obrachunku Siarczyńskiego w Obr. wieku II. 802, czyniło łanowe za Zygmunta III przeszło dwa miliony, a podymne blisko milionów dziewięć. Po zredukowaniu podatku tego na same tylko łany wybranieckie, czyniło przed r. 1729 tylko 149715. Porówn. J. W. Bandtk. hist. prawa 37 6, 638.

chaty wieśniacze, same dworki zagonowej szlachty, same domy mieszczańskie i fabryczne. Odtąd miały je opłacać i szlacheckie dwory, zkąd tez podymne to „generalnym" nazwano. Dalsze tak jego jak i ofiary lo9y, zakres pisma mego przechodzą (1).

§ 836. Innego rodzaju podymne mieli Madziarowie, którego i Ruś tu i owdzie używała. W państwie wegierskiem płaciło się podymne od kominów lub od wrót. Tamtego zwyczaju Chorwaci, tego Madziarowie używali. Dom duży, czyli, według wyrażenia się Madziarów, dom mający tak obszerne wrota, że przez nie mógł wejść wóz wygodnie, płacił podatek (dica) od wrót tychże. Po zniszczeuiu Węgier od Turków, cztery domy, że się tak wyrażę, kmiece (colonicales), zaprzęgające do swego pługa sześć lub najmniej cztery woły, lub szesnaście chat komorniczych (inquilinańae) nie orzących, czyli nie posiadających ni pługów, ni wołów, stanowiło we względzie podatkowania dom jeden, czyli jedne wrota (2). Pustka nie płaciła podatku. Ale czy dom stoi pustką, czyli, według wyrażenia się prawa, nie ma wrot [porta), o tem sąd wyrzec musiał, zesławszy Komissyę na miejsce dla przekonania się o prawdzie. Wtedy wymazywano z rejestru podatkowego ową pustkę, i dopiero, gdy znowu zamieszkaną została, do podatkowania ją kwalifikowano, naznaczając na sejmie (r. 1550 art. 24, r. 1613 art. 9), ile która ma zaofiarować na publiczne potrzeby. Ten sposób podatkowania był, jak w artykule o gminie staropol

[ocr errors]

skiej do Dziennika powszechnego warszawsk. (r. 1861 nr. 55, 56) podanym rzekłem, skandynawski, a pewno i fiński, i dla tego Madziarom też, fińskiego rodu (patrz §54 pierwszego tomu) ludowi właściwy. Jednodworcowi sioł mieszkańcy, nie będąc u Finów solidarnie, lecz każdy z osobna rządowi za podatki obowiązani, szacowani bywali pojedynczo. Nie narzucano z góry całej gminie, ile ma dać, i nie stawiano jej w potrzebie rozkładania podatku na mieszkańców według ich majątku, lecz sam rząd każdego opodatkowywał z góry, patrząc na jego zamożność, czyli na wrota (na sprzężaj), i według nich obciążając go nałożoną składką. Takiż sposób opodatkowania był w Łucku na Rusi, przez Normanów tu, jak mniemam, zaprowadzony. Tu dwory czyli wrota, koniewszczyzne, na Żmudzi pokoniowszczyzną zowiącą się, na opłatę wojska, a komornicze chaty od dymnika po półgrosza płaciły (1).

§ 337. Kiedy poradlne darował Król narodowi, z czegoż swe potrzeby opędzał? czekałże na to, aż sejm, niby darowanego sobie zrzekając się poradlnego, raczy mu je uchwalić znowu? Żleby się miał monarcha przy dochodach takich. Jemu stałych i przy wielkich, jakie miał wydatkach, potrzeba było przychodów znacznych. Miał je też, i nie małe, które z dóbr stołowych, czyli ekonomii, tudzież z tych samych, co w tomie drugim (§ 221 nstpn.) wyliczonych, a teraz znacznie rozszerzonych źrzódeł, do skarbu jego wpływały. Szczegółowo się nad tem rozwiodę, źrzódło pierwsze, czyli

[ocr errors]

ekonomije pomijając, i ogólnie tylko zastanawiając się nad niem, z przyczyny, że rozprawa o niem do prawa rzeczowego należąc właściwie, dopiero w następnym tomie rozwiniętą być może. Powiem więc teraz o ekonomiach to tylko, że dobra stołowe monarchów czeskich w czasie wojen husyckich bardzo zmalały, albowiem rozdrapali znacźną ich część panowie, a Królowie, dając je na z&staw, zmarnowali do reszty. Sejm więc nakazał r. 1453 dzierżącym je udowodnić swe do nich prawo, którego gdyby kto wykazać, lub przedawnieniem osłonić nie mógł, wrócić je miał komorze królewskiej. Wielce się ona przez to, a więcej jeszcze, po wstąpieniu Habsburgów na tron, przez konfiskaty majątków prywatnych zapomogła (1). Temuż samemu losowi o mało dobra Królów polskich nie popadły. Szafowali niemi zbytecznie Jagielonowie, i byliby zupełnie rozdali, gdyby się w to nie był wdał sejm (r. 1440—1504) i nie zawarował prawem, że na własność prywatnych bez wiedzy sejmu nie mogą one przejść w żaden sposób (2). Inny był stan dóbr stołowych Królów węgierskich. Miał je niejako wspólne monarcha z narodem, i już na utrzymanie swego dworu, już na potrzeby kraju, o czem tymczasowo Blaskovitsa (§ 145 nstpn.) porównać należy, obracał. Inny nakoniec w dawnem państwie moskiewskiem był stan dóbr carskich, których dochodami zasilał się skarb państwa, pod wyłączną kontrolą Cara zostający. Spuszczając więc dla przyczyn wskazanych ekonomie *

(1) Palackiego deijny IV. 299, 300 nstpn. Ferd. II. Vernev. LOrd. XVII. XVIII.

(2) Lengn. II. 10. Patrz co o tein mówiłem, dzieło Romanowskiego w Dzinnniku powszechnym warsz. z r. 1861 nr. 34 rozważając.

« PoprzedniaDalej »