Obrazy na stronie
PDF

cym. Było to do najwyższego stopnia w swoim prowincyonalizmie posunięte rozmiłowanie się, w którym sobie Węgrzyni i Polacy szczególniej lubowali (1). Nawet miedzy sobą mieli drudzy pewne wyróżnienia. I tak od czasu Zygmunta I nie mógł Wielkopolanin w Małopolsce, a Małopolanin w "Wielkopolsce sprawować urzędu, czyli korzyści do urzędu przywiązanych ciągnąć nie miał prawa. Oba znowu z Litwą mieli stosunki polityczne:albowiem na sejmach kolejno ztrzech prowincyi kraju głównych, to jest z Wielko- i z Małopolski, tudzież z Litwy (2) Marszałka wybierano. Gdy się z czasem tak Litwa, jak Wielko i Małopolska, dotąd z Prusakami żadnej innej styczności, prócz że jednemu Królowi wszyscy podlegali, nie mająca, przez uniją lubelską (r. 1569) zetknęła, i gdy odtąd wszyscy obywatele polscy w jednej izbie poselskiej zasiedli, to i wtedy miał każdy kraj swoje wyłączności, które wszakże jak samym im, tak i księstwom lennym z niemi zunijowanym, nie tamowały drogi do wzajemnych stosunków, i nie przeszkadzały temu, ażeby całe państwo harmonijną nie spajało się jednością (3).

§ 20. Wielką wagę do związków z cesarstwem rzymsko-germańskiem przywiązywała Moskwa, używając go często na rozjemcę w sporach z sąsiadem Polakiem. Po niem Szach perski, Sułtan turecki i Chan krymski w największera był poszanowaniu, a po nich

(1) Porown. Junga w II. 4 46 nstpn.

(2) Jakie wojewod/.twa, ziemie, powiaty, wchodziły w zakres tych prowincyi, poweżmie czytelnik wiadomość z dzieła Staroii/tna Polska.

(3) Lengn. I. 7 —11.

Królowie polski i szwedzki (1), jako najbliżsi sąsiedzi, po tych zaś duński i angielski, tudzież stany holenderskie i miasta hanzeatyckie, były w wysokiej dla handlowych stosunków cenie. Przez wysyłanych do państw tych posłów przesyłano im dary, a osobom znaczenie w rządzie tychże państw mającym, dawano bogate upominki, na co był wyznaczony fundusz osobny w budżecie wydatków krajowych (2). Insze stopniowanie mocarstw miała dyplomacya polska. Po Cesarzu rzymskim szedł Sułtan, po nim Król francuski, któremu w drugiej połowie XVIII wieku zabrał miejsce Car rossyjski. Dawne nadłabańskich Wielkopolan z Karolem W. i Karlowingami stosunki, poszły we właściwej Polsce w zapomnienie, co trwało aż do wieku XVI, w którym Polacy na swym tronie francuskiego posadzili Księcia. Od Władysława IV i Jana Kazimirza brane na Królowe tegoż rodu panie, posłużywszy za cel politycznych intryg Ludwikowi XIV, sprawiły, że o mało nie osiadł u nas drugi Francuz (Kondeusz) na tronie. Mówi Polinjak, że od r. 1650 przez całe pół wieku Polska chorowała na francuskiego monarchę, lecz że polityka sąsiadów usadowić się mu na nim nie dała.

ROZDZIAŁ PIĄTY.
Początek, rozwój i upadek gminy słowiańskiej.

§ 21. Zebrawszy razem, com o sielskiej Słowian, Celtów i Niemców ludności, i jej ustroju społecznym

(1) Wyższych rang urzędnicy brani byli na posłów do Polsk:, niższych do Szwecyi; tamci liczniejszy mieli ni* ci orszak. Kotoszycbin IV. 2, 8, 11.

(2) Kotoszych. III. 1.—14.

w poprzednich tomach dzieła mego, i w drugim dodatku do tego tomn powiedział, będzie miał czytelnik ten badań mych wynik: że gmina w Europie pierwotnej była albo jednodworcowa, albo wiejska. Pierwsza składała się z pojedynczych, rozproszono leżących dworów (domów), które z postępem czasu dla własnego bezpieczeństwa dobrowolnie się lub przymusowo w całość zlawszy, tworzyły jednę, przez jednego, z pośrodka siebie wybranego, lub z góry sobie narzuconego męża, rządzoną powszechnie. Czasami ją jedno, czasami kilka lub kilkanaście, w tymże celu i pod takimże rządem, zjednoczonych sioł składało. Rzeczone dwory dzierżały na własność w posiadanie, z jej użytkami, z pastwisk, lasu, wody i t. d. złożonemi, wziętą ziemię. Uprawiający ją przez swą czeladź gospodarze, byli za przewinienia własne, tudzież domowników swych, rządowi krajowemu wyłącznie odpowiedzialni. Ustrój ten ludności sielskiej, nazwali z czasem Niemcy rządem dworskim (die Hofsverfas$ung). Przetrwał on u nich od niepamiętnych aż do naszych czasów w pierwotnej swej postaci, z wyjątkiem zużywania ziemi, którą dla swej dogodności na wyłączną, z roli, i na powszechną, z pastwisk i t. d. składającą się własność podzielili. Pierwszej, po dawnemu, sam dla siebie używał dwór każdy; drugiej używały wspólnie wszystkie gminę składające dwory, trzymając się w tym względzie wydanych przez rząd postanowień. Obok dworskiej istniejąca druga, czyli wiejska gmina, miała ustrój tamtemu zupełnie przeciwny. Składali ją w towarzyską społeczność dobrowolnie zebrani gospodarze, którzy za wspólną pomocą, nieopodal jeden od drugiego, w okrąg lub czworobok pobudowane dwory zamieszkując, i otaczające je role wraz z użytkami ich za wspólną własność uważając, zużywali je wzajemnie. Osiedlenie się czyli osada taka, że wszystko (tc'es, starosł. wyraz) miała wspólne, nosiła wsi nazwisko. Jej rząd z dwóch najmniej osób, niby z Prezesa i jego zastępcy, składający się, wolnemi wszystkich gospodarzy głosami wybierany bywał. Czuwał on nad tem, ażeby każdy miał równy udział w użytkowaniu wydzielanej mu rok rocznie roli, pastwisk i t. d., tudzież był za wszelkie przestępstwa we wsi i jej okręgu popełnione odpowiedzialny: wszyscy bowiem gospodarze byli prawem ręki społecznej, czyli solidarnie z sobą związani. Ustrój ten sielskiej ludności wiejskim (die Doffsverfassung) nazwawszy z czasem Niemcy, nie tamowali jego postępu tam, gdzie mając potrzebne do życia warunki, mógł się rozwijać swobodnie: dogodniejszy on bowiem był dla krajowych rządów od ustroju pierwszego. W jednodworcowych siołach każdy dwór odpowiadając za siebie, stawiał rząd w konieczności pilnowania wyłącznie tego, który mu w czem przewinił albo się zadłużył, resztę zaś dworów, z winowajcą solidarnie nie związanych, zostawić musiał w pokoju. Przeciwnie w siołach wiejskich, gdy który z ich członków przewinił, pociągano starszyznę gminy do odpowiedzialności, a ta znowu winowajcy patrzała.

§ 22. 'Ustrój jednodworcowy wynikł z potrzeby. Ludność, która z Azyi przez północ do Europy się przenosiła, zmuszona po swem osiedleniu się w Skandynawii, wyszukiwać sobie dogodnej roli do uprawy, osiadała tam, gdzie kawał dobrej gleby znalazła, lub gdzie się jej udało zdobyć, po osuszeniu bagien lub wykarczowaniu lasu, dogodne do uprawy pólko, i na niem swą sadybę założyć. Zdobywca własności w ten sposób nabytej, z nikim się nią nie dzieląc, posiadał ją dla siebie wyłącznie. Kiedy w czasie, który latami oznaczyć niepodobna, z bronią w reku do Germanii wkraczając skandynawska ludność, osiedlała się tam, gdzie sobie jakie stanowisko zdobyła przemocą, nie inne, jak jednodworcowe, zakładała sobie osady. W tejże samej potrzebie znaleźli się, z poza Renu do Germanii cisnący się, w czwartym przed Chrystusem wieku, Celtowie. I oni osiadali w niej jednodworców zwyczajem, a gdy ich ztąd z postępem czasu wyparto, okoliczności, o których wnet powiem, zmusiły ich do zachowania u siebie ustroju jednodworcowego na zawsze. Inny miał początek ustrój wiejski, który towarzyszącym okolicznościom błogim byt swój zawdzięczał. Wyniki on bowiem nie z potrzeby, lecz z dostatku ziemi. Ludność, która się południową stroną z Azyi do Europy dostając osiadała w stepach nad Dunajem, znajdując podostatkiem roli, mogła, stowarzyszając się, tworzyć tamże od razu wsie, i mnożyć ich coraz większą liczbę. Posuwając się na zachód, i w tak nazywanej Germanii okrągłe i czworoboczne, słowiańskiemi (Ring-Ritnden-Dórfer, wendiiche Dorfer) od Niemców nazywane, budując sioła, ta ludność, zachowała ich pierwotny, wsiowym, jak rzekliśmy, nazywany ustrój; co trwało aż do czasu, w którym ustrojowi temu zabrakło na warunkach do życia, czyli nie stało mu ziemi do zdobywania jej pługiem, i zakładania na niej dawnym trybem osad. Wyforytowany koniecznością wiejski ten na jednodworcowy ustrój, nie ze wszystkiem się na wzór jego upostaciował. Rolę, ogrody, łąki, o ile się to uskutecznić dało, podzieliwszy raz na zawsze między wiejskich gospodarzów, zostawił pastwiska, lasy i t. d. w niepodzielności. Rząd też zachował dawny. Tym sposobem i wiejska ludność na

« PoprzedniaDalej »