Obrazy na stronie
PDF

województwie silni. Nie dozwalały też owe incompatibilia łączyć wjednéj osobie sądowego, wykonawczego (administracyjnego) i wojskowego urzędu. Sami tylko Wojewodowie i Kasztelanowie krakowscy, jak wyżéj powiedzieliśmy, mieli od tego prawa zwolnienie. Na odwrót pozwalały jednoczyć grodzkie urzędy z ziemskiemi, a nawet z krzesłowemi. Skoro z koronnych opróżniony został jaki urząd, upomniał się o to sejm, ażeby go obsadził monarcha; gdy się zaś ziemski otworzył, winien był natychmiast wybór nowego urzędnika, w myśl konst, z r. 1550, 1593, 1598 (Vol. II. 594, 1410, 1456), nakazać Wojewoda lub Kasztelan; w razie niebytności obu tych dygnitarzów, mógł toż samo przedsięwziąć każdy inny dygnitarz ziemi. Po czém, odebrawszy przysięgę od nowo obranego, Królowi go do potwierdzenia przedstawiał. Potwierdzony nie mógł być przez wyższego urzędnika, któremu, jak Burgrabia Staroście krakowskiemu, był ku pomocy, lecz przez sejm, z urzędu złożony. Ta, jak ją zwano „de. nominacya“, na zaskarżenie szlachty przez posłów do sejmu wniesione, „że obowiązku swego nie pilnuje“, a więc ma z urzędu być złożony urzędnik, następowała. Nominowany miał prawo być, z powodu urzędu swego, nie zwyczajnie, lecz nadzwyczajnie sądzony, czyli mógł, w myśl konst. z r. 1565, 1635 (Vol. II. 676, III. 882), żądać, ażeby, jak dziś mówimy, dyscyplinarny zrobiono mu przed złożeniem go z urzędu proces. Miał nakoniec prawo, zwłaszcza Wojewoda, Kasztelan, Ban, na urząd wstępujący, żądać od współobywateli jakiegoś datku (przywitane). Moskiewski Wołostel brał nie tylko przywitane (wjezdném, vojezżeje, nazywające się tu), lecz i stołowe pieniądze (korm, karmienie, jadło), które na wielkie uroczystości (Bożenarodzenie, Wielkanoc, dzień ś. Piotra) podwajać należało. Przywitane zniósł w Polsce Kazimirz Jagielończyk; na Litwie i na Żmudzi istniało takowe. Zygmunt Stary uwolnił Wojewodów i zastępujących ich miejsce Kasztelanów od lanowego (1) na zawsze.

§ 132. Dworskie urzędy popłacały w carstwach, gdzie się, a mianowicie w moskiewskiém, na stopniowe (stepennyje) i na podrzędne (putnije) dzieliły. Dru. gie, będąc raczej służbą niż urzędem, i od pierwszych zależąc (2), nie dawały prawa wnijścia do rady mo. narszéj. Dworskiemi téż raczej niż narodowemi były ministerya węgierskie, albowiem wszystkie, prócz urzędu Palatyna, zależały, w myśl ustawy z r. 1526 (art. 2), od monarchy. Czeskie (patrz wyżej § 118), choć nosiły nazwiska od dworu, nie były dworskiemi, ale koronnemi urzędami. Témbardziej w Polsce za dworskie uchodzić nie mogły, choć od Króla początek swój biorąc (on je bowiem stanowił) i dworowi usługując, ze śmiercią się monarchy, jak kanclerskie, konczyły. Nowe o nich prawo ustawa rządowa z r. 1791 wprowadziła. Zostawiwszy przy Królu mianowanie Ministrów, zastrzegła, że tylko na dwa lata, i to na sejmie ordynaryjnym, wyznaczać ich może. W ciągu

[ocr errors]
[ocr errors]

tego czasu jak monarcha Ministra oddalić nic móg), tak téż Minister opuścić urzędu nie był mocen. Powi. nien był do przyszłego doczekać sejmu, złożyć na nim rachunek z urzędu, i znowu daléj, jeżeli tak Król chciał, a Minister zaufania u narodu nie stracił, mógł urzędować. Gdy naród głosował na to na sejmie, że Minister nie ma miru w kraju, winien się był oddalić, bez żadnéj ztąd dla siebie zakały, i odtąd musiał lat sześć czekać, ażeby znowu Ministrem mógł zostać. Tego, który się na urzędzie przeniewierzył, sejin oddawał pod sąd.

§ 133. Pomówmy o korzyściach, które z urzędu osiągano. Ponieważ ludowe były rzeczywiście ciężarem, więc te, prócz wewnętrznego zadowolenia, że się przez nie usługe powszechnemu niosło dobru, żadnych nie dawały materyalnych korzyści, i owszem, jak wy. żéj (§ 133) powiedzieliśmy, narażały na stratę. Zwy. kle atoli urzędnicy ludowi, stali pod szczególną opieką, prawa, mieli większą niż zwyczajni ludzie głowszczy. znę, i jeżeli ich kto krzywdził, znajdowali w urzędach ziemskich mściciela(1). Przeciwnie ziemskie i koronne, prócz korzyści materyalnych, cześć, a znowu ta prawo do tytułu i micjsca dawała. Panami, lub panami radnymi, wyżsi urzędnicy, a niżsi posłami się u Mazurów nazywali; u Morawian „urodzonym“ znakomity tytułował się urzędnik, niższy, choć był latami młodszy, wyżej przed obywatelem nie urzędnikiem siedział (2). W Polsce Prymasowi tytuł „Najprzewielebniejszego“, a Biskupom „Przewielebnych“ przyznano; wszyscy Senatorowie „Wielmożnymi", a Kasztelan

na.

(1) R. 1471. Akt. sobr. I. nr. 63. (2) Porówn. stat. maz. w VI. str. 187 tego dz. Pr. Mor. 12-14.

krakowski, tudzież Wojewoda wileński „Jaśnie Wiel. możnymi“, jak konst. z r. 1775 (Vol. VIII. 179) przepisała, nazywać się mieli. Reszta urzędów, poznaném od nas w tomie drugim (80) miestniczestwem się, osobliwie w carstwach, wyróżniała. Miestniczestwo to, z rodów zwyczajem usunięte, przeniósłszy się do urzę. dów, każdemu, gdy czynność urzędową odbywał, naznaczało jeszcze r. 1764 (Vol. VII. 64–65), miejsce właściwe. W skutek tego miał w Moskwic, według Kotoszychina II. 6-8, każdy do swej osoby i zajmo. wanego od swoich przodków stopnia, otrzymywać i piastować urząd. Kto więc był Strapczym, ten ani w urzędzie poselskim miejsca miéć nie mógł, ani Wojewody urzędu pełnić nie był mocen; nawzajem też niższym nawet o jeden stopień zostać nie mógł urzędnikiem. W Polsce jaśnie wielmożni miejsca swe kolejno w senacie mieniali, raz więc ten, drugi raz ów na wyższém zasiadał miejscu. W Czechach i na Węgrach ordery, za panowania domu habsburskiego rozdawane, za pełnienie urzędu wynagradzaly. Ponieważ tak z namiestniczestwa jak i z orderu, spływał na ród urzę. dnika zaszczyt, i że niewątpliwie szlachcicem jest, dowód dla niego przez to dawał; więc i dla tej przyczyny starał się każdy o urząd, i wcześnie sobie na mogący być opróżniony wyjednywał zezwolenie Króla. Co ażeby miejsca nie miało, ażby stopniowo z niższego na wyższy postępowano urząd, ażeby dwóch jedna osoba, a nawct rodzina jedna dwóch ministerstw nie piastowała, wszystko to częścią owe wyżej objaśnione incompatibilia, częścią konst. sejmowe, a mianowicie z r. 1764, 1768 (Vol. VII. 202, 701) obwarowały.

$ 134. Kto płacę za pełnienie obowiązku brał ze skarbu, ten nie był urzędnikiem, ale, jak się Polacy

ano

z niemiecka wyrażali, Jurgieltnikiem (od Jahr, rok i Geld, pieniądze), albo oficyalistą (od officium, obowiązek) nazywany bywał. Określeniu temu nie stoi na przeszkodzie okoliczność, że polski Podskarbi od r. 1504 począwszy, miewał zwaczne, od sejmu dawane, sobie, wynagrodzenia (1): szło bowiem takowe w większej części na wydatki publiczne, i z nich to Podskarbi na utrzymanie administracyi skarbowej wydatkować był winien. Zasadę taką uznano w Polsce za niepraktyczną, w czasie reorganizacyi rządu r. 1768,1775, 1791. Pierwsza i druga konstytucya uznała, że oprócz Prymasa, Biskupów i Ministrów, funduszem dostatecznym i dochodami z dzierżaw opatrzonych, wszyscy zresztą urzędnicy czynni, w poczet ziemskich i koronnych tytularnych nie wchodzący, tudzież ich podwładni, brać pensyą, ze skarbu powinni. Wyrzekła trzecia, że i Ministrowie być mają płatni. Tak więc, gdy niegdyś, prócz Dworzan pokojowych, wszyscy dworscy, tudzież przy urzędach koronnych pracujący urzę. dnicy, Jurgieltnikami bywali; to teraz każdy bez różnicy dygnitarz świecki i jego podwładny Jurgieltnikiem będąc, uszlachetnił tę nazwę. Szczegóły o Jurgieltnikach nie tylko polskich, ale i czeskich, tudzież węgierskich, nie tyle są co o moskiewskich ważne. .

$ 135. Za Jurgieltnika uważano w Moskwie nie tylko służbę przy Namiestnikach i Wojewodach peł. niącego, z drugiego tomu znanego nam Tijuna, ale i nowo występującego teraz Dowodczyka, Prawetczyka, Niedzielszczyka, Tretnika, w jednym położono z nim rzędzie. Pierivszy Jurgieltnik wiadomość o tém,

(1) R. 1604, 1569, 1616, 1736. Vol. I 297, 785, III. 276, VI. 659.

« PoprzedniaDalej »