Obrazy na stronie
PDF

énię Polski na objawieniu, jaką ma dokonać religja przez nowego Mesjasza ogłoszona, która ma być dalszym rozwojem chrześcjaństwa. Tym sposobem odkładają oni Odrodzenie do czasu nieoznaczonego. 4) Partja katolicka nie bardzo liczna, lecz bardzo czynna, przeprowadza tendencje ultramontańskie. Widzi ona ratunek w utrzymaniu katolicyzmu. I ona także chce Polski i to w dawnych granicach, a nawet pragnie reformy. Lecz ponieważ ludność polska nie jest czysto katolicką, a słuszność i tolerancja nakazuje cierpieć innowierców, jéj przeto kierunek jest jednostronny; zmysł ludu i duch czasu gardzi polityką jezuickiego systematu nawracania. Nie może ona liczyć na żadną przyszłość. Widzicie więc, moi Panowie! że tylko stronnictwo demokratyczne ma w Polsce przyszłość, gdyż obejmuje najliczniejsze kierunki życia narodowego mianowicie: historję ducha czasu, rozsądek, chrześcjański pierwiastek miłości bratniej, równo uprawnionéj gminy, dla tego ma rękojmię przyszłości. Ta idea ma téż w ojczyznie największą podstawę. WpraWdzie życie polityczne, jest tu jakby przytłumione. Lecz pod pokrywą żarzy się i czas wybuchu jest może niedalekim. Jeżeli życie Polaków na emigracji nazwać możemy dalszym ciągiem życia politycznego narodu; jeżeli mianowicie udałoby się jego powstanie, to największa ilość nawet wypisanych na sztandarach oddzielnych stronnictw, musi być uważaną właśnie za tyleż pierwiastków, tworzących polskie życie narodowe, a wówczas należałoby najprzód słusznie ocenić duchowe życie w ojczyznie i dokładnie zbadać, jakie idee najmocniej naród poruszają. Jest to jednak najtrudniejszem do oznaczenia, zwłaszcza, jeżeli się opierać zechcemy na głównych faktach, a nie na prawdopodobieństwach. Jakież bowiem fakta, ktoreby mogły służyć za świadectwo życia umysłowego, przedstawić może naród jęczący powiększéj części pod najstraszniejszym uciskiem i nie mający nawet pewności materjalnego życia? Polska rozpada się politycznie na 5 mniejszych i większych części, które różnią się pomiędzy sobą w kierunkach, religijnym, politycznym, oświecenia i wielu innych. Temi częściami są: 1) Królestwo, 2) prowincje litewsko-rusińskie, 3) Galicja, 4) Rzeczpospolita Krakowska, 5) część pruska t. j. Wielkie Księstwo Poznańskie i Prusy zachodnie. Przed powstaniem 1830 r. częCybulskiego Odczyty. Cz. II. 3

ści te znajdowały się względem siebie w stanie obojętności. Więcéj punktów zetknięcia się z sobą miały Królestwo i prowincje litewsko-rusińskie, nie dla tego, że stały pod wspólnem panowaniem Rosji, lecz téż, że wyższe zakłady naukowe obu krajów: Uniwersytet warszawski, wileński, liceum krzemienieckie, duchownym związkiem ściśléj je łączyły z sobą. One téż miały główny udział w powstaniu, a po skończonej wojnie uległy najokropniejszemu prześladowaniu. Galicja, Kraków, Wielkopolska przed powstaniem były więcéj widzami, olbrzymio i odważnie rozwijającego się polityczno-literackiego życia w Warszawie,Wilnie i Krzemieńcu, co najwięcej, pojedyńczy tylko obywatele brali w politycznych związkach owego czasu udział czynny. W ogólności życie polityczne i literackie przed rewolucją było prowincjonalnem. Jako wielki moralny rezultat ostatniego powstania okazuje się współczucie ogólności narodowej, które się podczas niego objawiło, a które się nieprzerwanie ciągnie we wszystkich pojedyńczych częściach, pomimo obsadzenia granicy, pomimo kordonu wojskowego, patrolów kozackich, straży granicznéj i zapewnie nie miało innego rezultatu, jak tylko ten, że popchnęło rozdzielone części Polski, Wspólnie ku jednemu oznaczonemu punktowi, że w nich pozostawiło przekonanie, że się jeszcze wszyscy uważają za cząstki jednego kraju i narodu, jednego i tegoż samego państwa, a zwłaszcza, że im dało pewność, iż wspólnemi siłami mogą zwyciężyć Wroga, bez względu, jakkolwiek by on był potężnym, gdyby, poWiadam, powstanie to, nieprzyniosło innego rezultatu, jak to moralne, nieprzeparte uczucie wspólności sprawy, to już o to samo warto było walkę podnieść, nie myśląc nawet wcale o niepodległości narodu. Nic bowiem nie może być szkodliwszem dla sprawy polskiéj nad uczucie prowincjonalizmu. Każda prowincja stara się swoje gospodarstwo, o ile można, dobrze urządzić, przyczem ogólne dobro, interes wspólnéj ojczyzny, pomija się. Ztąd wyradza się obojętność, na stan, stosunki, dobrobyt i cierpienia oddzielnéj części państwa. Daléj przypatrują się obojętnie, gdy jedna część jest russyfikowaną; druga, germanizowaną; tam kilka miljonów ludzi, jednem słowem, pozbawiają religji ojców, łączącej ich z Polską; tu zaś zostaje w opiekę oddaną religja, dumnemu, chciwemu zabonowi, który już raz Polskę do upadku doprowadził. Mówi

się nawet wówczas, że nawrócenie unitów, nie jest tak bardzo szkodliwem, bo nawrócone miljony tworzą tylko pospólstwo, a Wszystko jedno, czy miljony te żyją w Unji czy w schizmie, skoro dziedzic jest katolikiem.

Nie życzymy, aby w przyszłej walce panom katolickim, podobnie jak niegdyś panom na Ukrainie odpłacili krwawo ci unici przeformowani na schizmatyków tą samą wzgardą i zaniedbaniem, z jakiem zawsze traktowano Unję, jako religję chłopską. Co się tycze zakonu Jezuitów, utrzymują ich zwolennicy, że on mógł jakiś czas być złym i musiał być zniesionym, teraz zaś jest znowu dobrym, słusznie więc, aby był przywróconym. Przedewszystkiem należy zapytać, czy kiedy był dobrym i czy gdzie co dobrego uczynił? Patrzymy obojętnie, gdy to tu, to tam znoszą, prześladują lub tępią szkoły, wychowanie narodowe, język, instytucje krajowe, obyczaje, podług tego, jak każdy monarcha uważa to stosownem dla swego państwa. Temu wszystkiemu przypatrujemy się obojętnie, gdy poniekąd z życia prowincjonalnego jesteśmy zadoWolnieni, gdy przynajmniéj możemy być pewnymi własnéj osoby i majątku, – przytém pocieszamy się w tych niebezpieczeństwach z konieczności myślą, że odwieczny naród nie może być wynarodowionym. Polska jest za wielka, aby się tego obawiać miała, nasuwają mi się wyrazy Mickiewicza z Konrada Wallenroda, gdzie powiedziano:

Na tę odpowiedź Aldona
Pomieszana milczała, jêj zdawało się dotąd

Że ojczyzna jak świat jest długa, szeroka, bez końca –
Pierwszy raz słyszy, że w Litwie całéj nie było schronienia.

Tak prawie dzisiaj jest w Polsce. Nawet Kraków i Poznań nie są niczem więcéj. O wytępieniu języka niema nawet co myśleć, przecież literatura nigdy tak nie kwitła, jak obecnie, język nigdy nie był tak wykształconym jak teraz. A jednak już widziemy, że w prowincjach rosyjskich i w W. Księstwie Poznańskiem, (nie mówiąc o Prusach) źle mówią i piszą, a co się z językiem stanie, gdy literacka emigracja wymrze, a w ojczyznie oświata zrówna się z rosyjskim barbarzyństwem? Te i tym podobne objawy tyczące się ogólnych interesów narodowych, dowodzą zawsze obo

jętności, indyferentyzmu w szczególnych warstwach duchowych narodu, a najdzielniejszym środkiem rozkrzewiającym je jest odosobnienie prowincjonalne, lekceważenie i pogarda innych części kraju. –

Powstanie, powiadam, złamało rzeczywiście ten duch wyłączny, prowincjonalny i w chwili walki narodowéj zapał ogólny go zniszczył. Nieszczęśliwy rezultat, pozostawił wprawdzie oddzielne części kraju w dawniejszem rozłączeniu, lecz ponieważ wszystkie uczuły bezpośrednio skutki rewolucji, chociaż w niéj bezpośrednio nie brały udziału, kara wymierzona przez Austrję i Prusy na biorących udział w rewolucji z Galicji i W. Księstwa Poznańskiego, nie zaszkodziła wcale rozwojowi narodowego obywatelskiego ducha, ale przeciwnie go podniosła. Pielęgnować i utrzymywać ten duch obywatelski we wszystkich częściach kraju, nieszkodliwem uczynić szatańskie prawo divide et impera, pomimo rozdziału, pomimo politycznego zniweczenia, choćby tylko w jednéj umysłowej idealnéj jedności się utrzymać – oto cel dzisiejszego życia Polaków w ojczyznie.

Ten duch wspólności w gruncie jeden pochodzeniem i celem, należy najprzód na zachowania bytu języka narodowego, na pielęgnowaniu literatury, o ile to w trudnych okolicznościach jest możebnem, na zachowywaniu religji, na rozkrzewieniu oświaty w części przez podróże lub przez szczególne fundusze, gdzie szkoły krajowe nie są zdolne jéj udzielić, albo grożą niebezpieczeństwem skrzywienia jéj. Wszystko to jest tylko środkiem do utrzymania idei niepodległości narodu, żyjącéj nieprzerwanie we wnętrzu ducha narodowego. Czujemy, że tego wówczas dopniemy, jeżeli się nie pozwolimy wrogowi, pod względem materjalnym daleko silniejszemu, wyprzedzić w umysłowej oświacie. Nie idzie o to, aby ta oświata była demokratyczną, arystokratyczną, religijną, katolicką, lecz aby była polską, a nią być może, nie wpadając Wyłącznie ani w jeden ani w drugi kierunek. Jest ona taką, jeżeli uczy historji ojczystéj, jaką ona była, języka narodowego i literatury, wielkich instytucyj krajowych dawnéj Polski, bohaterskich wojen o niepodległość, zasad politycznéj, religijnéj i osobistéj wolności człowieka, które przez nie zdobyte zostały. Ta czysto polska podstawa narodowego wychowania należycie opraco

« PoprzedniaDalej »