Obrazy na stronie
PDF
ePub

A przez podziemia szczeliny
Wymykają się płomienie,
Co mu zwiastują zniszczenie.
Spojrzał w niebieskie wyżyny;
A na niebieskiem sklepieniu,
Przed jego przeklętem okiem,
Słońce zaszło śmierci mrokiem,
I w odwiecznem utwierdzeniu
Gwiazdy się zakołysaly,
Oniemiały i struchlały.
Na wieszczbę ostatniej chwili.
W dół czoło bluźniercze chyli;
A znak święty pomazania;
Piętno Kaina zbrodnicze,
W świeżą się bliznę rozrania ,
I krew Abla przez oblicze
Niewstrzymanem nurtem zlewa.

Raduj się, ziemio szczęśliwa!
Ufajcie, o bracia moi!
Zbrodnia dobiegła swéj mety.
Już ostatniego komety,
Groźna rózga nad nią stoi.
Pojrzyjcie, wolności dzieci,
Pojrzyjcie w wieków otchłanie:
Bóg wolności już wam świeci:
Jeden chrzest we krwi Jordanie
A szczęśliwi jak anieli;
Osiedziem niebo wolności
Już nasze, już wiecznie nasze;
Tam grzmiąc w zwycięzkie pałasze
Wiecznym chórem będziem pieli
Tryumf polskiej wytrwałości.

[ocr errors]

Ta ostatnia poezja odczytaną została na posiedzeniu Towarzystwa putrjotycznego w dniu 29. Grudnia na uczczemie 29. Listopada. O tych poezjach uczynim tylko uwage, że gdzie niegdzie dochodzą do wyrażeń zdradzających namiętność, zawziętość, gniew chęć zemsty, zajadłość do namiętności i draźliwości, które przy nadmiarze doznanych prześladowań mogły i mogą znaleść miejsce

i w sercu Polaka, ale są zupełnie przeciwne prawdziwie polskiemu

[ocr errors]
[ocr errors]

umysłowi, gdyż w nim zawsze podobne rozdrażnienia łączą się z szlachetnością usposobień, z uczuciem ludzkości i przyzwoitości. Ten koloryt poezji Goszczyńskiego jak wiadomo nazwał Mickiewicz tonem rosyjskim. Miał w tém słuszność. Aby go poznać potrzeba proklamacje Mikołaja grzmiące zemstą i zniszczeniem, postawić obok Manifestów Polaków przemawiających za wolnością i prawami ludzkości do Europy. Znanemi są słowa Mikołaja: „Je foulerai aux pieds la Pologne et je marcherai contre la France.“ Słowa te mogły do podobnych wyrażeń poruszyć poetę, który był rodem z Ukrainy; ten jednak dziki,' niepohamowany, krwiożerczy charakter, nie jest charakterem polskich wojowników wolności. Walczą oni i zabijają — lecz w otwartem polu. Mają wstręt do czynów morderczych potajemnie uknutych, których się dopuszczali Rosjanie w Humaniu, na Pradze i w ostatniej wojnie w Oszmanie i Pozajściu, mordując okropnie, nawet ludność niewinną, starców, kobiety, dzieci, w kościele szukających schronienia.

Cała historja polska nie przedstawia przykładu podobnego zdziczenia, które po dziś dzień, tylko barbarzyńskim ludom jest właściwem. Napad na zamek tyrana, powstanie, w którym lud wykonywa sprawiedliwość nad temi, co go zdradzili, nad szpiegami — nie kala ogólnego charakteru. Czy nie dozwolono Konstantemu wyjścia ze swoją armją? Czy nie oddano pod zwyczajne sądy ujętych zdrajców i szpiegów, których zbrodnie były powszechnie znane? Czy nie żywiono, płacono i czy nie dozwolono swobodnie chodzić, jak własnym żołnierzom, jeńcom rosyjskim? Czy nie opatrywano rannych i chorych Rosjan w tych samych szpitalach, jak własnych obrońców ojczyzny? Jakże przeciwnie odbija postępowanie rosyjskie z polskimi więźniami? Czyż nie widzieliśmy co do słowa w myśl proklamacji wielkiego cara, więźniów pokutych w kajdany, nazywanych urzędownie rabusiami i bandytami, z którymi podobnie się obchodzono, biczowano i knutowano, nawet piętnowano, wysyłając ich z ogolonemi głowami w kaftanach kryminalistów do więzień, wrzucanych do podziemnych kopalni lub na lodowate stepy Sybiru ? Nie widzieliśmyż setki ich umierających z braku pożywienia, opatrzenia ran i głodu? Ten sposób postępowania ze strony Rosjan znany już dawno Polakom, praktykowany nawet w czasie pokoju, jak to i obecnie

[ocr errors]
[ocr errors]
[ocr errors]

widzimy – musiał obudzić i w najcierpliwszym narodzie pragnie

– nie zemsty, uczucie odwzajemnienia. Nie trzeba się przeto dziwić, że poeta urodzony w prowincji do takich scen przywykłéj, tu i owdzie w swych śpiewach miesza tony, które wprawdzie znajdują odgłos w sercach polskich, ale je pewnym dreszczem przejmują. Garczyński także nastroił na ten ton niektóre z swych pieśni, jak to w krótce zobaczymy. Jeżeli ta rycerskość, wspaniałomyślność, to uszanowanie praw ludzkości ze strony Polaków zachochowały ich historję czystą od skazy krwawych, szkaradnych występków i zdradzieckich czynności --- z drugiej jednak strony przyniosły im wiele nieszczęść, a nawet zgubę w ostatniej wojnie. Wojna narodowa nie może być inaczej prowadzoną jak krwawo, gdzie rzecz idzie o istnienie i niepodległość ojczyzny, tam nie jedno zło, jeżeli nie usprawiedliwić, to przynajmniej uniewinnić trzeba, osobliwie, gdy się ono spełnia jako wywołany odwet, jako repressalia i t. d.

Zasadnicze prawidło chrześcjańskie: „kto na ciebie kamieniem, ty na niego chlebem" stosuje się do nauki moralnéj indywidualnéj, lecz nie do narodów. Tu waży zawsze żydowskie przykazanie: ząb za ząb" i biada temu, kto nań nie uważa, a kieruje się pierwszém. Tego królestwo nie jest z téj ziemi. Z tego powodu Polska po części padła. Jéj sąsiedzi za jéj chleb ją ukamienowali. Tyle co do cha

. rakterystyki pieśni Goszczyńskiego. Przytoczymy jeszcze inne śpiewy już wspomnionych poetów, tymczasowo musimy jeszcze wspomnieć o jednym poecie, który śpiewa także w ogólnym chórze i głos o całej Polsce rozwodzi, w taki sposób, że stał się najpopularniejszym śpiewakiem ostatniego powstania. Czuję się w obowiązku o tyle więcéj podnieść tego poetę, że Mickiewicz o nim ani wspomniał, a przez to możnaby sądzić, że go niejako i poniżył w opinji publicznéj, coby było największą niesprawiedliwością. Poetą tym jest:

Wincenty Pol

urodzony w Galicji - jeżeli się nie mylę, odbywał nauki w uniwersytecie wileńskim i należał do towarzystwa Promienistych. W czasie powstania służył w armji, podobnie jak wspomnieni poeci, był w Niemczech zaprzyjaźniony z Klaudją. Doszedł z emigracją aż do Strasburga. Po skończeniu wojny powrócił do Galicji, gdzie obecnie mieszka; jako poeta, literat, obywatel, patrjota wielce szanowany od ziomków, tworzy punkt środkowy życia narodowego ducha w Galicji. Jego poezje wyszły w Paryżu 1833. r. pod tytułem Pieśni Janusza i są przypisane Polkom: Emilji i Klaudji, któremi imionami oznaczone są: Emilja Szczaniecka i Klaudja Potocka – które się odznaczyły patrjotyzmem, ofiarą majątku i własną osobistą usługą w pielęgnowaniu rannych i chorych wojowników. Poezje te nad inne noszą w sobie piętno charakteru prawdziwej poezji narodowej i jako takie są téż najbardziéj rozpowszechnione, najpopularniejsze, gdyż po większej części nadają się do śpiewu i znaczna téż ilość z nich, jest śpiewaną. W nich najczyściéj odzwierciedla się usposobienie narodu w czasie powstania, we wszystkich kierunkach. Charakter tych poezyj nie jest jeden, określony, wyłączny: religijny, polityczny, wojenny, towarzyski lub inny, jest w nich całość poglądu narodowego, jaki zaledwie mógł się objawić w Epopei, a tu rozdzielony na pojedyńcze momenta bezpośredniego uczucia i myśli, rodzi się raz z tego drugi raz z owego wypadku, raz w tej drugi raz w innej sferze życia narodowego. Wypowiada się, że tak powiem, w nich dusza narodu, dusza utrzymująca w jedności życie, tak pod względem fizycznym jak i duchownym. Nie panuje tu wyłącznie strona uczucia narodowego, która brzmi wyłączniej w Goszczyńskim, nie są to pieśni obejmujące filozoficznie pojęte koleje Polski w stosunku do ludzkości, jak u Garczyńskiego. Śpiewak stara się utrzymać raczej na stopniu rzeczywistego poglądu narodowego. Wszędzie podsłuchuje on głos powszechny i podług niego nastraja swoją lirę. Żadne zdarzenie nie jest dla niego małem, gdy tylko widzi w niem objawiające się uczucie narodu. Szuka zatem rzeczywistéj poezji, tkwiącej w powstaniu, aby ją ująć i oddagueretypować. Zaprawdę bowiem, był to czas powszechnego entuzjazmu, pełny najpiękniejszéj i najświeższéj poezji. Widziano naówczas biednego oddającego całą swą, chudobę, dziewicę niosącą ślubną obrączkę w ofierze dla ojczyzny. Widziano ojców i matki błogosławiących swe niedorosłe dzieci, wyprawiających je na wojnę i dziękujących Bogu,

Cybulskiego Odczyty. Cz. II.

[ocr errors]

5

[ocr errors]

że dzieci walcząc mężnie, ginęły za ojczyznę. Widziano panie dzień i noc pielęgnujące chorych po szpitalach, w domu przyrządzające szarpie i bandaże, a nawet idące do walki. Widziano duchowieństwo dążące na plac boju z krzyżem na czele, oddające srebra, sprzęty, dzwony kościelne na potrzeby narodu. Widziano dzieci, które będąc za słabe by same walczyły, lały kule, sypały szańce i t. d.

Potrzeba było tylko te pojedyńcze sceny i zdarzenia ująć i narysować, aby się z nich utworzyły poetyczne pieśni. To też uczynił Wincenty Pol. Dla tego téż poezje jego są tak prawdziwe co do treści, tak plastyczne co do formy. Koloryt narodowy nie jest u żadnego z nowszych poetów tak czysto polskim jak u Pola. Przytém posiada on także największą rozmaitość farb, w malowaniu czasu i stosunków miejscowych, czy to przywołując z przeszłości wspomnienia n. p. z konfederacji barskiéj, albo gdy kreśli teraźniejsze zdarzenia, lub gdy patrzy w przyszłość, lub gdy podnosi charaktery miejscowe narodowości, jak się one w każdéj prowincji objawiały. Wszędzie widać, że jest Polakiem, synem wielkiéj niepodzielnéj ojczyzny, o której niepodległość właśnie chodzi; że jest Polakiem, w którym żyje duch czasu, który pragnie szczęścia ojczyzny i dla tego karci małoduszność magnatów, egoizm arystokracji, intrygi dyplomacji, krępujące zapał narodu. Oprócz tego panuje w tych poezjach zdrowy rozum, świeży humor, jędrny umysł, silne usposobienie, co starzy Polacy nazywali fantazją – gdzieniegdzie żal, boleść ale nigdzie zwątpienia, nigdzie sentymentalności bez treści i koloru, nigdzie niema upadku na umyśle, albo bezczynnego, niepotrzebnego o losach ojczyzny marzenia i dumania - z rękami założonemi na łonie – od czego sam Mickiewicz nie jest wolnym ze swemi wiecznemi porównaniami cierpień Polski z cierpieniami żydostwa, wpadając naostatek w beztreściwe marzenia. Równie silnie wypowiada się uczucie religijne. Umacnia ono patrjotyzm i stawia jako przykazanie Boże duszenie wroga narodu, tyrana wolności. Z drugiéj strony milkną tu wszzystkie uczucia rodzinne, gdzie idzie o ojczyznę. W każdéj pieśni znaleść można na czele dźwięczącą miłość ojczyzny.

W poezjach Wincentego Pola, objawiają się osobliwie wszystkie pierwiastki uczucia i ducha, zdolne przedstawić usposobienie

« PoprzedniaDalej »