Obrazy na stronie
PDF
[merged small][merged small][merged small][merged small][merged small][ocr errors][merged small][merged small]

TOM I

POZNAŃ,
NAKŁADEM KSIĘGARNI J. K. ŻUPAŃSKIEGO.
DREZNO,

DRUK J. I. KRASZEWSKIEGO.

1870,

[graphic][subsumed]

W r. 1867. szczupłe gronko młodzieży polskiej, uczęszczającej na wszechnicę wrocławską, przerażone zostało nagłą, piorunującą wieścią o zgonie swojego ukochanego profesora i duchowego przewódzcy prof. Wojc.. Cybulskiego. Tegoż dnia jeszcze wykładał on zgromadzonym na odczyt słuchaczom rzecz o runach słowiańskich, przedmiot, któremu głębokie studia poświęcił, był zdrów i wesół, nic tej śmierci nie przepowiadało. Wieczorem obchodzono w rodzinnem kółku imieniny małej córeczki. Po północy, poszedłszy na spoczynek, zbudził się profesor z gwałtownym bolem w piersi, posłano po lekarza, nim zdołał przybyć, już nie żył. Strata którą poniosła wszechnica i młodzież z ciężkością powetowaną być może, ale kraj zarazem stracił w nim cichego, wytrwałego, skromnego pracownika, jakiego niełatwo dziś odzyska. Przyrodzone dary, okoliczności szczęśliwe choć dlań ciężkie, naostatek trud nad sobą nieustanny i zamiłowanie pracy a nauki, składały się na wyrobienie tej postaci godnej zaiste uznania i pamięci. Głośniejszych imion mamy wiele, mało tak zasłużonych. . Rozpatrując się w oddanych nauce i nauczaniu ludzi naszej epoki, dostrzeżemy łatwo dwa prądy wieku przeciwne, unoszące ich na krańce – albo zbyt popędliwego ruchu lub martwego zacofania. Ostatnie zwłaszcza usposobienie zdaje się z każdym dniem powszechniejsze, tak, iż rzec by można, że nauka spokoju szukając, miotaniu się ducha zbyt żywemu usiłując zapobiedz, niewolę raczej wybrać gotowa, niż swobodę do walki obowiązującą Widziemy dziś w najgłówniejszych polskiego życia duchowego

[ocr errors]

ogniskach, przeważnie zasiadających ludzi, ogółowi sympatycznych, wyznających jawnie zasady, które z rozwojem nauki swobodnym pogodzić się nie dają. Znękanie wstrząśnieniami, które kraj o wielkie przyprawiły straty, czuć się daje nawet w sferach naukowych, zwykle oddziaływaniu wypadków niedostępnych – dla zapobieżenia wzburzeniu umysłów gotowych je czasowo uspić i od postępu powstrzymać. Tem cenniejsi są dziś dla nas ludzie niepodległego ducha, samoistni, którzy chwilowemu naciskowi wystraszonego ogółu nie ulegając, idą drogą przekonań własnych śmiało, nie oglądając się na modę idei, na wymagania stronnictw i kółek towarzyskich. Do takich to ludzi zaliczyć należy ś. p. Wojciecha Cybulskiego, o którego nauce, stanowisku i ideach najlepiej przekonają czytelników odczyty, których przekład wydajemy.

Winniśmy je poprzedzić choć krótką wzmianką o życiu profesora, które szczegółowiej skreślić, brak zupełny materyałów nie dozwala. Zmuszeni jesteśmy ograniczyć się tem, co nam, w krótce po zgonie, dzienniki ogłosiły; żadna bowiem wyczerpująca

biografia dotąd wydaną nie została.

Wojciech Cybulski urodził się d. 10. Kwietnia w r. 1808. W Koninie pod Lwówkiem w powiecie bukowskim, w W. Ks. Poznańskiem. Odbywszy kurs nauk przygotowawczych w gymnazyum Ś. Maryi Magdaleny w Poznaniu, udał się w jesieni 1828. r. na uniwersytet berliński. Tu wśród rozpoczętych zaledwie studiów filozofii, filologii, i historyi, zaskoczyła go wiadomość o wybuchu listopadowym w Warszawie. Ożywiony tym duchem, jaki całą ówczesną młodzież polską ogrzewał, wraz z innemi Cybulski zaciągnął się natychmiast do wojska i odbył kampanię tę trudów i niebezpieczeństw pełną, a dostawszy się do niewoli, przebył w niej całe trzy lata. Ten przeciąg czasu nie był dlań straconym. Rosyanie w ogóle nie byli jeszcze tak usposobionemi dla Polaków jak dzisiaj, niewola sama z wielu względów była lżejszą, znośniejszem życie; Cybulski mógł korzystać z pobytu swego w Rosyi ucząc się języka, zapoznając bliżej ze słowiańską literaturą i filologią. W r. 1834 uwolniony z Moskwy, po powrocie w Poznańskie, został jeszcze skazanym na sześciomiesięczne więzienie w twierdzy świdnickiej, za udział w powstaniu.

Dopiero w r. 1836. mógł wrócić do Berlina, aby przerwane

« PoprzedniaDalej »