Obrazy na stronie
PDF

Wstrzymała Rossya za pośrednictwem reakcyi wywołanej przez Nowosielcowa, gdyby wśród tych duchowych usiłowań i przez nie niebył wyrósł mąż, zdolny nie tylko całe duchowe Odrodzenie czasu zamknąć w sobie, ale je tchnąć w serca i umysły całego narodu. Tym mężem był Mickiewicz. Do roku 1840. był on arcymistrzem poezyi polskiej, najgodniejszym i najdzielniejszym jej przedstawicielem. W nim uwielbiają Polacy jeden z największych geniuszów, które jedynie są zdolne, dotąd nieznaną literaturę dać poznać ludom i jako wspólne dobro ludzkości przekazać. Żadne z licznych słowiańskich plemion nie jest w stanie przedstawić takiego poetę i to właśnie, jak już poprzednio powiedziałem, daje polskiej poezyi pierwszeństwo przed innemi, wyciska na niej charakter europejski, który kierunkowi od czasu Mickiewicza przyjętemu zawdzięcza. On był tym, który ją naprzód wlał w krew swojego narodu, a gdy przezeń otrzymała uświęcenie, poniósł ją po Europie, jak arcykapłan, który hostyę świętą z palącej się świątyni narodowej ocalił, aby nią pozbawionych ojczyzny braci, w ucieczce, w wygnaniu i tułactwie karmił i pokrzepiał. Życie Mickiewicza, po nowym kierunku, jakie on mu nadał, można uważać za wyczerpane i skończone. Zakres jego ścieśnia się .córaz bardziej. Początek podobny tu do końca. Głęboka boleść przejmuje pierś, gdy się to nieszczęsne życie rozpatruje, w którem odzwierciedla się żywot całego narodu – w różnych jego położeniach i stosunkach. Gdyby Mickiewicz poszedł był w innym kierunku, nie dałby się był tak złamać. –Tu upada. – Utrzymują, że duch Mickiewicza był zdolnym zwrócić się na inne tory, gdyby mu je wskazano. Temu jednak nie wierzę, w całem bowiem jego życiu, widoczne usposobienie to będące jego istotą. To też jego poezya należy już dziś do krytyki i historyi literatury. Nie stworzy on już nic więcej. Zaczął pieśnią i skończył na pieśni. Jak niegdyś wielkiego Schellinga za życia, tak dziś Mickiewicza można badać i odtwarzać. Jeden i drugi mogą się przeciw temu oburzać. Nic to jednak nie pomoże. Podlegają oni naukowej krytyce, muszą więc być tem czem ich ona uczyni. Nie bez przyczyny, stawiam tu razem Schellinga i Mickiewicza. Czem jeden był dla niemieckiej filozofii, tem drugi dla polskiej poezyi. Mogli oni obydwa w drugiej połowie swego duchowego życia wnijść na nowe

drogi, przecząc temu co pierwej dokonali. Sami sobie wypowiadają i śpiewają elegię swego życia. To w czem pierwszy dziś występuje, jest przewróconą kartą jego księgi mądrości. To z czem Mickiewicz dziś mógł by wystąpić, musi być tylko po za granicami wszelkiej rzeczywistości leżącym promieniem wygasającej fantazyi. Można więc mówić o życiu i znaczeniu Mickiewicza, jako o fakcie spełnionym. Pierwszego o tyle tylko dotknę, o ile to potrzebnem się okaże do pojęcia drugiego. Życie poety radykalnie rozpada się na dwie zupełnie różne epoki. – 1) od wystąpienia jego 1820–1831. czyli do rewolucyi – 2) a od tej chwili do roku 1840. – Jego młodość i teraźniejszość stanowią całość dwudziestoletniej ciągłej działalności poety, co postaram się w niniejszym odczycie wyjaśnić.

Stawiając Mickiewicza na czele działalności literackiej, a osobliwie poetyckiej, wykazując, jak staczał rozpoczętą walkę ze szkołą dawniejszą, postaram się wymienić w jej szeregach walczączych poetów i króciej lub szerzej scharakteryzować dzieła, równie każdego z nich jak i ich przewódcy w stosunku do ich wewnętrznej wartości i okoliczności odnoszących się do ówczesnej chwili. w której się okazały. Pierwszy więc okres czasu do 1831. roku może być uważany jako z wielu pojedyńczych części złożona całość, jako dramat, w którym dwa stronnictwa walczą na śmierć, i życie. – Jest to nowsza i dawniejsza szkoła: tak zwani romantycy i klassycy. Ten sam kierunek w życiu politycznem co w literaturze. Wskażę jednak zaraz w czem się one od siebie różnią. Rewolucya walkę tę kończy i rozpoczyna inną, z pierwszej zrodzoną. Zwrot narodowy zwycięża. Klassycy pogrzebani, nieprzyjaciele polityczni wygnani. Teraz poczyna się walka o niepodległość, o wolność narodową państwa i literatury. Pierwszy krok postawiony, pierwsze zwycięztwo odniesione. Poezya w ciągu tego roku jest tyrteuszcwką liryką, w najściślejszem znaczeniu tego wyrazu poezyą narodową. Lecz oto nagle zmieniają się pieśni rycerskie wodza w śpiewy pobożne świętoszka; broń zamiast ku piersi wroga, chyli się przed ołtarzami w obozie, wiarę we własne siły plącze i pęta sieć dyplomacyi do tego stopnia, że nie może podjąć ramienia. Chwila fatalna zbliża się: fantazya pełna nadziei zwija swe skrzydła, odwaga upąda, mężowie stanu

wojownicy, literaci i poeci, wywędrowują z kraju. Wróg na nowo kraj i lud ujarzmia. W ojczyznie głucho jak na cmentarzu, krwawo jak na rusztowaniu. Pieśń chroni się w piersiach lub brzęczy kajdanów dźwiękiem. Wszystko, co tylko jakikolwiek znak życia daje pochłaniają więzienia, Sybir lub podziemne kopalń otchłanie. W ojczyźnie o dalszym rozwoju tego co się rozpoczęło ani myśleć. Oto tragiczny koniec pamiętnego dramatu pierwszego okresu. Najduchowniejsza część narodu, mężowie i młodzież, wyszła i udała się do krajów gdzie znalazła przytułek wolności i podstawę dalszego rozwoju. Jest to chwila rozproszenia dotąd trwająca. Życie polityczne, literatura, poezya odradzają się za granicą. Jedność usiłowań przedrewolucyjnych rozpadła się na niepodległe objawy walczące z sobą. Wszystkie mają ten sam cel, polityczne odrodzenie ojczyzny i utrzymanie wolnego ducha narodowego. Lecz wszystkie one dążą do tego, różnemi drogami. Reprezentantem nie może tu być, ani w jednym ani w drugim kierunku jeden mąż. Mickiewicz nie jest już jedynym poetą tego czasu. Jest on zawsze największym, lecz nie może już objąć w sobie całego ducha narodu. Chwyta go tylko ze strony cierpiącej lub przedstawia go takim, jak był w przeszłości. Teraźniejszość przerosła go wiele, nie umie zawładnąć nią, nie umie myśli w niej krzyżujących się sprowadzić do świadomości, jakby do jednego ogniska. Nie jest on wieszczem, któryby mógł ludowi znów podać miecz do ręki, lecz wieszczem już tylko, który go może pocieszać, aby mu nie dozwolił zwątpić o przyszłości. Mimo to, jest on zupełnie narodowym i ojczystego swego gruntu nie opuszcza ani na krok: – Jest sercem, jest uczuciem narodu, przedstawia stronę religijną ducha narodowego, z tąd też płynie ten ton religijny brzmiący w jego poezyach z owego czasu. W tym kierunku, ma on pokrewne sobie umysły, obok niego niezależnie stojące. Z tych jedne usiłują z ogólnego chrześciaństwa objaśnić duch narodu i oznaczyć jego przeznaczenie. Inne posługują się filozofią aby objąć nią najgłębsze przeświadczenie się narodu. Inne znów opierając się na rzeczywistości starają się przedstawić przebieg ducha czasu, o ile ten na Polskę oddziałał i t. d. Słowem poezya drugiego okresu przedstawia szczególne kierunki, w jakich się duch polski w swych zewnętrznych stosunkach objawia. Będę się sta

rać według tych kierunków obraz tej poezyi przedstawić. Zresztą posiada ona w tych usiłowaniach, chociaż za granicą podejmowanych, charakter i narodowy i europejski, taki, jaki się w teraźniejszości objawia. Że przeważająco kierunek jej jest epiczno-liryczny, wypływa to z całego obecnego stanu politycznego Polski. Stan ten jest także przyczyną, w skutek której nie mogła się jeszcze podnieść nasza poezya do prawdziwie narodowego dramatu. Ten bowiem rozwija się dopiero wówczas, gdy poczucie się w sobie narodu dochodzi do prawdziwej samoistności i do posiadania niepodległości i swobody, a Polska dotąd była tylko na drodze dążeń i usiłowań pozyskania ich.

Wątpić należy, czy poezya za granicą zrodzona, z obecnego swego stanowiska, może się dalej rozwijać; raz, że liczba Polaków za granicą żyjących znacznie się zmniejszyła, powtóre że najznakomitsi mężowie, po większej cześci poeci, chwycili się owego naprężonego religijnego kierunku, któremu uległ Mickiewicz, a ten zdaje się jakby na umyślnie stworzonym, by polot poetyczny całkowicie ukrócić i skazać fantazyę na mozolne wylęganie daremne. Przeciwnie w kraju pomimo najcięższych stosunków, jakie ją uciskają, zdaje się powstawać nowe duchowe życie, zdolne snuć dalej pasmo przez emigracyę rzucone. Jak dalece jest to już widocznem, powiem we właściwem miejscu.

Po tem ogólnem objaśnieniu, postaram się scharakteryzować znaczenie i stanowisko Mickiewicza, a nie będzie, jak sądzę, bez interesu przytoczenie niektórych szczegółów jego młodości o tyle, o ile mi one są znane. Przedstawię go też pośród naukowego życia, jakie widzieliśmy w Wilnie od r. 1803. do 1820.

Adam Mickiewicz urodził się w Nowogródku na Litwie pod koniec rewolucyi francuzkiej w r. 1798. Ojciec jego był adwokatem trybunału pierwszej instancyi. Powiadają, że rodzina jego jest jedną z najdawniejszych w kraju, że pochodzi z tej samej gałęzi co i książęta Giedrojcie i że tylko w skutek politycznych wypadków zubożała. O co wreszcie najmniejsza; O ile jednak wiemy, poeta w Panu Tadeuszu spomina po kilka kroć o swej rodzinie, jako o jednej ze znakomitych. Miał on kilku (4) braci, jeden z nich Aleksander był przed rewolucyą profesorem prawa rzymskiego w liceum krzemienieckiem na Wołyniu, drugi Franciszek

zostawał w rodzicielskim domu do 1831, później pomimo że był garbatym i kaleką, zaciągnął się do powstania i wyszedł do Prus z korpusem Giełguda i Chłapowskiego, zkąd przybył do Księstwa Poznańskiego, gdzie po dziś dzień pozostaje w domu dyrektora towarzystwa kredytowego, Grabowskiego. Poeta nasz Adam, pierwsze nauki pobierał w szkole powiatowej swego rodzinnego miasta, o czem w swych poezyach często wspomina; tu Dominikanie kierujący tą szkołą wpoili w niego miłość do nauk, pilność a szczególniej to religijne usposobienie, które mu w całem życiu towarzyszyło. W młodości okazywał on naprzód wielką skłonność do chemii i z największą ciekawością przypatrywał się doświadczeniom czynionym przez jednego z profesorów szkoły. Wiadomo, że kierunek matematyczno-fizyczny był panującym na uniwersytecie wileńskim, nadano go więc i szkołom powiatowym. W poezyach Mickiewicza daje się wielekroć czuć ślady kierunku, który mu Wychowanie nadało. Jednakże zamiłowanie do poezyi pokonało wkrótce wszelkie inne skłonności. Ojciec jego tworzył często okolicznościowe małe pozye, którym się z wielką ciekawością chłopiec przysłuchiwał. Podobno będąc jeszcze bardzo młodym, tknięty wrażeniem pożaru w mieście rodzinnem, miał napisać swą pierwszą poezyę w której już błysły pierwsze promienie jego geniuszu. Miał lat czternaście, gdy wielki bohater stulecia, cesarz Napoleon ciągnął do Rossyi na czele ludów. Ten ogromny pochód skutkiem którego po raz pierwszy ujrzał polskie sztandary i bohaterów Dąbrowskiego, Poniatowskiego, Kniaziewicza sprawił wielkie wrażenie na młodocianym umyśle poety. Jak głęboko chwila ta wypiętnowała się w jego pamięci, widzimy z jego epopei Pan Tadeusz. Opowiadają, że u jego rodziców stał na kwaterze dowódca szwadronu z ogromnemi wąsami, ten opowiadał młodzieniaszkowi różności o Napoleonie z prawdziwem dlań ubóstwieniem, utrzymując, że inaczej nie zaklinał się nigdy, jak na imie wielkiego Napoleona. Wtedy już promień rycerskiej sławy zapalił serce młodzieńca.

[ocr errors]

powiada w swoich Dziadach. Głównie życie wojskowe zdaje się ciągle zaprzątać jego wyobraźnię. Cudownie opisuje bitwy i sceny

« PoprzedniaDalej »