Obrazy na stronie
PDF

przedstawić Panom i rozwinąć. Poezya ta, mogę śmiało powiedzieć, jest najpiękniejszym kwiatem, nie tylko polskiej, ale i całej słowiańskiej literatury. Ona jest najświetniejszą gwiazdą słowiańsko-polskiej cywilizacyi, i jej to zawdzięczamy katedry, jakie dla słowiańskich narzeczy i literatury, we Francyi i Prusach posiadamy. Skutkiem jej właśnie literatura słowiańska stała się obecnie europejską, i stoi godnie obok czterech sióstr swoich, włoskiej, francuzkiej, angielskiej i niemieckiej. Niedawno jeszcze jeden z uczonych niemieckich pytał mnie (co zapewne i niejednemu z Panów zdarzyło się), czy istotnie Słowianie posiadają taką literaturę, którąby europejską nazwać można? Inaczej mówiąc samodzielną, oryginalną i narodową, któraby miała prawo do uznania innych europejskich; słowem, któraby mieniem ogólnem była, lub przynajmniej stać się niem mogła? Na to pytanie najnowsza polska poezya twierdząco odpowiedzieć może. Zapewne moglibyśmy się znaleść w kłopotliwem położeniu, gdyby nas Francuzi i Niemcy, przedstawiając nam niezliczoną moc swych naukowych dzieł, zapytali: czy podobne w naszej literaturze, i w tak wielkiej ilości, okazać możemy? Nie potrzebujemy się wszakże rumienić, gdy nas zapytają o naszych poetów, bo posiadamy i tak wielkich, i tak wielu, jak oni, których z dumą obok ich wieszczów postawić możemy. .

Wszyscy oni prawie należą do ostatnich czasów, a większość z nich dotąd przy życiu pozostaje. * Ich działalność jeszcze nie zamknięta, widnokrąg nie wypełniony. Oni to właśnie ducha polskiego po świecie roznieśli, oni to pieśnią skargi ujarzmionego narodu góry i doliny, miasta i wsie napełnili, a w tym względzie podobni są do hebrajczyków, gdy nad strumieniami Babylonu siedząc, płakali, bolejąc nad swą ojczyzną. Kto chce poznać ogólny charakter narodu w najmniejszych jego odcieniach, ze wszystkiemi jego cnotami i wadami, niechaj rozczytuje się w najnowszej polskiej literaturze. Jak Calderon, Lopez de Vega, Moliere i Göthe, czas, w którym żyli, lub o którym pisali, przedstawiają nam lepiéj, niż nieraz wielotomowe o nim dzieła, tak też potomność W dzisiejszych poetach znajdzie najwierniejszy obraz obecnej chwili. W obrazach ich znajdzie owe niewypowiedziane udręczenia i bo

* Odczyty te są z r. 1842 i 1843.

leści narodu, takiemi barwami oddane, jakiemi boski Dante swego Ugolina malował. Pieśniami ich wojennymi, jakie Tyrteusz swym Spartanom wyśpiewywał, rozpłomieniać się będzie. W nich ujrzy tryb życia i obyczaje ojców, z taką prawdą i wiernością przedstawione, z jakiemi Homer greckie w swej Odyssei przedstawił. Nauczy się we wzniosłych hymnach, takich jakie Dawid ludowi swemu pozostawił, sławić potęgę Boga. Lubować się będzie w tej bogatej i idealnej miłości, o jakiej tylko Niemcy w swej pięknej liryce marzyli. Słowem, znajdzie w nich tę świadomość, która narodowi, gdyby on przestał nawet historycznie istnieć, zapewni nieśmiertelność w dziedzinie umysłowego rozwoju.

Tyle w ogóle na teraz w odpowiedzi na zapytanie, czy choć jedna z literatur słowiańskich zasługuje, aby słusznie zaliczoną była w poczet innych europejskich; rzeczywista bowiem wartość tych poezyj może się dopiero wyjaśnić w ciągu odczytów; koniec więc ich może dać na pytanie powyższe usprawiedliwiającą odpowiedź.

Nicby mi więc nie przeszkadzało, abym przeszedł do bezpośredniego wykładu samego przedmiotu, gdyby moje twierdzenie, jakie w założeniu wypowiedziałem, nie narażało ze strony innych Słowian na możliwą opozycyę, mianowicie, że polską poezyę tak bezwzględnie po nad wszystkie inne słowiańskie wynoszę, że ją nazywam najwłaściwszem, najczystszem kwieciem prawdziwego słowiańskiego ducha, i że ją jedyną za produkt europejskiej oświaty uznaję. Opozycyę tę muszę tutaj przedewszystkiem usunąć, abym nie był zmuszonym w dalszym toku wykładu do niej powracać.

Na czem więc ona zależy?

Po pierwsze, wszakże można powiedzieć, że i w trzech innych głównych literaturach słowiańskich, jako to: w rosyjskiej, czeskiej i serbsko-iliryjskiej, znajdują się zapewne poetyczne utwory, które nie tylko na równi z polskimi stoją, ale nawet przewyższać je mogą? Po części zgadzam się z tem, gdyż bez wątpienia literaturom tym nie zbywa na doskonałych poezyach.

Niech mi jednak wolno będzie utwory te rozebrać. Muszę wszakże nadmienić, że mówię tu li tylko o literaturze naszego stulecia, – przeszłych wieków nie dotykam wcale, chociaż gdybym

i to uczynił, wówczas nawet, literatura polska stanęłaby po nad pierwszymi, wyjąwszy pierwszy najdawniejszy okres.

Z charakteru swego poezya jest sztuką wolną, nie powinna więc być ani na żołdzie państwa, którego zasadą nie jest wolność, ani na usługach dworu lub jakiejkolwiek bądź kasty.

Czyniąc to, przeniewierza się swojemu boskiemu posłannictwu, staje się służebnicą namiętności a nie ducha.

Gdy Bóg – mówi w pięknej poezyi swej Schiller – ziemię między ludzi dzielił, na samym końcu przyszedł poeta, kiedy już nic do rozdania nie było; Bóg umieścił go obok siebie, kazał mu żyć w majestacie swego blasku, a całości stworzenia oddał na własność jego ducha.

Jakkolwiek skromnie to brzmi, a jednak w tem się zawiera całe poezyi zadanie.

Poezya jest melodyą w harmonii życia ludów. Pytam się teraz, które dziś z plemion słowiańskich posiada, lub posiadać może swobodną i samoistną poezyę?

Jak daleko sięgniecie wzrokiem po niezmierzonych ziemiach Słowian, wszędzie, prócz małych wyjątków, znajdziecie dla jej rozwoju niepomyślne okoliczności i chwilowe zapory. Ani jedno plemię nie żyje swobodnem, ani jedno nie śmie swemu uczuciu, fantazyi, duchowi wolnego dać polotu.

A jeśli zjawi się wyższy umysł, co się na to waży, zmuszonym jest obracać się w podrzędnych sferach, lub dla swej działalności obrać inne pole niż piewcy wolnego narodu, albo w głębi swej duszy zamknąć boskie ideały.

Rossya wprzęga Pegaza swojej poezyi do wozu państwa, i obraca swych poetów na woźnice lub pachołków.

Takimi z pomiędzy dawniejszych byli: Dzierżawin, Żukowski, Batiuszkow, a z nowszych jedynym wyjątkiem był Puszkin. Żył on przecież w okolicznościach więcej sprzyjających rozwojowi swobodnej poezyi, za czasów panowania Aleksandra, gdy ten powróciwszy z francuzkiej wyprawy, odurzony zwycięztwem, liberalniejsze podstawy swym rządom chciał nadać.

Czczony ów poeta pisał dla swego narodu wtedy, gdy mu się zdawała przyświecać jutrzenka swobody.

Po raz pierwszy, po długich naśladowaniach francuzkiej i nie

mieckiej klassycznej poezyi, ujrzała Rossya w nieśmiertelnych utworach Puszkina rozkwitającą swą narodową, wolną i nienaśladowniczą poezyę.

Poeta ten ani jednej pieśni nie stworzył na cześć swego zwycięztwem uwieńczonego monarchy. Za mało widać ufał liberalnym myślom cesarza, swobodniejszej jeszcze jego narodowej muzie, aby mógł majestat książęcia i wielkość narodu swego opiewać. I nie Omylił się. Aleksander umarł, z nim znikł liberalny rządu kierunek. Puszkin zamilkł, odtąd troska i zmartwienia tak długo go dręczyły, aż wreszcie pojedynek kres życiu jego położył. Mickiewicz słusznie utrzymuje w swych odczytach, które miał w Paryżu, iż z śmiercią Puszkina na długi czas nowa poezya rossyjska zasnęła.

To, co po nim pisano, nie wytrzymuje najmniejszego poróWnania z jego utworami.

Nowsi poeci nie posiadają ani talentu, któryby im pozwalał naśladować jego poezye, ani odwagi tworzenia w jego duchu.

Zbywa im na przewodniej narodowej idei.

Wszystko dąży do jednego ogniska samowładztwa, z którego wyłącznie wypływa impuls każdego działania.

Jaki materyał, jaką formę może tu znaleść poeta do uprawiania swej sztuki?.

Zwróćmy się teraz ku innemu słowiańskiemu plemieniowi, ku Czechom. – Co się tyczy rozwoju literatury, znajdują się w najopłakańszem położeniu. Wiadomo nam jakie nieuleczone rany 30letnia wojna ich ojczyznie zadała.

W XVII. i XVIII. stuleciach przepadła całkowicie ich literatura, w całem znaczeniu tego słowa; język ich, który obok staro-słowiańskiego najdawniejsze i najpiękniejsze pomniki posiada, i wraz z nim, zdaje się, najpierwszy doszedł do najwyższego rozwoju; który za czasów reformatorskich idei podniesionych przez Hussa, rodowitego Czecha, w wiekach XV. i XVI. szczycił się najpiękniejszą literaturą, w ostatnich dwóch stuleciach upadł do tego stopnia, iż stał się tylko językiem prostego ludu.

Zdawało się, iż ich narodowość pod wpływem nieprzyjaźnych okoliczności, w samej swej istocie uciśnięta, musi ustąpić miejsca żywiołowi niemieckiemu, gdy w tem zjawili się mężowie ożywieni

patryotyzmem, którzy podnieśli narodowego ducha i wyrwali z poniżenia język i literaturę, zwracając im ich grunt ojczysty.

Z pomiędzy wszystkich Słowian, Czesi są najpracowitszym narodem. Trudno uwierzyć, ile oni w niespełna dwudziestu latach, przy tak ograniczonych środkach i siłach, w nowym kierunku dokonali. Największą część sił swych poświęcili językowi słowiańskiemu i badaniom starożytności, i zaprawdę w tym kierunku zadziwiającą jest ich czynność. Ale ta nowa literatura nie zeszła do przedmiotów dostępnych dla ogółu, i dla tego została prawie wyłączną własnością uczonych, nie stawszy się zrozumiałą dla ludu.

Poczucie narodowe widocznie obudzone zostało z letargu, ale zdaje się, że pod długoletnim uciskiem ochłodła w ludzie miłość ojczyzny, tak wrodzona Słowianom. Zdaje się nawet, iż fantazya, która u wielu plemion słowiańskich przoduje rozsądkowi, w ostatnich dwustuleciach złamaną została. Wreszcie Czesi, którzy się w swej historyi literatury wielu uczonymi i doskonałymi pisarzami poszczycić mogą, nie posiadają ani jednego wielkiego poety. Jednakże zabytki ich z najdawniejszych czasów pozwalają wnioskować, że są jednym z najzdolniejszych do poezyi narodów.

Nowsi wszakże poeci zasługują na uwagę więcej z powodu kierunku, jaki obrali, aniżeli doskonałości swych utworów. Najznakomitszym z pomiędzy nich jest Kolar, ewangelicki kaznodzieja w Peszcie, u Słowaków na Węgrzech urodzony, gdzie również rodziła się większa część dzisiejszych czeskich poetów, podobnie jak polscy z Litwy, Ukrainy lub Małorossyi pochodzą.

Kollar napisał około 600 sonetów pod tytułem „Slawy Córa”, które na pięć pieśni podzielił, dając im za tytuły nazwy rzek, i tak: pierwszej Sali, drugiej Renu, trzeciej Elby, Wełtawy i Dunaju, czwartej Lethy, piątej Achteronu. Są to poetyczne wspomnienia odnoszące się do słowiańskiej historyi, szczególniej zaś do historyi plemion uciskanych przez Niemców; – są to radośne lub żałośne pieśni o ich minionej wielkości.

Czwarta pieśń Lethe zawiera pieśni opiewające szczęście tych Słowian, którzy, w nagrodę zasług, dostali się po śmierci do raju.

Piąta pieśń Achteron, przedstawia piekielne męczarnie nieprzyjaciół Słowian, a szczególniej Niemców. W pieśniach tych znajduje się kilka udatnych sonetów; – w wielu miejscach jest

« PoprzedniaDalej »