Obrazy na stronie
PDF

syanie marzycielstwem, Czesi utopią zowią, a który dla nich, Polaków, jest ideałem, porwać i innych pociągnąć za sobą? – Czy można liczyć na ustępstwa ze stron obu? Czyż znajdzie się forma taka, któraby była w stanie pogodzić potrzeby, interessa i dążenia wszystkich plemion? Maż to być idea furieristów, kommunistów, albo, wedle Leroux, idea zbiorowej ludzkości?

W dalszym ciągu swych odczytów, których przedmiot nie przekracza po za granice początku XVII. wieku, szuka Mickiewicz idei, któraby była i być powinna zasadą życia słowiańskich ludów, a bliżej uzasadniając to, stara się z historyi polityki i literatury Słowian ją wysnuć. – Nie mogę roztrząsać szczegółowo tego wątku, który zresztą jest jedynym w swoim rodzaju, nadzwyczaj oryginalnym, pomysłowym, i jak epopea rozwija się przed oczami naszemi coraz wyraźniej–gdyż chodzi mi tu tylko o określenie bliższe tej idei, która w ostatniej instancyi, a więc w obecnym czasie, ludy słowiańskich plemion ożywia i sprawia to, że plemiona te uważają, iż są powołanymi przed innymi narodami do urzeczywistnienia nowej idei ludzkości. – Idea ta jest następująca: „Nieszczęście i wygnanie, mówi Mickiewicz, zbliżyły polski szczep do innych słowiańskich plemion, ale nie ma środków zbliżenia Polaków do Rossyan”. Jakąż naród wolny, niezawisły, dumny ze swoich swobód, może mieć wspólność z słowiańskim narodem ujarzmionym i przywykłym do niewoli od wieku? Jednych i drugich skierowała Opatrzność do szukania po nad ziemskimi panami wyższego Pana, do uznania w tem wspólnem uczuciu konieczności pomocy Boga.

Od tego czasu (Mickiewicz mówi tu o czasie po rozbiorze Polski 1795 r.) oddychają polscy i rossyjscy więźniowie jednem i tem samem uczuciem. Możnaby powiedzieć, że dopiero na łonie nieszczęść i cierpień pierwszy związek szczerej słowiańskiej jedności został zawarty. – Czesi mogą tylko na religii swą narodowość opierać.

Rossyanie, którym wydarto nawet wszelką nadzieję zrzucenia jarzma; – Polacy żyjący w ucisku i na wygnaniu, jednę tylko wspólną mają do Boga ucieczkę. Jest to czysto po chrześciańsku i pięknie; dodam to jeszcze, że ludy słowiańskie odznaczają się swą pobożnością i wiarą w Boga. – Lecz cóż począć z tą po

wszechną ideą? co z niej zrobić? – Nie zawiera ona w sobie nic słowiańskiego.

Chrześcianizm nie jest wyłączną własnością żadnego narodu; jest on główną zasadą cywilizacyi europejskiej. Na nim naród opiera tylko część swej narodowości; a gdybyśmy religię uważali za węzeł łączący narody, nią by narody europejskie ściślej z sobą złączone były, niżeli plemiona słowiańskie, gdyż w tamtych wyższa cywilizacya ducha sekt i prześladowania już wytępiła, a miejsce ich zajęła czysta chrześciańska moralność, albo raczej duch całemu chrześciaństwu wspólny, gdy tymczasem u Słowian religijna nienawiść i fanatyzm, i wieczna walka kościoła greckiego z katolickim rozdzielają nieprzebłaganie plemiona pomiędzy sobą, tak, że one skutkiem tego zapominają o swem nieszczęśliwem politycznem położeniu, zawisłem je czyniąc od uczucia religijnego. Muszę więc nietylko zaprzeczyć temu religijnemu węzłowi jedności słowiańskich plemion, ale nawet dzisiejsze rozdwojenie pomiędzy greckim a katolickim kościołem uważać jako zaporę do pojednania się plemion ze sobą. – U Mickiewicza nie grecki ani katolicki kościół jest zasadniczą ideą, ale głównie duch chrześciaństwa. Zobaczmy więc, jak on go pojmuje, i jak dla Słowiańszczyzny chce go zużytkować.

W wiekach średnich, mówi on, rządzili nieograniczenie księża i przełożeni klasztorów w swych Zgromadzeniach, i nigdzie nad nie większego nie widziano i bezwzględniejszego posłuszeństwa. Podwładni tych małych państewek, klęcząc, słuchali słów swych duchownych przełożonych. W zakonach rycerskich przysięgano podobnież na wierność mistrzowi. – Ta przemoc, ten despotyzm, miały za podstawę to, co zwykle ekzaltacyą zowiemy. Bez względu na jej charakter, zawsze źródłem jej jest chrześciaństwo. Przed Chrystusem byli też w starożytności ludzie ekzaltowani – uczniowie Pytagoresa, Epikteta, którzy się od towarzystwa odłączali, bo wśród ówczesnego porządku rzeczy, nie znajdowali dla siebie zaspokojenia, ani celu w życiu, nowej szukając do nich drogi. Dopiero Chrystus nowym stanem rzeczy ziścił życzenia pojedyńczych ekzaltacyj, tworząc nowy świat, w którym filozoficzna ekzaltacya podstawę i pokarm dla siebie znalazła. Później powstały na tej podstawie klasztory, zakony rycerskie i tym podobne religijne

stowarzyszenia. Lecz w końcu XV. stulecia rozwój ludzkości w tym kierunku wstrzymał się. Duch religijny, duch ekzaltacyi, przeniknąwszy rozmaite owe stowarzyszenia, nie sięgając po znaczenie politycznych stowarzyszeń, ograniczył swe działanie zamykając we wnętrzu pojedyńczych indywiduów. Cóż z tego musiało wyniknąć? Miałyż klasztory, zakony rycerskie i t. p., które z moralnego poczucia, z chrześciaństwa powstały i z niem ściśle połączone były, zniknąć z oblicza ziemi? Gdybyśmy to przypuścili, powinnibyśmy przypuścić, że i samo chrześciaństwo zniknąć musi. (Zaprawdę piękną jest idea chrześciaństwa, którą autor w tem miejscu wypowiedział.) Ale, mówi on dalej, przypuszczając z drugiej strony że przeznaczeniem ducha chrześciańskiego było stać się duchem ekzaltacyi i rozlać się po. całem politycznem stowarzyszeniu, a być przyjętem przez wszystkie narody za prawo, musiałby się przyszły polityczny rozwój ogólny na temże uczuciu oprzeć, które niegdyś religijne i rycerskie zakony ożywiało.

Taki tylko naród słowiańskiego plemienia, który z jednej strony nie wyczerpał ducha swego na prace naukowe, z drugiej zaś strony zachował czyste, głębokie, religijne uczucie, którego żadna forma polityczna, znana i istniejąca, nie zaspokaja, taki naród tylko Opatrzność do wprowadzenia porządku na świecie powołać może.

Wśród tych plemion jeden jest tylko naród, który Europa uważała za rycerski a razem niewiedzący czego pragnie (zaiste piękny komplement). Bardzo logicznie z tego wypływa, że słowiańskie plemię i naród polski są przeznaczonemi do wykształcenia nowej politycznej idei!

Za mało bym szacował wasze religijne i naukowe wykształcenie, gdybym widział potrzebę zajęcia się odparciem tego założenia. Widzicie łatwo, Panowie, że ono ani chrześciańskiego ani historycznego ducha nie obejmuje. Gdyż chrześciaństwo właśnie tem zgrzeszyło, że gminę na kościelno-polityczne państwo przekształciło, że się płaszczem zmysłowej rzeczywistości odziało, że moralność swą na cele państwowe roztrwoniło, słowem, że stało się światowem wbrew wyraźnej nauce Chrystusa. „Moje królestwo nie jest tego świata”. Ktoby wreszcie o pochodzie historyi ludzkości tylko ze stanowiska religijnego chciał wyrokować, ten albo

nie zna, albo znać nie chce rozwoju, jaki duch ludzki od XVI. stulecia aż do naszych czasów uczynił. – Była epoka w wiekach średnich, w której kościoły, jako nawracające, jako zakładające państwa, jako jedynie wykształcone, dla chrześciańskiej cywilizacyi walczyły, i w istocie pełne miały prawo zwać się żywotną społeczeństwa i państw zasadą, w których zapał, ekzaltacya dla ducha Bożego, w nich mieszkającego – wszelkie inne ludzkie namiętności, myśli, pragnienia zwyciężały, a na narodach jak i w pojedyńczych ludziach wyciskały charakter prawdziwej pobożności i posłuszeństwa dla przewódzców. Lecz gdy chrześciaństwo stało się własnością wszystkich ludów, gdy wniknęło w serca i krew ludzi i stało się ich sumieniem, wtedy duch uzyskał swobodę i zapragnął znów swe skrzydla rozwinąć, pragnął nad zdobytem dobrem zastanowić się, dobra tego nieskończoność rozjaśnić, świat uczuć, natchnień, ekzaltacyj zamienić na świat rozumu, pokoju i świadomości, pragnął wyjść z siebie, aby znów z zupełnem prawem stworzyć sobie nowy duchowy i polityczny porządek świata, którą to pracę po dziś dzień jeszcze prowadzi. Ktoby więc ze stanowiska religijnego chciał sąd wydać o historyi nowego świata, ten nie powinien się dziwić, że bohaterowie jego okażą mu się łotrami, zaś najzwyczajniejsi, ale pobożni ludzie, wyrosną na Tytanów, – że wypadki świata, które całe pokolenia uszczęśliwiły zbawiennymi następstwy, jak n. p. reformacya, wydadzą mu się anomalią, i zacofaniem. – Wypadki zaś mniej znaczące, które dla krótkowidzących cudowneui być mogą, wyrosną nagłówne momenta historyi świata. Takich sprzeczności znajdziecie Panowie dosyć w odczytach Mickiewicza, których przytaczać więcej nie uważam potrzebnem. Wszystkie wszakże przechodzi brakiem podstawy, rzekłbym śmiesznością, wyrażone przekonanie, że przyszła polityczna postać Europy, oprze się na tym samym duchu, który religijne i rycerskie zakony w średnich wiekach ożywiał. – Byłyby te piękne państwa mnisze podobne do domów obłąkanych. do których każdy przynosi swą porcyę ekzaltacyi, a wszyscy razem, jak to właśnie w Polakach zauważano, nie wiedzą czego chcą i dokąd idą. – Boże zachowaj świat, a przedewszystkiem Polskę, od podobnych ekzaltowanych pułków! Idźmy dalej. Mickiewicz, wedle idei swej, charakter plemion słowiańskich

w kierunku historycznym, politycznym i literackim bliżej oznaczywszy, – skreśliwszy potem moralny i religijny obraz zachodnich ludów na wypadkach naszego wieku oparty, przedstawia nam wreszcie Napoleona, nie mogąc mu zaprzeczyć wielkiego historycznego znaczenia – jako przedstawiciela idei chrześciańskiej, jako zwiastuna nowej epoki, która dla nas mieć powinna takież same znaczenie, jakie miało chrześciaństwo dla pogaństwa. Tego znaczenia nikt jeszcze mu nie nadał, a raczej historyczne jego posłannictwo dotąd przez nikogo nie było zrozumianem. Żyjący w Paryżu polski matematyk i filozof Hoehne-Wroński, jeden go zrozumiał, przedstawiając w piśmie swojem: Secret de la politique de Napolcon, jako zwiastuna nowego mesjasza. Takim go także widzi Mickiewicz i uważa zjawienie się jego jako missyę Bożą, aby za pośrednictwem jego nową zgotować epokę. Porównywa go też do Cezara, którego również Opatrzność zesłała, aby przygotować zjawienie się innego moralnego władzcy. Chrystusa. Jeżeli więc przyszła epoka dla naszego czasu, ma być tem, czem było chrześciaństwo dla pogaństwa, to Mickiewicz zadaje sobie dilemma, które o jego prawowierności powątpiewać każe, i czyni go tylko prostym religijnym marzycielem. Pragnąc bowiem przy tem porównaniu się utrzymać, musi albo następną epokę uważać za negacyę chrześciaństwa, lub jeśli, jak się zdaje, przeciwnym jest temu, gdyż z chrześciaństwa wyjść chce przez ewolucyę, to jest dalsze rozwinięcie (albowiem rewolucyę uważa za ruch wsteczny) mające się z czasem wyrobić; – musi więc także uważać chrześciaństwo jako powstałe przez ewolucyę z pogaństwa, coby go zmusiło zaprzeczyć objawieniu i samego Syna Bożego, wbrew całej nauce chrześciańskiej, uważać tylko za człowieka powołanego od Boga a Bóstwo jego osoby podać w wątpliwość, choćby już z tej zasady, że przypuszcza zjawienie się nowego Messyasza, jakim był i Chrystus. – Cóż się stanie wówczas z nauką chrześciańską o wiecznej trwałości kościoła? W jaki sposób następnie uzasadnia tę ideę i jakim sposobem chce ją w świat wprowadzić? – Powiada, że jej podstawa jest już przygotowaną. – Dzieli ludy Europy podług oznaczonego porządku, łącząc je z sobą. Francya należy do Polski, Anglia do Rossyi, Niemcy do Czechów, Włochy i Hiszpania do Słowian naddu

« PoprzedniaDalej »