Obrazy na stronie
PDF

owych narodów, szczególniej Polaków, staliby się zdrajcami ojczystej sprawy. Mieliśmy przykład tego na Adamie Gurowskim, mianem zdrajcy par excellence napiętnowanym pisarzu, który właśnie ideę panslawistyczną pod naczelnictwem Rossyi narzucał Polsce, a jak się domyślić łatwo, przez obrońców panslawizmu uważanym był za najgorętszego patriotę.

Jakkolwiek o czysto narodowej polskiej literaturze, a szczególniej o poezyi, zawyrokowano, że utonęła w politycznym połopie, wszakże zdaje się ona być właściwą reprezentantką prawdziwego słowiańskiego ducha, bo Polacy szczególniej za najwyżej ukształcony szczep Słowian, i wyraz słowiańszczyzny uważani być mogą. Z tego powodu literaturę tę, wskutek ostatniego powstania, fanatyczni wyznawcy panslawizmu oskarżają przed innymi plemionami słowiańskiemi o bratobójstwo i matkobójstwo wspólnej ojczyzny. W podobne sprzeczności wpaść tylko można, gdy się ideę pozbawioną historycznej podstawy i rzeczywistości przyjmuje. Na tej to zasadzie opierają się słowiańscy pisarze, entuzjazmując się dla jakiejś przyszłości, która ma do najwyższego szczytu doprowadzić słowiańszczyznę. Jest wiele wierszy i dystychów przepowiadających tę przyszłość. Z pomiędzy tych przytoczę następujące pod tytułem:

[merged small][ocr errors]

W wierszach tych zwrócono uwagę zarazem na szczególne cechy każdego szczepu, i przymioty, które tylko ku ogólnemu dobru wspólnej ojczyzny słowiańskiej posługiwać powinny. Lub ten wiersz wzywający Słowian do wielkiego związku pod tytułem: kdo ty gsi? Cech! kdoty? Rus! kdoty? Serb! a ty? ja Polan jestem, Wezmite regstra bratij! smażto juste Słowian, albo następny, podobną myśl zawierający :

S na te k. Nikt do swalby také newidėl w swete jak bude onna Chot” Wltawu kdy Dunaj pojme a Tatry Ural. Oto kierunek, który dzisiejszej słowiańskiej literaturze nadać by żądano, to jest, stanowisko wedle którego , chciano by ją sądzić. Polacy temu kierunkowi instynktowie opierają się, bo nadto

dobrze czują, że z nim wiąże się zatracenie ich politycznego,

religijnego, i literackiego wykształcenia, ich wolności, instytucyi i przyszłości, słowem, zatracenie tego wszystkiego, co się ojczyzną nazywa. Inni Słowianie, którym zbywa na tem uczuciu narodowości, na dumie narodowej, na uznaniu swej samoistności, mogą iść w podobnym kierunku, ale powinniby zrozumieć, że zamiast szukać korzyści w ogólnej Słowiańskiej ojczyznie, kiedy już nie mogą uratować samoistności swego szczepu, winniby ratować przynajmniej godność człowieka.

Objaśniwszy w ten sposób ideę panslawizmu, którą nie tylko jako zasadę politycznego kierunku słowiańskich plemion odgrzebać usiłują, ale do uznania i oceny nowej literatury a szczególniej poezyi, zastosować by chciano; – wykazawszy, że ta idea jako abstrakcya, zdaje się nam w swych dążnościach i skutkach być szkodliwą, gdyż z prawdziwego ducha słowiańskiego nie wypływa, możecie się zapytać, (gdyż nie można zaprzeczyć, że słowiańskie plemiona w ostatnich czasach, wszystkie razem zaczęły się podnosić politycznie i duchowo ożywiać) jaka idea, w ten ruch Słowian wprawić mogła? – Odpowiadam, że jest to głównie rozbudzone uczucie narodowej samodzielności, poczucie swych politycznych i duchowych, pojedyńczych praw narodowości plemienia. Idea ta jest nie tylko słowiańską, ale ogólnie europejską. Do ożywienia jej, rewolucya francuzka najwięcej się przyczyniła. Ona to ludy Europy zbudziła z dłuższego letargu i dziś zaczynają się one poważniej zastanawiać nad sobą, nad swą przyszłością, a myślić o przyszłości. Od tego czasu nawet ich duchowy i literacki rozwój przybrał zwrót normalny. W tym kierunku postępują Słowianie mniej lub więcej naprzód, wedle rozmaitych wskazówek i pojęć idei, jakoteż, odpowiednio do stanowisk, które jedne plemiona różniły od drugich. Muszę Panom zcharakteryzować bliżej, narodowe usiłowania słowiańskich plemion, żeby wykazać, że

usiłowania sądzenia poezyi polskiej, z ogólno-słowiańskiego stanowiska, które Mickiewicz, w swych odczytach przedsięwziął, są nadaremne. Podobny Sąd w obecnym czasie byłby próżnym, gdyż idea panslawistyczna nie jest przyjęta, a nie ma żadnej innej ogólno-słowiańskiej, któraby za przewodniczkę do takiego ocenienia użytą być mogła. Przedstawię nawet pokrótce stosunek opinyi pojedyńczych plemion do panslawizmu.

Narodowy polski kierunek wyżej wykazałem. Rossya datuje swój nowy rozwój od Piotra Wielkiego. Lecz on wziął sobie za zadanie tylko zewnętrzny rys państwa materjalnego na wielką skalęzakreślić, wewnętrznego zaś zaledwie powierzchownie się dotknął. W duch narodu reformy te za mało jeszcze wniknęły i wiele czasu upłynie, zanim dojdzie do prawdziwie narodowego wykształcenia. W obecnym stanie, służy narodowość tylko za środek ułatwiający ruch machiny państwowej; jest apparatem kierowniczym dla urzędników państwa, sług kościoła, wojskowych. Dla tego też ma ona radykalnie mechaniczny charakter. Z zagranicy tyle tylko bierze, ile to jej korzystnem się zdaje, dla wzmocnienia i utrwalenia tego mechanizmu. Zresztą, mechanizm jest prostym i każde jego uszkodzenie łatwo się pochwycić daje. Jedno kółko jego zaczepia o drugie i tak aż do ostatniego. Tym sposobem siłą trybową ruch się utrzymuje. Podziwiają jej szybkość i działanie. – I zaprawdę nigdy dotąd na bożym świecie nie istniała większa machina państwowa, któraby w takim stopniu zawładnęła i całością i częściami. – Ale niechże wypadnie z niej przypadkowo, choć jedno kółko , lub przez lekkomyślność, co także się zdarza, złamanem zostanie, psuje się zaraz cała owa machina z kółek złożona i grozi jej niebezpieczeństwo całkowitego rozpadnięcia się, gdyby kierownicy natychmiast nie naprawili. – Jest to najsłabszą i najniebezpieczniejszą jej stroną. – Cała też uwaga zwracana jest na to, aby podobnemu wypadkowi wszelkiemi środkami i z całą szybkością zapobiedz, tak by nawet nie podobna dostrzedz, że machina ta stanęła, przyczyny tego uszkodzenia zaraz z gruntu niszcząc aby w tem samem miejscu po raz drugi się nie zjawiło. Wtakie właśnie położenie wpadła Rossja skutkiem ostatniego powstania polskiego r. 1830 i gdyby mu nie zbywało na jedności i lepszem pokierowaniu sił, wyszłoby zwycięzko a tym sposobem polity

tycznemu rozwojowi Rossyi, przygotowałoby nowe drogi, odpowiedniejsze duchowi słowiańskiemu. Teraz ona idzie w dawnym kierunku, ale nowe niebezpieczeństwa upatrując wewnątrz siebie, musi reformy przedsięwziąć. – Głównie jednak stara się całą swą działalność zwrócić na zewnątrz, a ponieważ od południa i zachodu styka się z dwoma słowiańskimi plemionami, znajduje tam obszerne pole dla swej działalności; ztąd też tę ideę panslawistyczną, którąśmy wyżej przedstawili, tak pod względem literackim, jak i politycznym za jej narodową uważać można i w tym też duchu, po większej części dziś się tam pisze.

Narodowe usiłowania Czech poczynają się od czasów panowania Józefa II, które przypada pod koniec zeszłego stulecia. Chciał on dziedzicznemu swemu państwu składającemu się z różnych plemion, a mianowicie: Węgrów, Słowian, Niemców narzucić jednorodną centralną ustawę, nie dopuszczając do niej żadnych prowincyonalizmów, jakie do tego czasu istniały. Pojedyńcze państwa sprzeciwiły się tej reformie i zmusiły cesarza do odstąpienia od niej, a same oparły się na swych narodowościach, starając się je wszelkimi możliwymi sposobami utrzymać i rozwijać. – Było to początkiem nowoczesnego narodowego rozwoju tak dla Węgrów jak i dla Słowian, których uciskali Austryacy. – Głównem zadaniem tego rozwoju i podporą zarazem dla Czechów było wykształcenie ich języka narodowego i literatury. O politycznonarodowym rozwoju w czasie burz francuzkiej wojny nie podobna było myśleć, a tem mniej działać w tym kierunku. Potemu nie było ani dostatecznych sił ani ducha w narodzie. – Ograniczono się więc tylko na podniesieniu języka i literatury. Że zaś ta opierała się po większej części na kierunku i na opracowaniu starodawnych zabytków i historycznego materyału, nowej więc barwy narodowej nie zyskała. – Trudno było też znaleźć w nich jakiekolwiek odbicie dzisiejszego czeskiego ducha narodowego. – Duch ten dopiero teraz doszedł do świadomości swego bytu, a na tem stanowisku głównie jest zajęty oddziaływaniem przeciw germańskiemu żywiołowi. – Czesi sądzą że swą istotę wysnuć będą mogli z przeszłości, ponieważ ją jednak wieki od teraźniejszości oddzielają, zatem by nie zginąć, uważają niejako za konieczność wsiąknięcie w słowiańszczyznę. – Ztąd też Czesi są

największymi poplecznikami panslawizmu. Widzimy wprawdzie i pomiędzy nimi usiłowania rozbudzenia narodowego uczucia, ale z drugiej strony również, nie mogą prócz ciemnego panslawizmu nadać mu żadnej innej przedmiotowej podstawy.

Wydatniejszą jest narodowa dążność karpackich Słowaków, którzy są odłamem czeskiego plemienia a politycznie do Węgrów należą. – Ożywiającą ich ideą jest walka z madziaryzmem, który budzi narodowe uczucie, pragnąc wszystkim narodom Węgier, narzucić język madziarski, aby tym sposobem swą polityczną emancypacyę lub niezależność na Austryi jeśli nie zdobyć to przynajmniej rozszerzyć. – Słowakom głównie chodzi z jednej strony o prawa dla swej ojczystej mowy; z drugiej o przyznanie tych politycznych praw, których im współmieszkańcy madziarowie, zaprzeczają. – Konstytucyjny organizm Węgier, pomimo całego ucisku, zachował duch tego plemienia swobodnym i czystym. – Hasłem jego jest wolność a literatura, która z czeską stanowi jednę, daje jej sama tylko barwę nowoczesną. Przez Słowaków więc tylko może się duch narodowy Czechów odżywić. Pod tym względem najlepiej się oni godzą z graniczącymi z sobą Polakami Galicyi.

Serbsko-Illiryjskie plemiona czyli południowi Słowianie, dzielący się na rozmaite gałęzie, częścią pod austryackim, a częścią pod tureckim panowaniem żyjące, niedawno dopiero zaczęły literacko-duchową wspólność rozwijać, a tem samem politycznie nie są jeszcze dojrzałemi.

Serby są już pod względem politycznym od Turków oddzieleni i swobodni na zasadzie konstytucyi, ale nie mogą dojść do żadnej stałej formy rządu, z powodu ciągłych intryg stronnictw po części rossyjskich. –Wolność i niepodległość, jakie sam naród sobie wywalczył, stanowią ich charakter, a polityczne konstytucyjne prawa kroczą po prawidłowej drodze postępu do coraz wyższego rozwoju. – Illiryjczykowie (do których liczymy Karyntczyków, Krainców, Dalmatów, Słoweńców), słowem i czynem walczą z jednej strony z madziaryzmem (gdyż oni podobnie jak Słowacy po większej części do Węgrów należą), z drugiej strony starają się, w mieszkających pod panowaniem Tureckiem Słowianach, jako to: Bośniakach, Hercogowińczykach uczucie wolności i niezależności zaszczepić, gotują z niesłychaną ruchliwością

« PoprzedniaDalej »