Obrazy na stronie
PDF

podań ludowych, które dotąd u pospólstwa istnieją, podług poezyi ludowej, a częściej żywcem ją brał i tylko sztucznie co do treści i formy w pewną oznaczoną całość układał. Tak n. p. ballada To lubię, podług samego poety, jest tylko przeniesieniem litewskiej pieśni ludowej, którą wiernie oddał, aby, jak się sam wyrażał, tak charakter narodowy jak i jego zabobony, sposób zapatrywania się, rzetelnie dać poznać.

Jest przesąd panujący pomiędzy naszym ludem o duchach i strachach, w których postaciach ludzie po śmierci za karę się ukazują za popełniony jaki występek, najwięcej na cmentarzach, drogach rozstajnych, grobach i t. p. i straszą przechodzących lub przejeżdżających. Pomiędzy nimi jest dziewica, która po śmierci za karę cierpieć musi, gdyż za życia wyśmiewała się z miłości i kochanka w skutek swej obojętności doprowadziła do śmierci, Musiała więc tak długo ogień czyscowy cierpieć i błąkać się, dopóki kto z żyjących nie przemówił do niej słowem: „kocham”,

Myśl ta powtarza się w Dziadach. – Ten stopień bezpośredniego zapatrywania się ludu, szczególniej Mickiewicz w swych balladach uwydatnia. Do takich należy Switeź. Za podstawę służy tu podanie ludu o mieście zapadłem bez śladu, w którem żony i dziewice, podczas gdy mężczyzni wyszli dla obrony sąsiedniego miasta, aby uniknąć rzezi i hańby od oblegającego tymczasem toż miasto nieprzyjaciela, uprosiwszy sobie łaskę bóstwa, razem z miastem i ludem się zapadły. –Tak powstało na miejscu miasta jezioro, a kobiety zmieniły się w kwiaty nad niem rosnące i nazwane Carami,

To zdarzenie ma się odnosić do czasów jednego z pierwszych historycznych litewskich książąt Mendoga i wojny jego z Rusinami. Ztąd nazwisko Car kwiatów, będących obrazem niewinności, których nikt bezkarnie zrywać nie może. (Wielkiej doniosłości rys moralny)

Dalej druga ballada: Switezianka (Ondine) polega na mitologicznych pojęciach jeszcze z czasów pogańskich. Panuje pomiędzy ludem podanie, że nad jeziorem Świteź w powiecie Nowogrodzkim zwykły się pokazywać nimfy wodne, czyli Ondyny, zwane od ludu Switeziankami, które występują jako mścicielki niewiary. Podo

bnemi boginiami są Rusinów Rusałki, nimfy rzeczne, zdobiące kwiatami brzegi, a u Serbów Wile, boginie gór, biorące w opiekę pasterzy i bohaterów. – Jedne i drugie często są wspominane w śpiewach ludowych tych plemion. Ten sam charakter miała ballada Rybka, również zapożyczona z pieśni ludowej. Za uwiedzenie dziewicy, która ze wstydu. udaje się do Switezianek, aby na dnie jeziora u nich znaleźć pociechę, czyli, wyraziwszy to prozaicznie, która się topi, zostaje uwodziciel z swą zaślubioną podczas przechadzki po nad jeziorem przemioniony w bryłę kamienną. Ballada Powrót Taty ma za podstawę scenę rozbójniczą. W skutek modlitwy dzieci wyszłych naprzeciwko ojca, mięknie serce bandyty i odstępuje od mordu i rabunku. Ballady Pani Twardowska i Tukaj, czyli próby przyjaźni, opierają się na stosunku, jaki podług mniemania może człowiek zawierać ze złym duchem, z szatanem, aby za jego pośrednictwem nabyć pewne dobra ziemskie i za to mu swą duszę zastawia. Mają one zupełnie odmienny charakter, niepodobny do innych ludów. W Polsce diabeł wygląda zupełnie inaczej. Nie jest on ciągle przeczącym duchem, który w człowieku zamieszkuje i nim rządzi, który go od występku do występku, a nareszcie do zatracenia popycha, lecz przeciwnie jest duchem, chcącym złego a czyniącym i dobre, jest tylko duchem pomocniczym, w takich chwilach i okolicznościach, gdzie sobie człowiek za pomocą rozumu radzić nie może, nawet w usiłowaniu do dobrego. Zostawia więc człowiekowi wolne działanie, musi na

wet wyrzec się jego duszy, jeżeli tenże człowiek w swym umyśle

znajdzie środki oparcia się sile czartowskiej. Tak jest w Twar

dowskim. Wybieg Twardowskiego nie przedstawia wprawdzie jego

żony w dobrem świetle. Musiała ona być albo czarownicą albo Xantypą lub uosobioną brzydotą, gdyż nawet sam diabeł nie chciał z nią mieć nic do czynienia i wolał uchodzić, niż wstąpić w związek małżeński nakazany mu przez Twardowskiego. Sam nawet Twardowski (polski Faust, jak imię wskazuje) posiada inny charakter od niemieckiego. Jest on mistrzem wesołym, żywym, towarzyskim, i nie ma nic do czynienia z badaniami metafizycznemi. O tym przedmiocie możnaby księgi pisać; idę jednak dalej. Tukaj polega na pojęciu, że czarodziejskiemi środkami można się od śmierci uwolnić i życie odmłodzić. Nie pomoże tu ani

mądrość, ani religia, ani bogactwo, zgoła nic, tylko potęgi nadziemskie, szatańskie muszą być wezwane dlą skutku, lecz i te, co do żądania cielesnej nieśmiertelności, ulegają warunkom, które rzecz czynią niemożebną, a tak pragnienie to przedstawia się jako niemożliwe w wykonaniu, i samo przez się rozwiązuje się. Lilia (podług pieśni ludowej dziś jeszcze śpiewanej) i później utworzona: Trzech Budrysów, mają za podstawę przygody historyczne, pierwsza przeniewierzenie się żon podczas pochodu Bolesława Śmiałego na Kijów, druga charakterystykę wyprawy Litwinów z ich historycznych czasów bohaterskich i ich stosunki do narodów sąsiednich, szczególniej ich bratanie się z Polską. Miało to miejsce zwłaszcza wówczas, kiedy Łokietek z Giedyminem zawarł przymierze i wydał za niego córkę. Czaty, ballada ukraińska, przedstawia skutki konwencyonalnego małżeństwa, jakie zdarzały się pomiędzy polskiemi rodzinami magnackiemi. Renegat, ballada turecka i Alpuhara (w Konradzie Wallenrodzie) mają obcy historyczny charakter, wiernie tutaj oddany.

Czytając pójedyńcze te ballady, wydaje się jedna od drugiej piękniejszą. To właśnie oznaka geniuszu, że we wszystkich swych utworach okazuje się skończonym, i że każdy z nich pociąga nas niepowstrzymanie do siebie. Prawie nie potrzebujemy wspominać, jak w tych balladach sposób przedstawienia jest piękny, prosty, naturalny, nieprzymuszony, a obok tego malowniczy i plastyczny, wierny jak sama rzeczywistość – podobnie się ma i z stylem poety. Ballady te nie są poezyami ludowemi, jednakże z nich wieje duch poezyi ludowej. – Z nich one wyrosły podniesione ze stanu fantazyi w naturze spoczywającej do stanu nieujętej wolnopoetycznej fantazyi. Tak jak już porównałem poezyę ludową z żyłami złota w łonie ziemi z innemi kruszcami pomięszanemi, porównywam ballady ze złotem już wydobytem, oczyszczonemi w różne sztuczne formy odciśniętem. – Jest to tenże sam szlachetny kruszec, tylko, ze swej pospolitości i bezużyteczności, w jakich dotąd pozostawał, obrócony do szczególnego użytku, wygody i celu. W poezyi ludowej nie ma żadnej sztuki, ani pod względem treści, ni formy, jeżeli zaś napotykamy je niekiedy, są tylko przypadkowemi. Zapatrywanie się ludowe, czy to przyrodzone czy nabyte, czy też samodzielnie rozwinięte, nie posiada żadnych stałych form,

jest ono właściwem pewnemu duchowi ludowemu, dopóki nie dojdzie do szczególnego stopnia świadomości. Tak też i pierwotne każdego ludu urządzenie społeczne, państwowe, jest zrazu, bez pewnej oznaczonej formy i celu, jest rodzajem abstrakcyi przedstawiającej zły rząd ludu, dopóki nie rozłoży się na osobne organy, które dopiero żywot pewien i organizacyę pełną wyrobić mogą.

Otóż ballady przedstawiają te szczególne momenta ogólnego poglądu ludowego. Stanowią one przejście od poezyi ludowej do historyczno-epicznego opowiadania albo rapsodyi, a w najwyższej potędze do epopei, w której charakter niższych stopni wprawdzie zawsze się odzwierciedla, lecz już cały materyał zużywa się do pewnego faktu, pewnej oznaczonej idei. „Gniew" śpiewaj mi Muzo, zaczyna Homer swoją Iliadę.

Z tych dziejów ballady widzicie Panowie, że poezyi romantycznej tego rodzaju nie chodziło wcale o to, aby z swej własnej, twórczej fantazyi stworzyć świat diabłów, strachów, zabobonów i t. d., jak to niektórym się zdawało, lecz przeciwnie, by ugruntować poezyę narodową. Zeszła ona na najniższy stopień samo- wiedzy ludowej, tak jak Grecy do swych podań i świata mitologicznego, by ztąd coraz wyżej aż do najwyższego szczebla wiedzy się podnieść. Duch poety jest tu środkiem spajającym, łączącym, Im więcej poeta te różne stopnie w sobie jednoczy, im wierniej oddaje, tem wyżej stoi, tem bardziej jest narodowym. Przedstawia się w tedy jako prawdziwy reprezentant, jako namaszczony wieszcz, jako wyrocznia, w której duch narodowy doszedł do swej świadomości. Jest to warunkiem, aby jego poezye przedmiotowemi się stały, ale mimo to nie powinna w nich cecha jego indywidualności być zatartą. Takie piętno muszą nosić jego utwory. To, co w sobie ma z ducha narodowego, powinien przedstawić jako owoc przetworzony w swem łonie. W utworze tym musi się on sam objawić. To zależy po części od wyboru przedmiotu, po części od sposobu obrobienia treści i formy. Jak w malarstwie, w pejzażu, nie o wierne odmalowanie pewnego oznaczonego gruntu, góry, doliny, drzewa, wody i t. d., lecz głównie o to chodzi, z jakiego punktu widzenia też przedmioty mają być zdjęte, i jakie światło na nie ma być rozlane, (które zarazem przedstawia usposobienie i umysł artysty), jak odróżniamy n. p. w szkole włoskiej malar

stwa, która łączy najpiękniejszą harmonię form klasycznych z religijną – chrześciańską treścią, koloryt Rafaela od Tycjana i znowu w szkole niderlandzkiej wyrażającej najwyższe religijne uczucie z zaniedbaniem zewnętrznej formy, karnacye Rubensa od Van Dyka, tak podobnie artysta poetyczny przynosi w każdym przedmiocie do życia powołanym swoje usposobienie indywidualne, nie szkodząc wiernemu i prawdziwemu przedstawieniu i różni się od innych nad tym samym przedmiotem pracujących. Ślepe kopiowanie lub odtwarzanie przedmiotu z całkowitem wyłączeniem charakteru indywidualnego, jest oznaką braku geniuszu i oryginalności, i wydaje się nareszcie niedostatecznem (daguerotyp)

Chciałem tu tylko zrobić uwagę co do zarzutu, jaki niektórzy, a osobliwie Mochnacki, czynią Mickiewiczowi, mianowicie, iż on nie może nigdy zapomnieć o swem własnem ja. – Ten zarzut byłby sprawiedliwym, gdyby przedmiotowość na tem cierpiała, lecz tu właśnie to miejsca nie ma. W balladach oba te żywioły są zarówno uwydatnione, a indywidualność poety ma tu takie znaczenie, jak w malarstwie rozpostarty nad przedmiotem ton powietrzny. Tym sposobem przedmiot podwójnie zajmującym się staje, gdyż jednocześnie korzysta z prawdy, którą się piętnuje przedstawienie, i z uczucia poety. Zastanówmyż się, czy jest tak w istocie.

Mickiewicz okazuje się wballadach z sercem złamanem nieSzczęśliwą miłością, najboleśniejszy wszakże cios, pójście za mąż jego kochanki, jeszcze nie nastąpił. Doznaje on niejako przedwstępnych tortur, które go dręczą wspomnieniem. Zaraz też w poezyi poświęconej swym przyjaciołom, w Pierwiosnku, wspomina o swej kochance, która choć jedną łzą powita ofiarowany jej bukiet pierwiosnków. W Romantyczności przedstawia dziewicę z miłości obłąkaną, której kochanek, nie mogąc się z nią połączyć, umarł. W Switeziu ocala niewinność i wierność żon i dziewic, zapadnięcie się miasta. Ztąd też w Świteziance straszył ją poeta balladą wyżej wspomnioną. Tylko Twardowski i Powrót Taty mają inny charakter; ostatnia ma tom religijny, czuć się dający silniej w późniejszych utworach Mickiewicza. Nadmienić tu muszę, iż ten sam ton występuje i w Świteziu. – Na tem kończę o balladach. Objaśnię jeszcze choć kilkoma słowami dwa:

« PoprzedniaDalej »