Obrazy na stronie
PDF

przed r. 1625, bo, jak już stwierdziliśmy wyżej (str. XXXI), mimo braku wszelkich danych biograficznych z okresu czasu od r. 1614 do 1625 mamy ważne powody do przypuszczenia, że na ten czas przypada właśnie zawarcie owego drugiego z trzech związków małżeńskich, w które wedle napisu grobowego wstępował po kolei ojciec naszego autora, – małżeństwa, o którem wprawdzie nic zresztą ze świadectw spółczesnych nie wiadomo, ale kóre musiało trwać przynajmniej rok i nie było także bezowocne, skoro, jak już także zauważyliśmy, napis grobowy wspomina o potomstwie z trzech ślubnych związków. Wobec braku wszelkich wskazówek źródłowych, nic nam nie pozostaje, jak powtórzyć domysł, że owa druga żona, zupełnie nam nieznana, a zaślubiona najpewniej między r. 1614 a 1624, musiała wcześnie rozstać się z życiem po wydaniu na świat jednego przynajmniej dziecięcia, które poszło albo przed matką albo wkrótce po matce do grobu, a w każdym razie w czasie około r. 1643 (t. j. w czasie, do którego odnosi się początek przechowanej części Dyaryusza Oświęcimowego) już nie żyło ').

Zanim wszystko to się zdarzyło, a więc jeszcze przed śmiercią Reginy, zaszedł inny ważny wypadek w życiu rodziców Stanisława. Oto w r. 1613 spadł na Floryana Oświęcima, dotychczas gospodarującego wspólnie z bratem Wojciechem na jednej wiosce w Siedliskach pod Pilznem, wcale znaczny majątek, dzięki szczodrobliwości jednego z magnatów polskich. Nie kto inny bowiem, jeno głośny w historyi senator koronny, Jerzy Mniszech, wojewoda sandomirski, a ojciec byłej carowej moskiewskiej Maryny (zmarły 16 maja 1613 r.), przekazał Floryanowi w testamencie dobra »wsi Potok z dworem i wsi Turaszówki z dworem«, które szczęśliwy spadkobierca objął zaraz w następnym roku w posiadanie (5 marca r. 1614) za zgodą pozostałej po wojewodzie wdowy, Jadwigi z Tarłów ?), a tem samem stał się panem dwóch dużych włości z pod samego Krosna; obie bowiem wioski, Potok i Turaszówka (dziś Taraszówką zwana), leżą obok siebie na lewym brzegu Wisłoka w odległości 4:6–5 km. na północny wschód od Krosna, między tem miastem a Jedliczami 3).

W jaki sposób zaskarbił sobie ojciec naszego autora łaski Mniszchów - --

1) Tym okolicznościom należy też przypisać, że w galeryi portretów w kaplicy krośnieńskiej nie umieścił nasz autor i fundator kaplicy portretu tej pierwszej macochy. W galeryi tej znalazły pomieszczenie tylko portrety rodziców i żyjacych w r. 1647 członków rodziny Oświecimów.

2) Akt intromisyi oblatowany w grodzie bieckim, przechował się w ksiedze: Inscriptionum Biec., t. 41, str. 551 – 2 (w arch. akt. grodz. i ziem. krak.).

9) Wieś Potok slynie dziś, jak wiadomo, obfitemi źródłami nafty. Obie wsie należą obecnie do powiatu krośnieńskiego; w XVII wieku natomiast wchodzily one w obręb powiatu pilzneńskiego województwa sandomirskiego. Samo Krosno należało wówczas już do ziemi sanockiej województwa ruskiego.

Oswiecim.

i zasłużył na hojny zapis wojewody sandomirskiego? Nic o tem nie wiadomo; żadnej najdrobniejszej nawet wskazówki dla wyjaśnienia tej kwestyi źródła nie dostarczają (a więc brak wszelkich danych także w ogłoszonym poniżej Dyaryuszu). Trzeba się domyślać, że Floryan Oświęcim musiał oddać jakieś usługi domowi Mniszchów; może służył poprostu na ich dworze i wiernością zjednał sobie wdzięczną pamięć u wojewody? To najbardziej prawdopodobne, gdyż o Floryanie nie słychać, by się zajmował więcej służbą publiczną. Nie piastował, zdaje się, żadnego urzędu w Rzeczypospolitej ani nawet w swoim powiecie, bo żadnego tytułu urzędowego nie umiał wymienić syn Stanisław w panegirycznym napisie grobowym. Zasługa jednak prywatna względem Mniszchów musiała być wcale znaczna, skoro doznała nagrody tak sowitej. Oświęcimowie wzbogacili się rzeczywiście zapisem hojnego magnata. Dosyć powiedzieć, że w r. 1657 oceniano wartość Potoka i Turaszówki, razem wziętych, na sumę 36.000 złp.; że w obu wsiach liczono wtedy nie mniej niż 54 chłopów 1). Cały ten spadek dostał się samemu Floryanowi, dotychczasowemu właścicielowi części tylko wsi Siedliska, której druga część należała do jego brata Wojciecha. Ani wątpić, że Floryan postanowił niezwłocznie przenieść się do nowego majątku, a Siedlisk zaraz pozbył się zupełnie, odstąpiwszy bratu drogą darowizny czy też sprzedaży swój udział w ojcowiźnie. Kiedy bowiem pod datą tego samego dnia, w którym nastąpiła intromisya do przekazanych przez Mniszcha dóbr potockich (t. j. 5 marca 1614) wnosił do grodu bieckiego wspomniany już raz wyżej drugi akt, ustanawiający ewentualnych opiekunów dla dzieci w osobach żony Reginy i brata Wojcicha, w akcie tym nazwał brata » Albertus de praefatis Siedliska«, sam zaś siebie odtąd w żadnych aktach »de Siedliska« nie pisał. Wiemy też na pewno, że Siedliska nie były później w posiadaniu żadnego z dzieci Floryana; widocznie zatem, stawszy się wyłączną własnością Wojciecha, pozostały już odtąd w jego linii. Nawiasowo dodamy, że o tym Wojciechu wiadomo nam zresztą tylko tyle, że żył on jeszcze w r. 1634 i że miał przynajmiej jedną córkę Katarzynę, która już przed tym czasem musiała wstąpić do klasztoru w Krakowie, u św. Agnieszki na Stradomiu, bo około połowy t. r. ojciec złożył w tymże klasztorze jej posag zakonny w kwocie 400 złp. ?).

W nowej dopiero, potockiej rezydencyi niezawodnie utracił Floryan najpóźniej w r. 1624 swą wcale nam nieznaną drugą z kolei towarzyszkę życia. Mężczyzna jeszcze wtedy nie stary (w r. 1624 liczył bowiem lat 50) i widać niezrażony do życia małżeńskiego, wstąpił w r. 1625 po raz trzeci w śluby, tym razem z niejaką Barbarą ze Szamotów. Małżeństwo to przyszło do skutku najpewniej jeszcze przed 29 kwietnia wymienionego roku, bo tę datę noszą dwa akty, wniesione do grodu bieckiego, z których jeden stanowi » reformacyę« dla Barbary, drugi zawiera układ obojga małżonków o wzajemne dożywocie. Z treści obu aktów wynika oczywiście, że Floryan i Szamocianka byli już wtedy małżonkami, choć nie można z nich wyrozumieć, od kiedy mianowicie 1). Dla przyczyn, które wyłuszczone były już raz powyżej przy omawianiu daty pierwszego małżeństwa Floryana, przyjmujemy i w tym wypadku za rzecz prawie całkiem pewną, że wydanie owych dwóch właśnie przytoczonych aktów nastąpić musiało bezpośrednio po dokonaniu zaślubin. I o tej trzeciej i ostatniej małżonce Floryana nie umiemy powiedzieć o wiele więcej, niż o pierwszej. Wedle wyraźnej wzmianki w jednym z właśnie przytoczonych aktów była córką niejakiego Stanisława z Szamot Szamoty (generosi Stanislai Szamotha de Szamothy), a więc pochodziła z rodziny szlacheckiej, której Niesiecki wprawdzie wcale nie znał (wymienia on tylko zupełnie inną rodzinę litewską Szemotów czyli Szemiotów), ale o której wiemy skądinąd przynajmniej tyle, że się wywodziła z Mazowsza i niezawodnie miała gniazdo rodzinne we wsi Szamoty, leżącej niedaleko Warszawy (w powiecie warszawskim, pod Żbikowem), a posiadającej w XVI wieku jeszcze inną i to dosyć szczególną nazwę » Swabi Bożeje« 2). O ojcu Barbary wiadomo nam zresztą to jedno tylko, że żył jeszcze w r. 1633, bo w tym roku udzielał pożyczki Floryanowi 3). Natomiast jego żona, nieznana nam z imienia, była na pewno przy życiu w r. 1650, bo pod tym rokiem wspomina nasz autor, że trzymał do chrztu swego synowca z »Panią Szamociną, macochy mojej matką« (Dyaryusz, str. 368). Herb, umieszczony przy portrecie Barbary z Szamotów w kaplicy Oświęcimów krośnieńskiej, upewnia nas nadto, że znakiem herbowym Szamotów była Leliwa. Portret, o którym wspomnieliśmy, przed

1) Daty te zaczerpnięte z aktu » Działu dóbr między Oświęcimami« z 28 września r. 1657, którego kopia przechowała się, jak wiadomo, w archiwum klasztoru 00. Franciszkanów w Krośnie.

?) Oblata pokwitowania, wystawionego przez zarząd klasztoru, znajduje się w księdze: Relationum castr. Biecens., t. 177, str. 1812-1813 (w Arch. akt. grodz. i ziem. krak.).

[ocr errors]

stawia nam Barbarę Oświęcimową jako kobietę jeszcze młodą, może trzydziestoletnią, o figurze dosyć kształtnej i smukłej, ale niezbyt zgrabnie ułożonej, o twarzy nieco za pełnej, ale wcale nie brzydkiej; w stroju tylko znać pewną przesadę i pretensyonalność '). »Cała postać – jak trafnie zauważył prof. Mycielski --- dosyć niesympatycznej młodej parafialnej elegantki, malowana jest z pewnością ze wszystkich czterech portretów najgorzej, ale mimo to interesująca swym strojem i całym nieco afektownym układem«. O tej ostatniej, dozgonnej już towarzyszce życia Floryana Oświęcima, wiemy zresztą jeszcze jeno tyle, że była matką czworga dzieci, dwóch córek, Anny i Izabelli, jakoteż dwóch synów, Wojciecha i Szymona, i że przeżyła nie tylko swego męża, ale i jednego z pasierbów, autora Dyaryusza. Ostatni ślad jej życia pochodzi z końca września r. 1657; występuje ona mianowicie jako jeszcze żyjąca we wspomnianym już wyżej akcie działu dóbr między Oświęcimami, do którego spisania przyszło w Potoku, zaraz po śmierci naszego Stanisława.

Po zaślubieniu Barbary siedział Floryan Oświęcim już niezawodnie stale w nowym majątku potockim i oddawał się chyba wyłącznie gospodarstwu; brak wszelkich tytułów w napisie grobowym (jak już zauważyliśmy) świadczy, że nawet w życiu publicznem swego powiatu nie brał żywszego udziału. W aktach grodu bieckiego z ostatniego okresu jego życia (1625—1651) trzy razy tylko zachodzi jego nazwisko, zawsze przy sprawach prywatnych dosyć błahego znaczenia, a to dwa razy pod r. 1633 i raz ostatni pod datą 3 marca r. 1650. Dwa z owych trzech aktów dotyczą pożyczek, zaciąganych u krewnych na sumy 900 i 4.400 złp. 2). Sądząc z tych faktów zadłużania się u osób najbliższych w rodzinie, wnosićby wolno, że ojciec naszego autora bywał niekiedy w kłopotach finansowych; może działo się tak dlatego, ponieważ -- jak syn zapewniał w napisie grobowym - słynął z największej hojności w rozdawaniu mienia między ludzi« i celował »zręcznością w godzeniu sporów, nie szczędząc rady ani kosztów«, a nie żałował też grosza na »fundacyę przy kościele zakonu krośnieńskiego«. Ta końcowa wzmianka każe się domyślać, że przyczynił się materyalnie do wzniesienia kaplicy, której budowa została uskuteczniona rzeczywiście jeszcze za jego życia, w ciągu roku 1647, głównie, co prawda, sumptem syna Stanisława. Že Floryan Oświęcim szafował zbyt hojnie groszem, okazało się zresztą dowodnie po jego śmierci; bo gdy w czerwcu r. 1652 potomkowie zabrali się do obliczenia długów, ciążących na spadku po rodzicu, a po rok 1652 niespłaconych, doszli do niewesołego dla siebie

1) Reprodukcya portretu w przytoczonein już wyżej dzielku prof. Jerzego Mycielskiego: »Cztery portrety rodziny Oświęcimów«, przy str. 16 (Por. uwagi o portrecie na str. 16-17).

2) Inscriptiones castri Biec., t. 50, str. 97-8. Acta relationum castri Biec., t. 184, str. 1025–1020 (w krak. Arch. akt grodz. i ziem.).

przeświadczenia, że ogólna suma tych długów dosięga cyfry 16.954 złp. »... A iż żadnego depozytu ani takowa supellex po nieboszczyku nie została, znikąd inąd, tylko z tych dwóch wiosek Potoka i Turaszówki należy te długi płacić...«?).

w kościele Franciszkanów krośnieńskich, w kaplicy rodzinnej, wisi dotychczas także i portret Floryana. Z ram obrazu wyziera ku nam postać wcale ujmująca rosłego i rzeźkiego, a poważnego starca, o szlachetnym, myślącym wyrazie twarzy, okolonej pełnym, prawie całkiem już siwym zarostem ?).

Przechowanemu w Dyaryuszu tekstowi napisu grobowego zawdzięczamy dokładną wiadomość o dacie śmierci Floryana. Zmarł on w Potoku dnia 29 grudnia 1650 r. Autor Dyaryusza nie był, zdaje się, przy zgonie ojca; bo w początkach roku 1651 bawił w Warszawie jako świadek układów między spadkobiercami Jerzego Ossolińskiego o dział dóbr, po kanclerzu pozostałych, a potem we Lwowie na kontraktach. Zjechał dopiero na uroczysty pogrzeb, który wyprawił zmarłemu rodzicowi zwyczajem staropolskim dopiero w parę tygodni po jego śmierci w dniach 6 i 7 lutego 1650 3). Opis tego pogrzebu znajduje się w Dyaryuszu; zwłoki złożone zostały w » nowym grobie«, a więc w niedawno przedtem zbudowanej krypcie przy kaplicy Oświęcimów *).

Z licznego potomstwa (ile Floryan miał wogóle dzieci, dokładnie oznaczyć, jak przypominamy, nie można z powodu, iż nie wiemy, jakie było wymarłe wcześnie potomstwo drugiej nieznanej nam bliżej żony) żyli w chwili śmierci ojca czterej synowie i trzy córki, to jest wszystkie dzieci, spłodzone z pierwszą żoną Reginą, i troje z czworga dzieci, pochodzących z trzeciego małżeństwa; brakło wśród nich mianowicie jednej córki Anny, która zmarła w początkach roku 1647. Była też przy życiu ostatnia żona Floryana, Barbara, o której już wspomnieliśmy, że przeżyła i autora naszego Dyaryusza, zmarłego w r. 1657.

Znamy całe to potomstwo z imion dzięki wzmiankom w przytoczonych już wyżej aktach i w Dyaryuszu; ale cały ten materyal (jak już stwierdziliśmy) nie wystarcza, aby określić dokładnie następstwo tych dzieci po sobie - --- - --

1) Akt układu między Oświęcimami z dnia 22 czerwca 1652, oblatowany w księdze: Acta relationum castri Biecensis, t. 184, str. 1620 – 1631.

2) Reprodukcya w przytaczanem wyżej dzielku prof. J. Mycielskiego przy str. 14.
3) Dyaryusz, str. 253-6 i 258-9.

4) W krypcie grobowej Oświęcimów nie sposób dziś odnaleźć trumny ze zwłokami Flory. ana. Jest w niej przechowanych dotąd pięć trumien; ale wszystkie pozbawione wszelkich napisów (tablica srebrna, umieszczona w r. 1050 w głowach trumny Floryana, z czasem widać przepadła). Dwie trumny, ustawione w pośrodku krypty, mają zawierać zwłoki Stanisława i Anny Oświęcimów, Może jedna z trzech trumien, umieszczonych w niszach ściany bocznej, zawiera zwłoki Floryana?

« PoprzedniaDalej »