Obrazy na stronie
PDF

Najsroższy i najgorliwszy sługa Kompanii indyjskiej, niejaki John Nicholson, którego żelazny lord Dalhousie przezwał granitową wieżą, pozyskał sobie największą sympatyą krajowców. „Indyanie zualeźli w tym srogim despocie niezłomną, dumę, przed którą klękają. Pokochali go tak dalece, powiada autor, że cały jeden zakon fakirów w Huzara, zrzekłszy się swych bałwanów, jego wziął za bożka.” Skoro który z tych fanatycznych mnichów spotka tego nowego albiońskiego boga, rzuca mu się do nóg i prochy z pod stóp jego całuje. Nicholson znudzony temi objawami miłości, chłostą za pocałunki płaci; ale nawet batog z niej fakirów nie léczy: przeciwnie, Nikkul-Seynici (tak się zwie nowy zakon) czują się przezto tém więcej obowiązani. Pewnego razu kazał ich kilku zamknąć do turmy; siedzieli tydzień cały po ciemku i bez wody; w końcu wypuszczono ich pod warunkiem, że będą już nie gubernatora, ale swego komisarza okręgowego czcili. Nic nie pomogło: mnichy wróciwszy do klasztoru „z rozkazu bożego," natychmiast poczęli znowu czcić niezłomnego Nikkul-Seyn'a."

Mało znane są w Europie rządy, jakiemi książęta indyjscy i mahometańscy uciskają swych rodaków. Rząd angielski obok ich rządów, to królestwo Boże. Następujący wyjątek z książki pana Forgues daje wyobrażenie o charakterze władzy krajowej:

.... „Nad ludnością nędzną, dziesiątkowaną wojnami prywatnemi, wycieńczoną podatkami aż do ogłodzenia, panują, de facio, Talukuiary, czyli wielkie barony. Mogą oni bezkarnie dopuszczać się największych zbrodni na poddanych swoich: nie ma żadnego sądu, przed któryby można zanieść na nich skargę. Rząd, któremu kradną otwarcie dwie trzecie dochodu, nie chce ani może karać tych srogich panków, przy czynach których bledną wszystkie wymarzone w legendach okrucieństwa. Na takie sprawy znikąd kary. Byleby Nabab widział zawsze równy przepych w swych ucztach, byleby miał złoto na płacenie bajader i żonglerów; o resztę nie dba, i wszystko może iść jak chce."

Obejmując po Kompanii indyjskiej władzę w Indyach, rząd angielski zobowiązał się solennie, położyć koniec powyższemu stanowi rzeczy. Bezprawia i nadużycia z każdym dniem nikną. Roboty publiczne rozpoczęte na wielką skalę: Indye mają już kanały spławne, drogi żelazne, nowy system irrygacyi; paropływy chodzą już po Gangesie i Indusie. Są to

początki ulepszeń mających z czasem rasę europejską z rasą, indyjską połączyć węzłami wspólnej pomyślności.

Forgues często gani postępowanie Anglików, przypomina im nieraz obowiązki, jakie na nich Opatrzność wkłada wraz z posłannictwem cywilizatorów; ale nigdzie w piśmie jego nie ma tego kwasu i żółci, które odejmują wiarogodność každéj, choćby najmądrzéj zredagowanej krytyce, a zawsze razą, w dziełach piszących o Anglii Francuzów. Autor pamiętał więcej o obowiązkach historyka, niż o współzawodnictwie, i dlatego książka jego jest, powtarzamy, jedną z najlepszych, jakie o indyjskiém powstaniu 1857 roku napisano.

Przed sześcią laty Akademia francuzka zadała na konkurs przedmiot ważny, który témi słowy określiła:

„Opisać prace literackie i postęp umysłowy we Francyi w pierwszej połowie XVII wieku, przed napisaniem tragedyi Cyda i rozprawy Descartesa Sur la Méthode. Wynaleźć, ile w erudycyi, kontrowersach i wymowie tej epoki przejściowej pozostało ducha i namiętności XVI wieku; co ruch myśli i jezyka zapowiadał nowego i stworzył pamiętnego przed wpływem dwóch wielkich geniuszów twórczych."

Szeroki ten program, obejmujący poezyą, prozę, sztuki piękne, nauki, historyą i wszystkie pisane objawy czynnego życia, wymagał za tło, historyi ruchu umysłowego całego tego okresu XVI wieku, który przekazał swe tradycye następnemu, tego peryodu literatury francuzkiej, który poczyna się i rośnie za Richelieu'go, przygotowując wszystkie znakomitości XVII wieku.

Tak též pojął swój przedmiot pan Jolly, którego dzieło zostało ukoronowane przez Akademią i zyskało tu uznanie wszystkich wykształconych czytelników.

Historya ruchu umysłoweyo we Francyi, dzieli się na dwie części: piérwsza dochodzi do Descartesa, druga do Corneilla. W pierwszej części autor kréśli treściwy pogląd na wiek XVI; przechodzi epokę odrodzenia, reformy protestanckie Lutra i Kalwina, oraz reakcye wywołane przez Jezuitów; daléj ruch literacki w którym brali udział Rabelais, Montaigne i Ronsard; po tém czyni przegląd lutizi stanu, kościoła i duchowieństwa, trybunałów, urzędników, uczonych i filozo

fów aż do Descartesa. W drugiej części przechodzi historyków, artystów i poetów; maluje sławny hotel Rambouillet, Akademią francuzką w pączku i teatr. Rzecz kończy się zjawieniem Corneilla.

Nie tu miejsce na rozbiór tak ogromnego dzieła. Chcieliśmy tylko wskazać czytelnikom naszym, jak wiele przedmiotów opracował autor i jak wiele dowiedzieć się można z analizy tej epoki płodnéj w znakomitych mężów.

Druga księga, pierwszego tomu mianowicie, jest zajmująca. Pan Jolly malując ludzi stanu, poznajamia najprzód czytelnika z Henrykiem IV pacyfikatorem; potém Henryk IV występuje jako mówca i przyjaciel nauk: koło monarchy gru· pują się wielcy ministrowie wielkiego panowania: Sully, Villeroi i Jannin. Po śmierci króla, regencya przysposabia z trudem wstąpienie na tron Ludwika XIII. Trzy stany państwa występują i zabierają głos na obradach: jestto niby preludium do rządu parlamentarnego: Savaron przemawia za stanem średnim, Senecey w imieniu szlachty, a Richelieu reprezentuje duchowieństwo, zanim uosobi króla i całe państwo. Powyższy obraz polityczny wybornie oddany, jest może najciekawszym ustępem dzieła pana Jolly.

Aleksander Dumas z pomocą Maquieta, wykroił i uszył dramat ze swej powieści, znanéj pod napisem, La Dame de Monsoreau. Głównymi bohatérami téj efektowej sztuki, są Henryk III i jego błazen Chicot.

Dziesięć tomów powieści i dziesięć obrazów ,dramatu, autorowie wyciągnęli z następującéj kartki kronikarza Lestoile:

.... „We środę 19 sierpnia, Bussy d'Amboise, piérwszy szlachcic księcia gubernatora d'Anjou, który tak puszył i pysznił się łaską pana swego, a tak skrzywdził i splondrował ten kraj, został zabity przez pana de Monsoreau, wraz z porucznikiem Saumur, w domu tegoż pana, gdzie tenże porucznik, który był jego miłosnym posłańcem, zaprowadził go do żony pana Monsoreau, której Bussy oddawna się zalecał, a któremu taż dama wyznaczyła umyślnie.tę schadzkę, chcąc żeby go mąż u niej zastał. Około północy przyszedł mąż

Tom 1 styczeń 1861.'

[ocr errors]

z dwunastu siepaczami, i w wielkiej złości na kawałki posiekać kazał jéjmościnego gacha."

Powszechnie znana treść. powieści, uwalnia nas szczęśliwie od rozbioru sztuki, chociażby jednak i nie była znaną; wyznajemy pokornie, iż nie posiadając nitki Aryadny, nie puścilibyśmy się w tę historyczną ślepą babkę, ani wypłynęli bez magnesowej igły, na to czarne morze zbrodni. Dość wiedzieć, że wszystkie te awantury, które ledwie w dziesięciu tomach pomieścić się mogą, duszą się w pięciu zbyt ciasnych dla siebie aktach. W tej ciżbie, bohatérowie ukazują się tylko w profilu lub fantastycznym skurczu, a piekielne ich sprawki przechodząc z historyi na scenę, jak szatany Miltona we drzwiach Pandemonium, kurczą się w jedną czarną plamkę. Wszystko jest zagadką, ułamkiem lub półsłówkiem w téj dramie wydobytéj w kawałkach z poszarpanéj książki; jéj atoli popularność oświeca ciemne miejsca i migi tłumowi zrozumieć dozwala. Cała bluzowa publiczność na Dumasa romansach wyuczona ojczystéj historyi, słucha tych dyalogów jak po tysiąc razy powtórzonej bajki, a przedstawione figury zna, jakby z niémi całe życie przeżyła. Robotnik paryzki rozumie tu wszystkie półsłówka, poznaje wszystkie maski tego karnawału, ma klucz do całéj intrygi i nić, która mu pobłąkać się w tym labiryncie nie pozwoli.

Cudzoziemiec, z książek historycznych dzieje Francyi znający, z trudnością rozeznaje się w tej zawierusze wypadków. Widzi tylko, że sztuka napisana jest w duchu niezmiernie liberalnym, że autor broni słabych a karci możnych; dekorator zaś, wspaniałych ram do obrazu dostarczył: jest to maskarada historyczna, przedstawiona ogniście, z dokładną znajomością charakteru, obyczajów i ubiorów ówczesnych.

Vaudin wydał Garetiers et Garetles: jestto historya krytyczna i anegdotyczna dziennikarstwa francuzkiego.

- Garibaldi et l'Avenir, książka napisana z talentem przez vice-hrabiego Beaumont Vassy. Przyda się kiedyś jako materyał do historyi bohatéra Włoch.

- Paris en 1860, les Théâtres de Paris de 1806, à 1860. Pod tym tytułem wydał tom z obrazkami, pan Ludwik Veron, deputowany, członek rady miejskiej, autor Pamiętników mieszczanina paryzkiego. Książka nie ma żadnéj wartości, ale dla nagłówka i nazwiska kupowaną, jest chciwie.

- Wyszedł XIII poszyt Slownika powszechnego handlu i żeglugi. Pomiędzy innemi, zawiera artykuł pana Lu- , dwika Wołowskiego o meblach. Słownik składać się będzie z szesnastu poszytów, które utworzą dwa tomy, czyli 1500 stronnic. Cena dzieła 50 franków.

- Przegląd literacki Magasin de Librairie, którego zalety podnosiliśmy w swoim czasie, przemienił się w przegląd polityczny, i wychodzi teraz pod napisem, Przegląd narodowy i zagraniczny. Redaktorem jest pan de Lomenie professor Kollegium francuzkiego, zwolennik szkoły parlamentarnéj. Redaktor Revue des deux Mondes, przeczuwając w tém nowém piśmie rywala, bardzo krzywo nań patrzy. Pierwszy tom przeglądu zawiera najprzód, polityczne studyum pana Laboulaye, członka Instytutu, o rolach państw i jednostek w tegoczesnej społeczności, rzecz napisana nie pospolicie; daléj jest powieść Ludwika Ulbach pod napisem Franciszka; studyum pana Lomenie () zasadach 1789 roku; Mlodość Katarzyny 11-éj, przez pana Ronchaud; Zdanie sprawy z odkryć chemicznych przez Berthellota; poezya Teofila Gautier; przegląd pietnastki przez Taxila Delord; w końcu kronika polityczna i literacka. Nowemu przeglądowi świetną tu rokują przyszłość.

- Pan du Puynode wydał w dwóch tomach ważne dzieło pod tytułem Des Lois du travail et de la population.

- Demeur wydał Historyą dróg żelaznych we Francyi. Historya podzielona na trzy peryody, poczyna się od 1823 roku, a kończy na 1859. Rzecz ma być napisana gruntownie.

- Pod napisem La Comédie Enfantine pan Ratisbonne wydał bardzo dobrą książkę dla dzieci. Jestto zbiór dyalo- . gów zabawnych i ładnych bajeczek; autor poprawia niektóre bajki La Fontaina: Jagnię i wilk, Konik polny i mrówka, występują tu z nowym sensem: baranki zawsze mają słuszność, wilcy nigdy; mrówka zamiast się urągać z biédy, całą swą spiżarnię oddaje ubogiemu konikowi.

– Jeszcze jedna nowina, któréj przyklasną artyści: Cesarz Napoleon wyznaczył 3,000 franków pensyi rocznéj Felicyanowi Dawid. Zabezpieczony od kłopotów materyalnych, piękny ten talent będzie się mógł spokojnie rozwijać.

« PoprzedniaDalej »