Obrazy na stronie
PDF

stowarzyszenia. Lecz w końcu XV. stulecia rozwój ludzkości w tym kierunku wstrzymał się. Duch religijny, duch ekzaltacyi, przeniknąwszy rozmaite owe stowarzyszenia, nie sięgając po znaczenie politycznych stowarzyszeń, ograniczył swe działanie zamykając we wnętrzu pojedynczych indywiduów. Cóż z tego musiało wyniknąć? Miałyż klasztory, zakony rycerskie i t. p., które z moralnego poczucia, z chrześciaństwa powstały i z niem ściśle połączone były, zniknąć z oblicza ziemi? Gdybyśmy to przypuścili, powinnibyśmy przypuścić, że i samo chrześciaństwo zniknąć musi. (Zaprawdę piękną jest idea chrześciaństwa, którą autor w tem miejscu wypowiedział.) Ale, mówi on dalej, przypuszczając z drugiej strony że przeznaczeniem ducha chrześciańskiego było stać się duchem ekzaltacyi i rozlać się po całem politycznem stowarzyszeniu, a być przyjętem przez wszystkie narody za prawo, musiałby się przyszły polityczny rozwój ogólny na temże uczuciu oprzeć, które niegdyś religijne i rycerskie zakony ożywiało.

Taki tylko naród słowiańskiego plemienia, który z jednej strony nie wyczerpał ducha swego na prace naukowe, z drugiej zaś strony zachował czyste, głębokie, religijne uczucie, którego żadna forma polityczna, znana i istniejąca, nie zaspokaja, taki naród tylko Opatrzność do wprowadzenia porządku na świecie powołać może.

Wśród tych plemion jeden jest tylko naród, który Europa uważała za rycerski a razem 'niewiedzący czego pragnie (zaiste piękny komplement). Bardzo logicznie z tego wypływa, że słowiańskie plemię i naród polski są przeznaczonemi do wykształcenia nowej politycznej idei!

Za mało bym szacował wasze religijne i naukowe wykształcenie, gdybym widział potrzebę zajęcia się odparciem tego założenia. Widzicie łatwo, Panowie, że ono ani chrześciańskiego ani historycznego ducha nie obejmuje. Gdyż chrześciaństwo właśnie tem zgrzeszyło, że gminę na kościelno-polityczue państwo przekształciło, że się płaszczem zmysłowej rzeczywistości odziało, że moralność swą na cele państwowe roztrwoniło, słowem, że stało się światowem wbrew wyraźnej nauce Chrystusa. „Moje królestwo nie jest tego świata". Ktoby wreszcie o pochodzie historyi ludzkości tylko ze stanowiska religijnego chciał wyrokować, ten albo nie zna, albo znać nie chce rozwoju, jaki duch ludzki od XVI. stulecia aż do naszych czasów uczynił. — Była epoka w wiekach średnich, w której kościoły, jako nawracajace, jako zakładające państwa, jako jedynie wykształcone, dla chrześciańskiej cywilizacyi walczyły, i w istocie pełne miały prawo zwać się żywotną społeczeństwa i państw zasadą, w których zapał, ekzaltacya dla ducha Bożego, w nich mieszkającego — wszelkie inne ludzkie namiętności, myśli, pragnienia zwyciężały,, a na narodach jak i w pojedyńczych ludziach wyciskały charakter prawdziwej pobożności i posłuszeństwa dla przewódzców. Lecz gdy chrześciaństwo stało się własnością wszystkich ludów, gdy wniknęło w serca i krew ludzi i stało się ich sumieniem, wtedy duch uzyskał swobodę i zapragnął znów swe skrzydła rozwinąć, pragnął nad zdobytem dobrem zastanowić się, dobra tego nieskończoność rozjaśnić, świat uczuć, natchnień, ekzaltacyj zamienić na świat rozumu, pokoju i świadomości, pragnął wyjść z siebie, aby znów z zupełnem prawem stworzyć sobie nowy duchowy i polityczny porządek świata ,którą to pracę po dziś dzień jeszcze prowadzi. Ktoby więc ze stanowiska religijnego chciał sąd wydać o historyi nowego świata, ten nie powinien się dziwić, że bohaterowie jego okażą mu się łotrami, zaś najzwyczajniejsi, ale pobożni ludzie, wyrosną na Tytanów, — że wypadki świata, które całe pokolenia uszczęśliwiły zbawiennymi następstwy, jak n. p. reformacya, wydadzą mu się anomalią, i zacofaniem. — Wypadki zaś mniej znaczące, które dla krótkowidzących cudownemi być mogą, wyrosną na główne momenta historyi świata. Takich sprzeczności znajdziecie Panowie dosyć w odczytach Mickiewicza, których przytaczać więcej nie uważam potrzebnem. Wszystkie wszakże przechodzi brakiem podstawy, rzekłbym śmiesznością, wyrażone przekonanie, że przyszła polityczna postać-Europy, oprze się na tym samym duchu, który religijne i rycerskie zakony w średnich wiekach ożywiał.— Byłyby te piękne państwa mnisze podobne do domów obłąkanych, do których każdy przynosi swą porcyę ekzaltacyi, a wszyscy razem, jak to właśnie w Polakach zauważano, nie wiedzą czego chcą i dokąd idą. — Boże zachowaj świat, a przedewszystkiem Polskę, od podobnych ekzaltowanych pułków! Idźmy dalej.

Mickiewicz, wedle idei swej, charakter plemion słowiańskich w kierunku historycznym, politycznym i literackim bliżej oznaczywszy, — skreśliwszy potem moralny i religijny obraz zachodnich ludów na wypadkach naszego wieku oparty, przedstawia nam wreszcie Napoleona, nie mogąc mu zaprzeczyć wielkiego historycznego znaczenia — jako przedstawiciela idei chrześciańskiej, jako zwiastuna nowej epoki, która dla nas mieć powinna takież same znaczenie, jakie miało chrześciaństwo dla pogaństwa.

Tego znaczenia nikt jeszcze mu nie nadał, a raczej historyczne jego posłannictwo dotąd przez nikogo nie było zrozumianem. Żyjący w Paryżu polski matematyk i filozof Hoehne-Wroński, jeden go zrozumiał, przedstawiając w piśmie swojem: Secret de la politiąue de Napoleon, jako zwiastuna nowego messjasza. Takim go także widzi Mickiewicz i uważa zjawienie się jego jako missyę Bożą, aby za pośrednictwem jego nową zgotować epokę. Porównywa go też do Cezara, którego również Opatrzność zesłała, aby przygotować zjawienie się innego moralnego władzcy, Chrystusa. Jeżeli więc przyszła epoka dla naszego czasu, ma być tem, czem było chrześciaństwo dla pogaństwa, to Mickiewicz zadaje sobie dilemma, które o jego prawowierności powątpiewać każe, i czyni go tylko prostym religijnym marzycielem. Pragnąc bowiem przy tem porównaniu się utrzymać, musi albo następną epokę uważać za negacyę chrześciaństwa, lub jeśli, jak się zdaje, przeciwnym jest temu, gdyż z chrześciaństwa wyjść chce przez ewolucyę, to jest dalsze rozwinięcie (albowiem rewolucyę uważa za ruch wsteczny) mające się z czasem wyrobić; — musi więc także uważać chrześciaństwo jako powstałe przez cwolucyę z pogaństwa, coby go zmusiło zaprzeczyć objawieniu i samego Syna Bożego, wbrew całej nauce chrześciańskiej, uważać tylko za człowieka powołanego od Boga a Bóstwo jego osoby podać w wątpliwość, choćby już z tej zasady, że przypuszcza zjawienie się nowego Messyasza, jakim był i Chrystus. — Cóż się stanie w ówczas z nauką chrześciańską o wiecznej trwałości kościoła?

W jaki sposób następnie uzasadnia tę ideę i jakim sposobem chce ją w świat wprowadzić? — Powiada, że jej podstawa jest już przygotowaną. — Dzieli ludy Europy podług oznaczonego porządku, łącząc je z sobą. Francya należy do Polski, Anglia do Rossyi, Niemcy do Czechów, Włochy i Hiszpania do Słowian naddunajskich i górali. Dalej mówi, że cała Europa jest chrześciańską. — Mówiąc o kościele powszechnym, pod względem prawodawstwa i formy, zowiemy go katolickim, a co do zastosowauia dogmatu, do czynności i spraw życia, prawowiernym, a co do ducha wszystko ożywiającego, chrześciańskim. To są trzy nazwy jednej i tej samej rzeczy. Cnoty, miłość ludzi, nazywamy przeto chrześciańskiemi, naukę dogmatu katolicką, czyny, życie ludów, prowadzenie się pojedynczego człowieka, nazywamy mniej lub więcej praumviernem, w miarę, jak mniej lub więcej życie stosuje do ducha chrześciańskiego i dogmatu katolickiego.

Badając więc, jak dalece się jaki lud europejski okazał w swym duchu, formie i swych czynach, chrześciańskim albo prawowiernym, będziemy w stanie historyę każdego z nich osądzić i ocenić.

Francya, mówi dalej, po wszystkie czasy nazywaną była narodem arcychrześciańskim, królowie jej nosili tytuł arcychrześciańskich. — Niema żadnego narodu, któryby był godniejszym naszej sympatyi. — Żywość, siła, ruchliwość charakteryzują duch francuzki. Francya stała na czele wojen krzyżowych; przedsiębrała wszelkie reformy.

Hiszpania reprezentowała zewnętrzną stronę religii, jej formę, porządek, dogmat, i umiała lepiej od Francyi zorganizować kraj i zdobycze. Walczyła z protestantyzmem, wysilała się najwięcej przeciw kaccrsUcu. Ztąd nazywa się katolicką.

Na północy, mówi dalej, znajdujemy te same charakterystyczne rysy, pomiędzy plemionami słowiańskiemi. — Rossja nazywa się prawosławną (błahoczestiwaja), t. j. uważa się za lud, który przechowuje prawdziwy kult, — nie ducha, nie formę kościoła, lecz ritus, zewnętrzne oznaki nabożeństwa. Polska zaś nosi miano prawowiernej, to jest obraca ducha chrześciańskiego i formę katolicką na korzyść politycznego organizmu. To też nigdy Polska nawet w najmniejszej rzeczy nie stała się przykrą Stolicy Apostolskiej.

Mickiewicz stawiając następnie pytania, gdzie się ma rozstrzygać przyszłość Europy? zkąd przyjdzie siła, która ją do postępu popchnie, gdyż przypuścić nie można, ażeby status quo, pod względem moralnym, umysłowym i literackim miał istnieć, odpowiada: że popęd i dźwignia ruchu zkądinąd przyjść nie może, tylko z Francyi, co zgadza się z usposobieniem Słowian, które, rozbierani przez niego poeci, wyrażać mieli.—Francja więc otworzy nowe drogi przyszłości, ludy katolickie będą miały następnie posłannictwo dogmat dalej rozwijać; zastosowanie zaś jego przeprowadzi plemię słowiańskie, mianowicie to z pomiędzy nich, które jest pełne świeżości i siły żywotnej, to, którego samo nazwanie prawowiernej (Polska) usposabia i przepowiada mu przyszłe powołanie jego społeczne, mające zależeć na zastosowaniu prawdy do rzeczywistego życia. Rossya połączy potem z nią swój obrzęd (cultus) uwidomiając rzeczywistą, zewnętrzną stronę prawdy.

Mickiewicz, dla nadania siły poglądowi swemu, dodaje, że rewolucya francuzka była skutkiem osłabienia chrześciańskiego znaczenia w prawodawstwie, obyczajach i obudzonych potrzeb tegoż w massach, co się z tego okazuje, że jakobini mordując księży i rabując kościoły, Chrystusa nazywali Sans-cidotem, najpiękniejszym tytułem, jaki sami nosili, przez co Go uznawali niejako swym współobywatelem i bratem.

Widzicie więc, Panowie, że w tym rozbiorze idei, jaka podług Mickiewicza ma służyć za podstawę nowemu porządkowi rzeczy, rozum i rozsądek, jak to już wyżej zauważyłem, podlegają fantazyi poety. Skupia on i łączy przypadkowe fakta zewnętrzne i nazwiska, nie mające często z sobą żadnego związku, i tworzy z nich ogrom materyalu, umiejąc go opracować tak, że fantastyczna ta lepianka, osobliwie pod względem formy, zdała widziana, pół-okiem, wydaje się pewną całością. — Złudzenie to zwiększa jeszcze równomierne rozlanie światła i harmonia kolorytu. — Przypatrując się bliżej temu obrazowi, wydaje się on podobnym do roboty mozajkowej, złożonej z tysiąca pojedyńczych cząstek, która zlanie swe w całość winna nie jednostajności natury, ale biegłości mistrza. — Taką robotą mozajkową, taką mechaniczną jednostką wydawałby się przyszły duchowny stan ludów Europy, gdyby miał być stworzony wedle idei Mickiewicza. — Jeden lud dałby mu ducha chrześciańskiego, inny dogmat katolicki, trzeci prawowierność, czwarty formę i wyznanie chrześciańskie, a tak raz na zawsze położonoby koniec wzajemnej wszystkich sekt nienawiści.

Pytam się teraz, cóżby przynieśli protestenci: Północne Niemcy, Anglia, Niderlandy, Dania, Norwegia, Szwecya. którym

« PoprzedniaDalej »