Obrazy na stronie
PDF

aby na drodze do ich połączenia, nie było żadnej przeszkody.— W pierwszym wypadku zdobywca ujarzmiłby swych współplemienników; — drugi wypadek ukazuje się nam w tak odległej przyszłości, że wychodzi za obręb wszelkich wniosków o żywocie słowiańskiego ludu i ginie w dalekiej przyszłości ogólnych ludzkości dziejów.

Gdybyście mnie teraz, Panowie, zapytali, jak w najbliższej przyszłości plemiona ludu słowiańskiego ukształtować się mogą, lub gdy przyszłość, jako słuszna, pominiemy, a teraźniejszość tylko weźmiemy na uwagę, co jest w słowiańskim ogólnym duchu tak przeważnego, tak żywotnego, że wszystko świadomie lub nie^ świadomie za tem idzie lub iść musi? — Prawdziwie byłbym w trudnem położeniu, jak mam Panom odpowiedzieć na to pytanie. Wiem tylko, że Słowianie w obecnym czasie tęsknią do niezawisłości , że się wzmocniło w nich poczucie o przyszłem ich znaczeniu w ogólnej historyi ludzkości, że mają przeczucie, iż przyjdzie czas, w którym oni jako wielki trzeci naród w Europie obok romańskich i niemieckich plemion ostateczny kamień europejskiej cywilizacyi położoną, że być mogą powołani naówczas, z jednej strony ręka w rękę idąc z zachodem Europy, z drugiej strony ludom azyatyckim szczepić oświatę europejską.

Być może, iż ta przyszłość ich czeka w ogólnej historyi ludów, która coraz ściślejszemi węzły wiąże z sobą narody. — Z Azyi przechodzi cywilizacya do Grecyi, z Grecyi do Rzymu, z Rzymu do Francyi, z Francyi do Germanii, ztąd do Słowian dążąc teraz do zwrotu ku swej kolebce pierwotnej. — Jako pośrednicy pomiędzy Azyą a Europą, Słowianie powołani są do wsiąknięcia w siebie europejskiej oświaty, przerobienia takowej i obrócenia na swą własność, a następnie, aby do rozwinięcia w takiej formie, któraby i z ogólną cywilizacyą Europy harmonizowała i narodowe życie takimi siłami pokrzepiła, któreby nie na szkodę i hańbę, lecz na dobro i cześć ludzkości obrócić się i rozwijać mogły. — Dla tego Słowianie ani wyrzec się duchowej wspólności z cywilizacyą europejską, ani zwichnąć jej nie mogą bez winy. — To Polakom, związek ich z Europą przeciwko panslawistycznemu Cosmos — Słowianie szczególniej za winę poczytują. — Tym czasem właśnie Polacy i zachodni Słowianie powinni być ogniwem, które stanąć ma jako pośrednik pomiędzy ludami Europy a resztą Słowian. Mieszkają oni na granicy Włoch i Niemiec. Powinni starać się o przyswojenie sobie sztuki pierwszych a ducha drugich, aby tym sposobem narodowy Słowiański geniusz rozjaśnić, spotęgować nie pozbawiając go oryginalności. — To jest przedewszystkiem posłannictwem Polski. — Jest ona do tego historycznie dojrzałą. Rozwinęła najczyściej pierwiastkową słowiańską ideę życia państwowego i tę z europejską zjednoczyła oświatą. Dziś, jeszcze jest to jej przyszłem historycznem przeznaczeniem. — Dziś gdy przeciwnie Polska przez Rossyę pokonaną została, walka stoczona nie była wymierzoną wyłącznie przeciw Polakom, lecz głównie przeciw słowiańskiemu duchowi, który jej przeznaczeniem było historycznie rozwinąć. — Nikt z najgorętszych obrońców panslawizmu nie może utrzymywać, aby oświata dla zachodnich Słowian z Rossyi przyjść mogła lub powinna. — Nikomu nie przyszła myśl udawać się do Rossyi po oświatę. — Z Polaków kto jest w możności uczy się za granicą. — Ci, dla których to niemożliwe, kończą wykształcenie w kraju, zadowalniając się tem, co im udzielają w niższych szkołach; gdyż na ogromnej przestrzeni od granic Pruss aż do Dniepru na territorium dawniejszej Polski, nie ma ani jednego uniwersytetu. * — Wszystko do Rossyi przeniesiono. — Odwiedzają więc tamte uniwersyteta tylko. z musu, bo w nich nie na obywateli państwa, lecz zaledwie na sługi jego kształcą się. — Bogatsi Rossyanie posyłają swe dzieci za granicę, znajdując niedostatecznem wykształcenie młodzieży w ojczystych uniwersytetach, chociaż te nigdzie nie są tak szczodrze wyposażone a profesorowie rzadko gdzie tak dobrze są płatni. — W Rossyi jest wiele zakładów wychowania, uniwersytetów, akademii, seminaryów, wojskowych i cywilnych szkół, wielu utytułowanych i ozdobionych orderami profesorów, ale stosunkowo uczniów bardzo mało. — Pod tym względem bardzo zajmujące są sprawozdania statystyczne dziennika ministerstwa oświecenia. — W uniwersytetach wykładają nawet filozofię Hegla. — A czy uwierzycie! gdy wam powiem, że w nich uczą, iż ze wszystkich państw, Rossya najwięcej zbliża się do ideału Heglowskiego państwa? albo że w wyższych szkołach polskich podług nowego rossyjskiego systemu urządzonych, matematyka tak jest wykładaną, że zada

* Pisano w r. 18:11. P. Tł.

hia uważają się jako prawidła, i wyuczają na pamięć bez żadnych , dowodzeń, gdyż tego tysiące razy już najuczeńsi ludzie dowiedli. Jak więc powiedziałem, wszystko tu jest mechanicznem.

Biada słowiańskiemu duchowi, gdyby się dostał pod taki kierunek. — Musiałby jeszcze tysiące lat przedrzemać pod martwą lawą duchowej i politycznej stagnacji. — Zamiast być czynnikiem oświaty, stałby się tylko wyrzutkiem cywilizacyi ludzkości. — Tym czasem tylko ona, tylko kultura ta może słowiańskie plemiona do ich historycznych przeznaczeń przygotować.

Z tego, com wyżej powiedział, widzicie Panowie, jak z obecnego stanu Słowiańszczyzny, trudnym jest wybór krytycznego punktu, z któregoby można osądzić wszystkie jej stosunki, a szczególniej rozwój duchowy w narodowym jego kierunku wedle mego przekonania. W mem przekonaniu niema na to innego środka, tylko: ducha słowiańskiego w jego pierwotnej, niezamąconej czystości ująć, z jednej strony badając jego własne rozwinięcie, z drugiej stosunek do dziejów ogólnych — okaże się na tej zasadzie, że tylko to plemie które na najwyższym punkcie kulminacyjnym swego rozwoju wytrzymało próbę politycznego zarazem i cywilizacyjnego zadania, te którego duch zarazem w sobie żyć, z siebie się rozwijać i wspólne życie ludzkości mógł^odbijać, biorąc je za zasadę postępowego dalszego pochodu, do przodowania innym jest uprawnione.

Takiego ducha przedstawia nam historya polityczna i literatury Polski, wskazująca nam kierunek przyszłego rozwoju słowiańskich plemion. — Przedstawienie i zbadanie tego zadania było dotąd treścią moich odczytów, a zdaje mi się, że dowody w tym względzie czerpałem ze sfery rzeczywistości. — Tą sferą jest dla mnie historya, nie powinniście więc dziwić się, że chcąc zdobyć sobie nowe stanowisko, ciągle zwracałem się do historyi i w przyszłości zwracać się do niej będę, gdyż historya i literatura są tylko dwiema różnemi formami jednego i tego samego duchowego organizmu, to jest rozumu ludzkiego rozwijającego się z postępem czasu. — To też będzie podstawą mojej krytyki naukowej przedmiotu, który obrałem. Poezyę, winien tłumaczyć historyczny duch narodu, a ducha narodu wzajem objaśniać ma poezya. — Rozum zaś powinien mi oznaczyć każde uderzenie pulsu ducha czasu, abym po niem poznać mógł, jak silnie on oddziaływał na ducha ^Polski. Tą miarą będę się starał ocenić przedmiot, jaki poezya wybiera. Forma zaś ma swe odzielne prawa filozoficznej estetyki i indywidualnego usposobienia poety. Obiedwie muszą się harmonijnie zlewać, aby forma z treścią się godziła. — Potrzebowałem wspomnieć o tem, dla oznaczenia naukowego stanowiska tych odczytów, nim przejdę do samego ich przedmiotu. Nie mogę nie sprobować jednak zdobyć innego punktu oparcia dla osądzenia ogólno słowiańskiej a szczególnie polskiej poezyi i pominąć go nie wspomniawszy, tem bardziej, że się on mojemu poglądowi w wielu razach sprzeciwia, a nauka wymaga, ażebyśmy słuchaczom zdali rachunek, co w przedmiocie traktowanym gdzie indziej już dokonano. — Prócz tego stanowisko to jest nadzwyczaj oryginalne i pomysłowe i nie może pozostać bez wpływu na metodę zapatrywania się na literaturę polską. — Dla wielu pogląd ten zdawać się może jedynym sprawiedliwym i najwłaściwszym dla tego, że wychodzi od męża, którego wszyscy przyzwyczailiśmy się uważać, z jego poetycznych dzieł, za najzupełniejszego przedstawiciela poezyi narodowej. — Mówię tu o odczytach paryzkich Mickiewicza o literaturze słowiańskiej. — Zuchwalstwem mogłoby się wydawać z mej strony, gdybym z duchem, na którego zasadzie sąd swój o poezyi polskiej wydawał, chciał walczyć, metodę jego, jako na naukowych nie opartą pojęciach, osądził. Muszę panów uspokoić w tym względzie, gdyż nie mówię tu o Mickiewiczu jako o poecie, ale jako o profesorze; dwie to zupełnie różne duchowe osobistości, z których druga nie dorównywa pierwszej, to jest druga nie dochodzi logiczną drogą rozumu tam, dokąd pierwsza lotem fantazyi dosięga. Mickiewicz połączyć obiedwie , chciał, ale może nie miał siły rozdzielić się na dwie połowy i nieprzestając być poetą został profesorem; dla tego też krytyka ma obowiązek, profesora z Olympu sprowadzić, stawić go przed audytorium mężów, nie zaś przed kollegium dziewiczem muż, aby wydać wyrok o tem co głosił. — I na nas przyszedł czas właśnie, ażeby jak u Greków, poeci pierwej na scenie narodu, na uroczystościach narodowych swoje święcenia otrzymali, zanim im przyznany zostanie wstęp do Olympu. — Mickiewicz dawno już otrzymał od narodu to święcenie i panuje teraz wysoko pomiędzy mistrzami poezyi, jeżeli przeto zbiegiem okoliczności zmuszonym był od swego powołania odstąpić i otrzymał zadanie objaśnienia tegoż samego ducha narodu, któremu zawdzięcza swe poetyckie święcenie, to należy się zastanowić przedewszystkiem nad tem, czy ten, co tak trafnie do serca narodu przemawiał, był zdolnym czuć bicie serca jego, aby oznajmić światu, co naród chce i czego wymaga od swego wieszcza? — Jeżeli wieszcz przeto przez jakieś złamanie własnego ducha wpada w jednostronny kierunek i ciągle jednej i tej samej strunie swego indywidualnego usposobienia dźwięczeć każe, podobnaż, aby wówczas prąd życia narodu przelał się cały w strumień własnych natchnień jego? Czyż może się spodziewać, by ten potok, którego źródłem jest nie pierś narodu, ale jego własna, mógł doprowadzić naród do połączenia z oceanem ludzkości? Z pewnością nie, a w takim samem położeniu znajduje się obecnie Mickiewicz. — W ostatnich latach opuścił go duch narodu. Mickiewicz goni, idzie za nim jak Gustaw za swą kochanką w sławnym poemacie Dziady. — Możnaby rzec, że w tym poemacie własne swe losy, nie wiedząc o tem, przepowiedział sobie. — Ale naród, podobnie jak kochanka Gustawa, zaręcza się tymczasem z innym poetą i wieszczem tajemnie, niewidzialnie, a ten go z objęć marzeń przenosi na pole ducha czasu pełnego, w czynną rzeczywistość. — Lecz nie zapuszczając się dalej, powracam do krytyki odczytów Mickiewicza. — Czytaliście je panowie wszyscy, czytacie je tak często jak wam czas pozwala; zasługują one na to, gdyż zajmują, porywają jak liryczno-epiczne rapsody. Mogę więc króciej mówić w tym przedmiocie niż w początku zamierzałem i dotknę tylko głównych miejsc wypowiadając o nich ogólne zdanie. My, cośmy wychowanie odebrali w Niemczech i jesteśmy przyzwyczajeni do naukowego zapatrywania się na historyę i literaturę, spostrzegamy natychmiast niedostatki, jakie z innego, nie filozoficznego zapatrywania się na też same przedmioty wypływają i zaraz na siebie zwracają uwagę. —

Historyczny kierunek życia słowiańskiego narodu, określa Mickiewicz następnie: „Carstwa i królestwa słowiańskich narodów powstały z zdobyczy obcych. (Zgadzam się tylko co do Bułgarów i co do Rossyi, reszcie zaprzeczyć muszę). Pod względem społecznej organizacyi miały one ją z idei chrześcijańskiej wy

« PoprzedniaDalej »