Obrazy na stronie
PDF

dzielności. Zgubną jest dla dobra i szczęścia nie tylko Słowian ale i innych europejskich ludów, gdyż jako spoczywająca na zdobyczy i zniszczeniu poddaje w wątpliwość samoistność wszystkich , i wolny rozwój ducha w samym zarodku wstrzymuje lub zabija. — Słowiańskie ludy różniły się zawsze pomiędzy sobą plemiennie, nie tworzyły nigdy jednego państwa, nie były nigdy pod władzą jednego rządu, a w skutek wiecznego rozłączenia, w skutek odmiennych kolei swego politycznego i literackiego rozwoju, w skutek religii, obyczajów, sposobu życia, języka, w skutek swych stosunków, zetknięć z zagranicą, w skutek swego geograficznego położenia, i przeciwnego historycznego kierunku, od tysiąca lat stali się sobie tak obcemi, że ich zjednoczenie w jedno słowiańskie ogólne państwo, pod jednym panującym, jest utopią i złudzeniem. Inaczej można byłoby przypuścić, że i germańskie plemiona, a mianowicie Niemcy, Holendrzy, Duńczycy, Norwegczykowie , Szwedzi, a nawet Anglicy; że podobnież romańskie ludy, Francuzi, Hiszpanie , Portugalczycy, Włosi, w jedno państwo się zjednoczą, gdyż zaprawdę różnica pomiędzy nimi nie jest większą, nienawiść nie tyle rażącą, jak pomiędzy plemionami słowiańskiemi. Należałoby naprzód wszystkie te plemiona, do ich pierwotnej ojczyzny, górnego Tybetu zwrócić, albo, ponieważ Tybet obecnie zamieszkują inne plemiona, wypadałoby tych ludzi, sprowadziwszy ich do stanu natury, wysłać na Syberyą, aby tam po jednem lub kilku pokoleniach, jak żydzi w pustyni, wszelkie europejskie przesądy zostawili, i wtedy do błogosławionej słowiańskiej' ojczyzny powróciwszy, jednemu wielkiemu panslawistycznemu Bogu, Carowi, oddali się w wierno-poddańczą" niewolę. A wówczas jeszcze nawet zachodziłoby pytanie, czyby do swoich dawnych bogów, lub posłannictwa nie wrocili, wielkiego państwa nie podzielili, aby stać się powtórnie zdobyczą wroga i w niewoli wyczekiwać nowego panslawistycznego messyasza.

Ideę panslawistyczną podniósł najprzód czeski poeta, Kollar. On to napisał rozprawę pod tytułem. — Literacka lozajemność Słowian która w r. 1837 w Peszcie w języku niemieckim zjawiła się i jest wam dobrze znaną. — Ta wzajemność, powinna przedewszystkiem mieć na celu wymianę literacką; dążności polityczne pozostają na drugiem planie, ale to tylko złudzenie, gdyż bez nich nic zdziałać nie można. Jakże tu pomyśleć o zamianie książek n. p. pomiędzy Polską a Rossyą, kiedy na literackiej działalności pierwszej cięży w Rossyi potępienie, a wprowadzanie ich i rozszerzanie, najcięższe kary, a nawet zesłanie na Sybir, za sobą pociąga. Nawet do austryackich słowiańskich krajów wprowadzanie i rozszerzanie polskich książek przedstawia trudności, tak że najgorętszych sympatij dowody dla zamiany literackich idei, pozostać muszą bez skutku dopóty, póki stosunki polityczne nie będą przyjaźniejsze, albo dopóki nie będą tak ukształtowane, ażeby dla wszystkich Słowian, jedno istniało prawo. — Wzajemne objaśnienia sławiańskich narzeczy, bliższa znajomość ich literatury, badanie historyi, obyczajów, sposobu życia oddzielnych plemion, są rzeczywiście wielkiej wagi, dla badaczy języków, dla literatów, i historyków. Tylko na tej drodze można dojść do prawdziwego poznania duchowego i materyalnego życia Słowian, do wyjaśnienia ich wzajemnych stosunków, do zbadania potrzeb czasu. O wspólnych korzyściach, jakie Słowianie z wzajemnej literackiej czynności osiągnąć by mogli, powątpiewać nie należy, ani też Słowian dążących do tego potępiać. Jednakże skoro publicznie dokonać tego nie wolno, prywatne drogi będą niedostateczne. Lecz jakiż z tem związek mieć może żądanie zaparcia się różnic plemion słowiańskich, żądanie zlania się w jedność słowiańską, która nie ma żadnej podstawy, a wedle mnie, pod hegemonią Rossyi zwłaszcza mieć nie może? Czyż wolno poświęcać jasną samowiedzę ducha swej narodowości, dla ciemnej idei urojonej Słowiańszczyzny? Objaśnijcie więc, panslawistyczni prorocy, zkąd i dokąd dążycie z waszemi ideami? Słowiański kosmopolityzm w miniaturze, z zatarciem wszelkich różnic narodowości plemion, jest podług mnie takiem samem zboczeniem, jak wyczekiwany kosmopolityzm ludów na wielką skalę. Gdy sobie wyobrażam podobny kosmopolityzm, pytam się, czy pojedyńczy duch słowiańskich plemion, jest tak podobnym do siebie w rozwoju, by każdy bez szkody i wstydu mógł i chciał podporządkować się ogólnemu? Gdzież więc szukać tego sprawdzianu panslawistycznego ducha? Jest li sposób przejednania pierwiastku politycznego i literackiego polskiego z rossyjskim? Mają się one do siebie jak dwa przeciwne bieguny, z których jeden w północnowschodnią drugi w zachodnio-południową stroną jest skierowany, a pomiędzy niemi leży ogromna massa ludów słowiańskich, bez świadomości, bez dążności, którą oszukuje panslawistyczny błędny ognik, i chętniej zwracająca się do błyszczącego zmiennego światła północnego, aniżeli do jasnego wiecznego słońca. A przecież to jest idea, która wszystkim słowiańskim patryotom, wszystkim słowiańskim pisarzom na sercu leży i pod jej wpływem piszą, tworzą i działają. — „Powinniśmy, mówi Kollar, w wzmiankowanej rozprawie (strona 52), powinniśmy zupełnie przestać być Słowianami, zapomnieć naszego języka, zmienić nasz jeniusz narodowy, zejść ze stanowiska jakie zajmujemy pomiędzy narodowościami, lub jeżeli tego nie chcemy uczynić, musi się nasza literatura i poezya przekształcić odpowiednio do swego ducha, i na czysto słowiańską przetworzyć. Nie powinniśmy ją amalgamować z grecką, rzymską, ani nawet z niemiecką, francuzką, lub angielską, bo wówczas zrodzimy potwór, podobny do tego, o jakim Horacyusz wspomina na początku swej dc arte poetka! — to jest, powinniśmy się od całej ludzkości odgrodzić, jak się to obecnie dzieje, albo jeszcze lepiej, powinnibyśmy przy poruszeniach ludzkości, bezpieczny kawał ziemi odgrodzić, a ponieważ w dzisiejszej epoce znaleść go niepodobna, powinnibyśmy najlepiej czeti i pleti zdobyć księżyc, i tam prawdziwe po słowiański! ucywilizowane państwo założyć. Te śmieszne niby czysto słowiańskie pomysły w krotce by nam nadały charakter nowych Chińczyków. Szczęściem to tylko przypuszczenie, które z samej swej natury, pozbawione jest wszelkiej możliwości urzeczywistnienia. Jak z tego stanowiska o kierunku nowej polskiej, a głównie słowiańskiej literatury zawyrokować mamy, łatwo przewidzieć. Musi ona upaść, jeżeli nie będzie oddychać duchem słowiańskim." Godnem jest pożałowania, mówi w innem miejscu Kollar, że trzech najsławniejszych poetów słowiańskich w naszych czasach, a mianowicie, rossyjki Puszkin, serbski Milutinowicz, i Mickiewicz polski, nie pojęli geniusza wzajemności, z którym stojąc na rossyjskiej, serbskiej i polskiej ziemi z głowami wzniesionemi po nad słowiańskie przestworza, byliby widziani przez całe plemię. Piękne to, ale czcze, fantastyczne życzenie, putm desiderium, — bo ciż sami poeci, gdyby tego dokonali, w oczach owych narodów, szczególniej Polaków, staliby się zdrajcami ojczystej sprawy. Mieliśmy przykład tego na Adamie Gurowskim, mianem zdrajcy par eacellence napiętnowanym pisarzu, który właśnie idee panslawistyczną pod naczelnictwem Rossyi narzucał Polsce, a jak się domyślić łatwo, przez obrońców panslawizmu uważanym był za najgorętszego patriotę.

Jakkolwiek o czysto narodowej polskiej literaturze, a szczególniej o poezyi, zawyrokowano, że utonęła w politycznym potopie, wszakże zdaje się ona być właściwą reprezentantką prawdziwego słowiańskiego ducha, bo Polacy szczególniej za najwyżej ukształcony szczep Słowian, i wyraz słowiańszczyzny uważani być mogą. Z tego powodu literaturę tę, wskutek ostatniego powstania , fanatyczni wyznawcy panslawizmu oskarżają przed innymi plemionami słowiańskiemi o bratobójstwo i matkobójstwo wspólnej ojczyzny. W podobne sprzeczności wpaść tylko można, gdy się ideę pozbawioną historycznej podstawy i rzeczywistości przyjmuje. Na tej to zasadzie opierają się słowiańscy pisarze, entuzjazmując się dla jakiejś przyszłości, która ma do najwyższego szczytu doprowadzić słowiańszczyznę. Jest wiele wierszy i dystychów przepowiadających tę przyszłość. Z pomiędzy tych przytoczę następujące pod tytułem:

Buduszuost.

Za stoletij wnukowi! mandrejej k' narodu prijdau
Tyt' po slowansku jenom psati budau ne po polsku
Tyt' po slowansku jenom ćjsti budau ne po rusku
Tyt' po slowansku jenom brati budau nc po ćesku
Tyt' po slowansku jenom peti budau ne po serbsku.

W wierszach tych zwrócono uwagę zarazem na szczególne cechy każdego szczepu, i przymioty, które tylko ku ogólnemu dobru wspólnej ojczyzny słowiańskiej posługiwać powinny.

Lub ten wiersz wzywający Słowian do wielkiego związku pod tytułem:

Dobra rada

kdo ty gsi? Cech! kdoty? Rus! kdoty? Serb! a ty? ja Polan jestem. Wezmite regstra bratij! smażto juste Słowan, albo następny, podobną myśl zawierający:

Snatek.

Nikt do swalby take ne wideł w swete jak bude onna
Chot' Wltawu kdy Dunaj pojme a Tatry Ural.

Oto kierunek, który dzisiejszej słowiańskiej literaturzeTnadać by żądano, to jest, stanowisko wedle którego, chciano by ją sądzić.

Polacy temu kierunkowi instynktowie opierają się, bo nadto dobrze czują, że z nim wiąże się zatracenie ich politycznego, religijnego, i literackiego wykształcenia, ich wolności, instytucyi i przyszłości, słowem, zatracenie tego wszystkiego, co się ojczyzną nazywa. Inni Słowianie, którym zbywa na tem uczuciu narodowości, na dumie narodowej, na uznaniu swej samoistności, mogą iść w podobnym kierunku, ale powinniby zrozumieć, że zamiast szukać korzyści w ogólnej słowiańskiej ojczyznie, kiedy już nie mogą uratować samoistności swego szczepu, winniby ratować przynajmniej godność człowieka.

Objaśniwszy w ten sposób ideę panslawizmu , którą nie tylko jako zasadę politycznego kierunku słowiańskich plemion odgrzebać usiłują, ale do uznania i oceny nowej literatury a szczególniej poezyi, zastosować by chciano; — wykazawszy, że ta idea jako abstrakcya, zdaje się nam w swych dążnościach i skutkach być szkodliwą , gdyż z prawdziwego ducha słowiańskiego nie wypływa, możecie się zapytać, (gdyż nie można zaprzeczyć, że słowiańskie plemiona w ostatnich czasach, wszystkie razem zaczęły się podnosić politycznie i duchowo ożywiać) jaka idea,. w ten ruch Słowian wprawić mogła? — Odpowiadam, że jest to głównie rozbudzone uczucie narodowej samodzielności, poczucie swych politycznych i duchowych, pojedyńczych praw narodowości plemienia. Idea ta jest nie tylko słowiańską, ale ogólnie europejską. Do ożywienia jej, rewolucya francuzka najwięcej się przyczyniła. Ona to ludy Europy zbudziła z dłuższego letargu i dziś zaczynają się one poważniej zastanawiać nad sobą, nad swą przyszłością, a myślić o przyszłości. Od tego czasu nawet ich duchowy i literacki rozwój przybrał zwrót normalny. W tym kierunku postępują Słowianie mniej lub więcej naprzód , wedle rozmaitych wskazówek i pojęć idei, jakoteż, odpowiednio do stanowisk, które jedne plemiona różniły od drugich. Muszę Panom zcharakteryzować bliżej, narodowe usiłowania słowiańskich plemion, żeby wykazać, że

« PoprzedniaDalej »