Obrazy na stronie
PDF

osobista miłość Mickiewicza jest tylko materyałem, wypadkiem, łącznikiem, z którego on rozwinąć pragnie cały rzeczywisty świat miłości. Nie jest to jego tylko serce, ale serce człowieka, które on swą poetyczną fantazyą otwiera nam z dziwną głębokością psychologa. Jest to też serce Polaka, które tu po raz pierwszy przemówić potrafiło. — Miłość religijna, miłość ojczyzny, miłość ludzka, jeszcze przed Mickiewiczem miały w Polsce swój język; lecz właściwej tak zwanej miłości, miłości płciowej, dopiero nas nauczył Mickiewicz. — Raz już wyraziłem się, że Polacy, jakkolwiek lud chrześciański, pod względem serca, podobni byli do starożytnych ludów. — Polityczne życie, na wskroś nas przepełniające, było przyczyną, że zawsze naprzód w człowieku dobadywaliśmy się politycznego usposobienia, a mniej nam chodziło

0 usposobienie indywidualne człowieka prywatnego. Miłość, o której mówiliśmy, odgrywała u nas w porównaniu z miłością ojczyzny rolę podrzędną. Mamy setki przykładów, iż ta ostatnia bywała poświęcaną dla pierwszej, i dziś jeszcze u nas uważa się za tchórzostwo i hańbę, gdy kto w chwili fatalnej miłość indywidualną przekłada nad miłość ojczyzny. Nasze kobiety nawet nie mogą poszanować takich mężów, którzy w chwilach podobnych spokojnie w domu siedzą. Zmusiłyby one ich iść do walki i wziąć udział w życiu publicznem.

Gdy życic polityczne Polski ustało, jednostka usunęła się na łono rodziny, lecz mogłaż tam znaleźć szczęście osobiste? Nie! „Szczęścia w domu nie znalazł nikt, bo go nie było w ojczyznie", powiada poeta w Wallenrodzie. Pomimo to było ono tam, gdzie się zwróciło serce. Szczególniej na Litwie, która od widowni politycznego życia oddaloną była, wykształciła się rodzina, zarówno ze strony wewnętrznego uczucia, i zewnętrznie wedle konwencyonalnych form świata. Dwie te strony są z sobą w sprzeczności,

1 obie pragną swe prawa utrzymać. Jedna to prawo widzi w pojęciu samej miłości, w związkach przyrodzonych, które bez względu na zewnętrzne stosunki, ludzi z sobą łączą, druga opiera się na stosunkach tradycyonalnych, społecznych, wedle których zwykle łączą się z sobą osoby tylko równego rodu, na sposób kastowy, a nawet bez własnej woli i wiedzy, bo często rodzice i opiekunowie czynili umowy przedwcześnie i do skutku je doprowadzali. — Płynęło to z góry od królów i królowych, którym stany naznaczały małżonki i małżonków, aż doszło do spodu, do najniższej szlachty. — Ztad te ckliwe rasowe rodowody, w których, jak w ewangelii, o rodzie Chrystusa, (ho ta za pierwszą szlachecką genealogią par excellence może być uważaną) każda szlachecka rodzina zwykła była prowadzić rejestr swych powinowactw. Na Litwie, a czasem u nas, znajdziecie .osoby, które mogą wam powiedzieć o każdej znakomitszej familii,'kto tego, lub tę, urodził, kto tę poślubił lub kogo ona poślubiła, co zwyczajnie rozpoczyna się od prastarych dziejów, od czasów bajecznych podania. Do tego rejestru należą krewni, szczególnie królowie i książęta. Są nawet tacy, którzy z tych bogatych w szczegóły wiadomości, czynią wyłączny przedmiot swych badań. Sam znałem dawniej jednego takiego pana z Litwy, który z pamięci umiał opowiedzieć genealogię każdej znakomitszej rodziny, jak z Almanachu Gotajskiego rejestr genealogiczny panujących domów. — Wyborne epizody tego rodzaju znajdziecie w „Panu Tadeuszu." To konwencyonalny zwyczaj rodzin w Polsce, z powodu którego niejeden stosunek z czystej naturalnej miłości zawiązany pomiędzy dwoma jednostkami, zerwanym być musiał, z rzadkiemi wyjątkami.

Z poetów, Mickiewicz nie jest pierwszym, którego osobiste szczęście zniweczyła ta konwencyonalna forma, której jednak na nasze szczęście, zawdzięczamy po większej części najznakomitsze jego dzieła. Pomiędzy obcymi wiemy, że Tasso cierpiał na podobnym stosunku, przez co poezyj jego natchnienie się podniosło. Z pośród polskich wspomnę tylko naszego Kniaśnina i jego również nieszczęśliwą miłość w domu księcia Czartoryskiego, z któ'rej wpadł w obłąkanie i umarł w szpitalu. Zawdzięczamy jej liryczne jego poezye. Temu samemu losowi byłby uległ i Mickiewicz; przynajmniej takie wrażenie sprawia na nas druga część Dziadów. — Lecz wyższego ducha obdarzony potęgą, w zaszłych wkrótce potem politycznych wypadkach, znalazł dla siebie świat nowy działalności, a miłość, ponieważ była uczuciem prawdziwem, mogła w nim trwale pozostać jako wieczne duchowe wspomnienie. Poeta przedstawia nam w drugiej części to przeciwieństwo przyrodzonego, naturalnego, wewnętrznego uczucia miłości podnoszącej się do najwyższego uniesienia, z zimnym konwencyonalnym objawem świata; to nienaturalne zrywanie węzłów przyrodzonych, dla panujących form społecznych. Toczy się tu tragiczna walka. Obie strony są ze swego stanowiska uprawnione, i poeta bardzo słusznie uczynił, że jednostce uledz każe panującemu zwyczajowi, którego jakkolwiek nie usprawiedliwia rozum, przecież on, jako istotnie panujący i utrzymujący się od wieków, ma i mieć musi swoje znaczeale, dopóki go nie usunie inny społeczny porządek. Jednostka wszakże ze swej strony, chociaż będzie zmuszoną poddać się zewnętrznemu prawu, musi dla własnego usprawiedliwienia uratować wewnętrzną stronę prawa swego. — Dzieje się to w ten sposób, iż duchowe węzły miłości istnieją we wspomnieniu dwóch wzajemnie związanych dusz, nieśmiertelnie i wiecznie z sobą złączonych. To jest doczesne niebo, które stojący mu na przeszkodzie świat zewnętrzny rozkłada, i karze go do pewnego stopnia, człowiekowi zaś każe dążyć do celu nie w tym świecie, ale w wyższym, duchowym. To też jest sensem moralnym, który poeta wypowiada w końcu drugiej części poematu, w tych słowach:

Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
Że według Bożego rozkazu:
Kto za życia choć raz był w niebie,
Ten po śmierci nie trafi od razu.

To głęboko pochwycone pojęcie właściwej wrodzonej człowiekowi miłości płciowej, prawda w przedstawieniu zgodnem z naturą ludzkiego serca, narodowy charakter stosunków w tym obrazie podniesionych, a szczególnie przedmiotowość uczucia objawionego w polskiej świadomości i mowie, jaką od czasu Kochanowskiego trenów nikt nie przemówił, były powodem, że Dziady niesłychanie oczarowały serca Polaków, i do dziś dnia jeszcze czarują.

Znaleźli oni w nich mowę swego serca, a obecnie pomiędzy Polakami zrodziła się wyraźnie mania miłości, której każdy stosownie do wysokości pojęć swych, usiłował idealnie lub rzeczywiście doświadczać w swem życiu. Byli marzyciele i marzycielki miłości, uganiający się za podobnymi stosunkami miłosnemi, jakie Mickiewicz opisał. Sam znałem taką pannę szlacheckiego rodu, która zmuszała nolms volens ogrodniczka, by się w niej zakochał z zamiarem ożenienia, a wówczas, gdy rodzice ten stosunek odkryją i naturalnie połączeniu się jej z tym Gustawem przeciwni będą, chciała się uważać za nieszczęśliwą i zmuszoną wyjść za innego. — Nie trzeba się temu dziwić, gdyż Werther Goethego podobnież nie jedno spowodował samobójstwo; u nas kończyły się podobne stosunki cokolwiek łagodniej, chwilowem, prawdziwem lub wymarzonem obłąkaniem, które wprawdzie nikogo nie doprowadziło do tego, by sobie kulę w łeb wpakował, ale przeciwnie, z chimerycznej owej słabości umysłu wkrótce do siebie powrócił, gdy nowy stosunek nadał inny kierunek jego życiu. Od tej chwili mianowicie zrodziło się mnóstwo lirycznych poetów, którzy wytwarzali namiętną miłość, i na wzór Gustawa, jako najnieszczęśliwsze w świecie niezrozumiane ludzkie istoty, błądzili.

Do obrzydzenia prawie było tych sentymentalnych skarg, tych chorobliwych usposobień umysłu, i Bóg wie coby się stało, gdyby Mickiewicz tych upiorowych ja, które skrycie dobrze zajadały i piły, i miłosnych pociech wcale sobie nie skąpiły, nie był wystraszył ze swego państwa nowo objawionym duchem. To była wszakże tylko strona odwrotna wpływu, jaki Dziady wywarły. — Z drugiej strony bowiem potrzeba przyznać, że wywarły najskuteczniejsze wrażenie, wyrywając serca z odrętwienia, lub przynajmniej z pod jarzma pospolitych uczuć powszednich, konwencyonalne węzły małżeńskie w części stargały, zmusiły do uszanowania uczucia prawdziwej miłości, wywołały ekstazę uczucia, która powinna była i musiała sobie wkrótce znaleźć nową podstawę w rzeczywistości.

Tyle o drugiej części; — bliższy jej rozbiór i przedstawienie treści pomijam, gdyż tego każdy sam najlepiej dokonać może.

Część trzecia.

Przechodząc do trzeciej części Dziadów, które Mickiewicz na wygnaniu po ostatniej wojnie we Francyi utworzył, muszę zauważyć, że George Sand napisała rozprawę o niej, która, jeśli się nie mylę, drukowaną była w Revue de dem mondes. Rozprawy tej nie znam, dla tego też o niej nie mogę nic bliższego przytoczyć i postąpić tak, jak uczyniłem z Mochnackim, który o dwóch pierwszych częściach pisał. Tyle wiem, iż powiedziała: „Od czasu łez i modłów proroków Sionu nie podniósł się żaden głos, któryby z taką siłą opiewał przedmiot tak rozległy, jakim jest upadek narodu. („Depuis les larmes et les imprecations des prophetes de Sion, aucune voix ne s'etait ćlevće avec autant de force pour chanter la chute d'une nation." (Słowa użyte za motto w biografii Mickiewicza, — w Gallerie des contemporains illustres par un komme de Hen. PaHs 1841.)

Co do mojego pojęcia tej części Dziadów, pod względem związku jej z dwoma pierwszemi, jest tu, jeśli sobie przypomnicie, co o dwóch pierwszych częściach mówiłem, przedstawiona miłość jednostki będącej częścią ojczyzny, narodu, w stosunku do innej jednostki, która jest władzcą innego państwa i tyranem pierwszego, czyli innemi słowy: jest to całe życie narodu, które w jednej jednostce przyszło do świadomości, i wypowiada z całą swobodą ucisk, jakiego się na wszystkich dopuszcza ciemiężca, który zapomniał o wszelkich prawach ludzkich, znęcając się i dręcząc z fanatyczną zaciętością. — Za podstawę tej myśli służy tu historya sprzysiężonej młodzieży wileńskiej i warszawskiej. W ostatniej przyjęły udział rzeczywisty wyżej stojące osoby. Podstawa,, na której się opiera, jest najwłaściwszą, gdyż z jednej strony najlepiej się okazuje w podobnych okolicznościach patryotyczne usposobienie narodu, z drugiej zaś najwidoczniej występuje charakter, drogi i środki nieprzyjaciół w sposobie tyranizowania.

Dla zrozumienia poematu, który sam w sobie rzecz jasno przedstawia, muszę w kilku rysach skreślić jego przedmiot, wiążąc to z tem, co wyżej powiedziałem pod względem stanowiska Litwy i Polski do Rossyi. Pomimo konstytucyi w Polsce i danego przyrzeczenia przez Aleksandra, iż Polska i Litwa w prawach zrównane zostaną, rządził samowolnie książę Konstanty za pośrednictwem swych kreatur w obu krajach. W Warszawie wkrótce zawiązała się walka z obrońcami praw konstytucyjnych na sejmie, powstrzymywano jednak wszelki jawny wybuch, dzięki rojom szpiegów i sile wojskowej. Wilno, gdzie opinia publiczna co do polityki, w braku odpowiedniego organu nie mogła się objawić, lecz widoczną była w życiu uniwersyteckiem młodzieży, strzeżono ją za pośrednictwem płatnych siepaczy. Ten policyjny nadzór nad

« PoprzedniaDalej »