Obrazy na stronie
PDF
[graphic]
[graphic]

jeszcze oczekiwał Da wojsko, lecz oczekiwał napróżno. Hetman Żółkiewski zaprzysiągłszy Moskwie wybranie Władysława, oburzony długiem gwałceniem wiary, sądząc z przeszłości i o dzisiejszej wyprawie, żadnemi namowami nie dał się do niej nakłonić. Kownie bezskntecznemi były zapraszające poselstwa do wójsk skonfederowanych, we Lwowie i Brześciu lit. leżących. Pamięć pod mrożnem niebem doznanych trudów, zawiedzionych obietnic, wśród krain obfitych, czyniły je głuchemi na niepewne i twarde zapasy. Za całą więc potęgę ujrzał Zygmunt w około siebie dwa pułki piechoty niemieckiej pod Denhofem i Ursenbergiero, do trzech tysięcy liczące, z temi ruszył się do Smoleńska, wziąwszy z sobą królewica Władysława, pewien, że będąca tam jazda chętnie z nim i skwapliwie złączy się. Na samym wstępie do twierdzy niefortunne godło, niechętne bardziej jeszcze zraziło umysły; gdy bowiem Zygmunt miał wjeżdżać do Smoleńska przez bramę królewską zwaną, urwały się łańcuchy wstrzymujące zaporową kratę, ta spadła na dół i tak całkiem wejście zawarła, iż król na około do innej bramy objeżdżać musiał. To przypadkowe zawarcie wrót, (iż tak rzekę państwa moskiewskiego) sprawdził niestety! smutDy wyprawy tej koniec ').

Pierwszem było staraniem Zygmunta nakłonić rycerstwo by z nim wspólnie pod stolicę ciągnęło; żądanie to odrzucone z okrzykiem; napróżno król zwołał koło, i sam gorącą przemową zachęcał żołnierza, lecz i na glos ten nie dał się żołnierz poruszyć. Już Zygmunt smutny i upokorzony z niewielką garstką swoich wyruszył z Smoleńska, gdy widok ten, wstyd opuszczenia, narażenia monarchy na tłumy wojsk nieprzyjacielskich , przemówiły do serc Polaków. Nie, nie opuścimy króla naszego! zawołali, i wraz 1200 towarzystwa wsiadło na konie, i złączyło się z Zygmuntem.

Wkrótce po przybyciu króla do Wiazmy, nadciągnął i Chodkiewicz z resztą ludu swojego; usilnie ra

[ocr errors]

i) Kobieraycki p»g. 453 .'

[graphic][subsumed]

fiibl. pols. Dzieje panowania Zygmunta Ul. 46

[graphic][ocr errors]

*) Rodosłowie Imp. familii Levesquc T. IV. pag. 4.

*} Zycie jp. Sapiochy pag. 256—257.— Kobierzycki pag. 471.— Piasecki pag. 275.

Czytamy w Ro9towskiego dziele, Lithvanicarum S. J. L. 7 f 307, że syn Maryny z pierwszego męża IwanDymitrowicz zachowany przy Życiu, dostił się pod opiekę Lwa Sapiehy kancl. lit., który go jako młodzieńca dobrej nadziei i bystrego dowcipu, oddał do szkól akademii wileńskiej.

Pan J. P. Iiecolles, w dokładnych i pracowitych poszukiwaniach -swoich, tom II. pag 75, obszerniej dzieje te opowiada. Już w czasie (mówi on) zabójstwa Dymitra pierwszego, żona jego Maryna brzemienną się uczuła. Urodziwszy tajemnie syna w czasie uwięzienia swego, powierzyła go poufałemu Kozakowi; ten przyjacielowi swemu popowi, dawszy go do chrztu, odkrył mu tajemnicę całą. Pop by aostawić pamiątkę stanu i urodzenia książecia, pewne charaktery na

[graphic]
[graphic]
[graphic]
[graphic]
[graphic][subsumed][ocr errors]
« PoprzedniaDalej »