Obrazy na stronie
PDF

Pierwsze układy o pokój zdał w. wezyr na Radułę hospodara wołoskiego, z nim więc umawiali się Polacy. Nastawali Turcy o powściągnienie Kozaków od ich najazdów, chytry Veveli chcąc bitny lud ten od sprawy naszej odstręczyć, żądał, aby pierwsi z starszyzny kozackiej, za poczynione Porcie Ottomańskiej krzywdy, czyli to w obozie, czyli w Kamieńcu, w obecności Turków śmiercią karani byli. Przeniknąwszy to podejscie posłowie, odpowiedzieli, że kozackie najazdy były tylko odwetem pustoszeń, których krymscy Tatarowie w państwach polskich dopuszczali się ustawicznie; że pod imieniem Zaporozców nieraz i dońscy Kozacy, należący od cara moskiewskiego, zagony swoje czynili; że dziś rzplta wzięła Zaporozców na wiarę swoje, i jak ludziom walecznym dotrzyma jej statecznie, ni ścierpi, by wojownicy iść mieli pod miecz katowski. Rozmowy te w nocy zaczęte, trwały do rana. Nazajutrz dnia 3 października obwołano w obozie, iż sułtan sześć

[graphic]
[ocr errors]
[graphic]

niedziel stać na miejscu, i wojnę prowadzić zamyšla; poczem wezyr mieniąc, że tem dosyć już Polaków zastraszył, wezwał ich do namiotu swojego. „Słysza. łem, rzekł, od hospodara wołoskiego, iż w sprawiedliwych żądaniach naszych stawiacie się trudnymi; orężem więc dalej rozpierać się przyjdzie, jakož sułtan do ostatnich dni listopada sam tu zostając, wraz nahajskich, krymskich i dobrucińskich Tatarów hordy wypuści na Polskę, by ją przez całą zimę niszczyli. Sam zaś na wiosnę z liczniejszemi jeszcze Azyi i Afryki przybywszy siłami, dokona ostatniego królestwa polskiego podbicia. W waszej atoli jest mocy odwrócić tę ostateczną zagubę; czas jest, byście i wy uznali za pana waszego tego, którego świat prawie cały panem swoim już głosi: dary i baracz, których od was żąda, nie będą ciężkiemi; chcecieźli go zapłacić, zostawimy was w pokoju; będziecież się dłużej opierać, już koniec umowom paszym, i wraz wolno do obozu waszego odejść możecie.“-Skończywszy wezyr, pilnie wpatrywał się w twarze posłów, śledząc, jaką bojaźń, jakie pomięszanie słowa jego sprawiły. Zorawiński kasztelan bełski, z szlachetną i nieporuszoną spokojnością wysłuchawszy głosu tego, tak odpowiedział: , Rzeczpospolita polska nikomu w świecie daniny płacić nie będzie; równa każdemu mocarstwu potęgą, w tem nad inne słynie szeroko, iż swobody i niepodległość swoją nad samo życie przekłada. Jeżeli sultan Osman życzy szczerze pokoju, ježeli z królem naszym chce się ubiegać w przyjaźni i darach, przyszle je król ten, godne siebie i sułtana, przyszle je nie jak daninę, lecz jak godło przyjaźni. W toczonych codziennie krwawych walkach, nie widzimy powodów ni Turkom do zbytniej chluby, ni do bojaźni Polakom; dalsze zwycięstwa lub klęski Bogu tylko świadome. Jakkolwiek bądź, lud do wolności stworzony prędzej zginie, niż nieugięte przez tyle wieków karki podda pod jarzmo!“ To mówiąc, wstał Żorawinski i wychodził z namiotu; zadziwiony stałością tą wezyr, podniósł się, wołając i prosząc aby wrócili, a aprzejmie ściskając za ręce, przyrzekł, iż nie będzie

już o danipie mowy, i ze inne waranki ugodzą się z łatwością ?).

Jakož szły z pośpiechem układy. Obiecane znaczne upominki, dane natychmiast wezyrowi i dywan składającym Tarkom, w drogich naczyniach, sprzętach, pieDiądzach Dawet, silnie przyczyniły się do przyspieszenia . traktatów. - Nie dostawało. jak tylko, aby posłowie polscy podług zwyczaju w obecności sultana z rąk wezyra podpisany odebrali sojusz. W tym celu zaproszeni do namiotu Dilawera, znaleźli go otoczonego pierwszyni : państwa urzędoikami: stał w kole tem i Dziambergerej, kanclerz bana Tatarów. Baszowie Azyi, Egipta, pic-. zwyczajdemi sobie unateni trudami, drżący na zblitającą się zimę, żywą ra twarzach okazywali radość, widząc się bliskimi kresu tylu ponoszeń. Wśród głębokiego milczenia, w te słowa wezyr odezwał się do posłów: ,Mężowie polscy! Powrócony dziś pokój między domem ottomanskim i królami polskimi, aby był dla państw obydwóch szczęśliwym i trwałym, Wszechmocnego prosimy. Slubujemy, iż przez nas wszystkie onego warunki wiernie dochowywanemi będą. Patrzcie i wy, byg-cie wiary waszj nie splamili krzywoprzysięstwem. 0twarty wam jest przystęp do piezwyciężonego Sultana, raczy on spojrzeć pa was, jak na posłów brata swojego.“. Obróciwszy się potem do Dziambergereja kanclerza w.. Tatarów, z surowym głosem tak odezwał się: „Nikczemny, chciałen cię tutaj mieć przytomnym, abyś słyszał warunki świeżo zawartego pokoju, i abyś imieniem Padyszy Osmana (przed którego podnóżkiem han tatarski, i wy wszyscy nędznym tylko jesteście prochem) abys, mowię, powiedział panu 'twemu, by się nie ważył napastować krajów królestwa polskiego; gdyby się zas pan twój ośmielił przestąpić ten rozkaz, nietylko państwo, lecz i głowę swoją utraci.“ Dziambergèrej padł na kolana, i z schyloną ku ziemi głową: Panie, odezwał się: 2 cicla, piecbże przynajmniej w dzikich polach naszych

'') Jakob Sobieski pag. 173 * Ks. Mignot hist. Tær. 4. In.

[ocr errors]
[graphic]

naznaczone będą granice u sinych wód, między Polską i nami.— Milcz, zawołał wezyr, nie jest tu o granicach mowa, umiej słuchać i milczeć. — Tu uprzejmą znowu przybierając postać, posłom i sobie sorbety podać rozkazał. ). neW raz ztamtąd posłowie wsiadłszy na konie, liczną otoczeni służbą, udali się do przybytków Osmana; przez całą drogę tłumy rozmaitych narodów, bez różnicy stopnia i wieku cisnęły się, by oglądać dawcę pożądanego pokoju. Stały namioty Osmana na wyniosłym wzgórku, obszernością swoją postać ogromnego zamku noszące. Widać tam było przysionki, naokoło do przechodzenia się ganki, tu tajemne łożnice i pokoje, dalej obszerne otwarte komnaty, wszędzie gałki z czystego złota, jedwabne sznury, poły nawat namiotu przetykane złotem i srebrem, wszystko nie jak obozowe schronienie, lecz jak w kwitnącym pokoju potężnego monarchy przybytek. Odźwierni w bogatych szatach, z srebrnemi w ręku laskami, wprowadzili posłów wśród szeregów urzędników dworskich, leżących twarzą na ziemi. Siedział sułtan na tronie z kilku złotych wezgłowiów wzniesionym. Pałasz i łuk z natężoną na cięciwie strzałą wisiał nad nim. Otaczali tron rzezańcy i niemi. Sam Osman nieporuszony, niedający najmniejszego życia znaku, bardziej do zimnego posągu, niż do człeka zdał się podobnym.- Po przywitaniu ostatni z baszów odebrał z rąk Sobieskiego list hetmana, ten z rąk do rąk. aż do wezyra przechodząc, przez niego nakoniec mię. dzy poduszki tronu cesarza wetkniętym został. – Poczem stosowną do okoliczności miał mowę Žorawiński kasztelan bełski, a gdy dla powagi Osman nic nie odpowiedział, poseł wnieść kazał podarunki. Były to dwa. działa,, ozdobna tarcza, i z pękiem strzał bogaty koł-czan. Zorawiński składając je u tronu, tak mówił: „Znamy dobrze cesarzu, iż ci nie zbywa na złocie, na drogich kamieniach, i my też rzeczy takich w obozie naszym nie mamy; lecz jak lud wojenny, oręż, którym

') Sobieski pag. 178, 179. Bibl. pols. Dziojo panowania Zygmunta. IU.

·

zastawialiśmy się w obronie ojczyzny naszej, tobie, już jak przyjacielowi dajemy, życząc, abys go przeciw nie. przyjaciołom państw obu szczczęśliwie używał ').“

Wspaniała uczta zakończyła obrządek cały. Na oznakę radości z zawartego pokoju, przez całą noc obóz tarecki był oświeconym. Ile tylko w tym niezmiernym obozie liczono namiotów pó dolinach i wzgórkach, tyle świateł na szczycie każdego ajrzano. Nigdy miasto ob. jaśnione tak wspaniałego oczom nie wystawialo widoku.

Podpisany z obu stron traktat, następujące zawierał warunki:

1. Mąż znamienity rodem i dostojeństwem wysłanym będzie w poselstwie do Carogrodu.

2. Zegluga na Dnieprze zabronioną zostanie zaporowskim Kozakom, najmniejsze w tem wykroczenie król polski sarowo okarze.

3. Nawzajem Tatarowie białogrodzcy, tebińscy, kileńscy, dobruccy, krymscy, powściągną się od wszelkich w kraje polskie zagonów. Sultan zabroni im przejścia od Oczakowa. Każda Polakom uczyniona krzywda, natychmiast nagrodzoną będzie, za każde wykroczenie sultan, jako pan niewolnika swego, bana tatarskiego surowo ukarze. Rybołowstwo i polowanie w dzikich polach wszystkim będą wspólnemi.

4. Dla oznaczenia granic między państwami z stron obydwóch komisarze wyznaczonymi będą.

5. Zwyczajem dawnym, ilekroć ban tatarski od króla polskiego na wojnę (nie przeciw Porcie) zawołanym będzie, z wojskiem swojem stawić się ma. Nawzajem król polski hanowi umówiony zold corocznie do Jass przystawiać będzie, do odebrania którego han tamże posłów swych wyszle.

6. Na hospodarstwo wołoskie wyznaczani beda chrześcianie, ludzie niechciwi, spokojoi, i obydwom państwom przychylni.

7. Zamek chocimski bospodarowi powróconym zostanie.

") Ko. Mignot Histor. tarec. T. III. pag. 94.– Sobiessi pag. 183.

« PoprzedniaDalej »