Obrazy na stronie
PDF

która ziemia tylą krwi Polaków zbroczoną była. Póki jednak trwała powaga królów polskich, same ich wdanie się hamowało popędliwość turecką. Tak w roku 1414, gdy cesarz Zygmunt bawiący na zborze w Konstancyi, rządy Węgier w piebytności swojej Władysławowi Jagielle powierzył, a Turcy opanowali Bośnią, zgromił o to Władysław Mahometa przez posły swoje, Skarbka z Góry i Grzegorza Ormiana, i pokój między Węgrami a Portą na sześć lat zawarł ). Upomniał tegoż Mahometa Kazimierz Jagiellończyk ?), przez posła swego Suchodolskiego, aby (jeźli oręża polskiego doznać nie chce) do rządów Wołoszczyzny nie mięszał się. Następowały różne przymierza między sultanem Bajazetem, Janem Olbrachtem, Alexandreni, Zygmuntem Iszym, z takiem imienia polskiego uszanowaniem, iż Turcy wysyłali posłów z upominkami, prosząc o zaprzysiężenie pokoju. Po Bajazecie sultan Selim, po nim Soliman, Zygmuntowi I ofiarowali swą przyjaźń. Soliman nawet, co do Wołoszczyzny, stały zawarł z Polską sojusz, warując, że hospodar wołoski będzie zawsze chrzescianinem, sprzyjający obu państwom, i pod ich wspólną zostający opieką. Od tego czasu następowali prawem dziedzictwa książęta wołoscy za potwierdzeniem króla i sultana, Turkom daninę, królowi polskiemu podarunki dawali 3). Przymierze to dla pamięci jednego z najznakomitszych sultanów, w największem u Turków zostawało poszanowaniu. Zygmunt I z swej strony zachowywał je święcie, i mimo silnych nalegań cesarza Karola V, Juliusza II, Leona X, Klemensa VII i Adryana, papieżów, w żadną wojnę przeciw Porcie wciągnąć się nie dał 4). Tąż samą stałość okazał i Zygmunt August, gdy go nuncyusz Commendoni do uczynionej przez Piusa v ligi książąt chrześciańskich przeciw Tarkom pobudzić usiłował 5). Nie lękała się Polska szabli ottomańskiej, O gie ist

[graphic]

za walecznego Stefana, lecz ta był koniec ścisłej mię. dzy dwoma państwami przyjaźni. Wkrótce za Zygmunta III mniej powagi, mniej rostropności w rządzie, samowolne naszych do Multan wpadanie, zuchwale Kozaków najazdy, sprowadziły na Polskę długo zbierające się burze.

as Pierwsza uraza, którą Turcy ciężko uczuli, było wpadnięcie do Multan Stefana Potockiego, o którem już powiedzieliśmy wyżej. Stanęło na sejmie 1616 prawo pod najsurowszemi karami zakazujące prywatnym napastować granic tureckich; lecz czemże naówczas były prawa w oczach tych moznych panów, którzy w wielkości imion swych i majątków znajdowali bezpieczeństwo od kary. Niepamiętni na świeże prawa, niepamiętni na smutny los Potockiego, wpadają do Multan Samuel Korecki i Michał Wiśniowiecki, krewni zrzuconego przez Turków Mobily; w piętnastu bitwach poražają Turków, i wraz z Tomžą, nowym ich hospodarem, wy. pierają z granic multańskich; lecz gdy siły ich zmniejszają się przez walki, wracają Turcy z niezliczonemi hufy i samą liczbą przygniatają nieszczęsnych. Umiera Wiszniowiecki z zgryzoty, Korecki, czyli to dla niewypłaconego żołdu opuszczony od swoich, czyli też (co podobniejszem), że lud jego odwołanym był rozkazem hetmana Żołkiewskiego, Korecki mówię, uważając za bezcześć z pola bitwy uchodzić bez walki, w 500 tylko rycerstwa uderzył na Skinder Baszę, lecz obskoczony zewsząd, wzięty, i do Carogradu do tegoż więzienia, gdzie już jęczał Potocki z żoną Mohilanka, szwagrami. Alexandrem i Bohdanem, zaprowadzony ). asist sta Gdy to tak łatwe zwycięstwo podnosi Muzułmanów dunię i do nowych zaostrza bojów, gdy siły Polaków, wywarte naówczas na Moskwę, zostawują Podole i Ukranę bezbronną, wysyła co prędzej Zygmunt Samuela Targońskiego i Jerzego Kochańskiego do Carogrodu, by ułagodzili gniewy sultana. Dał się jeszcze Ahmet ubłagać pa przełożenia posłów, złożył nawet Tomżę wsadzonego przeciwnie paktom na hospodarstwo; lecz gdy sal b

e paal we sh sowogradsysse

H oyri ob viel with ) Piasecki pag. 297. Jakob Sobieski Belli Chotimensis pag. 7.

[graphic]
[graphic]

amową tą nie zatarła się jeszcze pamięć poniesionych obelg, niesforność Kozaków rany ich rozjątrzyła na nowo. Lud ten wojenny urosły w zuchwalstwo, tak się był rozplenił, iż lubo 40,000 mołodców wysłał z królewicem na Moskwę, drugie tyle na czajkach swoich wypuścił Dnieprem, by państwa tureckie pustoszyć. Oni to Trebizont, Sienne, bogate na brzegach Helespontu miasta zrównali z ziemią, spustoszyli obfite krainy. Nieraz sultan z roszkosznych seraju ogrodów patrzał z boleścią i gniewem na zapalone przez nich pod samym Carogrodem dymiące się włości i miasta. Byliby Turcy (by się tej obelgi pomścić) całą swoją, wywarli potęgę, gdyby nie stawała na przeszkodzie trwająca z Persyą wojna; podwoili więc starań, by ją czem prędzej ukończyć, tymczasem wet za wet oddając Polakom, wypuszczali na Ukrainę i Podole liczne hordy Tatarów.

Wito i baina one Biedjes dsi Nie omieszkał Żółkiewski ostrzegać wcześnie Zyg. munta, iż Turcy rozjątrzeni napadami Kozaków, ciężką gotowali nam pomstę; że już uradzono w Dywanie, by Dniepr opanować, ludem swoim Kijów i Ukrainę osadzić, Tatarów bliżej ku Polsce na koszowiska przenieść, samą nawet Polskę hołdowniczą uczynić. Przerażone tem doniesieniem stany, wysłały Zółkiewskiego z przydanemi mu komisarzami, by Kozaków wziął w przyzwoite klaby, i dalszym ich bezkarnościom zapobiegł :). Odprawiły się dwie komisye, olszańska i pod Rosią. Przyrzekli Kozacy, co tylko od nich żądano: posłuszeństwo, karność, wydanie wszystkich zbiegłych, poddaenych, rzemieślników i innego cisnącego się do nich bultajstwa; przyrzekli, że bez rozkazów rzpltej z stanowisk swoich nie ruszą, zachowają z Turkami pokoj i dobre sąsiedztwo. Umowę tę podpisala cała starszyzna kozacka, jako to: Piotr Kopasewicz hetman, asawułowie, Iwan Mamarewicz, Łauryna, Bohdan, Bałyka, Char0 vagahsie abg bha a fyd cookida aisoista

) Komisarze ci byli: Jan Danilowicz W. r. Stanisław Konierpolo ski podstoli koronny i Jan Żółkiewski starosta rub.eszowski.

1108 feb pou Bibl. pole. Dzieje panow. Zygmunta In.

[graphic]

tak i t. d. Wierzyć, że jakiekolwiek umowy wstrzymają Kozaków od lupiestwa, było to nie znać niepohamowanej narodu tego do najazdów skłonności; jakož zaledwie komisarze odjechali, wraz ze wszystkich stron wypadali Kozacy, po wszystkich nadmorskich tureckich miastach roznosząc ciężkie spustoszenia swoje. Ruszyli i Turcy potężniejszych sił, już to dla poskromienia Kozakow, już dla wydarcia Polakom od dawna pożądanej od nich Wołoszczyzny i Multan. Właśnie się to stało, gdy królewic Władysław z całem prawie wojskiem ciągnął na Moskwę; obrona zagrożonych granic nakazała część znaczną, wojsk królewica na zasłonienie Ukrainy hetmanowi Żółkiewskiemu posłać; a tak chcąc się razem i bronić i podbijać, nie dogodzono żadnemu z tych celów. Odebrawszy hetman te tak znaczne posiłki, stanął obozem pod miasteczkiem Buszą, blisko zejścia rzek Dniestru i Morachwy.

Nie zbywało Polakom na siłach i męstwie; obóz ich należycie sztuką i męstwem obwarowany, obfity w żywność i rynsztunek; Wołosza z Siedmiogrodzanami pod wodzą Betlem Gabor skłaniała się z obozu tureckiego przejść do Polaków; w kilkudniowych harcach powodziło się naszym szczęśliwie, mógł Zółkiewski korzystać z ochoty wojsk, z tych wszystkich wymienionych korzyści, i z Skinder Baszą szczęśliwie wstępnym spotkać się bojem; lecz zbytnia siedmdziesiątletniego starca roztropność, uwaga, że w przypadku zniesienia tego ry. cerstwa, tej ostatniej kraju zasłony, całe królestwo wy. danemby było na okropną Muzułmanów zemstę, potajemne može Zygmunta nauki, inne niewspomniane w dziejach przyczyny, skłoniły go, że szukał z Turkami ugody ). Łatwośc ta, powiększyła barbarzyńców zuchwalstwo; obojętny względem Wołoszczyzny artykuł tómaczyli Turcy za wyrażne ustąpienie jej sobie; wymagali nadto, aby Chocim, zostawiony dotąd w dziedzictwie Mobiłom, był im oddany, a gdy siedzący na

[ocr errors]

) Piasecki pag. 301, 302. – Kobiervyoki pag. 650.

[graphic]
[ocr errors]

zamku tym Mikołaj Iwonia opierał się roskazom betmana, ten za nieposłuszeństwo, a bardziej by Turków ułagodzić, ściąc go rozkazal. Ważne zaiste musiał mieć sędziwy hetman do nierozpoczynania wojny powody, gdy podobnej dopuścił się srogości. Zaledwie atoli ta spełnioną została, gdy Turcy z nowemi odezwali się wymaganiami. Žądali oni imieniem sultana, aby Ber. szada, zkąd Kozacy najczęściej wycieczki czynili, spaloną i z ziemią zrównaną została; długo hetman tak uciążliwym opierał się żadaniom, lecz oświadczył Skinder basza, iż z całej zrzuci się ugody, jeżeli warunek ten wykonanym nie zostanie; już wielu (jak gdyby prędzej niszcząc siebie samych, jak z nieprzyjacielem wojując, pokój można było zapewnić) już wielu i do tej ofiary przychylać się zdawało, gdy uczyniono uwagę, że nikt nad cudzą własnością prawa mieć nie mógł, że Berszada należała do księcia Jerzego Zbarawskiego krajczego koronnego, że przeto jemu to Turków żądanie należało przełożyć. Powierzono rzecz hermanowi; ten przywoławszy do siebie książęcia, w obozie naówczas z 3000 ludzi swoich znajdującego się, zapytal, co w tej smutnej ostateczności czynić zamyślał? Młody Zba-rawski acz jawno widział, iż Turcy drażnili tylko cierpliwość naszą, i za każdem dozwoleniem nowych domagać się będą ofiar, przecież pompy na wielkie przodki swoje, sam nie zważając za własne, co tylko ojczy. znie szkodliwem być mogło: „Niechże mię nieba strzegą, zawołał, aby z mej przyczyny pokój rzeczypospolitej miał się odwlekać. To mówiąc, kilka słów do ucha powiedział Piaskowskiemu dworzaninowi swemu; na rozstawionych koniach przypada na miejsce Piaskowski, zwołuje mieszkańców, donosi, że nieprzyjaciel już się przybliża, zaklina, by niezwłocznie na bezpieczniej. sze schronili się miejsca. Skoro tylko potrwożeni wyszli mieszkańce, natychmiast Piaskowski przez uczestnikow tajemnicy, miasto ze stron wszystkich zapalić rozkazal; już domy i sprzęty w popiół obróconemi zostały, gdy doniesiono z boku Turkom, że Berszada przypadkowym spłonęła pożarem; wysłali Turcy na zwiady, & gdzie było miasto, popiołem tylko okryte pole znajdując, po

« PoprzedniaDalej »