Cmentarz Powązkowski pod Warszawą, Tom 1

Przednia okładka
Wydawn. Artystyczne i Filmowe, 1855
 

Co mówią ludzie - Napisz recenzję

Nie znaleziono żadnych recenzji w standardowych lokalizacjach.

Inne wydania - Wyświetl wszystko

Kluczowe wyrazy i wyrażenia

Popularne fragmenty

Strona 102 - Estetyka miasta stołecznego Warszawy, czyli historyczne opisanie rozmaitej zmiany postaci tego miasta, obyczajów mieszkańców różnego stanu, sposobu ich życia, zabaw, wychowania młodzieży, wzrostu literatury, kunsztów, rzemiosł, handlu i odmieniającego się gustu w strojach, sprzętach, pojazdach itp. od początku panowania króla polskiego Stanisława Augusta Poniatowskiego, tudzież z krótkim zakresem życia jego domowego aż do teraźniejszych czasów wraz z opisem niektórych w tych...
Strona 44 - Michale rz i mieszkał aż do dnia dzisiejszego, jako dnia śmierci, wspólnie z niejaką panią Rucińską, która dziś po zgonie ś. p. Malczewskiego zabrawszy rzeczy jakoby swoje , wyprowadziła się, i pobyt jej teraźniejszy, Karol hr. Kossowski wskazać może, gdyż do wypuszczenia onej z rzeczami, wzięciem na siebie odpowiedzialności, deklarującego spowodował; służący zaś ostatni, co był przy zgonie nieboszczyka Tomasz Swierzbiński , również odszedł po zgonie jego, i gdzie jest...
Strona 92 - Pytał, gdzie zdroje kastalijskie płyną; Na próżnom zwiedzał lasy i strumienia, Ciekawy faunów i satyrów pienia; Wszędzie milczenie panowało głuche. Niekiedy dzięcioł zakuł w sosny suche; Czasami wicher, gość w tych miejscach srogi, Wywracał dęby broniące mu drogi. Zamiast pasterzy arkadyjskich pienia, Kmiotek, do zmroku od samego dnienia Na cudzej niwie, własnym potem zlany. Klął nad swą dolę sroższe jeszcze pany. Albo wylęgłe w zgniłych próchnach bąki Rykiem bydlęcym...
Strona 102 - Naoczny świadek sześciu panowań w przeciągu blisko lat siedmdziesięciu opisałem wiernie wszystkie prawie odmiany i niektóre przygody w kochanej naszej stolicy w tym czasie wydarzone, który to opis niejakich czasem drobnostek, nieraz wierszem ówczesnych poetów do okoliczności zastosowanym przeplatany, więcej podobno mnie sprawił zabawy, niżeli u czytelnika zasłużyć sobie może na jakową zaletę.
Strona 245 - Były niegdyś wieki tak grube, tak ciemne, w których rozumiano, iż człowiek umiejący pisać albo czytać niewieściuch jest i do niczego więcej zdać się nie może. W naszych czasach insze jest zdanie; i gdyby świadectwo za sobą samym nie było podejrzane, powiedziałbym, iż ani mniej, ani więcej, ale właśnie tyle znam się z ruszniczym prochem, ile z piaskiem do posypywania. Jeżeli to być może, na kolanach proszę, aby temu Książę na gołe słowa wierzyć raczył. Nie chcę podnosić...
Strona 91 - Z bohatyrską dzielnością przytomnego umysłu wraca Godebski kilkakrotnie do porządku swe wstrząśnione szeregi i odpiera natarczywą siłę. Z ubitego pod sobą konia przesiada spokojnie na innego i niebawem odbiera postrzał w lewą nogę. Rana nie wstrzymuje go ani na chwilę od dowodzenia walczącym; zwraca on nieraz jeszcze los boju na swą stronę pomimo że już zbyt zbliżony ogień przemagającego nieprzyjaciela stawał się dla garstki naszych coraz okropniej morderczym. Kompanie odważnych...
Strona 70 - Tańska 181 jakiego zasiłku i upatrzyła go w rzepie. Obrodziła się w tym roku nadzwyczajnie ta jarzyna i ktoś doradził matce, żeby nie sprzedawać jej zaraz po wyrwaniu, ale w doły zakopać i dopiero w twardej jesieni na targ wywieźć. Tak uczyniła. Troskliwy mąż, dogadzając życzeniom żony, a wreszcie rachując też na rzepę, przystał na to, aby mimo ciężkich czasów nająć stancyjkę w Warszawie na dwa miesiące i żeby tam odbył się połóg. Ustąpił pokoiku doktor i akuszer...
Strona 45 - Kruszyńskiemu poruczono, który takowy na siebie przyjął. Rejestruje się , iż po zamknięciu drugostronnego protokółu , na wniosek JP. Józefa Skotnickiego, wydano mu z pod opieczętowania rzeczy do ubioru nieboszczyka potrzebne, następujące: frak, spodnie i kamizelka czarna sukienna, koszula, pończochy jedwabne czarne, i chustka perkalowa biała, nakoniec trzewiki, z których odebrania kwituje w obecności dozór mającego.
Strona 91 - Musieli przerzynać* sobie nieustannie drogę bagnetem w pośród nieprzyjaciela, który ich ciągle otaczał. Obok unoszonego zginął odważny Porucznik Dobiecki. Gdy z zemdlonym przez ubieg krwi pułkownikiem, spoczywano na ustronne" mi niejako bezpieczniejszym miejscu, odebrał on nowy jeszcze postrzał w lewe udo, i rzekł spokojnie: „Więc i ty mnie także nie mijasz.
Strona 102 - ... w przeciągu blisko lat siedmdziesięciu opisałem wiernie wszystkie prawie odmiany i niektóre przygody w kochanej naszej stolicy w tym czasie wydarzone, który to opis niejakich czasem drobnostek, nieraz wierszem ówczesnych poetów do okoliczności zastosowanym przeplatany, więcej podobno mnie sprawił zabawy, niżeli u czytelnika zasłużyć sobie może na jakową zaletę. Zajęty przez lat 25 dostrzeżeniami odmian napowietrznych w Warszawie, w późniejszych zastanawiałem się nad niestałością...

Informacje bibliograficzne