Obrazy na stronie
PDF

powrocie spiera się 2 biskupom o prebendy i staje w obronie kościoła ruskiego przez nienawiść do łacińskiego bezżeństwa, a jednak rzuca się na naukę Lutra 17 czerwca r. 1546 obwinienie o utrzymywanie zasad religijnych kościoła ruskiego, o gorszące życie i książkę na bezżeństwo kapłańskie, załatwia uroczystą przysięgą: iż błędów nie broni, że kleryckiej uczciwości ściśle będzie przestrzegał (wtedy go odsądzono od Anny Zaparcianki; dzieci z nią spłodzone chrzcił na swoje nazwisko), a owej książki że nie kazał sam wytłaczać. Zadowolony tern. biskup na synodzie prowincyonalnym mianował go ofieyałem, lecz godność tę zaraz 11 kwietnia roku 1548 sam dobrowolnie złożył i r. 1550 oskarża na sejmie biskupów. Złożywszy urzędownie w Przemyślu wszystkie dostojeństwa kościelne, żeni się w same Zapusty z Magdaleną Chełmską r. 1551. Biskup uznaje to małżeństwo 8 kwietnia za nieważne, a jego skazuje na klątwy, utratę czci, wszelkich dóbr świeckich i kościelnych, oraz na wygnanie z dyecezyi. Tego wyroku władza świecka nie wykonywa. Orzechowski pisze w tym czasie ów sławny list do Juliusza III, w którym wszystkich twórców postanowień o bezżeństwie księżem lży, potwarza, za najgorszych złoczyńców poczytuje. Po sejmie piotr. kowskim ogłoszono mu z kazalnic (17 lutego r. 1552) rozgrzeszenie, lecz Rzym tego nie potwierdził. Odtąd żyjąc w niedostatku rozmaite osoby to wysławiał, to spotwarzał, i walczył z różnowiercami i stanem świeckim; w kwietniu r. 1566 utracił żonę z którą miał pięcioro dzieci; (f przy końcu r. 1566 jak się zdaje przed listopadem). Znaczny to człowiek w swoim czasie. W pismach jego łacińskich mieszczą się przedmioty polityczne i polemika teologiczna. Najwyżej się wzniósł jako mówca przeciw Turkom i na pogrzebie Zygmunta Igo. • Z tej strony znała go cala Europa. Obdarzony bystrem pojęciem i pamięcią, zebrał był obfity zapas rozmaitych wiadomości, które się we wszystkich pismach jego

przebijają. W wymowie zdaje się iść o lepsze z Demostenesem. Chociaż mowy, a nawet inne rzeczy pisał po łacinie, mieścimy go jednak między polskimi mówcami, bo na to ze wszech względów zasługują jego mowy zaraz zpolszczone: tj. Książki Stan. Orz o ruszeniu ziemi piolskiej przeciw Turkowi. Krak. r. 1543, co później powtórnie przełożył Jan Januszowski i wydał p. n. Oksza na Turki. Krak. r. 1590. Są to dwie mowy zachęcające do wojny z Turkami; w pierwszej rycerstwo, a w drugiej króla. Prócz łacińskiej mowy na pogrzebie Zygmunta I ukrywa się jeszcze w rękopisie: Odpowiedź rycerstwa ruskiego na sejmiku powiatowym w. Sądowej Wiszni na poselstwa JKM. Jest to mowa z roku 1566 ułożona potem z tego co kilku prędkich pisarzy spisało, słuchając mówiącego Orzechowskiego. Inne pisma przełożone na polskie są te: Wyznanie wiary S. O. które czynił w Piotrkowie na synodzie r. 1552. A potem na drugim synodzie war. potwierdzone i wydane r. 1561. Tegoż roku przełożone przez Hieronima Krzyżanowskiego, Krak. 1562. List do Mik. Radziwiłła... lit. najwyż. marsz, i kanclerza (1562). List do Juliusza III o potwierdzenie małżeństwa, Lipsk r. 1781. Kroniki (z kilku lat pan. Zyg. Aug.) przełożone przez Ał. Włyńskiego, Krak. r. 1767. War. 1805. Wrocł. 1826, z opuszczeniem sprawy z biskupem Dziaduskim. Wizerunek utrapionej rzpltój i naprawa, przekład Piotra Grzegorzkowicza. W Dobromilu r. 1612 i Aleksandra Włyńskiego p. ri. Sen na jawie, Krak. 1767. Sam napisał po polsku: Quincunx to jest wzór korony polskiej na cynku wystawiony... posłom koronnym do Warszawy na nowe lato r. 1564 posłany, b. m. i r. (1564). Dyalogi albo rozmowy około exekucyi korony polskiej. Żywot i śmierć Jana Tarnowskiego, War. r. 1777 i r. 1805. W rękopisach znajdują się: Politia rzeczypos. polskiej na wzór ksiąg Arystotelesowych, tudzież Opowiadanie upadku przyszłego polskiego dla kacerstwa sakramentarskiego. Teorya we względzie spraw spółeczeńskich, acz myślącą głowę znamionuje, jednak dla dziwactw i naciągania niewłaściwie na rzecz kościoła nie znalazła wielbicieli. Polszczyzna piękna, c) Krzysztof Warszewicki (kanonik krak., żyjący w drugiej polowie XVI stulecia), jest pierwszym. mówcą, podług Maciejowskiego, świeckim tego imienia godnym. Chrysztopha Warszewickiego po śmierci króla Stephana na pierwszym i głównym zjeździe mazowieckim mowa, Krak. r. 1587. W układzie jej miał naśladować Cyceronową za Archyaszem poetą, jednak mimo tego, że szedł za mówcą rzymskim, rzecz całą tak trafnie do pojęcia polskiego zastosował, iż mowa ta za ozdobę ówczesnej wymowy sądowej poczytaną być winna. Prócz tego jest jeszcze jego: Do Stefana króla... oracya, w Toruniu r. 1582, w której rzecz o zgodzie zawartej wtedy w Zablociu 15 stycznia z wielkim kniaziem moskiewskim, którą przełożył z łacińskiego na polski język Jerzy Lebbelski z Wizesznic kaznodzieja katolików u św. "Wawrzyńca przy Toruniu, i kazanie jego łacińskie oddal rzeczą polską ksiądz Jan Bogusłaicski p. n.

0 śmierci Anny Haktiszunki polskiej i szwedzkiej królowej oracya, Krak. r. 1599. Godnem jest także uwagi dziełko p. n. Chrystoph Warszewicki mówiącą w wodzi Wenecyą, Krak. r. 1587, w którem powtórnie, po pierwszy raz jeszcze za Zyg. Augusta odezwawszy się, przestrzega Polskę o grożącem jej niebezpieczeństwie ze strony Turków. Wierszem.

d) Wawrzyniec Goślicki (ur. około r. 1530, po uzyskaniu w akad. krakow. stopnia mistrza, udał się do Włoch

1 w Wenecyi r. 1568 wydał dzieło: De optimo senatore. Przy królu Szczepanie był kanclerzem siedmiogrodzkim, później posłem do Saksonii, Niemiec i Szwecyi, tudzież komissarzem w sprawie gdańskiej i w układach będzyńskich, oraz pełnomocnikiem do Brunszwiku o spadek po Zofii córce Zygmunta I; r. 1580 uzyskał ■probostwo płockie i kanonią krakowską, r. 1586 biskupstwo kaniiec. i opactwo mogilskie, r. 1589 przeszedł na biskupstwo chełm., 1591 przem., a 1601 na poznańskie. Układał pakta konwenta dla Zygm. III i stawał w obronie akad. krak. przeciw Jezuitom, f r. 1607). Ten zacny mąż posiadał wielkie przymioty mówcy publicznego, najobszerniejsze wywody umiał porządnie w treść szykować, roztrząsać, zręcznie wyluszczać, i wszystko wesołym dowcipem okrasić. Wzór tej wymowy posiadamy w Mowie duchowieństwa koronnego na sejmie warsz. do króla JMści, oraz w Powitaniu imieniem Rad i Stanów koronnych królu III ujeżdżającego do Krakowa. Kraków r. 1587. §. 63. Hjwinii kaznodziejska. Wymowa kaznodziejska w Polszczę za Piastów ochroniła j<zyk polski od zupełnej zagłady; XV wieku wyrywała go z zapomnienia, a teraz najwięcej się do jego ukształcenia przyczyniła. Kaznodzieje polscy obok wykładu praw odwiecznych i zasad religii chrześciańskiej zwracali uwagę na dobro kraju, śmiało występki w możnych karcili, osobom grożąc strasznym sądem pańskim, krajowi upadkiem, niewolą narodowi. W tym wielkim a i pięknym kaznodziejskim zawodzie, odznaczyli się kaznodzieje katoliccy, bo gdy religia katolicka nigdy w Polsce panującą być nie przestała, mu li sposobność przemawiania na zjazdach, trybunałach, sejmikach i sejmach, które się zawsze od uroczystego nabożeństwa z kazaniem zaczynały, z kazaniem, w którern nie raz bez żadnej względności, bez ogródki, w żywe oczy wyrzucali możnym panom i rozhulanej szlachcie ich zdrożności, występki, gnuśność, prywatę, a słowa każącego nie były na wiatr rzucone.

Kaznodzieje akatoliccy nie mieli już tak pięknego pola, stąd ich kazania ściśle się w stosunkach domowego życia obracają, są więcej w treści moralnej, dogmatycznej, polemicznej rzadko bardzo politycznej, czego się pilnie wystrzegali. Dla tego dziś tyle co katolickie, czytelnika zająć nie mogą, nie mają ani takich ozdób retorycznych, ani takiego zapału: w nich myśli płyną równo, spokojnie raz obranem łożyskiem: ale kazania te odznaczają się wielką czystością i poprawnością języka, i ozdobnem a ezczeropolskiem wysło-1 wieniem.

Od polowy XVI wieku więcej po polsku kazać zaczęto, a wymowa kaznodziejska nabrała więcej siły, gdy księżom katolickim na różnowierców nastawać i zdania ich obalać przyszło: żądza potlumienia tych zdań, które tak mocno prawowierność raziły, zawiedziona nadzieja nawrócenia obłąkanych, nienawiść dla zakamialych i upartych, wzburzając sil nie namiętności, podnosiły wymowę kaznodziejską: gdy zaś jedni z mówców celowali zbijaniem nowych mniemań, drudzy gwaltownem nastawaniem na błędy, lub na to, co sami za błąd poczytywali, inni naganiali, gromili, lub przerażali sumienia; stąd poszła różnołiczna ówczesnej wymowy kaznodziejskiej postać. Wreszcie sama osobistość mówcy, mocy wymowie ich dodawać musiały. Piszą o Melchiorze z Mościsk Dominikanie, którego kazania podobno nigdy drukowane nie były i nam są nieznane, iż nim zaczął mówić, spuszczał powieki, żeby się nie zdawał kogoś wytykać, wnet wzruszał się, zżymał, do mowy nastrajał oblicze. Zwykle blady, gdy mówił osądzie ostatecznym, nagle pokrył się żywym rumieńcem i cały w ogniu stanął. Przytomny Orzechowski świadczy, iż każąc raz we Lwowie, gdy przytoczył przykład Abirama i Datona, z takim wyrazem wskazał palcem na ziemię, iż słuchacze struchleli, rozumiejąc, że zjejąca już i rozwarta ziemia wnet ich pochłonie. Drugi Dominikan Łykasz Leopolita którego kazań dziś ani w druku ani w rękopisie nie znamy, tak rozrzewniał i przerażał słuchaczów, iż nie raz go jęki i szlochania ich zagłuszały: a gdy w Przeworsku, w obecności Orzechowskiego ó przyszłych klęskach Polski kazał, takim strachem przeraził słuchaczów jakby się już sąd rozpoczynał. Sokołowski w dziele swojem Partitiones Ecclesiasticae Crac. 1589 w 4 chwali Meł

« PoprzedniaDalej »