Obrazy na stronie
PDF

O łasce Bożej o wybraniu i odrzuceniu. (De divina gratia, de electione et reprobatione.) Wincenty Dominikan około 1260 r. skreślił historycznie żywot Ś. Stanisława. Engelbert Cysters, opowiedział życie i cuda Ś. Jadwigi księżnej szląskiej. Stanisław Franciszkan, opisał żywot ŚS. patronek polskich Salomei i Kunegundy. — Jako autorów homilii i kazań wspominają Dominikanów Peregrina i Marcina Polaka kronikarza, którego odświętne i przygodne kazania łacińskie zaraz po wynalezieniu druku miały kilka edycyi a nakoniec Stanisława Stojkona Miechowitę, autora kazań rocznych, poważnie i uczenie napisanych. — Jan Romka biskup wrocławski, pisał list do duchowieństwa szląskiego. S. Vitus polski Dominikan, apostoł Litwy napisał list do Innocentego IV papieża O opłakanym życiu chrześcian na Litwie. (De christianorum in Lithuania conditione deplorabili).

Podróże.

§. 31. Lubo Polacy często w sprawach religijnych, dy- . plomatycznych i naukowych zwiedzali Włochy, Francyą, Niemcy i Palestynę, jednakże poselstwa te nie były opisane. Pierwszą podróżą przez Polaków odbytą i opisaną jest podróż Jana de Piano Carpino i Benedykta Polaka Franciszkanów do Tataryi. Ci dwaj rodacy nasi w r. 1264 posłani od Innocentego IV papieża do narodów wschodnich, udali się do Tatarów, od których „największe niebezpieczeństwo kościołowi Bożemu zagrażało." Przez Czechy, Szląsk, Polskę i Kijów, zaopatrzeni w podarki dla chciwych Tatarów, szli nasi Apostołowie pomimo obawy plądrujących Ruś Litwinów. Wstąpiwszy w posiadłości Mongolskie, co krok odzierani i zagrażani życiem, dostali się do Kuremsy, a stamtąd nad Wołgę do koczowiska Batego. Chcąc posłannictwo swoje odbyć! u cesarza Gajuka, ruszyli do Tataryi, przez stepy Kirgizkie, po nad brzegami Bajkału, nakoniec po niesłychanych trudach stanęli u celu podróży. Wśród trwających na dworze Gajukowym uroczystości, zapomniano prawie o biednych chrześciańskich zakonnikach, lubo jako no

szących poselski charakter przyjęto ich dosyć gościnnie. Tam biedni missionarze byli świadkami, jak większa połowa znanego świata, przychodziła korzyć się u stóp Dżyngiskanowego potomka, przyjęci nakoniec i zaopatrzeni napowrót w listy do papieża, tąż drogą wrócili do Europy. Około dwóch lat trwała ich podróż, którą szczegółowie opisali, kreśląc kraje, położenie rzek, gór, narodów, obyczaje Tatarów, klimat, obrzędy którym byli przytomni, słowem, ta podróż naszych rodaków zadziwia dokładnością w prostych missionarzach. Strony które zwiedzili, dzisiaj jeszcze dzikie, niechętnie zwiedza wędrownik, lubo zaopatrzony we wszystko co wędrówkę ułatwia i [uprzyjemnia; ale w owe wieki iść w nieznaną krainę, pomiędzy dzicz barbarzyńską, był to heroizm na jaki sama tylko wiara chrześciańska zdobyć się może! Zdaje się że później odbyli drugą podobną w celach apostolstwa podróż, a opowiadając słowo Boże Persom i Tatarom, zostali od pogan umęczeni, takie jest przynajmniej podanie w Kościele Bożym, który rodaków naszych Jana de Piano Carpino i Benedykta Polaka w liczbę błogosławionych zaliczył. Podróż ich której treść wypisaliśmy tutaj, przełożył z łacińskiego i w drugim tomie Hietoryi literatury str. 208 umieścił Wiszniewski. Podróż ta i dzisiaj jeszcze z przyjemnością i pożytkiem się czyta. W niej we dwa wieki później, Krzysztof Kolumb wyczytał ową wiadomość o bogatein państwie wielkiego Chana, do którego płynąc na zachód odkrył Amerykę.

Nauki przyrodzone.

§. 32. Dzieci natury, przodkowie nasi mieszkający w odosobnionych wioskach, znali się zaiste z naturą, podpatrzyli, podsłuchali nie jednę jej lóźną tajemnicę, ale nie wsparci nauką, nieumieli uporządkować i upożytecznić swoich postrzeżeri. Wiemy że umiano u nas krew puścić i zatamować, załatwić operacyą chirurgiczną, poznawać niektóre szkodliwe i leczebne rośliny; słowem medycyna była taką, jaką lud prosty a wojenny sam sobie doświadczeniem wyrobił, ale nie mieliśmy porządnych lekarzy, a tern mniej literatury medycznej. Tylko w tak smutnym stanie tak drogiej dla ludzkości nauki, miłosierdzie chrześciańskie dawało w klasztorach przytułek chorym, a w 1220 r. Iwo Odrowąż założył w Krakowie lazaret.

Dzięki Ciołkowi przezwanemu po łacinie Yitełlio, możemy w sposób chlubny dla kraju przytoczyć nasz rys nauk przyrodzonych.) Mędrzec ten rodem z Krakowa żyjący około roku 1270 uczył się w Rzymie i Padwie, a wrodzona jego skłonność do nauk matematycznych i fizycznych, które żarliwie i biegle zgłębiał uczyniła zeń wybornego, bo niesłychanego w owe wieki optyka. Dzieło jego w tej nauce, dzięki swej poważnej i nie do każdego przystępnej treści, nie będąc wzorem kronik poprawiane, psute i przywłaszczane przez, następców, doszło w swojej czystości do późniejszych badaczów nauk przyrodzonych, którzy dziwią się biegłości w jeometryi, i wielbią pracę naszego Ciołka. W tem dziele umiejętnie korzystając z wiadomości starożytnych i z postępów jakie na tej drodze uczynili Arabowie, objaśnił skutki światła, malowanie się obrazów przez jego odbicie, formowanie się i kształty cienia; opisał skład oka i warunki zmysłu widzenia, wytłumaczył perspektywę i złudzenia optyczne, grę i łamanie się światła, przyczyny optyczne niektórych metereologicznych zjawisk, rozkład kolorów w tęczy na niebie, a nakoniec wyłuszczył skutki światła odbitego od zwierciadeł, których siedm gatunków oznacza; to jest zwierciadło płaskie, wypukłe, walcowate, ostrokręgowe, wklęsłe, kuliste, oraz wypukłe z wklęsłą powierzchnią. Na wszystko przytacza prawa natury wsparte ścisłym rachunkiem, na który wiele twierdzeń matematycznych sam wynalazł i dowiódł. Nie buja w hypotezach, a jeźli nie wszędzie jest dostatecznym, jeźli Newtonowi nie wydarł palmy jego wiekuistych odkryć, lubo szedł po jego drodze, to wola Opatrzności, której się podobało skrzesać iskrę natchnienia nad głową brytańskiego mędrca. Słusznie powiada Resner w przedmowie, do optyki Ciołka: „Jeżeli się ma uważać za twórcę i mistrza, kto sztuce nadal kształt i duszę, YiteUion najsłuszniej twórcą optyki nazwać się może." I tę chwałę przysądziła mu cała Europa spólczesna i potomna. Dzieło to wyszło w Norymberdze w r. 1535 i 1551. i w Bazylei, 1572 przez Fryd. Resnera pod napisem: Vitellionis Turingo-Poloni optice libri decem figuris nouis illustrati.

§. 33. Sztuki piękne, zasługują choćby na przelotną uwagę. Architektura, była tak potężną wyrazicielką myśli ludzkiej, zdobyła się u nas na płody niezaprzeczenie piękne. Zrazu na ziemi Polanów, nie było gmachów murowanych; sypane kopce i wielkie kamienie na górze, były uczczeniem bohaterów słowiańskich, albo ich mogiłą, lecz za nastaniem oświeceńszych czasów, otrzymaliśmy architekturę natchnioną, nie jak dziś wyrachowaną. Tysiączne tłumy ludu processionalnie, znosiły kamienie i drzewo na kościół; pobożny fundator nieraz całe swe mienie na ten cel poświęcał, duch Boży wlewał natchnienie w piersi budowniczego; nie dziw zatem, że cegły ręką jego ułożone, spoiły się w kształt wyrazisty i pełen świętej poezyi. •— Polska stała na pograniczu architektury gotyckiej i bizantyńskiej. Rzeki Bug i San za ich granicę naznaczają; pierwsze u nas świątynie były w smaku greckim, późniejsze w gotyckim. Bolesław Chrobry zmurował wiele kościołów; Władysław Herman założył katedrę w Krakowie, odbudował takowąż w Gnieźnie; Piotr Dunin wzniósł kilka świątyń w różnych stronach kraju; najpiękniejszą ze świątyń polskich jest kościół P. Maryi w Krakowie założony przez Iwona Odrowąża biskupa w r. 1226, a dokonany przez Wierzynka. Z całej tej epoki, ledwie możemy wymienić trzech architektów, których imiona do nas doszły: Wojsk"a którego Mieczysław I dla kształcenia się do Rzymu posyłał. Wolcnera który około r. 1150 budował w Wiedniu sławny dziś kościół S. Szczepana, nakoniec księdza Wacława z Tyczyna, który wzniósł zamek Włodzimirski na Wołyniu.

Malarstwo i rzeźba usługiwały zamkom i świątyniom. O malarstwie za Piastów głuche tylko mamy wzmianki. Ze snycerstwa wiemy, że stały w katedrze krakowskiej, posągi Bolesława Kędzierzawego, Kazimierza Sprawiedliwego, Leszka Białego, i Łokietka. Robota tych pomników była gruba, choć czasem nie bez wyrazu. Nie godzi się naostatek przemilczeć o zatraconym kunszcie średniowiecznym malowania w przezroczu szkła.

« PoprzedniaDalej »