Obrazy na stronie
PDF
[ocr errors]

z francuzhiego i niemieckiego na żądanie wielu po polsku zebrana: wielu kopersztychumi (to jest 17) i cnotami objuśniona, drukowano r. p. 1744 bez wyrażenia miejsca w 8ce. Ryciny są pięknie rznięte przez B. Strachowskiego w Wrocławiu. 16) Jun August Hilzen f 1750 w dziele Inflanty w dawnych swych i wielorakich dziejach i rewolucyach (Wilno 1750) wystawia stan kraju tego, dobrowolne połączenie się z Polską, docieka przyczyn dla czego t.1^ tak znaczna część Inflant poddała Szwedom.

Dziejopisarze w Języku Ineińskim. Łubieński Stanisław ur. w Mazowszu 1577. W 1598 ukończywszy nauki w Krakowie, następnie lat 4ry spędził w tak zwanej palestrze w Łęczycy. Nie mając chęci poświęcenia się prawnictwu, byl wzięty przez wuja swego podkanclerzego koronnego Pstrokońskiego biskupa płockiego, który go przy sobie jako sekretarza kancellaryi w czasie podróży króla do Szwecyi używał. Podróż tę skreślił dokładnie f\ Łubieński. Dla nabycia potrzebnych wiadomości stanowi duchownemu któremu chciał się poświęcić, wyprawiony do Rzymu w 1603 tamże na kapłana wyświęcony został, za powrotem do Polski otrzymał od wuja kanonią płocką. Gembicki oroyb. gniezn. poznawszy jego wartość, wezwał go do siebie, uczyni) go naprzód kanonikiem potem proboszczem metropolitalnym, a w zarządzie dyecezyi ważne mu obowiązki powierzył. Lecz Tylicki biskup krakow. mając z nim jeszcze ściślejsze związki dawnej przyjaźni, przeciągnął -go do siebie, jakoż wkrótce kanonią krakowską i opactwo tynieckie w r. 1606 od króla pozyskał. Po złożeniu przez Tylickiego pieczęci mnieszej mianowany podkanclerzem, z polecenia monarchy zajął się uporządkowaniem i spisaniem dawnych listów i nadań na zamku krakowskim w archiwum znajdujących się. W 1624 nadane sobie biskupstwo łuckie przez lat trzy wraz z pieczęcią dzierżył, w 1627 na płockie przeniesiony, pieczęć zaś zdał Zadzikowi. 16 stycznia 1640 życie zakończył. Połączą! on w sobie wszystkie znakomite zalety jakie człowiekowi do rzetelnej chwały prawo dać mogą. Wielu ważnemi dziełami pisanemi w pięknej mowie łacińskiej wzbogacił on literaturę; pisma jego razem zebrane wyszły w 2ch tomach pod tytułem: Stanislai Łubieński Episcopi Plocensis opera posthuma historica, historico poliłica etc. Antverp. 1643 in fol. Nikt tak dobrze nie wyjaśnia historyi Zygmunta, jak Stanisław Łubieński. Opisanie rokoszu Zebrzydowskiego i podróży Zygmunta III do Szwecyi dowodzą w nim jasne pojmowanie rzeczy i przenikłość wielką; biegły w polityce znal dobrze stosunki krajowe; obwiniają go wszakże o stronnictwo przeciw różnowiercom; senatorów pochlebnie zawsze maluje, nie śmie wyjawić sprawców zamięszań, ani powiedzieć, coby ich mogło dać poznać. Styl czysty pełen wdzięku, łacina dobra. Pisma Łubieńskiego jako to: Droga do Szwecyi 1593 i Domowe rozruchy od r. 1606 do 1608 przełożył i wiadomość o życiu i pismach Stanisl. Łubieńskiego dołączył A. B. Jocher, a wydał Wolff w Petersburgu r. 1855 w 8ce.

Paueł Piasecki, biskup przemyślski, f 1649, wydał dzieło Chronica singulorum in Europa geslorum (Cracov. 1645, Cracov. et Amsterd. 1648). Zaczyna od wyboru Stefana i pisze historyą panowania Zygmunta III szczegółowo. Od roku 1638 już historyą w treść zbija i jest bardzo zwięzły. Wolnomyślność i zgłębianie przyczyn, powodów, okoliczności każdego wypadku czynią go prawdziwym historykiem. Wyświeca on, dla czego dobre i mijważniejsze przedsięwzięcia celu chybiły, a to przez krętne, pokątne i przyczajone majaki i niedołężność monarchy. Nie jednę niemiłą prawdę usłyszał od niego król i naród. Śmiało za życia wystawił ua widok swoje dzieła, powstały przeciw niemu obrażonych głosy, ale potomność inaczej go osądziła. Dawno ten pomnik historyczny przełożony na język polski wyszedł dopiero w Warszawie 1846 r.

Albrycht Stanisław książę Radziwiłł, kanclerz w. litewski, urodził się z ojca Stanisława starosty żmudzkiego i matki Myszczanki r. 1595 dnia 1 lipca. Wysłany do Niemiec na naukę w 14tym wieku życia ukończył kurs filozofii i posiadał kilka języków. Poczem puścił się w podróż po krajach europejskich pod okiem i dozorem surowego ochmistrza, który najmniejszym słabościom młodzieńca nie przebaczał, i najniewinniejszych zabaw i rozrywek mu odmawiał, przyzwyczajając go do życia twardego i aż do drobnostek regularnego. Z takim ochmistrzem zwiedzenie Niemiec, Belgii, Hollandyi, Szwajcaryi i Włoch nie mogło być dla Albryelita bezowocnem: rozszerzył on nabyte swoje w szkołach wiadomości i nawykł do pracy, porządku, regularności i przezornego oszczędzania czasu i majątku. Z Włoch udał się <ło Paryża, gdzie polecony od Zygmunta IH miał przystęp na dworze królewskim, i wkrótce dla ujmujących obyczajów swoich i nauki tak polubionym został, że wuj Maryi Ludwiki żony Władysława IV, chciał go ożenić ze swoją siostrzenicą. Już był dzień zaślubin naznaczony, gdy w młodym Radziwille odezwała się silnie miłość ojczyzny. Biograf jego Tokarski powiada, że Albrychtowi śniło się wtenczas, jakoby stał przed królem francuzkim; wtem przybywa Zygmunt III, bierze go za rękę i wyprowadza mówiąc: „Nic tu po tobie, ja twym królem jestem, idź za mną." Sen ten, który nie mógł być tylko skutkiem głęboko wpojonych uczuć młodzieńca, takie na umyśle jego zrobił wrażenie, że natychmiast postanowił zerwać związek, któryby go od ojczyzny nazawsze oddalił. Zrzeka się więc wszelkich widoków, jakie mu połączenie z jednym z pierwszych Francyi domem czynić mogło i opuszcza potajemnie Paryż. Z wielkieni niebezpieczeństwem dostał się do portu i wsiadł na statek odchodzący do Gdańska w chwili, gdy pogoń za nim wysiana na brzegu morskim stanęła. Skoro się pokazał w Warszawie młodzieniec rozsądny, uezony, układnych obyczajów, umiejący języki obce, a nadewszystko nabożny, musiał przypaśdź do smaku monarsze, który takie przymioty wysoko cenił. Jakoż Zygmunt III wkrótce tak go polubił, że go uczynił uczestnikiem rady swojej, do której tylko Bobolę, Jezuitów i kilka nnyeh zaufanych o.«ób przypuszczał, a umierając naznaczył go opiekunem swych młodszych dzieci. Nie szczędził też dla niego łask swoich, albowiem dał mu natychmiast starostwa łuckie i pieczęć mniejszą X. litew., lubo Radziwiłł natenczas żadnych jeszcze nie miał zasług i ledwie 25 rok życia swego liczył. Co więcej Zygmunt zajął się jego domowym losem i ożenił go z bogatą wdową Działyńską, z domu Eyzenreich, posiadającą dożywociem starostwo gniewskie i znaczne kapitały. Za takie dobrodziejstwa Radziwiłł odwdzięczał się królowi, i radą i czynami mu się wysługiwał. Młodemu Władysławowi, wybierającemu się na zwiedzenie obcych krajów, towarzyszył w znaczeniu ochmistrza, i czuwał pilnie nad krokami niedoświadczonego, a żywością wieku i namiętnościami unoszonego księcia. Pod Smoleńskiem towarzyszył królowi z własnemi chorągwiami i pod Chocim liczne roty wyprawił. Władysław IVty odziedziczył zaufanie i miłość swego ojca ku Albrychtowi Radziwiłłowi. W każdej ważniejszej sprawie używał jego rady, szukał jego pomocy. On był pośrednikiem w zatargach Władysława IV z Gdańszczanami z powodu cła morskiego wynikłych; jemu dał monarcha ten chlubne polecenie przyjęcia na granicach państwa drugiej małżonki swojej Maryi Ludwiki. Władysław IV zstąpił zawcześnie dla ojczyzny do grobu; a kiedy za Jana Kazimierza niezliczone klęski runęły na Polskę, i kiedy prawi jej synowie biegli na ratunek strapionej matki, Radziwiłł nie dał się w szlachetnem tem współzawodnictwie innym wyprzedzić. Za różne zasługi, monarchowie polscy obsypali Radziwiłła różnemi nagrodami. Z ich szczodrobliwości posiadał starostwa tucholskie, lipnickie, kowieńskie, wielońskie. dowgskie i gienarowskie. Pan tak obszernych włości, które jeszcze pomnażały dobra znaczne przez niego nabyte (po rodzicach bowiem mały tylko majątek odziedziczył), używał dochodów z nich skromnie dla siebie, hojnie dla wiary swojej, ojczyzny, dla sług, poddanych, i dla cierpiącej ludzkości, której był prawdziwym jalmużnikiem. Stanisław Albrycht zakończył pełne zasług życie w Gdańsku, w czasie kiedy jego mądre rady były królowi i ojczyźnie najpotrzebniejszemi, to jest wśród wojny z Szwedami, dnia 12. listopada 1656.—

« PoprzedniaDalej »