Obrazy na stronie
PDF

wyd. 1643. Thesmtrus latino-polonus Krak. 1626. Adagia polonica selecta et sententiae morales ac dicteria faceta, honesta, latinae et grecae reddita, Krak. 1632.

PISARZE UŻYWAJĄCY MOWY ŁACIŃSKIEJ.

Język krajowy był w potoeznem użycm ludu, łaciński był językiem książek, politycznych z Europą stosunków, liturgii, wyższych towarzystw i obrad publicznych. To było naturalnym wypadkiem ducha wieku, symbolem uległości całej katolickiej Europy Rzymowi, którego władza na sumieniach oparta potężnie działała na politykę owoczesną. Rzym i łacina były w całej Europie, a Polak z całą Europą w naukowych i politycznych stosunkach zostający, nie tylko za granicą lecz i w domu nie mógł się obejść bez łaciny. Lubo Polska miała swe własne prawodawstwo, lecz używając doń Form prawa rzymskiego, musiała język łaciński zaprowadzić w swoich sądach i kodexach; biorąc od Włoch wiarę i naukę, musiała używać łaciny do nabożeństwa, nauk teologicznych i filozoficznych, w których leżała wszystka owoczesną mądrość; mając łacińskie prawo i sądy musiała sejmować po łacinie. Szkoły brzmiały samą łaciną, młodzieniec czy chcący podróżować za granicą, czy służyć krajowi jako urzędnik, czy wstąpić w szanowny a otwierający pierwsze znaczenie stan duchowny, musiał dobrze umieć po łacinie. Obok bogatych i szlaclity kształciły się po szkołach dzieci gminu; tak więc język łaciński we wszystkie klassy, we wszystkie społeczne stanowiska zaniesiony, stał się drugą ojczystą mową rozpowszechnioną nawet pomiędzy woźnicami, a dla swojego wykształcenia ulubioną od ludzi uczonych.

Wszelako wiara i prawodawstwo, przedmioty w duchowem życiu ogółu, wywołały potrzebę użycia w piśmie krajowego języka, który następnie pod piórem Rejów, Kochanowskich, Górnickich, Skargów wykazał całą swą dzielność. Poselstwa zagraniczne, sobór trydencki, gdzie się rodacy nasi wsławili, pisma do obcych krajów wychodzące z kancelaryi Zygmuntów i Batorego, rokowania z obcemi posty, wykształciły łacinę w ustach Maciejowskich, Padniewskich, Hozyuszów, Kromerów, pod piórem Orzechowskich, Dantyszków, Janickich, Warszewickich. Ci którzy dzisiaj dowodzą, że łacina źle wpłynęła na literaturę, bo zagłuszyła swojszczyznę, powinniby lepiej zgłębić dzieje języka łacińskiego w Polsce. Zarzut ich słusznie dający się zastosować do czasów następnych, niestosownym jest gdy nim obarczają epokę Jagielońską, w której nieślęczano nad umarłym językiem po żakowsku, ale męzkim umysłem znurtowawszy jego ducha, używano łaciny do wyższych i europejskich stosunków, a zamiast bladego i ckliwego naśladownictwa, stworzono literaturę domową polsko-łacińską, ów niezbędny dalszy ciąg literatury krajowej, tę prawą córkę krajowej myśli ubraną w szatę europejską. Po szkołach i uczeni studyowali starożytne języki, było może w ich studiach nieco pedanckiej przesady, lecz używając łaciny do polityki, religii, i literatury, szło mężom polskim, o coś więcej jak o samą łacinę. Filozofia, polemika religijna i wielkiego znaczenia życie publiczne Polaków, nauczyły ich myśleć a myślącemu narodowi, niedosyć było igraszki słów łacińskich, która daleko później doszła do opłakanego stanu dzikości, gorszej daleko niż średniowieczne barbarzyńswo. Orzechowski nie pisał koramentarzów na Cycerona i Demostenesa; ale sam zdaniem współczesnych został Cyceronem polskim i Demostenesem łacińskim. Janicki wsławił się nieślęczeniem nad elegiami Nazona lub Tybulla, ale wlasnemi tego rodzaju utworami, godnemi walczyć o lepszą z niejednym starożytnym wzorem. Słowem powtórzmy; literatura polsko-łacińska była w tej epoce wyrazicielką myśli wyższych, pisanych powiększej części dla Europy; — Literatura polska była tłomaczem myśli przeznaczonych dla ściśle domowego koła, jedna i druga poczęły się w naszej epoce pięknie kształcić postępować i wybitnie wyobrażać postęp narodowych swobód, potęgi, światła i sławy.

Z powyższego przedstawienia rzeczy, dowiedliśmy kowieczność i obywatelstwo łaciny w naszym kraju, aby usprawiedliwić Polaków piszących po łacinie, aby wykazać że ich tego rodzaju utwory są niezaprzeczonem dziedzictwem naszej literatury i stanowią konieczny jej ciąg, którego bez ujmy talentom krajowym pomijać się niegodzi, nie należy czynić rozbratu pomiędzy dwoma językami; bo dwie rodzone siostry, literatura polska i polsko - łacińska, nie są czeraś odrębnem ale owszem składają jedną całość jakby dwie stror ny jednego medalu. W poezji łacińskiej Polaków użyta mowa ogładzona i kształtna dała pole swobodniej rozszerzyć się myśli, w poezyi polskiej obok myśli widzimy z pociechą kształcenie się języka. W łacińskiej z surowym sądem badamy myśl, wymagamy pięknych obrotów, w polskiej musimy być wyrozumialsi ze względu iż twórca walczył z trudnościami nieutartej mowy.

Po tych uwagach wyliczmy z tej epoki znakomitszych wieszczów i ich utwory. W okresie poprzedzającym wspomnieliśmy o Pawle Krośnianinie, który pierwszy w akademii krak- uczył poetyki i wydanemi tamże wierszami zasłynął i stanowi epokę w historyi polsko łacińskiego rymotworstwa; bo z jego szkoły wyszło wiele rymopisów między innymi Jan z Wiślicy który napisał poemat we trzech księgach o wojnie pruskiej i zwycięztwie Jagiełły i Witolda nad Krzyżakami pod Grunwaldem odniesionem. Styl napuszony, wiersz gładki, łacina dosyć poprawna, poezya nie wielka ale znajdzie się nie raz prawdziwy poetyczny tok opowiadania.

Andrzej Krzycki poeta i dyplomat, siostrzan biskupa Tomickiego, urodził się 1483 r. w ojczystej wiosce Krzycku w ziemi wschowskiej. Początkowe nauki brał w akademii krakow. pod Alexaudrem z Mszczyna. Następnie kosztem Tomickiego udał się do Paryża, gdzie się uczył języków i ocierał między ludźmi; z tamtąd do Bononii, gdzie korzystał z nauki sławnego Antoniego Urceo, który wówczas lepszy smak w akademiach włoskich wprowadził. Tu przykładał się do prawa kanonicznego i cywilnego i został Doktorem prawa. Obdarzony z przyrodzenia szczęśliwą pamięcią i bystrym dowcipem, wyuczył się dobrze po iacinie, zasmakował w literaturze rzymskiej i miał otwarte przed sobą wrota do wyższego światła i nauk. Lecz okoliczności i wrodzona skłonność do czynnego wtrąciła go życia, a którem zdatność do wierszowania, gładka wymowa i pomoc wuja Tomickiego, utorowała mu drogę do łask dworu, a zatem do najwyższych w kościele dostojeństw. Wróciwszy do kraju bawił przy Lubrańskim bisk. poznań, który jego biegłości w łacinie często używał i kanonikiem katedral. poznań, d. 6go marca 1504 mianował. Roku 1507 dnia 7go Czerwca posunięty był na kanclerza kated. a dnia 25 maja 1511 scholastykiem poznańskim zaszczycony. Będąc z Lubrańskim na Węgrzech dla towarzyszenia jadącej z tamtąd Barbarze poślubionej Zygmuntowi I miał dobrą sposobność poznania się z wielu panami dworskiemi. Napisane wiersze na wesele Zygmunta I i Barbary Zapolskiej dały mu pierwszy wstęp do dworu; został bowiem kanclerzem królowej Barbary, która trzy lata w Krakowie przeżywszy na ręku jego skonała. Widok młodo umierającej królowej, tak mocne na umyśle jego uczynił wrażenie, iż chciał już dwór porzucić i na ustroniu cały literaturze poświęcić się. Ledwie go usilne nalegania Tomickiego od tego odwiodły. Będąc na kongressie prezburskim r. 1515 miał do cesarza mowę bez przygotowania, która tak się wszystkim podobała, iż go wymownym drcem nazwano. List dyplomatyczny o spraiuie pruskiej zjednał mu stałe względy króla Zygmunta; wkrótce został sekretarzem królewskim, kanonikiem krakow. i dziekanem

t

kolegiaty S. Floryana. W r. 1520 dnia 16 stycznia po dobrowolnem ustąpieniu Jana z książąt litewskich na biskupstwo wileńskie Krzycki zostaje proboszczem kated. poznańskim. Tegoż r. dnia 22 maja umarł Jan Lubrański biskup poznański, po żałobnem nabożeństwie dnia 4 czerwca obrany jednozgodnie Andrzej Krzycki administratorem dyecezyi poznańs. który długo wzbraniał się przyjąć tej godności, jednak prośbami zmiękczony dał się nakłonić, tern bardziej że w dwa miesiące zwolniony został bo Tomicki z przemyślskiego biskupstwa na poznańskie był przeniesiony. Teraz dopiero przy większych dochodach łatwiej mu kierować się przyszło. Zjednawszy sobie łaskę Zygmunta , a mianowicie królowej Bony, której był prawą ręką, wyglądał rychło biskupstwa i w jednej pieśni swojej dziękuje królowi za obietnicę, przyrzeka"jąc do tego urzędu wcześnie sposobić się. Jakoż gdy przyszła wiadomość o śmierci Erazma Ciołka bis. płockiego, skrętnie robił zabiegi, aby to biskupstwo jemu się dostało, choć dla pokrycia swojej chęci wyniesienia się oświadczał: iż woli na małem przestawać; bo inparins guies; Zygmunt atoli przez wzgląd na zasługi, Rafałowi Leszczyńskiemu to biskupstwo oddal, a Krzycki wziął po nim biskupstwo przemyskie r. 1523 d. 4go czerwca. Wkrótce pojechał w poselstwie do Ludwika króla Węgierskiego, z kąd był jeszcze nie wrócił, gdy Tomicki z poznańskiego na krakowskie biskupstwo postąpił; wyglądał więc po nim biskup twa poznańskiego, lecz królowa przedała je bogatemu Latalskiemu. Urażony tern Krzycki pomścił się wierszami lacińskiemi, w których Bachusa nad Apollina wynosi. Po śmierci króla węgierskiego Ludwika Jagielończyka, jeździł powtórnie ze Stanisławem ze Sprowy kasztelanem bieckim do Węgier, z kąd wróciwszy został biskupem płockim i na tej katedrze przez lat ośm siedząc, posłował na zjeździe w Ołomuńcu gdzie Jan Zapolia i Ferdynand austryacki, królowie węgierscy, godzili się; nakoniec po śmierci Dzierzgowskiego, został arcyb. Gnieź. i prymasem. Lecz w dwa lata umarł w Krakowie dnia 10 maja 1537 pochowany w Gnieźnie obdarzony wielkim dowcipem, ale wiele o zdolnościach swoich rozumiejący. Lubił wesołe a nawet hulaszcze życie, nie miał z obyczajów niezachwianej sławy. Wreszcie towarzyski, nie dumny, wesoły, przystępny dla każdego, jednakże społeczeństwo uczonych najwięcej lubił. Wawrzyńca Korwina z Nowegotargu i Janickiego hojnie wspierał. Napisał Krzycki wiele dzieł wierszem i prozą z których znaczna część drukiem nie ogłoszona, a drukowane są teraz nader rzadkie.

« PoprzedniaDalej »