Obrazy na stronie
PDF
[merged small][merged small][ocr errors]

Urocza wdziękiem Wschodu, slawiona przez poetów i malarzy królowa Saby, nie natchnęła pana Gounod. Z gwiazdzistéj wizyi, która jak warkocz komety przeciąga przez posępne niebo Starego Testamentu, muzyk ułożył czteroaktowe oratoryum, rozległe, ogromne, ale i monotonne jak piaski pustyni. '

A jednak trudno o wspanialszy przedmiot, jak ta wizyta oddana przez królową Poranku Dawidowemu sy. nowi. Biblia mówi:

„Królowa Saby dowiedziawszy się o chwale Salomona, chciała go doświadczyć zagadnieniami. Przybyla tedy do Jerozolimy z wielkim dworem; wielbłądy dźwi. gały aromata, wory złota i drogich kamieni. Stanęła przed Salomonem i wypowiedziała co miała na sercu. On wytłumaczył jej wszystko: nie było nic skrytego dla króla, nic, czegoby nie wyjaśnił. Rozpostarł cały dwór

miodą krolową; pokazal jéj swoją świątynią, pałac, ubiory, biesiady i ofiary. Wtedy królowa podzi. wiała, wołając: „To com w moim kraju o twoich splendorach i mądrości słyszała, prawdą jest! Rzeczywistość przechodzi nawet wszystko co mówiono." Podarowala królowi 120 kikarów złota, mnóstwo aromatów i drogich

kamieni. Nigdy już potém nie przywieziono tyle zapachów, ile królowa Saby dała Salomonowi”.

Powyższy opis szybki jak widzenie, posiada jego piękność tajemniczą; królowa Saby jako Wenus Wirgiliu. sza, jawi się i znika w wonnym obłoku. A o ileż cudniejszą wygląda w arabskiej powieści nadobna Balkis, trzechtysięcznego roku panująca szczęśliwie ludowi swemu, z tronu ustawionego w stolicy zwanej Saba. Wyobrażnia arabska pochwyciwszy opis biblijny, pokryła go haftami, przysypała lawiną kwiatów... Salomon przeniesiony do muzułmańskiej legendy, przeobraża się w bajecznego sultana, w ukoronowanego czarnoksiężnika. Aniołowie dają mu pierścień, który poddaje jego mocy wszech żywioły. Wszystkie zwierzęta, od słonia począwszy aż do kolibra, stawią się przed jego tronem i mądre prawią sentencye. Król wybrał sobie z téj zgrai dwóch adjutantów: sokoła i koguta; pierwszego dlatego, że objawił następującą zasadę: „Nielitościwy dla drugich, nie znajdzic litości dla siebie"; drugiego z powodu ócz jego bystrych, które przenikają ziemię i odkrywają źródła.

Arabski Salomon rozumie język ptasi i ptastwem się posługuje. Prócz niego Bóg dał mu do usług tak zwane dżyny, czyli rumaki z ludzką głową i orlemi skrzydły. Téj bajecznéj rasie Salomon kazał budować palace i piramidy swoje. Stado orłów i sokołów składało jego straż przyboczną. Skrzydlaty zastęp krążąc w górze, ocieniał zawsze głowę króla. Pewnego dnia po promieniu słonecznym padającym na dywany, Salomon poznał, że jednego ptaka brak; kazał tedy orļu zrobić przegląd wojska: sokół na apelsię nie stawił. Rozgniewany Salomon wydał rozkaz ścigania zbiega. Orzeł słonecznym wzrokiem przebiegłszy świat, ujrzał sokoła unoszącego się nad morzem Czerwoném, porwał go więc w szpony i dyszącego trwogą, cisnął pod stopnie tronu. Tam, zbieg. oprzytomniawszy, rzecze: „Pomnij proroku, że staniesz kiedyś przed Bogiem, nie sądź mnie więc nie wysłuchawszy. Wiem, o czém ty nie wiesz: powracam z królestwa Saby. Piękna kobieta rządzi tam mężami, oni i ona wiel. bią słońce, a szatan zdobiąc ich dzieła, zwrócił z prawej drogi, tak, że nie są kierowani przez prawdziwego Boga". Tom Il Maj 1862

36

--

-

Zamilkł sokól, a Salomon rzecze: „Obaczymy, czyś skłamał, czyś prawdę powiedział.” To mówiąc, wziął złote pióro z pawiego ogona i napisał list taki:

: „W imię Boga, poklon temu, kto idzie prostą drogą. Usłuchaj pozwu mego i powiększ liczbę wierzących”.

Sokół zaniósł to pismo królowej. Ona w odpowiedzi przysłała przez posłów szkatułkę, w której były trzy rzeczy: nie przewiercona perła, brylant przedziurawiony grajcarkiem i szklanna czara. Posłowie mieli rozkaz, oddając królowi dary, powiedzieć te słowa: „Jeżeli Salo. mon perłę przewierci, jeżeli przewlecze nitkę przez dyament, jeżeli napełni czarę wodą nie pochodzącą ani z nieba, ani ziemi, natenczas arabska królową uzna, iż jest prawdziwym prorokiem i uwierzy w jego Boga”.

Salomon przyjął posłów pomiędzy złotym a srebr. nym murem; siedział na tronie otoczony potworném zwie, rzem; od stopni tronu jego spływał kobierzec na stronę południową i pokrywał dziewięć mil ziemi. ... Otworzywszy szkatułę, król zawołał: „Boże dopomóż mi”! Potém kazał niewolnikowi dosiąść rumaka, oblecies ewałem miasto dokoła i osadzić go przed sobą. Skoro niewolnik wrócił, woda jak ze źródła lała się z końskiej grzywy i napełniła czarę. Kruk dostarczył kamienia do przewiercenia perły. Najtrudniej było przeciągnąć nitkę przez dyament, ale i na to znalazł się sposób. Dżyn przyniósł królowi robaka, który wlazł w wydrążenie kamienia i ciągnąc za sobą nić jedwabną, na wskroś go przema. szerował. Wtedy Salomon spytał robaka, jakiej żąda nagrody? ,Daj mi owocowe drzewo na mieszkanie," odrzekł robak. Od tegoto czasu jedwabnik mieszka na morwie.

Posłowie, mówi Mahomet (rozdział XXVII) wróciwszy z Jerozolimy, opowiedzieli królowej Saby, jak madrze Salomon rozwiązał trzy zadania. Wtedy Balkis po. stanowiła jechać do niego i przejść na jego wiarę. Wy. bierając się w drogę, zamknęła tron swój perlami i rų. binami sadzony, w świetlicy otoczonej dwunastu salami i szpalerem murzynów uzbrojonych w noże i siekiery.

Kiedy już zbliżała się do Salomonowego grodu, król rzekł do przybocznej straży; , kto z was przyniesie mi tron Balkisy, zanim ona tu przybędzie?"

- Przyniosę ci go przed południem, ozwał się Ifrit (nazwa złego ducha w Koranie). Ale na horyzoncie już widać było tumany piasku podniesione wielbłądziemi i słoniowemi stopami orszaku królowej. Więc wielki wezyr, niebiański towarzys% Salomona, don rzecze: -„Wznieś oczy do nieba, a zanim je na ziemię spuścisz, tron Balkisy stać będzie przed tobą. I stało się, jak powiedział.

Salomon ujrzawszy zdaleka arabską królową, chciał się dowiedzieć, czy prawda co słyszał, że ta wdziękini ma kozie kopytka, nie stopy; kazał ją tedy wprowadzić do sali z kryształową posadzką. Balkis sądząc, że to jezioro, uniosła sukni i odkryła kształtne nóżki niewieście. (Powyższą anegdotę wyjmujemy dosłownie z Koranu).

W końcu Balkis uwierzyła w prawdziwego Boga i zo. stała żoną Salomona. Po ślubic mąż odesłał ją do jej. królestwa, gdzie ją odwiedzał każdej pełni księżyca. Skoro umarła, Salomon kazał ją pochować w trumnie sześć. dziesiąt łokci długiéj a czterdzieści szerokiej, pod cieniem wiecznie kwitnącego drzewa.

Ciekawego obszerniejszych szczegółów o królowej Saby, odsyłamy do Alkoranu. Tam w rozdziale pod ty. tułem Mrówka, zkąd wyłowiliśmy powyższą relacyą, znaj. dzie wszystkie powaby i nawrócenie téj pogańskiej wdzię. kini, opisane stylem wschodnim przez samego proroka. Nam czas wrócić do teatru.

Podobnie jak owa złoto-usta pani, która przy ana- , choreckim stole zajmującą powieścią nieobecną pieczeń zastąpiła, tak my opowiadaliśmy wam bajki dla pokrycia próżni libretta pana Barbier i muzyki pana Gounod. Tekst opery jego nie wysnuty ani z Biblii, ani z Koranu; wzięto go z legendy Nervala. W swojéj Podróży wschodniej opowiada on miłostki budowniczego Adonirama z królową Saby, i z opisem tym wiąże pochodzenie wolnego mulare stwa. W tej pół mistycznej a pół wolteryańskiej fantazyi, geniusze islamizinu z talmudowemi szatanami walczą zawzięcie,

Osnowa opery jest ciemném skróceniem bajki Gerarda. Obrang x cudowności stała się powszednią melodra.

mą; rzecz cała zredukowana do milostek królowej z cieślą w końcu zamordowanym przez podwładnych.

. Pierwsza dekoracya przedstawia pracownią pełną sfinxów i gryfonów wykutych z kamienia. Rzeźbiarz ar. chitekt Adoniram, ma tu odlewać ze spiżu olbrzymi bas. sen potrzebny do ablucyi kapłanom. Zabierając się do trudnego dzieła, wzywa ducha genialnego przodka swego. Wezwanie zakrawa na muzykę głęboką, ale niebawem dno czujesz. Jakaż różnica od Inwokacyi Bertrama!!

Powyższa przedmowa jest streszczeniem całej party. cyi. Jest ona tém w muzyce, czém w literaturze nadęty okres, którego okrągłości żadna myśl nie wypełnia.

Po ukończonym prologu młody uczeń wbiega i opi. suje wdzięki widzianej w przejeździe Balkisy. Romanca jego blada, ucho nie może schwycić drżącego rytmu, który co chwila wymyka się jak cień melodyi. Tu znowu romanca Raula, jako natrętna pszczółka brzęczy w uszach podsłuchujących daremnie.

Adoniram wezwany przez króla, udaje się do świą. tyni, w drodze spotyka trzech zazdrosnych robotników, którzy domagają się od niego, ażeby wydał tajemnicze hasło oznaczające zapłatę kunszt-mistrzów.

W tém miejscu potrzebne krótkie objaśnienie.

Wedle legendy massońskiej, ilość pracujących około jerozolimskiej światyni robotników była tak wielka, że dla uniknienia pomyłki w zapłacie każdy z nich w dniu rozpoczęcia pracy otrzymywał hasło, którego pod karą śmierci nie mógł powtórzyć drugiemu. Słowo to oznaczające stopień robotnika, oznaczało także należną mu zapłatę. Tym sposobem, dozorcy w wigilią sabatu zasiadłszy przed skrzyniami złota, srebra i bronzu, płacili hufce rzemieślników nie myląc się nigdy.

Adoniram tedy pozwany o wydanie hasła, odtrąca z pogardą napastników. Ci zostawszy sami, śpiewają tercet zemsty. Z początku męzka ich nuta wnet przechodzi w hałaśliwość powszednią, wspólną wszystkim śpie. wanym odgróżkom. · Po tej scenie odsłania się przepyszny widok Jerozo. limy. Na piérwszym planie stoi świątynia odbudowana wedle szczegółowego opisu biblijnego. Dekoracya zdumie

pracy otrzyć drugie

także nal

« PoprzedniaDalej »