Obrazy na stronie
PDF

dynie prace naukowe wspólnie się uzupełniające. Rzut oka na niektóre przedmioty wystawione w Londynie, będące nowemi zdobyczami chemii żywotnéj (organicznej), dostarczy nam i tu przykładów.

Wszystkie pierwiastki przyrodzenia wchodzą w skład związków mineralnych; życie jednak, którego objawy naśladować chcemy przy badaniu chemii żywotnéj, tylko ich cztery zużytkowywa: ale łącząc je w różnych stosunkach, mnożąc liczbę niedziałek w związek wchodzących, tworzy tak rozliczne odmiany tychże związków, że to najwybitniej przekonywa, w jaki sposób przyrodzenie umie godzić oszczędność środków, z ogromem wypadków.

Skoro chcemy je naśladować, niech mi wolno będzie zrobić to porównanie, że jesteśmy podobni do układacza czcionek drukarskich, stojącego przed skrzynią ze zgłoskami. Z ograniczoną liczbą zgłosek, co odpowiada czterem pierwiastkom, drukarz układa wyrazy i zdania; również i chemik z swojemi czterema pierwiastkami tworzy ciała złożone, lącząc je z sobą, daje początek tworom zawilszym, które znowu wchodzą, jakby pierwiastki winne połączenia jeszcze bardziej złożone. Pierwiastkami bez trudności chemik rozrządza, przez codzienną pracę wynajduje środki nowe łączenia ich z sobą, i jedynie nie wié, w jaki sposób zostały zestawione, bo to już jest tajemnicą twórcy. Zna on przyrodzenie, a nawet liczbę niedziałek pierwiastków w związek wchodzących, ale nie pojmuje jak one są w niém zestawione, i znajduje się w położeniu filologa, któremuby dano pomieszane głoski ze skladu jakiego długiego słowa niemieckiego, żądając od niego złożenia na nowo tegoż wyrazu.

Chociaż zaś prawa układu niedziałkowego nie są jeszcze o tyle poznane, aby podług nich na pewno postępować można we względzie składu chemicznego; chemicy jednak w skutku niejakich szczęśliwych spostrzeżeń otrzymali sztuką wiele ciał użytecznych. Nie chcę tu ich wymieniać, bo liczba zbyt jest wielką: dosyć będzie przytoczyć, że potrafili naśladować niektóre tak pachni. dła, jak i barwiki.

Choćby więc przyrodzenie nie dało smaku gruszkom ani jabłkom, chemia potrafi im nadać woń przyjemną.

Mało nas dziś obchodzi, że ananas dojrzewa pod równikiem, bo umiemy wyrabiać jego pachnący olejek. Jeżeli rozterki amerykańskie nie dozwalają wytwarzania olejku z rośliny gaultheria, potrzebnego do pachnideł, zażądamy od p. Cahours sposobu otrzymywania go ze wszystkiego, a korzystając z innych prac, potrafimy zrobić olejek taki, jak ma cynamon, gorzkie migdały i t. p. i tym sposobem naśladować won je odznaczającą.

Mógłbym, a może i powinienem już się tu zatrzymać. Ponieważ jednak wszystkie zapachy jednakową mają ważność w obliczu nauki: dodam więc jeszcze, że umiemy także otrzymywać olejek gorczycy; a gdyby owe główki tak lubiane na Południu, chociaż Horacy silnie przeciw nim powstawał: gdyby jedném słowem brakło czosnku, gliceryna przerobiona przez Berthelot'a, da nam tyle olejku powyższéj rośliny, że najrozleglejsze potrzeby zo staną zaspokojone.

Ale nie sądźcie, aby to wytwarzanie sztuczne zapachu owoców, oprócz zapisania w rocznikach nauki, zo: stało bez żadnego zastosowania. Olejki te wyrabiają się w Anglii i Niemczech na wielką stopę, i na wystawie londyńskiej widziano rozliczne cukierki o zaprawie powyższego pochodzenia.

Lecz chemia nietylko stworzyła zapachy, dąży ona i do naśladowania barw roślinnych. Te barwy będą ostatnim przedmiotem, nad którym się nieco zastanowię, bo słusznie uważane były w Londynie, za rzecz wystawy na największą uwagę zasługującą.

Zaledwo kilka lat upłynęło, (a damy ściśléj czas tu oznaczyć mogą), gdy okazały się w kupiectwie drogie towary, których barwy pod względem świetności dotychczas nieznanéj ,. odpowiadały ubarwieniu najozdobniej. szych kwiatów. Do sztucznej barwy fijołkowej, odkrytéj v Anglii, dołączono czerwoną fuchsine, zastosowaną do przemysłu we Francyi i błękitną rozmaitemi sposobami otrzymaną i to w dwóch krajach. Dodajcie do barwy ciemno żółtej świeżo wynalezionéj, jasno żółtą z kwasu pikrowego, która już weszła w użycie, a otrzymacie jedną z cząstek tego nowego 'i świetnego kółka, mogącego wydać w skutku różnych połączeń, najrozmaitsze odcienia. Nigdzie w nauce nie dają się spostrzegać wybitniejsze różnice pomiędzy ciałami służącemi do wyrobienia a ich wyrobami, bo oprócz tego, że woń przyjemna ananasu wydobywa się z tego co masło zjełczałe posiada najostrzejszego i najnieprzyjemniejszego; odmiany powyższej przepysznéj czerwieni, są związkami kwasów bezbar. wnych z również bezbarwnemi zasadami, któremi udarowaly nauke piękne poszukiwania p. Wurtz'a nad roza. niliną, tak nazwaną ze względu na swe pochodzenie i świetne ubarwienie jéj soli.

Barwa ta nowa i barwik róży nie są wszakże jednakowe, ale z wielu względów różnią się między sobą; dzisiaj wyrazić ją można słowami, tak jak się wyraża odcienia tonów, dzięki tablicy barw (chromatycznej) Chevreula. Fuchsina zawiera rzeczywiście we wszystkich swych odcieniach tak właściwy stosunek barwy czerwonej i fijołkowéj, że do utworzenia koloru róży nie potrzeba przymie. szywać czarnego, który brudzi jej nie porównany połysk. Jéj barwa różni się wreszcie nieco, stosownie do oświetlenia, bo kolory nowe przyćmiewają mocniej niż inne pewne promienie ubarwione, światło bowiem z rozmaitych źródeł pochodzące, nie jednakowy stosunek ich posiada. Rzecz ta sprawdzona przez fizyków za pośrednictwem widma'. płomienistego, znana od dawna była damom. Sale oświe. tlone gazem, do których zastosowywują tkaniny na suknie, stanowią dowód, że często unikać trzeba światła dzienne. go, a szukać takich odcieni, które w całej świetności zajaśnieją przy sztucznym ogniu.

Czyż więc te nowe barwiki zastąpią, inne do wszel. kich użytków? Wątpić o tem należy, nie posiadają bowiem jednéj szacownéj własności, to jest nie są trwałe. Ubiory zbytkowe i lekkie tkaniny, na wyścigi będą niemi barwio. ne, gdyż barwa trwać będzie tak długo jak tkanina, a nadewszystko jak moda; ale w zwyczajném farbierstwie rze. czy trwalszych, słusznie bądźmy przezorni, żądając marzanny i koszenilli, a zostawmy zastosowanie nowych barwików tylko dla podwyższenia blasku dawniejszym.

Jakiż jednak mają początek te prześliczne barwy? Pochodzą one z ciała używanego do naszych ognisk, oświetlającego pasze ulice, slowem z węgla kamiennego. Przez

szereg przeobrażeń, ciało to obfite i tanie zmienione zostało w istoty, sprzedawane w początkach ich wynalezie. nia po 1,000 franków kilogram, cena ta jednak niezmiernie przechodzi ich wartość rzeczywistą; gdy zaś przyjdzie do tego czem być powinna, najświetniejsze te przetwory, będą należeć do najoszczędniejszych w barwierstwie. Obecnie chociaż jeszcze są drogie, ale za to posiadają wielką moc farbowania, kawał bowiem węgla wydaje odrobinę barwy, ale nią ubarwić można taką objętość wełny, jaką miał węgiel użyty do jej wytworzenia.

Wzmiankując, że powyższe barwiki powstały z węgla kamiennego, nie zaspokoiłem słusznéj ciekawości i nie da. łem poznać głównych przeistoczeń tej zadziwiającej przemiany. Niech mi wolno będzie dopełnić tego w kilku słowach, i jednocześnie przypomnieć, przez jakie to prace teoryczne naukowe, potrafiano dojść do otrzymania z wę. gla najświetniejszéj barwy.

W r. 1823 Faraday odkrył węglik wodorodu w zge. szczonych pozostałościach gazu z węgla kamiennego. Gdyby się go wówczas zapytano, do czego służyć może związek nowo odkryty, niezawodnie nie uzyskanoby zadawalającéj odpowiedzi. Mitscherlich otrzymał go później sposobem bardziej wyrozumowanym i nazwał benziną, którą znowu zmienił na nitro-benzinę; dotąd wszystko jest nauka teoryczna, bo chociaż nitro-benzina miała za. pach gorzkich migdałów, ale tak drogo przychodziła, że nie można było myśleć o jej użyciu.

Nieco później odkryto benzinę w smole węgla kamiennego, tanio zaczęto ją otrzymywać i zastosowano słusznie i rozgłośnie do czyszczenia tkanin z plam. Dziś wonią, nitro-benziny nadaje się zapach mydłu, a uczeni mają tani środek do dalszych swoich poszukiwań.

Zinin, przez odznaczające się postępowanie zmienił ją w anilinę, ciało nowe, zapewne ciekawe dla chemików, ale jedynie zwiększające liczbę takich związków żywotnych, którym zarzucają że nie służą do niczego.

Wprawdzie Béchamp wynalazł sposób łatwiejszego jéj otrzymywania, ale na cóż się to zdało, gdy istota jaką nie ma najmniejszego użytku..

Jednak w r. 1856 Perkins starał się ją zastosować; usiłował on na nowo w pracowni Hoffmann'a w Londynie, otrzymać sztucznie chininę, pierwiastek będący w chinie pochodzącéj z Peru, korze leczącéj zimnicę, tę chorobę, z powodu której nie słusznie mówi Voltaire:

Umieścił u nas zimnice,

A lekarstwo w Ameryce; gdyż jest ona pospolitszą, w lasach nowego świata niż u nas. Ponieważ w skutku nieumiejętnego korzystania z roślin wydających korę chinową, sprawiedliwa zachodzi. ła obawa, że braknie ludzkości tego dzielnego lekarstwa, powstała więc szlachetna walka między botaniką, która szukała sposobu jakby drzewo chinowe poddać zwyczaj. néj uprawie, i chemią żywotną, usiłującą, sztucznie zrobić chininę. Pokornie wyznać tu muszę, że w tém współubieganiu chemia została prześcigniętą, lasy bowiem Jawańskie i pochyłości południowe Himalai w Chińskim Indostanie, mają już pięknie wzrastające młode drzewka chinowe, a Perkins równie nieszczęśliwy jak jego poprzednicy, nie otrzymał sztucznie chininy. Ale wszakże to głównie do nauki zastosować się dają te słowa żywotne „Szukajcie a znajdziecie! bo jakkolwiek zawiedziony w nadziejach pod względem założonego celu, osiągnął jednak niemniej ważne skutki. Srodki ukwasaradniające, któremi tu rozporządzał, zastosował do aniliny, to dalo początek barwie fijołkowej, dotąd jeszcze tym sposobem na większą, stopę otrzymywanej, i ubarwianie odcieniami kolorów aniliny zostało ugruntowane.

Również nie przy zajęciach przemysłowych została fuchsina odkryta. Hoffmann chemik londyński robił doświadczenia, aby dodać węgla jestestwom żywotnym. Za wskazówkę służyła mu piękna teorya podstawień wprowadzona do nauki przez Dumas'a już od lat trzydziestu, a tak plodna w bogate odkrycia; dochodząc więc działania dwu-chlorku węgla na anilinę, otrzymał oprócz szukanego związku, cialo czerwone, i spostrzegł że może być zastosowane w przemyśle jako bogaty barwik. Przyjaciele radzili mu w tym kierunku posuwać poszukiwania, ale człowiek oddany nauce teorycznéj, nie poszedł za ich radą,

« PoprzedniaDalej »