Obrazy na stronie
PDF

u

snego sumienia i za tym głosem iść zawsze; niech się tak oswoi i rozmiłuje w cnocie, ażeby szedł za jéj głosem i po jej zawsze postępował drodze, nie obojętnie i z nakazu, nie według martwego pojęcia głowy, ale z uczuciem i zamiłowaniem: niech mu się ona towarzyszką, życia, mieszkanką jego domowej stanie zagrody. Nauka religii. i moralności musi być przeto najpierwszym przedmiotem nauk w szkółkach wiejskich. Niech uczeń pozna ziemię, na której się zrodził, jéj położenie, bogactwo i szczególne własności; niech w ogólnych przynajmniej zarysach pozna dzieje kraju, którego jest mieszkańcem, narodu, którego jest członkiem; niechaj zna doskonale własności klimatu, pod którym pracować będzie, zwierzęta, które mu w tej pracy dopomagać będą, roślinność, którą ma pielęgnować, której siły na swój użytek pomnażać ma i obracać; niechaj się zapozna z głównemi siłami i zmianami przyrody, powietrza, nieba i ziemi: niech w obec tych sił co dzisiaj przerażają go zabobonnym przesądem i trwogą, stanie z otwartém pojęciem i na swą korzyść zużytkować je potrafi.

Niech jednak nikt, powtarzam, nie sądzi ze słów powyższych, że chcę w szkółkach wiejskich tworzyć historyków, geografów, lingwistów i głębokich przyrodoznawców. Daleki od tej myśli, sprzecznej zupełnie z wy. tkniętą przezemnie z góry zasadą, widzę jedynie w życiu codzienném tak silną potrzebę obznajomienia się z najpierwszémi zasadami tych wymienionych tu wiadomości; obznajomienie się z niemi jest tak niezbednym warunkiem uszlachetnienia człowieka, że bez nich kruche i chwiejne, spaczone i niemożebne wszelkie byłoby wychowanie. Cała rzecz na tém zależy, w jaki sposób wiadomości te wykładane będą: ażeby więc książki elementarne ułożone zostały tak, aby obznajomiając ucznia z najgłówniejszémi pojęciami i prawidłami tych wiadomości, nie prowadziły w dalsze szczegóły umiejętności, nie potrzebne już codziennemu życiu wieśniaka i żadnego z niém związku nie mające.

Oprócz powyższych wiadomości, które dokonywać będą umysłowego ukształcenia młodych pokolen, wypada zwrócić szczególniejszą uwagę, przy urządzaniu nauki

w szkółkach wiejskich, na te specyalne zajęcia i wiado. mości, które stanowią codzienne zatrudnienia i sposób zatrudnienia ludu; na techniczną zręczność, potrzebną mu w jego codziennych zajęciach, na wyłączne jego rzemiosła i sposób życia. Plug, sierp, siekiera, wszystkie wieśniaczéj chaty narzędzia, niechaj nie zostaną mu obce, niech w szkole zapozna on się z sposobem i wszystkiemi wa. runkami ich użycia, niech nabiera biegłości i doskonałości w tém, co ma zostać główném jego życia zajęciem. Niechaj w tym względzie dopełniają się godziny nauki z chwilami wytchnienia; niechaj zabawa idzie w pomoc nauce, godziny wypoczynku i rozrywki niech będą uży. tkowane tak, ażeby uzupełniały naukę, a szkółki wiejskie niechaj dają krajowi mieszkańców pojętnych, poczciwych i pracowitych, obznajomionych dokładnie z położeniem swem w świecie, z wymaganiami społeczeństwa, z powinnościami sumienia i obowiązkami stanu swojego.

Takie są warunki, na które baczyć i które przy urzą. dzaniu szkółek wiejskich niezbędnie zachować należy. W szkółce na taki urządzonej sposób nauczy się młodzież wiejska wszystkiego, cokolwiek jéj w życiu stać się może użyteczném i potrzebném, a zarazem wyjdzie na uczciwych i pracowitych członków społeczności. Nadto zaś uczniowie którzyby się okazali szczególnym jakim od natury obdarzeni talentem, otrzymają tu dostateczne przygotowanie do wstąpienia do szkół wyższych, gdzieby talenta swe stosownie dalej rozwijać mogli. Szkółka taka odpowie zupełnie przeznaczeniu swemu, wszystkim wy. maganiom, gdy z jednej strony zaspokoi potrzeby umysło. we i obyczajowe stanu, dla którego jest przeznaczoną, z drugiej otworzy drogę do przejścia w odleglejszą i wyż. szą sferę uczniom, których Opatrzność genialném usposo. bieniem do wyższych przeznaczeń powoła.

Ażeby jednak nauka w szkółkach wiejskich była dobrą, jednolitą i ściśle według zamierzonego wykonywaną planu, potrzeba mieć nauczycieli umyślnie na ten cel kształconych, nauczycieli doskonale obznajomionych z przedmiotami, których nauczać mają, i co więcej oddanych z całem przejęciem się i poświęceniem powołaniu swojemu; ludzi praktycznych a nie zarozumiałych, prze.

jetych dostatecznie ważnością tego zatrudnienia, które im społeczeństwo z pieczą o młode swe pokolenia w ręce powierza. Co więcej, nie dosyć że posiadać będą znajomość przedmiotu, dostateczną naukę i chęć udzielenia jéj swym uczniom: muszą oni jeszcze przyswoić sobie właściwy i odpowiedni sposób udzielenia tej nauki, którą tak starannie i ostrożnie w młode wrażać potrzeba umysły, by je nie zwichnąć, lecz stopniowo i odpowiednio naturze rozwijać. Któż nie wie, ile można w krótkim czasie wyrządzić złego, jak zepsuć najlepsze usposobienie ucznia złém pedagogicznie, psychologicznie niestosowném z nim postępowaniem. Zarody najlepszych skłonności wypaczają się i przeradzają, jeżeli je tknie ręka szorstka, złamie i zwichnie niezgrabném dotknieciem swojém. Nauczycie. lów przeto wykształcić potrzeba, jeżeli chcemy mieć prawdziwą, gruntowną i powszechną oświatę ludu. Szkoły nauczycielów muszą koniecznie iść w parze z zakładaniem szkółek wiejskich.

Ażeby powyższych kilka rzuconych tutaj myśli stwierdzić niejako przykładem czerpanym z doświadczenia, nie od rzeczy będzie spojrzeć przynajmniej jednym rzutem oka na to, czego nas w tym względzie własna przeszłość naucza. Niech nikt nie sądzi z o vego smutnego stanu oświaty, w jakim obecnie lud nasz w ogóle jest pogrążony, ażeby w ojczyznie naszéj przez cały ciąg jéj politycznego bytu nie troszczono się o oświatę ludową, nie myślano o niej i tak ją zaniedbano zupełnie, jakby się dzisiaj, sądząc z tego co jest, wydawać mogło. I owszem, od najdawniejszych czasów świadczą nam dzieje, że oświata ludu leżała na sercu, w każdym czasie, szczególniej łacińskiemu duchowieństwu w Polsce. Myśleli o niej biskupi, naradzały się synody; zakładano i uposażano szkółki, nietylko przy farach po miastach i miasteczkach,, ale i po wsiach. · Dzieje stwierdzają to niewątpliwemi dowodami. Oto już w r. 1237 zaleca arcybiskup gnieźnienski Pełka, aby wszyscy plebani i po wszystkich dyece.' zyach dla zaszczytu swoich kościołów i na chwałę Pańską utrzymywali z wolą Bożą stanowione szkoły; a nad niemi nie stanowili zwierzchników cudzoziemców, chyba dobrze świadomych języka polskiego, a przeto zdolnych do przen

55

Tom I. Marzec 1863.

kładania pisarzy z łacińskiego na polski (1). Następca Pełki na arcybiskupiej katedrze gnieźnieńskiej, Jakob Świnka, również troszczył się uposażeniem szkół parochialnych i pielęgnowaniem w tychże języka polskiego, a pod przewodnictwem jego złożony synod w r. 1285, na którym między innymi znajdowali się także biskupi: krakowski Paweł z Przemankowa, wrocławski Wisław Zabawa, poznański Jan Viscovitius i lubuski Wolmir, postanowił, żeby nikt beneficyów nie otrzymywał, a nauczyciele do sprawowania szkół inni przyjmowani nie byli, jak tylko tacy, co język polski znają (2), a w r. 1313 wydał ponownie -ustawę, w której - wyraźnie powiada: aby. przy każdym kościele katedralnym, lub zakonnym, lub jakiegobądź miejsca, stanowieni szkół przełożeni, koniecznie język polski znali i w języku polskim dzieciom pisarzy przekładali (3).

Poznajemy ztąd dostatecznie, że oświata w ogóle i los szkół i szkółek zajmował wielce duchowieństwo nasze, a rozszerzanie oświaty między ludem dyecezyj, którym przewodniczyli, nie było im obojętną rzeczą. Aliści wnet napady tatarskie, kilkakrotnie w całym kraju grasujące powietrze, fatalny wpływ na istnienie szkółek wywarło. Pomimo tego jednak chwalebna do oświaty dą

(1) Item statuimus ut omnes ecclesiarum rectores seu plebani per universas dioecesies polonicae gentis constituti, pro, honore suarum ecclesiarum et ad laudem dominicam, habent scholas per licentiam dominicam statutas; non ponant Teutonicam gentem ad regendum ipsas, nisi sint polonica lingua ad auctores exponendos pueris in latinum polonice informati. (Fulconis statuta. 1237. Patrz: J. S. Bandtkie w Pamiętniku warszawskim Da miesiąc marzec 1817 r.)

(2) Józef Łukaszewicz. Historya szkół w Koronie i Wielkiem Ks. Litewskiém. Poznań 1851. T. IV, str. 425.

Ne beneficia ecclesiastica conferantur alienigenis et magistri scholarum non assumantur ad regimen, nisi linguam polonicam calent. (Patrz: Constitutiones Jacobi Svincae, Jarocki, tom II, str. 273.)

(3) Lelewel, Polska wieków średnich. Poznań 1851. T. IV, str. 425.

Statuimus in super ad conservationem et promotionem linguae polonicae, in singulis locis ecclesiarum , cathedraliuin et conventualium et aliis quibuscumque locis, non ponantur rectores scholarum, nisi linguam polonicam proprie sciant et possint pueris auctores exponere in polonica lingua. (Jacobi Svincae stat, a. 1313, rks., str. 21. Patrz J. S. Bandtkie: Literarische Beilagen zu den schlesischen Provincialblätter XI, str. 324.)

żność i zakładanie szkółek po wsiach nie ustawało, i skoro kraj miał chwilę w której swobodnie mógł odetchnąć po klęskach i najazdach, wnet zaczynano myśleć o rozpo. wszechnieniu oświaty i znowu szkółki zakładano. Dłu. gosz świadczy, iż na jego kanonizacyi i rektorowie szkół parafialnych znajdowali się; a Nakielski mówi o proboszczu, który z pobieranych dziesięcin miał obowiązek płacenia ośmiu złotych rocznie rektorowi szkoły wiejskiéj (1). A wraz z pomyślnością i dobrym bytem, rozkwitającym w kraju, zakładanie szkółek ludowych tak się rozmnażało, że jak świadczy Łukaszewicz, od czasów Zygmunta Starego rzadkim był kościół parochiainy na wsi, przy którymby szkółki nie było (2).

Dopiero pod nieszczęsném panowaniem Jana Kazi. mierza, w owéj epoce ciągłych wojen kozackich i szwedz. kich, które mieczem i pożogą zniszczyły większą część miast i wsi, a wraz z morowém powietrzem tysiące mieszkańców zmiataly, upadły też szkółki elementarne, bo nie było komu ani nauczać ani słuchać nauki. Powoli jednakże aż do panowania królów z domu saskiego zaczęły się szkółki po miastach i miasteczkach znowu odradzać i rozmnażać, tak, iż okolo r. 1730 nie było w Koronie i W. Księstwie Litewskiem mieściny, zwłaszcza królewskiej i duchownej, w którejby się szkółka nie znajdowala; miały je także niektóre wsie większe z kościołami parochialnemi (3).

I czemże się więc dzieje, że kiedy, jak widzimy, od najdawniejszych czasów zajmowano się u nas oświeceniem ludu, myślano o nim w każdej epoce gorliwie i liczne szkółki zakładano (4); kiedy od najdawniejszych czasów

(1) Michała Wiszniewskiego, Historya literatury polskiej. Kraków 1840, t. II, str. 229.

(2) Józefa Łukaszewicza, Historya szkół w Koropie i w Wielk. Ks. Lit. Poznań 1849, tom II, str. 67.

(3) Tamże, str. 334. . (4) Prócz szkołek elementarnych publicznych były także w wielu miejscach szkółki prywatne. (Józefa Łukaszewicza, Historya szkół w Koronie i W. Ks. Litewskiém. Poznań 1849. Tom I, str. 336.)

Szkółki elementarne zoajdowały się przy wielu cerkwiach. (Tamże, str. 350. Prøyp.)

« PoprzedniaDalej »