Obrazy na stronie
PDF

nić. W saméj rzeczy przywoływał król Jego M. N. syna Naszego do siebie, å ten byłby niezawodnie przyjechał, gdyby coś nie zatrzymało Jego Kr. M. na samém wyjezdném. W. M. sam umiałbyś ocenić powody, dla których wytłumaczył się w liście do N. ojca swego z niemożności przyjechania do Niego. Gadatliwość Marsupina ani trochę Nas nie obrusza. Wiemy że to zwyczajna rzecz u niego wszystkim uwłaczać, nieprzebaczając nawet swoim; bo i W. M. i drugich tu oszczekał, i wielu innych wielce dostojnych mężów.

„Nader wdzięcznie od Was to przyjmujemy, żeście starali się króla Jego M. Rzymskiego co do tych oskarżeń, inaczej przekonać. I Jego K. M. dzięki za to składamy, gdyż nie wątpimy że J. K. M. w przezorności swojej z łatwością przeniknie jak fałszywie i niesprawiedliwie na Nas to wszystko składają, co (jak sam W. M. piszesz,) z podejrzeń urosło, a przez płoche wieści rozniesioném zostało.' Zwłaszcza że, jak powiedzieliśmy wyżej, nikogo nie usprawiedliwiamy, nikogo też nie oskarżamy; a sami dotychczas od wszelkiej winy byliśmy wolni i nie daliśmy nikomu powodu do mówienia źle o Nas. Taką odpowiedź chciej W. M. od Nas jako usprawiedliwienie uprzejmie przyjąć wraz z życzeniami zdrowia i pomyślności. D. z Piotrkowa 2 febr. 1544 r.” (1).

Korrespondencye z Boną przesyłał Herberstein krolowi Ferdynandowi, z którym królowa i Zygmunt Iszy utrzymywali tylko urzędowe stosunki. Ferdynand wysyłając posłów swoich, Baltazara, biskupa wrocławskiego i barona Jerzego Ziabka radcę czeskiego na sejm do Piotrkowa, dał im osobną instrukcyą, aby starali się przyjść skutecznie w pomoc królowej Elżbiecie, przyśpieszając - powrót młodego króla do żony. Zalecono im jednak za

chowywać się w granicach przyzwoitości i godności osobistéj, aby, Broń Boże, nie zepsuć sprawy miasto popra'wienia jej. Przedewszystkiem mieli zasięgać swiatléj i przyjaźnej porady ks. Maciejowskiego biskupa płockiego i podkanclerzego koronnego, hetmana Tarnowskiego,

(1) List królowej Bony do Herbersteina. M8s. Jablon., str. 889, 896.

Andrzeja z Górki i Seweryna Bonara. Przypominać mieli posłowie obu królom, iż królowa Elżbieta już przez matkę Annę. Jagiellonkę, do ich rodu należy, i że sam król Zygmunt rodzi się z Elżbiety Rakuskiej, córki cesarza a matki czterech królów (1), oraz błogosławionego Kazimierza i kardynała Fryderyka. Wreszcie mieli posłowie usprawiedliwić króla swojego, iż dotąd 33,333 złotych, to jest jednéj trzeciej części posagu córki nie odesłał, jak był powinien; a to z powodu potrzeb koniecznych na wojnę cesarstwa z Turkami (2).

Nie miłe musiało być to poselstwo staremu królowi i królowej Bonie, gdyż przymuszało ich do usprawiedliwiania się ze stosunków synowej z jej mężem. Na dowód, że te stosunki były jak najlepsze, przesłano królowi Fer. dynandowi kopią listu Elżbiety do męża, którą tu w przekładzie polskim podajemy: „Najjaśniejszy królu i panie, panie małżonku najmilejszy i najosobliwszy, Waszéj K. M. siebie, oraz uczucia moje i najwierniejsze służby pokornie zalecam. Miły królu i małżonku, jakże ucieszyłam się w duszy (luboć i pierwej nie mogłam wątpić o małżeńskiej milosci Waszej K. M. ku mnie), dowiadując się z listu W. K. M. o wszystkich przygodach i wypadkach, któremi W. K. M. podzielić się ze mną raczył. Ale że serce moje tak bardzo pragnie i oczekuje W. K. M., iż bez Was żadną miarą uspokoić się nie może; niech mi W. K. M. tego za złe nie weźmie, jeżeli ją po wielekroć zaklinać będę, aby W. K. M, litując się wiernej sługi swojej, nie wzbraniał się do niej wracać. Dobrodziejstwem tém W. K. M. mnie pierwiej już z dobrej woli przywiązaną, zobowiążesz sobie na wieki; a razem posłusznym będąc rozkazowi Boskiemu i zdrowiu swojemu gwoli uczynisz. W Krakowie bowiem i w tutejszych stronach ma już być wszelkie od powietrza bezpieczeństwo; w Litwie zaś wielu obawia się na ten rok powietrza. Obiecuję więc sobie po lasce W: K. M., że prośby moje zniewolą Was do powrotu w tutejsze strony. Polecając Waszą K. M. niemniej jak siebie

(1) Władysława króla czeskiego i węgierskiego, Jana Olbrachta, . Alexandra i Zygmunta I, królów polskich.

(2) Mss. Jablon., str. 900–910.

samą, opiece Pana Boga, życzę W. K. M. wszelkiego powodzenia, prosząc, abyś o słudze swej nie zapominał. D. w Piotrkowie w wigilią św. Walentego. (13 lutego) 1544 roku” (1). .

W kilka dni później (19 lutego) zawsze z Piotrkowa jeszcze, pisała królowa Elżbieta do męża. „Nie chciałam umyślnego do W. K. M. puścić bez listu odemnie do W. K. M. Nic przyjemniejszego bowiem nie masz dla mnie, jak z W. K. M. nieobecnym listownie rozmawiać; a nic, mi teraz więcej radości sprawić nie może, jak gdy laskawą odpowiedź W. K. M. odczytuję. Dałby Bóg, aby mi wolno było jak najprędzej z W. K. M. na obecności rozmawiać! Niechże Pan Bóg W. K. M. szczęśliwie tu odprowadzi i jak najdłużej przy dobrém zdrowiu zachowa, a o wiernej słudze zapomnieć nie dozwoli” (2).

Na wyrazy tak czułe, jakkolwiek etykietą łacińskiego sekretarza skrępowane, Zygmunt August tak odpowiadał ostatniego lutego z Olity.

„Małżonce Naszéj najukochańszéj pozdrowienie i pomyślność wszelką i z wzajemnej miłości ciągłe pomnożenie. Najjaśniejsza królowo, małżonko Nasza najmilejsza! Posyłając do NN. rodziców Naszych tego komornika Naszego, nie chcieliśmy opuścić sposobności dowiedzenia się o zdrowiu W. K. M., którego jak najlepszego życzymy wraz z pomyślnością wszelką. My též z łaski Boga uży. wamy dobrego zdrowia, co (jak nie wątpimy) milém będzie W. K. M. Zresztą życzymy W. K. M. być zawsze dobréj myśli, a o Nas tak zawsze być przekonaną, jak o najlepszym i najbardziej kochającym Ją małżonku trzymać należy. Bądźcie zdrową i szczęśliwą, a nie zapominajcie o Nas” (3).

Nie doczekała się królowa Elżbieta małżonka w Piotrkowie, 28 marca pisała z tego miasta do ojca swego, króla Ferdynanda, prosząc, aby do dworu swojego przyjął siostrzeńca tak wielce zasłużonego JM. ks. Samuela Ma

(1) Mss. Jablon., str. 913_916.
(2) Mss. Jablon, str. 932.
(3) Mss. Jablon., str. 936,

ciejowskiego biskupa płockiego, młodego Lenka Rokickiego (1).

D. 20 kwietnia już z Warszawy pisala do męża:

„Luboć powinnam mieć nadzieję, że się wkrótce z sobą, zjedziemy; ponieważ jednak czas mi się dłużej, aniželibym chciała ciągnie, postanowiłam tym listem jeszcze W. K. M. ścigać. Gdy nie mogę ręki W. K. M. podać, ani z Nim ustnie rozmawiać; niechże nieobecna choć listownie się rozmówię. Niech W. K. M. to o wiernéj malżonce swej i słudze wiedzieć raczy, iż niczego tak nie pragnę, jak żeby mnie W. K. M. w pamięci swojej chować raczył i szczerze z duszy kochającą nawzajem odkochał. Niech Pan Bóg zachowa W. K. M. w dobrém zdrowiu i wszelką pomyślność naň zsyła; a mnie jak najprędzej z W. K. M., jako królem, panem i małżonkiem moim najmilejszym połączy” (2)!

We dwa miesiące później dopiero nastąpiło spotkanie małżonków w Brześciu Litewskim, dokąd przyjechali obaj królowie: jeden z Warszawy, drugi z Wilna, w połowie czerwca na sejm walny (3).

Na tym sejmie Zygmunt I, na prośbę panów litewskich silnie popieraną przez Mikołaja Radziwiłła wojewodę wileńskiego, oddał rządy Litwy synowi; po długim jednak ze strony królowej Bony oporze.

Przed wyjazdem z Warszawy (28 maja) królowa Elżbieta pisała do stryja swego cesarza Karola V dla od. dania przysługi. osobliwemu zwolennikowi swojemu hetmanowi Tarnowskiemu.

„Przenajwielebniejszemu i niezwyciężonemu cesarzowi i panu i t. d.

(1) Mss. Jablonu, str. 936. Porównać Niesieckiego: Korona polska pod Maciejowskimi. T. III, str. 197 i pod Lenkami. T. III, str. 70 i 71. Tomasz Rokicki był synem Jana Pakosza z Rokitnicy starosty rawskiego (przezwanego Leńkiem od mamki) i Maciejowskiej siostry Samuela biskupa płockiego a później krakowskiego.

(2) Mss. Jablon., str. 938.

(3) Górnicki: Dzieje w Koronie, str. 12. Datę przybycia Zygmunta I do Brześcia znajdujemy w Stryjkowskim: dziesiątej niedzieli po Wielkiej Nocy; a że Wielkanoc przypadała w 1544 roku na 13 kwietnia, sejm brzeski rozpoczął się w drugiej połowie czerwca.

Jest w tém Królestwie Polskiém. wielmożny Jan hrabia Tarnowski, kasztelan krakowski i hetman wielki koronny, z pomiędzy wszystkich panów pewnie najpierwszy, dobry do rady i na rękę dzielny, Waszéj cesarskiej mości i domu Naszego rakuzkiego zwolennik gorliwy, a mnie wielce przychylny. On to poradził urodzonemu Janowi Niemeczkowskiemu słudze swojemu, który list ten W. C. M. oddal, mężowi nietylko w naukach, ale i w sztuce wojennej biegłemu, aby do W. C. M. przy pomocy Boskiej szczęśliwie prowadzącego wojnę francuzką, udał się po służbę wojskową i w imię Chrystusa a dla W. C. M. praw dobra i sławy, walczył dzielnie pod chorągwiami W. C. M., nie szczędząc krwi swojej. Polecam go zatém pilnie a uprzejmie W. C. M. i proszę, aby W. C. M. raczył kazać go przyjąć w poczet rycerstwa swojego i zaszczycił go laską swą cesarską" (1).

Gdy w końcu czerwca zjechała się cała rodzina królewska w Brześciu, gdzie królowa Elżbieta połączyła się nareszcie z mężem; przyjechał tam poseł króla Ferdynanda Jan Lange (osierocony śmiercią towarzysza swego a posła cesarskiego Alfonsa 2 Arragonii) i oddał do rąk królów polskich dwa breve apostolskie, jedno papieża Klemensa VII, drugie następcy jego Pawła III z wydanemi niegdyś dyspensami od pokrewieństwa, które stało na przeszkodzie zamężcia Zygmunta Augusta z Elżbietą (2).

Do młodych małżonków miał poseł osobny list od króla Ferdynanda z poleceniem, aby odesłać chcieli do Krakowa pannę z froncymeru królowej Elżbiety Katarzynę Zdenkównę, dla wydania jéj za mąż za Wacława pana na Muricy i Łomnicy. Oboje królestwo pospieszyli z odpowiedzią zgadzającą się z wolą ojca, a królowa Elżbieta nie szczędziła pochwał pannie Katarzynie za uczciwe prowadzenie się na jéj dworze (3).

[ocr errors]
« PoprzedniaDalej »