Obrazy na stronie
PDF

Bierze wszystko na kredyt, a gdy mu dopiecze
Pan dłużnik, incognito z miasta gdzieś uciecze?
Czy że się sam powozi, lub gdy zima stanie
Trzaska biczem misternie, usiadłszy na sanie?
A kiedy Fircyk grzecznym kawalerem takiem.
Któż będzie sowizdrzałem, głupcem i prostakiem

[graphic][merged small][merged small]

Pijaństwo.

Skąd idziesz? — Ledwo chodzę. — Słabyś? — I jak jeszcze: Wszak wiesz, że się ja nigdy zbytecznie nie pieszczę;

') Przy układaniu „Ksiąg humoru polskiego" starałem się, o ile możności, dawać utwory mniej znane szerszemu ogółowi. Z tej też przyczyny i utwory Krasickiego nie zajmą w .Księgach" tyle miejsca, ileby im się należało. Pominąć ich nie można, lecz chcąc w .Księgach" pomieścić wszystko, co ks. biskup warmiński okrasił swoim niepospolitym humorem, trzebaby

[ocr errors]

na to cały tom .Ksiąg" poświęcić. Dzieła Krasickiego zaś są tak powszechnie znane, że przedrukowi takiemu zapewne czytelnicy „Ksiąg" nie byliby radzi. Po co np. przedrukowywać bajki, które każdy zna, a wielu umie na pamięć? Zresztą łatwość zapoznania się z utworami Krasickiego jest bardzo wielka, bo pięciotomowe krakowskie wydanie dzieł jego kosztuje w handlu księgarskim 1 złr. 50 ct. (1 rs. 50 kop.).

Siadamy. Chwali trzeźwość pan Jędrzej, my za nim.

Bogdaj to wstrzemięźliwość! pijatykę ganim;

A tymczasem butelka nietykana stoi.

Pan Wojciech, co się bardzo niestrawności boi,

Po szynce, cośmy jedli, trochę wina radzi:

Kieliszek jeden, drugi, zdrowiu nie zawadzi,

A zwłaszcza kiedy wino wytrawione, czyste.

Przystajem na takowe prawdy oczywiste.

Idą zatem dyskursa tonem statystycznym,

O miłości Ojczyzny, o dobru publicznym.

O wspaniałych projektach, mężnym animuszu;

Kopiem góry dla srebra i złota w Olkuszu,

Odbieramy Inflanty, i państwa Multańskie,

Liczymy owe sumy neapolitańskie,

Reformujemy państwo, wojny nowe zwodzim,

Tych bijem wstępnym bojem, z tamtymi się godzim;

A butelka nieznacznie jakoś się wysusza.

Przyszła druga; a gdy nas żarliwość porusza,

Pełni pociech, że wszyscy przeciwnicy legli,

Trzeciej, czwartej i piątej aniśmy postrzegli.

Poszła szósta i siódma, za niemi dziesiąta.

Naówczas, gdy nas miłość ojczyzny zaprząta,

Pan Jędrzej przypomniawszy żorawińskie klęski,

Nuż w płacz nad królem Janem. — Król Jan był zwycięzki,

Krzyczy Wojciech. — Nie prawda! — a pan Jędrzej płacze.

Ja, gdy ich chcę pogodzić, i rzeczy tłumaczę,

Pan Wojciech mi przymówił: — „Słyszysz waść", mi rzecze.

— Jakto waść? nauczę cię rozumu, człowiecze!

On do mnie, ja do niego: rwiemy się zajadli,

Trzyma Jędrzej, na wrzaski służący przypadli.

Nie wiem, jak tam skończyli zwadę naszę wielką,

Ale to wiem i czuję, żem wziął w łeb butelką.

Bogdaj w piekło przepadło obrzydłe pijaństwo!

Cóż w niem? tylko niezdrowie, zwady, grubijaństwo,

Oto profit: nudności, i guzy, i plastry.
— Dobrze mówisz, podłej to zabawa hałastry:
Brzydzi się niem człek prawy, jako rzeczą sprośną;
Z niego zwady, obmowy nieprzystojne rosną;
Pamięć się przez nie traci, rozumu użycie,
Zdrowie się nadweręża i utraca życie.

Patrz na człeka, którego ujęła moc trunku.
Człowiekiem jest z pozoru, lecz w zwierząt gatunku
Godzien się mieścić, kiedy rozsądek zaleje,
I w kontr naturze postać bydlęcą przywdzieje,
.leźli niebios zdarzenie wino ludziom dało,
Na to, aby użyciem swojem orzeźwiało,
Użycie darów bożych powinno być w mierze.
Zawstydza pijanicę nierozumne zwierze;
Potępiają bydlęta niewstrzymałość naszą:
Trunkiem, według potrzeby, gdy pragnienie gaszą,
Nie biorą nad potrzebę. Człek, co niemi gardzi,
Gorszy od nich gdy działa, podlejszy tem bardziej.

Mniejsza guzy i plastry, to zapłata zbrodni.
Większej kary, obelgi, takowi są godni,
Co w dzikiem zaślepieniu występni i zdrożni,
Rozum, który człowieka od bydlęcia różni,
Śmią, za lada przyczyną, przytępiać lub tracić,
Jakiż zysk taką szkodę potrafi zapłacić?
Jaka korzyść tak wielką utratę nagrodzi?
Zła to radość, mój bracie! po której żal chodzi.
Ci, co się na takowe nie udają zbytki,
Patrz, jakie swej trzeźwości odnoszą pożytki:
Zdrowie czerstwe, myśl u nich wesoła i wolna,
Moc i raźność niezwykła i do pracy zdolna,
Majętność w dobrym stanie, gospodarstwo rządne,
Dostatek na wydatki potrzebne, rozsądne.
Te są wstrzemięźliwości zaszczyty, pobudki —
Te sa, Bądź zdrów. — Gdzie idziesz? — Napiję się wódki.

« PoprzedniaDalej »