Obrazy na stronie
PDF
[ocr errors]
[ocr errors]

Pijakiewicz. Dajmy pokój Jegomości. Jam świadek, że nie pija. Bachusewiez, daj pierników na zakąskę. Bachusewicz. Oto są Mospanie.

Pijakiewicz. Proszę Mci Panowie (zakęsują). Ale co W. M. Pan masz na głowie Mci Panie Łykaczewski.

Łykaczewski. Musiałem się gdzie wczora uderzyć, sam nie pamiętam.

Pijakiewicz. Cha, cha, cha.

Łykaczewski. Ale i Imć Pan Iwroński ma piękne pod oczyma znaki, cha, cha, cha.

Iwroński. Prawda: ale i ja nie pamiętam cale skąd się to wzięło (śmieją się wszyscy).

Ebryacki. Cha, cha. cha! I mnie się dostało. Nie wiem jakim sposobem.

Rostropski. Są to skutki zbytniego napoju.

Ebryacki. Prawda. Ale też już więcej nigdy się nie upiję.

Łykaczewski. I ja upewniam.

Lusztykiewicz. Mnie żaden do tego nie namówi. Ale ta
wódka prawdziwie jest wyśmienita. Już jestem trzeźwiejszy.
Ebryacki. 1 mnie siły powracają.
Pijakiewicz. Ej Mci Panowie, napijmy się raz jeszcze.
Iwroński. Dość już tego.

Łykaczewski. To się i napijmy. Bis repetita ptacent.
Pijakiewicz. Toś mi grzeczny. Daj wódki.
Iwroński. Kiedy tak, to i ja się dam namówić.
Ebryacki. I ja kompanii nie odstąpię, (piją znowu).

SCENA IX.

Cii sami, Pijakiewiezowa. Łykaczewska. Ebryacka.

Magdalena.

Pijakiewiczowa. I my się do kompanii spieszmy. Cóż to?. Cha, cha. cha. Zkąd te plastry?

Łykaczewska. Cha, cha, cha! Jak pięknie Ichmć wygladają po wczorajszym, cha, cha.

Lusztykiewicz. Są to sztuki batalji wczorajszej z węgrzynem.

Ebryacka. I mój ma piękne znaki! Wszakem mówiła, że pijaństwo nigdy do dobrego nie przyprowadzi.

Ebryacki. Dla kompanii wszystko trzeba wytrzymać.

Pijakitwiczowa. Ja nie wiem: jak to W. M. Panowie pić możecie? co z tego za profit?

Pijakiewicz. Jak pić możemy? zaraz pokażę. Bachusewicz, daj jeszcze wódki.

Iwroński. Nie ma zgody. Dość już tego.

Pijakiewicz. Wszak to Irina medieina.

Pijakiewiezowa. Nie pozwalam. Będziecie znowu chorowali (odbiera flasze).

Ebryacka. Pojąć nie mogę, jak to ludzie pić mogą wódki;. Ja jej cierpieć nie mogę.

Łykaczewska. Ja nie mogę znieść nawet zapachu jej.

Pij akie wiczo wa. Mnie mdłości biorą, kiedy ją poczuję.

Pijakiewicz. A mnie zdrowo i wesoło, kiedy jej chłysnę. Daj W. M. Pani flaszę.

Pijakiewiczowa. Nie dam mówię, już W. M. Panowie dwa razy piliście, dość tego.

Pijakiewicz. Kiedy nam tę flaszę odebrano, znajdziemy drugą. Proszę z sobą Mci Panowie. Mam ja jeszcze lepszą wódkę.

Lykaczewski. Zgoda. Idźmy.
Ebryacki. Służemy W. M. Panu.

Pijakiciinczowa. Ale pamiętajcie W. M. Panowie na to. że zdrowie dobrowolnie psujecie. Mci Panie Rostropski przynajmniej W. M. Pan nie odstępuj Ich Mościów. bo oni i dziesięć razy będą pili.

Rostropski. Właśnie mnie w tem posłuchają.

Pijakieiciezowu. Jednakże W. M. Pan możesz odradzać. Idź W. M. Pan za nimi.

[ocr errors]

AKT DRUGI.
SCENA I.

Pijakiewiczowa. Ebryacka. Łykaczewska. Magdalena.

Pijakiewiczowa. Proszę z sobą! Magdalenko pilnuj, żeby tu kto nie wszedł. Nasi mężowie już się poupijali. Wypijmy i my też po kieliszku.

Łykaczewslca. Nic sprawiedliwszego.

« PoprzedniaDalej »