Obrazy na stronie
PDF

skiej posługiwała. do tylu nauk, tu była sama jedyną i wyłączną nauką. W tem rozdrobnieniu na kursa, w tem zmudnem ślęczeniu nad martwym językiem, zapoznawano jego życie i prawdziwe piękności, a niewolniczo przywiązywano się do fraz klassyków rzymskich. Cycero, Wirgiliusz, Horacyusz, Seneka znani byli uczniom, ale któryż mógł pochwycić ducha wielkiego pisarza? Pamięć napąjała się cytacjami, fałszywa erudycja stroiła się w regalja prawdziwej mądrości, a tą drogą i piękny język polski począł się kazić łaciną i piękna łacina nikczemnieć, dobry smak psuć się i upadać. Panegiryki i pochwały magnatów i możniejszej szlachty, które w szkole uchodziły za czoło mądrości, które zadawano za ćwiczenia młodzieży, zgubnie wpłynęły na chwalców i chwalonych, paraliżowały niepodległego ducha Polaków: chwalcy uczyli się brzydkiego spekulacyjnego pochlebstwa, chwaleni nabierali dumy herbownej, rodowej i pieniężnej. Dziecię w kollegium jezuickiem dowiedziało się o różnicy pana od szlachcica, różnicy której prawo krajowe nie znało.

Protestantyzm miał swoje źródło w pysze wiedzy ludzkiej, która się targnęła na objawienie, aby tę pychę w zarodzie młodych pokoleń stłumić, Jezuici napawali je nie duchem ale literą katolicyzmu, krzewili nietolerancję do tyla, że nawet zacny zkądinąd patryota złotousty Skarga, napisał o protestantach: „Grożą zerwaniem sejmu?... cóż tu ma czynić miłośnik czci Bożej i kpścioła Bożego i ojczyzny i swego sumienia stróż dobry; albo Pana Boga złćm przyzwoleniem na tak szkodliwe prawo (wolność wyznania) obrazić, albo ojczyznie nie dogodzić. Nietrudna kwestja i scruputus. Pierwiej słuchać Boga niż ludzi, pierwiej kościoła i dusz ludzkich bronić aniżeli ojczyzny, pierwiej wiecznej ojczyzny nabywać niźli doczesnej" — słowem, raczej patrzeć na zgubę ojczyzny, niż na pobudowanie luterańskiego zboru.

Wśród takich wyobrażeń wychowywała się młodzież u Jezuitów, aby zaś ponęta nowości i pokusa racyonalizmu nie opanowała młodych umysłów, rozogniano je mistyczną pobożnością, dawano czytać księgi pełne cudów bez krytyki umieszczonych; przepychem nabożeństwa, procesji, djalogów, działano na młodą wyobraźnię; mowami w dniu patronów albo imienin i dalszych domowych uroczystości magnatów, otwierali młodym mówczym popisom retoryczne pole. Młodzi się bawili, starzy ze zbudowaniem patrzali na to pobożne wyplenienie ducha z serc swojej dziatwy.

Ale te szkodliwe wpływy Jezuitów należą do późniejszych epok. W obecnej jeszcze oblicze jezuityzmu dobitnie się nie wykrćśliło, jeszcze dążenia ich pokryte zasłoną, zaledwie dawały się przewidzieć. Tu jeszcze gorliwa i szlachetna walka z różnowierstwem, czyniła ich istotnie godnymi uwielbienia rycerzami kościoła, a wpływ synów Lojoli na politykę, religję i moralność w Polsce, był w ogóle piękny i zbawczy. W epoce Wazów przyszli do potęgi, zakwitli,— w epoce królów obieralnych kraj począł spożywać zgubne owoce jezuityzmu. Tam szerzej powiemy o szkołach jezuickich w Polsce, a teraz przejdźmy do ich przeciwników — protestantów.

Wyznania niekatolickie te były w Polsce: luterskie, kalwińskie, braci Morawskich, socynjańskie i greckie.

1. Wyznanie Lutra. Kiedy Albert wielki mistrz krzyżacki przyjął z całym zakonem luterańskie wyznanie, kiedy za przykładem niemców poszli polscy i litewscy mieszkańcy pobliskich prowincij, bogate miasta nadbaltyckie poczęły własnym kosztem zakładać szkoły swojego wyznania. Znakomitsze z tych szkół w naszej epoce były: a) Chełmińska, o której wspomnieliśmy wyżćj

b) Toruńska uposażona przez tameczny magistrat i w r. 1564 wyniesiona na stopień gimnazjum; dzieliła się na szkołę niższą i wyższą: w pierwszej uczono języków: polskiego na Kochanowskim, Górnickim i dobrych podręcznych książkach i łacińskiego na klasykach rzymskich; greckiego z gramatyki Clenarda i tłumaczeń z Izokrata, hebrajskiego z biblji. Z nauk tu się dawały: teologja, dyalektyka i retoryka podług Melanchtona, fizyka, matematyka i śpiew psalmów. Wszystkich profesorów było dziesięciu i jedenaście klas szkolnych, z których pierwsza była najwyższą (suprema). Gimnazjum toruńskie w wykładzie nauk [trzymało się zasad daleko lepszych, niż inne współczesne szkoły w Polsce, a pomimo swej niemczyzny, wywierało wpływ niepospolity na kształcącą się młodzież polską luterańskiego wyznania. c) Gdańska 1558 r. otworzona, dzieliła się na gimnazjum i szkołę trywialną; w pierwszćm dwie, w drugiej trzy były klasy. Tu uczono łaciny początkowej na Donacie, dalszej na klassykach, greczyzny z gramatyki Welera, czytano obok niej Plutarcha, Homera, Hezyoda i Nowy Testament po grecku; wykładano logikę, retorykę, teologję. d) Łycka założona w 1587 przez margrabiego Jerzego Fryderyka dla Polaków, gdzie się nauki nie po .łacinie lub po niemiecku lecz po polsku wykładały. Szkoły pomniejsze gdzie uczono czytania pisma, śpiewu i początków nauk, były dla młodzieży luterskiej w kilku miastach i miasteczkach wielkopolskich. W hierarchji szkolnej te były ważniejsze godności: protoscholarch, scholarch, rektor, wizytator; w szkółkach pomniejszych pastorowie wykładali nauki.

2. Wyznanie Kalwina i połączone z niem braci morawskich. Pierwsze rozsiane po wielu okolicach Polski i Litwy, drugie w Wielkopolsce i Prusiech, miały tu swoje szkoły. O znakomitszych naukowych zakładach pierwszego wyznania w naszej epoce oprócz szkoły wileńskiej, nie wiemy. Szkoły zaś braci morawskich liczne i w rozmaitych miejscowościach rozrzucone, miały na czele swojem zakłady wychowania w Lesznie i Koźmiuku. Szkoła leszczyńska jako później założona nie należy do naszej epoki, o szkole zaś koźminieckiej wiemy, że ją Ostrogowie w 1553 założyli, że szlachta wielkopolska zbierała na nią składkę, że był w nićj rektorem sławny Stanisław Grzepski. Zarząd szkół braci morawskich był w ręku ich duchowieństwa. Jednota mianowała scholarchów.

3. Wyznanie socynjańs/rie (Arjanie) miało główną szkołę w Pińczowie, po której upadku Mikołaj Kazimierski dziedzic Lewartowa założył w tem mieście wyższą dla Arjanów szkołę. Bywał w niej tak wielki natłok uczniów, że jak świadczy Albert Kaliski jej rektor, nie mogła w murach swoich pomieścić uczniów tam się gromadzących, lecz prześladowania, morowe powietrze, napady Tatarów na Podole, rozpędziły jej wychowańców. Wkrótce Kazimierski jej zakładca i dobroczyńca umarł, wróciwszy na łono katolickiego kościoła, co zadało cios stanowczy bytowi lewartowskiej szkoły. Dzieliła się na 5 klas, z których każda miała swojego profesora. Tu się wykładały: język, teologja, filozofja, retoryka i śpiew kościelny t. j. psalmy Dawida w przekładzie Kochanowskiego z muzyką Mikołaja Gomółki.

4. Wyznanie greckie lubo na Litwie, Rusi, Ukrainie, Wołyniu i Podolu miało swe cerkwie i wyznawców, lubo język ruski był językiem urzędowym na Litwie, nie widzimy aby okazało szczególną troskliwość o wychowanie swej młodzi, aby język ruski był wykładany jako nauka lub w prawidła gramatyczne ujęty. O ile wyznanie ruskie skorzystało na stosunkach z Konstantynopolem, o ile straciło na zerwaniu z Rzymem, ile Polska wpływała na oświatę Rusi, zastanawiać się tutaj nie mamy zamiaru. Mówiąc jedynie o oświacie szkolnej w prowincjach ruskich berłu polskiemu podległych, z boleścią wyznać musimy, że ta była żadną. Synod brzeski, założenie szkoły brackiej w Kijowie, szkoła ostrogska i dalsze tego rodzaju fakta, należą do późniejszych epok. W obecnej, wymienimy tylko szkołę lwowską założoną dla młodzi wschodniego obrządku w 1585 przez Arseniusza biskupa Elazonu. Przy każdej zresztą cerkwi była szkółka parafjalna, przy której jak świadczy współczesne pismo zwykle „trzydziestoletni młodzieniec wykładał dzieciom pierwsze nauki. Niema w nich — mówi dalej toż pismo — katechizmu, lecz tylko uczą modlitw do Najświętszej Panny i ś. Mikołaja, składu apostolskiego i pieśni Dawidowych". Zadaniem tych szkółek nie było wpłynąć na oświatę krajową, lecz tylko praktycznie usposobić parochów i djaków. Ci ostatni ludzie ciemni i czytać po słowiańsku zaledwie umiejący, służąc do mszy przyuczeni do obrzędów, otrzymywali święcenia na djakonów, żenili się i byli ordynowani na kapłanów. Rzecz jasna, że tacy ludzie nie mogli wpłynąć na oświatę i religijność ludu, że fanatyzm nawet jaki tu napotykamy, był fanatyzmem form nie zaś ducha religji. Obok uczonych i przykładnych Jezuitów i protestantów, nie mogło korzystnie wyglądać duchowieństwo greckie. Nie brakło kościołowi wschodniemu światłych i gorliwych mężów, o których na właściwem miejscu powiemy, ale ogół duchowieństwa nie mógł u mas zjednać szacunku.

Przebiegliśmy dzieje szkolnej oświaty za Jagiellonów; bogatsze, dramatyczniejsze one będą w następnej epoce, ale wtedy widok szkół nie będzie tak pocieszający, bo oświata usługiwać tylko poczęła celom ubo

« PoprzedniaDalej »