Obrazy na stronie
PDF

PROZA ŁACIŃSKA.

Kronikarze: Roczniki i katalogi. —Kroniki zmyślone.—Dytmar.— Nestor.—Marcin Gallus. — Mateusz herbu Cholewa.—Kadłubek.— Baszkon. — Dzierz-wa.—Janko i t. d.—Literatura ascetyczna.—Podróżo-pisarze — Jan de Piano Carpino.—Nauki przyrodzone: Vitelion, Jan z Radlić.

W prozie łacińskiej zasklepiła się cała uboga własność naszej piastowskiej literatury. Dla czego była ubogą, dla czego w ciągu pięciu wieków zdobyła się ledwie na kilka książek, które na palcach zliczyć można, zapytajmy owych drewnianych na wpół murowanych zamków, gdzie siedzieli na stolicy chciwi jeno rządów Piastowie, gdzie panowali łupieżni baronowie, gdzie się uwijał nieprzyjaciel z ogniem i mieczemf O! niedychać lubiącej wczas i spokój oświacie w takich warunkach politycznego bytu, nie rozlegać się pieśniom na polach spustoszonych przez ucisk domowy, stratowanych kopytami obcego najezdzcy. Chyba mnich jaki, którego życie społeczne nie tyle dotyka, bieglejszy w piśmie, obwarowany świętością swego stanu i murami klasztoru, odważy się zapisać to co słyszał od ludzi, że się dzieje na burzliwym świecie. Wiedział

[ocr errors]

z książek, że w Rzymie i Grecji zapisywano dla potomności czyny bohaterów i wypadki krajów, wziął się więc w prostocie ducha za pióro, opisał naprzód jak umiał i jak pojmował przeszłość, gdzie jej nie rozumiał, dopełnił imaginacją na co duch wieku pozwalał, nakręcał chronologję, a tak dobiegłszy galopem do obecnćj chwili, postawił wielkiemi literami bieżący rok pański, i tu jak słyszał, z jakiego stanowiska pojmował, wciągał swoje współczesne wypadki. Pisząc nieraz z rozkazu tylko starszych, przez skromność powołania, nie pragnąc sławy pisarskićj, nie położył na czele swego imienia, ktoś drugi po swojemu kończył przerwaną pracę, ktoś trzeci przepisywał ją kalecząc przez niewiadomość albo osobiste widoki, któś czwarty wydarł kartę lub wyskrobał rzadki wówczas i drogi pergamin (papieru jeszcze niewynaleziono)—i oto nasze kroniki. Kronikarstwo dosyć jest wiernym obrazem naszej Piastowej epoki, a może i całych wieków średnich, w kronikach jak w świecie owoczesnym łacina, ciemnota, przesądy, wojny, czyny panujących, fundusze kościołów i wybryki magnatów. W konikach pierwiastkowych nie kunszt historyczny jest na względzie, ale chęć upamiętnienia co do roku wypadków bliżej obchodzących pisarza, dzieje klasztornych jego .murów, kolej następujących po sobie biskupów, ich czyny; na dalsze zaś dzieje świata bożego zwracano uwagę o tyle tylko, ile te były w związku z przedmiotem piszącego. Tak powstaty u nas w XI wieku katalogi kościołów katedralnych, a w XII roczniki krajowe; i jako to kronika: Szlązka, Krakowska, Kujawska, Gnieźnietisku, efemerydy i notatki mnichów, annale krajowe i dalsze bezimienne kroniki, które dostarczyły surowych faktów następnym kronikom, całe w skład ich weszły;

Dzteje Lit. T. 1. 8

pisali je pospolicie duchowni użyci do pisania, a więc zależni od osób, którzy ich użyli, od okoliczności, które spowodowały pisanie.

. I tu zaraz fatalność historyczna ciężyć poczęła nad biednym kronikarzem, co tu np. poczać ze ś. prawdą, kiedy ta każe wyznać, że biskup za którego czasów piszemy, dobroczyńca lub fundator kościoła, zasłużył na złe imie w potomności? kiedy ta każe odsłonić dobrą, nie tak bohaterską stronę człowieka, do którego bądź z naszych osobistych, bądź z powodu naszego zgromadzenia, nie możemy mieć serca?

W dobrej wierze fałszowano prawdę, bo niewiedziano jeszcze, albo tylko wybrany przeczuł instynktem, że śmiałość w wyznaniu prawdy jest najpiękniejszym rysem szlachetności i stanowczym przymiotem historyka, że historyczne uwłoczenie sławy jest najwyższym stopniem potwarzy, że historyczne pochleb-" stwo jest najwyższą podłością; wyliczano troskliwie swoich bohaterów, poniewierano ich wrogów; sprawa osób, którym bądź z zasad i przekonania, bądź dla bojaźni hołdował dziejopis, zawsze jest sprawą świętą, a inne o tyle, o ile zgodne z widokami bohatera.

Drugą cechą kronik jest łatwowierność, zupełny niedostatek krytyki i swoboda, z jaką (że tak się wyrazimy) improwizowano historją, zmyślano nie tylko wypadki lecz i osoby niebywałe, legendowano ich czyny, kreślono rodowody, podawaną za prawdę zwyczajną takim utworom cudowność i to się nazywało dziejami. Człowiek .pisarz dla prostych mniej od siebie uczonych ludzi, snać pragnął zadziwić cudownością zdarzeń. W wierzeniu wieków średnich istniał jakiś świat zaczarowany, ojczyzna dziwotworów i cudów, które piszący bez braku brał, Bóg wie z jakich książek i po"Walbo je sam wymyślał.

Te wady kronikarstwa wspólne nam były z całą owoczesną Europą; one cechują dzieła które następnie wymienimy i lubo nie wszystkie w jednym stopniu są, oznaczone wadami swojego wieku, lubo niektórzy z piszących mieli już instynktowe przeczucie tego co nazywamy kunsztem historycznym. U nas jako zmyślano dzieje przed-dziejowe, tak zmyślano kroniki przed-kronikarskie, ale na nasze szczęście te ostatnie apokryfy zjawiły się już w czasach zdrowszej krytyki; łatwo więc odkryto, że kroniki Nakorsza Prokosza, Zoława, Gorana, Boczuli i dalszych imiona noszące, są późniejszym wymysłem. Przejdźmy do kronik istotnych.

Jeszcze Polska nie czuła u siebie potrzeby zapisania dziejów, jeszcze oprócz pogaństwa nie miała nawet do zapisywania przeszłości, kiedy Dytmar biskup Merseburgski (urodzony 976 f około 1020 r.) drugi rpo Witekindzie niemiecki kronikarz, pisząc swoją historją królów niemieckich z óśmiu ksiąg złożoną, zawarł w niej panowanie Mieczysława I i Bolesława Chrobrego królów Polskich. Są tam stosunki Mieczysława z dworem niemieckim, chrzest tegoż, podróż Ottona do Gniezna, koronacja Bolesława, jego zawojowania na Niemczech aż po rzekę Elstrę, utrata Pragi Czeskiej i kraju. Widywał on Bolesława będącego w Niemczech, owszem był od niego udarowany, a przecież z nieprzyjaźnią i nienawiścią kreśli obraz Bolesława W., nazywa go niegodnym ojca, odrodnym synem pobożnej matki. Nienawiść jego do Bolesława potężnie wydobywającego się z pod wpływu Niemiec, pochodzi z pobudek patryotyzmu; oczernił Polskiego monarchę, ale dobitnie malując jego charakter, nie opuścił żadnego z dobrych rysów, szukając za tem w kronice Dytmara obrazu Bolesława Chrobrego, możemy z danych stworzyć sobie prawdziwszą charakterystykę tego monarchy.

W innych czasach Dytmar byłby niepospolitym historykiem: jest ostry, mało stronny i śmiały.

Po Dytmarze najwięcej nas obchodzi ojciec kronikarzy słowiańskich Nestor, mnich ruski żyjący w Kijowie (ur. 1056 zmarły w r. 1136), od niego to u mnichów ruskich poszedł obyczaj pisania Latopisców Roczników, a kronika jego „powieść lat dawnych" IIoBicTt apeBHńKt Jtbtb, jest pierwszą na Słowiańszczyznie i pierwszą w Europie pisaną w języku nie łacińskim. Skutkiem ciągłych stosunków Rusi z Grecją, a więc wciskającej się tam greckiej oświaty, nie obcy byli Nestorowi kronikarze byzantyńscy, którzy służyli wzorem Nestorowi, wpłynęli na duch a przynajmniej na formę jego kroniki. Tak obyczajem byzantyńskim rozpoczyna od arki Noego, wyszukuje początków swego narodu, dalej pisze latami jego historją.

W dość późnych latach bo w 58 roku życia, zaczął układać swój latopis za panowania w Kijowie Włodzimierza Monomaha i takowy przez lat kilka prowadząc, skreślił dzieje od najdawniejszych czasów do r. 1013. Nestorowa kronika po jego zgonie była dalej przez Czernćów przepisywaną z omyłkami, a ztąd w znacznej części skażoną. Ważne w niej są dzieje Rusi, tembardziej, że je objął od początku do swoich czfcsów: ważne są opisania posad narodów słowiańskich, czudskich, ale błędliwe co mówi o dalszych. Zasłyszał Nestor o naszem Bolesławie Chrobrym, ale go nazywa Wielkim Księciem Litewskim.

Trzecim z kolei kronikarzem obchodzącym nas jestMarcin Francuz (Gallus), sprowadzony ze swej ojczyzny wespół z innćm duchowieństwem przez Bolesława Krzywoustego; był jego kapellanem, odbył podróż do Jerozolimy, gdzie został kanonikiem. Dzieło pisane z polecenia i z pomocą Michała Ciołka biskupa kruszwic

« PoprzedniaDalej »