Zbiór pamiętników historycznych o dawnej Polszcze z rękopisów, tudzież dzieł w różnych językach o Polszcze wydanych, oraz z listami oryginalnemi królów i znakomitych ludzi w kraju naszym, Tom 2

Przednia okładka
Breitkopf i Haertel, 1839
 

Co mówią ludzie - Napisz recenzję

Nie znaleziono żadnych recenzji w standardowych lokalizacjach.

Inne wydania - Wyświetl wszystko

Kluczowe wyrazy i wyrażenia

Popularne fragmenty

Strona 116 - Na końcu miasta, spuszczając się ku Wiśle, odkrywa się piękny długi most z potężnych balów, ma on 1600 zwyczajnych kroków długości. Zaczął go król Zygmunt August, skończyła i umocniła siostra jego królowa Anna22. A cytowany już Fryzyjczyk Werdum zapisał: „Polski most, niemiecki post, włoskie nabożeństwo — wszystko to błazeństwo"23. Jak podaje Jan S. Bystroń24, ten wspaniały most z początkiem wieku, może w 1603 r., uległ poważnemu uszkodzeniu, którego nie chciano,...
Strona 190 - Z drugiej strony drugi kredens obficie i ozdobnie butelkami okryty. Uczta prawdziwie królewska, potrawy dobrze sporządzone , a nadewszystko ułożenie i porządek przedziwny. Kuchmistrz i krajczy sami usługiwali . stawiali potrawy i zbierali wedle potrzeby, przyjmując je z rąk paziów i dworzan, którzy stali w około stołu, lecz o podał nieco.
Strona 254 - Smoleńsk podstąpił, ludzie okoliczni do lasów z bydłem uciekać poczęli, biorąc z sobą i obrazy z domów (w których oni nazbyt wielką ufność pokładają), zatem kiedy nasi żywności w lesie szukając i trafiwszy na nie bydło im pobrali, oni, rozgniewawszy się na obrazy, powieszali ich w górę nogami na drzewie, na wzgardę ich, mówiąc: my wam się modlimy, a wy nas od Litwy nie strzegli.
Strona 266 - ... uciekać w obóz pospołu z Niemcy poczęli, a my na grzbietach ich jadąc, nic u bramy obozowej nie wziąwszy wstrętu (choć strzelców było kilkadziesiąt tysięcy, którzy najmniej nie szkodzili nam z łaski Bożej), wpadliśmy do obozu ich, a ci widząc, że i tam nas zbyć nie mogą, dziurę w kobylinach obozowych uczyniwszy, pierzchać z obozu precz poczęli iw nogach ratunku i ochrony zdrowia swego szukać. I tak zwyciężonych już Pan Bóg zwycięzcami uczynić raczył; goniliśmy...
Strona 115 - ... kuchniami; zrobione są one naprędce z tarcic, przez połowę bez dachów. Stoi Warszawa w pięknym położeniu, na ciągnącym się wzgórku. Rzeka Wisła płynie u spodu, myjąc mury miasta, mętną gliniastą wodą oblane; za Wisłą wesołe odkrywają się pola i smugi.
Strona 15 - Czego gdy się dowiedziała królowa, posłała do króla królową węgierską z wielkim narzekaniem, iż się jej gwałt dzieje od tego, którego ona w żywocie nosiła i siła ucierpiała; od tego, który cokolwiek na świecie dobrego ma, od niej ma: od niej żywot, od niej stolicę królewską, za co wszytko miasto poczciwości powinnej i obmyślania wszelakiego dobrego matce swej, a to jeszcze w niewolą ją bierze; w niewolą bierze tę, dla której nie tylko sam niewolą cierpieć, ale i siła...
Strona 115 - Prałaci jak najciaśniej mieścić się musieli, każdy z nich nie miał jak jedną małą izdebkę: gorzej było w czasie sejmu, jak się to nam za drugim nawrotem przytrafiło. Dla tej to ciasnoty w domach kucharze kardynalscy gotować musieli na ulicy, toż samo czynią wszyscy senatorowie, mieszkający w czasie sejmu na rynku, tak dalece, że znaczniejsza część rynku zajęta jest różnymi kuchniami; zrobione są one naprędce z tarcic, przez połowę bez dachów.
Strona 124 - Każdą potrawę podawał najprzód kuchmistrz koronny krajczemu z ukłonami, potem krajczy stolnikowi koronnemu 23 , ten dopiero maczał kawałeczek chleba (już przygotowany do tegoż) w potrawie, przykładał chleb ten do języka, na koniec rzucał go w stojący blisko duży kosz srebrny, tak dalece, iż król i kardynał musieli długo czekać, nim jeść zaczęli, czekając, póki te obrządki odprawią się i póki krajczy pokraje, co szło powoli i tak z częstymi ukłonami, iż śmiele powiedzieć...
Strona 115 - Miasto Warszawa jest szczupłe i wkoło otoczone murami, z tej przyczyny małośmy w nim wygody znaleźli, tak dalece, że my dworscy i słudzy kardynalscy, po trzech, czterech i pięciu w jednej izbie musieliśmy się mieścić, wszyscy po domach mieszczan...
Strona 189 - ... zaprowadził do podania ręki żonie swojej, potem koleją wszystkim damom, które mi kłaniając się nisko i całując się w ręce, oddały powitanie — taki jest zwyczaj w tym kraju"; że „pani kanclerzyna, rozebrawszy kuropatwę, dała ją swemu mężowi, który mi ją podał z kawałem tortu, zrobionego własnemi rękami dam dworskich"; że przy opuszczaniu komnaty kanclerza dworzanie „wszyscy się kłaniali od ust, całując się w rękę, ja też wzajemnie na jedną i drugą...

Informacje bibliograficzne