Obrazy na stronie
PDF

napisał: Summa decretalium per dominum Nicolaum archidiaconum Cracoviensem collecta. Oraz o wyżej wspomnionym jako kronikarzu Marcinie Polaku, którego perła Dekretów (Margaritha Decretorum) miała swoją olbrzymią sławę, w tysiącznych kopiach i pod rozmaitemi tytułami rozbiegła się po Europie, a po wynalezieniu druku wydaną była cztery razy w Sztrasburgu r. 1484, 1486, 1489 1492 raz w Paryżu w r. 1500 i wielokrotnie później. Przestańmy złorzeczyć łacinie, gdyż oto widzimy że dzięki uniwersalnej szacie rzymskiego języka um polski uczył synów wielkiego narodu. Celem zabezpieczenia dochodów i obostrzenia karności kościoła światli i gorliwi biskupi, albo legaci papiezcy zbierali synody wyższego duchowieństwa. Synody prowincyonalne różnemi czasy zbierane utrwaliły orthodoxią katolicką i jéj zewnętrzne kształty, określiły stosunki władz duchownych i świeckich, gromiły nadużycia, zabezpieczały własność kościoła, słowem załatwiały kwestye z ducha wieku, z okoliczności czasu i miejsca wynikłe. Zasługuje na naszą uwagę i uwielbienie synod zwołany przez Jakóba Swińkę arcyb. gnieźń. (1285 r.) na który zebrane wszystkie niemal duchowieństwo polskie postanowiło, aby odtąd beneficiów duchownych nie dawano cudzoziemcom, oraz aby nie mianowano magistra szkoły, któryby języka polskiego nie umiał. Ta piękna uchwała godna jest stanowić epokę. § 30. Urządzony w ten sposób kościół katolicki w Polsce miał bez wątpienia wymownych nauczycieli słowa bożego i pisarzów czysto ascetycznych, ale doszłe do czasów naszych wiadomości, ograniczają się do nader szczupłej liczby dzieł i imion autorów. Wspomnieliśmy wyżej ubogie polskie tego rodzaju zabytki, łacińskie mało co są bogatsze. I tak: MAciś z WARMI napisał w wieku XIII traktat teologiczny o łasce Bożej o wybraniu i odrzuceniu (De divina gratia, de electione et reprobatione). WINCENTY DoMiNiKAN około 1260 r. skreślił historycznie żywot Ś. Stanisława ENGELBear Cystens, opowiedział życie i cuda Ś. Jadwigi księżnéj szląskiej Stasisław FaaNciszkaN, opisał żywot Śś. patronek polskich Salomei i Kunegundy. – Jako autorów homilii i kazań wspominają DoMiNiKANów PEREGRINA i MARCINA PolAkA kronikarza, którego odświętne i przygodne kazania łacińskie zaraz po wynalezieniu druku miały kilka edycyi, Sermones de tempore et de sanctis super epistolas et evangielia fratris Martini ordinis praedicatorum, poenitentiarii domini papae, cum promptuario evemplorum. Impressi Argentinae a. d. 1484 in fol. anakoniec STANisławA SrojkoNA Miechow1TĘ, autora kazań rocznych, poważnie i uczenie napisanych. – JAN RoMkA biskup wrocławski, pisał list do duchowieństwa szląskiego. S. Wirus polski Dominikan. apostół Litwy napisał list do Innocentego IV papierza o opłakaném życiu chrzescian na Litwie (De christianorum in Lithuania conditione deplorabili).

Podróże.

§ 31. Lubo Polacy często w sprawach religijnych, dyplomatycznych i naukowych zwiedzali Włochy, Francyą, Niemcy i Palestynę, jednakże poselstwa te nie były opisane. Pierwszą podróżą przez Polaków odbytą i opisaną jest podróż JANA DE PLANO CARPINo I BENEDYKTA PoLAKA Franciszkanów do Tataryi. Ci dwaj rodacy nasi w r. 1264 posłani od Innocentego IV papieża do narodów wschodnich, udali się do Tatarów, od których „największe niebezpieczeństwo kościołowi Bożemu zagrażało." Przez Czechy, Szląsk, Polskę i Kijów, zaopatrzeni w podarki dla chciwych Tatarów, szli nasi Apostołowie pomimo obawy plądrujących Ruś Litwinów. Wstąpiwszy w posiadłości mongolskie, co krok odzierani i zagrażani śmiercią, dostali się do Kuremsy, a stamtąd nad Wołgę do koczowiska Batego. Chcąc posłannictwo swoje odbyć u cesarza Gajuka, ruszyli do Tataryi, przez stepy kirgizkie, po nad brzegami Bajkału, nakoniec poniesłychanych trudach stanęli u celu podróży. Wśród trwających na dworze Gajukowym uroczystości, zapomniano prawie o biednych chrześciańskich zakonnikach, lubo jako noszących poselski charakter przyjęto ich dosyć gościnnie. Tam biedni missionarze byli świadkami, jak większa połowa znanego świata, przychodziła korzyć się u stóp Dżyngiskanowego potomka, przyjęci nakoniec i zaopatrzeni napowrót w listy do Papieża, tąż drogą wrócili do Europy. Około dwóch lat trwała ich podróż, którą szczegółowie opisali, kreśląc kraje, położenie rzek, gór, narodów, obyczaje Tatarów, klimat, obrzędy którym byli przytomni, słowem, ta podróż naszych rodaków zadziwia dokładnością w prostych missionarzach. Strony które zwiedzili, dzisiaj jeszcze dzikie, niechętnie zwiedza wędrownik, lubo zaopatrzony we wszystko co wędrówkę ułatwia i uprzyjemnia: ale w owe wieki iść w nieznaną krainę, pomiędzy dzicz barbarzyńską, był to heroizm na jaki sama tylko wiara chrześciańska zdobyć się może! Zdaje się, że później odbyli drugą podobną w celach apostolstwa podróż, a opowiadając słowo Boże Persom i Tatarom, zostali od pogan umęczeni, takie jest przynajmniej podanie w Kościele bożym, który rodaków naszych JANA DE PLANo CARPINo i BENEDYKTA PolAKA w liczbę błogosławionych zaliczył. Podróż ich której treść wypisaliśmy tutaj, przełożył z łacińskiego i w drugim tomie Historyi literatury str. 208 umieścił Wiszniewski. Podróż ta i dzisiaj jeszcze z przyjemnością i pożytkiem się czyta. W niéj we dwa wieki później, Krzysztof Kolumb wyczytał ową wiadomość o bogatém państwie wielkiego Chana, do którego płynąc na zachód odkrył Amerykę.

Nauki przyrodzone.

§ 32. Dzieci natury, przodkowie nasi mieszkający w odosobnionych wioskach, znali się zaiste naturą, podpatrzyli podsłuchali nie jednę jéj loźną tajemnicę, ale nie wsparci nauką, nieumieli uporządkować i upożytecznić swoich po

strzeżeń. Wiemy że umiano u nas krew puścić i zatamować, załatwić operacyą chirurgiczną, poznawać niektóre szkodliwe i leczebne rośliny; słowem medycyna była taką, jaką lud prosty a wojenny sam sobie doświadczeniem wyrobił, ale nie mieliśmy porządnych lekarzy, a tém mniéj literatury medycznej. Tylko w tak smutnym stanie tak drogiéj dla ludzkości nauki, miłosierdzie chrześciańskie dawało w klasztorze przytułek chorym, a w 1220 r. Iwo Odrowąż założył w Krakowie lazaret. Dzięki Ciołkowi przezwanemu po łacinie Witellio, możemy w sposób chlubny dla kraju przytoczyć nasz rys nauk przyrodzonych. Mędrzec ten rodem z Krakowa, żyjący około roku 1270 uczył się w Rzymie i Padwie, a wrodzona jego skłonność do nauk matematycznych i fizycznych, które żarliwie i biegle zgłębiał uczyniła z niego wybornego, bo niesłychanego w owe wieki optyka. Dzieło jego w téj nauce dzięki swéj poważnej i nie dla każdego przystępnej treści, nie będąc wzorem kronik poprawiane, psute i przywłaszczane przez następców, doszło w swojej czystości do późniejszych badaczów nauk przyrodzonych, którzy dziwią się biegłości w jeometryi, i wielbią pracę naszego Ciołka. W tém dziele umiejętnie korzystając z wiadomości starożytnych i z postępów jakie na tej drodze uczynili Arabowie, objaśnił skutki światła, malowanie się obrazów przez jego odbicie, formowanie się i kształty cienia; opisał skład oka i warunki zmysłu widzenia, wytłumaczył perspektywę i złudzenia optyczne, grę i łamanie się światła, przyczyny optyczne niektórych meteorologicznych zjawisk, rozkład kolorów w tęczy na niebie, a nakoniec wyłuszczył skutki światła odbitego od zwierciadeł, których siedm gatunków oznacza; to jest zwierciadło płaskie, wypukłe, walcowate, ostrokręgowe, wklęsłe, kuliste, oraz wypukłe z wklęsłą powierzchnią. Na wszystko przytacza prawa natury wsparte ścisłym rachunkiem, na który wiele twierdzeń matematycznych sam wynalazł i dowiódł. Nie buja w hypotezach, a jeźli nie wszędzie jest dostatecznym, jeżeli Newtonowi nie wydarł palmy jego wiekuistych odkryć, lubo szedł po jego drodze, to wola Opatrzności, któréj się podobało skrzesać iskrę natchnienia nad głową brytańskiego mędrca. Słusznie powiada Resner w przedmowie, do optyki Ciołka: „Jeżeli się ma uważać za twórcę i mistrza, kto sztuce nadał kształt i duszę, Vitellion najsłuszniej twórcą optyki nazwać się może." I tę chwałę przysądziła mu cała Europa spółczesna i potomna. Dzieło to wyszło w Norymberdze w r. 1535 i 1551, i w Bazylei, 1572 przez Fryd. Resnera pod napisem: Vitellionis Turingopoloni optice libri decem figuri novis illustrati. § 33. Sztuki piękne zasługują, choćby na przelotną uwagę. Architektura, była tak potężną wyrazicielką myśli ludzkiej, zdobyła się u nas na płody niezaprzeczenie piękne. Z razu na ziemi Polanów, nie było gmachów murowanych; sypane kopce i wielkie kamienie na górze, były uczczeniem bohaterów słowiańskich, albo ich mogiłą, lecz za nastaniem oświeceńszych czasów otrzymaliśmy architekturę natchnioną, nie jak dziś wyrachowaną. Tysiączne tłumy ludu processionalnie znosiły kamienie i drzewo na kościół; pobożny fundator nieraz całe swe mienie na ten cel poświęcał, duch Boży wlewał natchnienie w piersi budowniczego, nie dziw zatém, że cegły ręką jego ułożone, spoiły się w kształt wyrazisty i pełen świętej poezyi. Polska stała na pograniczu architektury gotyckiéj i bizantyńskiéj. Rzeki Bugi San za ich granicę naznaczają; pierwsze u nas świątynie były w smaku greckim, późniejsze w gotyckim. Bolesław Chrobry zmurował wiele kościołów; Władysław Herman założył katedrę w Krakowie, odbudował takowąż w Gnieźnie; Piotr Dunin wzniósł kilka świątyń w różnych stronach kraju; najpiękniejszą ze świątyń polskich jest kościół P. Maryi w Krakowie założony przez Iwona Odrowąża biskupa w r. 1226, a dokonany przez Wierzynka. Z całéj téj epoki ledwie możemy wymienić trzech architektów, których imiona do nas doszły: Wojska którego Mieczysław I dla kształcenia się do Rzymu posyłał. Wolcnera który około r. 1150 budował w Wiedniu sławny dziś kościół Ś Szczepana, nakoniec

« PoprzedniaDalej »