Obrazy na stronie
PDF
[merged small][ocr errors][ocr errors][merged small][ocr errors][merged small]
[ocr errors]

Darmo w swym rymie gładkim i uczonem
Nazwał mię, piękny Ignatko, Maronem.
Anim ia ieszcze ogromnemi tony
Spiewał zburzone z gruntu Iliony;
Anim rolnikow uczył, iako krzywy
Pług ma zarzynać zbożo-sieyne niwy.
A ieślim kiedy słomianemi dutki
Nucił coś sobie, pasąc Skot malutki;
Tak mię z Łacińskim łatwo rymopisem
Porownać, iako lichy krzak z Cyprysem.
Zkąd chyba tylko mogę być nazwany
Słowiańskich grodow Maron zawołany;
Ześmy obadwa, choć nie z iedney miary,
Na Augustowe zasłużyli dary:
Tamtemu August, ile było trzeba,
Dodawał zawsze Maronowi chleba.
Ale móy August za dwu dawnych stoi;
Bo mię i karmi, i Tokaiem poi.

[ocr errors][merged small][ocr errors][merged small][merged small]

Audio dum Musam, quam tu meditaris avená
M'arsovios inter, Tityrus alter, agroš:
Non Latio in video cantantem pascua vatem:
Namque habet hunc in teSarmatisora novum.
Estis uterque pares dulci modulamine; quamvis
Ille canat Latiis, tu Lechicis numerís.
Estis uterque pares: Daphnis cantatur utrique,
Ausoniis Daphnis Sarmaticfsque modis.
Sed Latius Daphnis dudum cum vate recessit
Bac oculis hominum; nominis umbra sui.
Ille tuus vivie, pastorum gloria Daphnis,
M'ivet et aeternium carmine, Adame, tuo.

[ocr errors]
[merged small][merged small][ocr errors][merged small][merged small][ocr errors]

Możu! któremu miłość i wierność doznana
Zdarzyła szczęście, serca być odźwiernym pana;
By, co on dla powszechney czynił matki, do tey
Pory, przez cię nam doszło, iak przez kanał złoty.
Komuż mam lepiey ten rym przypisać, iak tobie;
Co w swey piękne zebrawszy przymioty osobie
Sekretarza korony; poznałeś nie wczora,
Ze gabinet być winien szkołą Pitagora?
Ze przybytki rządzących światem, nie są inney
Od pszczelnikow natury: kędy rzeszy gminney

Nie godzi się zazierać, ani można zgoła;
Co tam z wierną czeladką pierwsza robi pszczoła.
Od tylu lat na zacney wiek styrawszy pracy,
Masz ten dank, że z twey szkoły rozumni Polacy
I wyszli, i wychodzą: godzi się przy trudzie
Posłuchać, co też Satyr móy na leśney dudzie
Zanucił na ten motłoch, któryć niemym zowie;
Ze się od ciebie żadnych nowinek nie dowie.

[merged small][ocr errors]

Z. wszystkich chorob dusznych, którym do tey pory
Swiat podlega, iako złe z fatalney Pandory
Puszki wypadszy, rodzay śmiertelny dotyka;
Nie znaydziesz pospolitszey nad słabość ięzyka.
Z tey to podobno sama natura pobudki
Przystęp doń dwoistemi zagrodziła kłudki;
Zeby snadź warownieyszey niewolnik katuszy
Nie tak swobodnie paplał, co się dzieje w duszy.
A chociaż się z kościaney czasem wymknie klatki,
Zatrzymały go drugie przy wargach rogatki.
Naywiększy to ze wszystkich zmysłow iest niecnota:
Co drugie wniosą, on sam wyniesie za wrota.
Ile oko nachwyta, różne biorąc wzorki,
Albo ucho nakładnie słów do swey komorki;

« PoprzedniaDalej »