Obrazy na stronie
PDF
[ocr errors][ocr errors][ocr errors]

Twoim i pastuszkowie natchnieni przykładem,
Wiązali proste rymy, chodząc za swym stadem.
Potym cię mądrość wziąwszy na swe skrzydła z ziemie,
Na cienistym wysoko postawiła Hemie.
Tam zuczyła początkow wszystkich rzeczy: iako
Swiat się kroi okrągły na postać czworaką:
Jako leniwa ziemia niski grunt osiadła,
A na niey się ciekącym szkłem woda układła:
Powietrze w górę poszło, ogień wyżey lotny;
Jako iedno iest lekkie, a drugi obrotny.
Czemu iesień owoce, wiosna lubi kwiaty,
Lato zboże, a zima komin gnuśney chaty?
Kto wichry poupierzał w skrzydła niestanowne,
Kto nasrożył śmierciami pioruny hartowne?
Zkąd się roią po chmurach błyskotne wężyki,
Gdzie swe rzeki granice, gdzie maią poniki?
Zkąd bierze blade światło błędna twarz miesięczna,
Zkąd płomień wszystko-trawny słońca, lampa wdzięczna?
Czemu to złote błyszcząc po niebie kagańce,
Jedne się, z wolna biegąc, w gnuśne wiią krańce;
Drugie wartkim zakołem bystre kręgi toczą;
Inne płoche narody grzywą trwożą smoczą?
Czym się dzieje, że morze raz swe wełny ieży,
Drugi martwym kryształem przymuskane leży?
I inne niezbadaney natury widziadła
Porządkiem opisując, na pamięci kładła.
Taż ciebie nauczyła niepłonna mistrzyni,
Co człowieka i wielkim i co mądrym czyni:

Ze ani zacność rodu, ani wiele złota,
Ale nad wszystkie skarby szacownieysza cnota,
Czym państwa powstawaią i zacne narody,
Zkąd biorą srogie szwanki i niewrotne szkody?
Co iest prawdziwa wolność, a iako szkaradnie
Burzy nędzną oyczyznę, gdy z kluby wypadnie?
Przyidzie (mówiła) czas ten, ukochana coro!
Gdy się grube Pelasgi na twe pieśni zbiorą:
Gdy lochy opuściwszy i zarosłe gaie,
Wezmą twarzom rozumnym zwykłe obyczaie.
A ty im i napiszesz prawa wyśmienite,
I miasta, i założysz rzeczy-pospolite.
Lecz te dotąd szczęśliwe i groźne sąsiadom
Będą, póki rozpusta nie da mieysca zwadom.
Póki harda niekarność i miłość prywaty,
Nie zbestwi na krew własną spragnione bułaty;
I do spólnych wnętrzności (któż temu uwierzy?)
W bratnich bite kuźnicach groty nie wymierzy.
Ztąd owe krwawe Leuktry i okrutne gony,
Cios ostatni wolności Greckiey u Cherony,
Nastąpią niepochybnie: a co za tym będzie,
Jeden im chytry Filip na grzbietach usiędzie. -
Lecz nim skosztują obcych na karku kaydanow,
Tysiąc w domu napłodzi swawola tyranow;
Którzy zażartey na się dobywaiąc broni,
Siebie i gmin zwiedziony w iedney zgnębią toni,
Bo iako nie tak rychło człowiek życia strada,
Kiedy mu płytki szarpak ciętą ranę zada %

[ocr errors]

Jako gdy ciemna niemoc ślepym ryiąc śladem,
Nie zleczonym napawa wątłe trzewa iadem;
Tak domowe rosterki i zaiadłe zwady
Prędzey zniszczą kray, niżli zawisne sąsiady.
O iakie straty narod nieczułość przywodzi,
Gdy zdolnego ćwiczenia w nim nie biorą młodzi;
A czas marnie styrawszy miedzy fraszek tłumem,
Rządzą potym oyczyznę pychą nie rozumem.
Takowych nauczywszy taiemnic, kazała
Byś uszy łechcąc pieniem, serca prostowała.
Więc iuż miasto piszczałki i wieyskiey fuiary
Dałać z kości słoniowey bardon złoto-gwary;
Z którym kiedyś iuż na doł powracała z gury,
Drażniąc biegłemi palcy odpowiedne sznury;
Zbiegało się co żywo na odgłosy cudne, -
Z wypróchniałych starością dębow chłopstwo brudne;
A słuchając twych pieśni dzicy i okrutni, -
Miękczyli twarde serca wdziękiem tworczey lutni.
Same nawet niezgrabne z głuchych pustyń głazy
Brały kształtow rozlicznych pozorne obrazy:
I to się w słupy tocząc, to w bryły misterne,
Wskakały w mocne twierdze i gmachy obszerne.
Dziwiła się twarz niema: lew z iaskini bieżał,
Niedźwiedż słuchał, wilk u nóg zamyślony leżał: ,
Wiatry cichły szalone; a na słodkie pienie,
Bystrę się zdały cofać do głowy strumienie.
Mało co prawda wskora, wnet z myśli uciecze,
Gdy ią dowcip w powabną postać nieoblecze;

[ocr errors][merged small]
« PoprzedniaDalej »