Obrazy na stronie
PDF

W tey niepewności na cóż się zda troski Więcey pomnażać? póki wyrok Boski, Nie da mi stanąć u śmiertelney mety,

[merged small][ocr errors]

Gdy słodkie w usta likwory bieżą,
Wszystkie starania snem głuchym leżą:
Po cóż przydawać troski i kłopota
Mam do marnego nędzny żywota?

Nie umknę śmierci, bym stokroć prosił,
I ptasze pierze na barkach nosił:
Cóż mi więc nada, kiedy czas płynie,

Błądzić w tey życia marney drobinie?

Naylepsza rada popiiać winem,
Nim się z fatalnym zetknę terminem:
Gdy słodkie w usta likwory bieżą,
Wszystkie starania snem głuchym leżą:

[ocr errors]
[merged small][ocr errors]

•A Gadkie, uczony mistrzu, wymowy
Nie kładź mi więcey do głowy;
Ni figur pięknych, ni sensow ciągłych,
Ni peryodow okrągłych.
Na cóż się przyda taka nauka,
Co próżnych słów tylko szuka?
Naucz mię raczey, iak się nie zmylić,
Gdy przyidzie duszkiem wychylić
Miękkiego Bacha ; iak z upieszczoną
I ucieszyć się Dyoną.
Day, chłopcze, wieniec na móy włos siwy,
Day wody ze źrzodła źywey!
Namieszay z winem, niechay ukoię
Utroskane myśli moie.
Wkrótce mię bryłą narzucisz ziemi
• Z mieszkańcami podziemnemi.
Gdy ma do brzegu deska przypłynie,

Nic po Wenerze i winie.

[ocr errors][ocr errors][ocr errors][ocr errors][merged small][merged small]
[merged small][merged small][ocr errors][ocr errors][merged small][ocr errors][ocr errors]
[merged small][ocr errors][ocr errors][ocr errors][ocr errors][ocr errors]

Ale patrz, proszę, byś mię ogrzewał,
Ust twych lekuchnym westchnieniem:

Bo, niż się kiedy będziesz spodziewał,
Sam stopniesz moim płomieniem.

« PoprzedniaDalej »