Obrazy na stronie
PDF
[ocr errors][merged small][merged small][ocr errors][ocr errors][merged small]
[merged small][merged small][merged small][ocr errors][ocr errors]

Więc, chcąc inne zacząć pienie,
Ledwo całey nie odmienię:
Uderzam w Herkula znoie;
Ona przecie równo swoie.

[ocr errors]
[ocr errors][ocr errors][ocr errors][ocr errors][ocr errors][ocr errors][merged small][ocr errors][ocr errors]
[ocr errors][ocr errors][ocr errors]

W pierwospy same, kiedy dyszel złoty
Toczy się w koło ramienia Booty,
A na podniebiu wszelka dusza żywa .
Słodko spoczywa:
Przydybał ciszkiem do wrot moiey chaty, -
I puka w okno Kupidyn skrzydlaty.
Fuknę: cóż to za mara w nocy chadza,
Spać mi przeszkadza?
Otwórz, zawoła, a nie bóy się proszę,
Bo ciężką mękę od pluty ponoszę;
Nie wiem, iakiey się we mgle trzymać drogi
Chłopiec ubogi. -
Pełen, na taki głos, politowania,
Wstanę natychmiast z moiego posłania;
Drzwi mu otworzę, a zażegszy świecę,
Ognia naniecę.

Był ci to chłopczyk, lecz w odmienney dobie
Nieco od innych: bo miał barki obie
W piorka przybrane, a na boku mały
Kołczan i strzały.
Przymknę go zatym do ognia, i dłonie
Dłoniami tuląc, mróz od niego gonię;
A na ulanych włosach susząc deszcze,

[merged small][ocr errors]
« PoprzedniaDalej »