Obrazy na stronie
PDF

Bo gdy raz porwie czas pędem swych koni,
Już go i bystry Afryk nie dogoni.

[ocr errors]

Co wieczną Parka raz utkała dłonią,
Nie psuie nigdy ani się nakłonią
Wstecz lata, gdy ie wiekow porwie burza.
Szczęśliwy który serca nie zanurza

[ocr errors][merged small][ocr errors][merged small][ocr errors]

Lecz głupia chciwość sama sobie broni
Używać, wszystkim choć wydziera z dłoni.

Chwalę dostatki, które sama cnota nada,
Któremi łacno rozum szafuie i włada;
Które wzrost biorąc nieprzerwany z laty
Załosney nigdy nie doznają straty.

To król, to cesarz u mnie, któremu czy bierze,

Czy daie Bóg opatrzny; zawsze w iedney mierze
Stoiąc, z hoynego nie iest większym datku,
Ani też mnieyszym zostaie w przypadku.

Z lekkich to tylko ludzi żarty sobie próżne

Płocha fortuna stroi; bo rzuciwszy różne
Między nich skarby, ma ztąd śmiech iedyny,
Ze się gmin pusty targa za czupryny.

[ocr errors]

Co ieśli zechce słusznie prace me nagrodzić,
Może w sam dom, byleby bez zazdrości, wchodzić.
Niechay u mego czeladź iey złośliwa

Progów pokoiu nigdy nie przebywa.

Honory, które cnoty w zasługach mi dały;
Skład to cudzego dobra, ieśli będą chciały

Nieba, com trzymał z ich szafunku chętnie,
Oddam następcy memu obojętnie.

[ocr errors]

I com niedawno, nie bez radości ukrytey,
Chodził między tysiącem ludu znakomity;
Jutro sam w tłumie nieznajomy siędę,

[merged small][merged small][ocr errors][ocr errors][merged small][merged small]

N ie zow bogatym tego : Tylerynie,
Któremu strumień czystym złotem płynie,:
I w same domu fortunnego progi •
Hołd niesie drogi:
Którego zdobią herbowne kleynoty,
Którego sława zaprzągłszy woz złoty
Unosi imie, lecąc przez narody

[ocr errors]

Próżno się nędznik z cudzych skarbow chwali. Gdy sam nic nie wart, by wszystkie na szali Włości położył z cetnarami złota, - Będzie gołota. W głowie swey wielki, u innych wzgardzony, Nie zna sam siebie; płonnym napuszony Pochlebstwem gminu, dziwi się marnemu Cieniowi swemu. Porzuć dostatkow świetnych blask nie trwały, $ I puste imie bez prawdziwey chwały: Z samego siebie, ieżeliś cnotliwy; Będziesz szczęśliwy. /

[ocr errors][merged small][merged small]

Jeśli Z3 powodem gminu Dążemy, Delli, do życia terminu,

Błądziemy: bo przykra ścieszka, , Prowadzi w górę, kędy cnota mięszka.

Im się droga zda, bitnieysza Omylnym oczom, tym iest niepewnieysza.

Mało dbay, że wielu błądzi; Bo gminem zwyczay, a nie rozum rządzi. Trafunkiem żyiem na świecie. Idziem gościńcem, ale nie ku mecie, Depcąc ślepo cudze ślady, Gdzie nie rozumney widziem tor gromady, Gdzie boiaźń urazy radzi. Nas, cudzy przykład, nasz, drugich prowadzk Nikt sam sobie złym nie bywa. Nikt sam sobie nie żyie: lecz błędliwa Ma naśladowcow po chwili Kupa, i sama błądząc innych myli. Ja na moim Helikonie Wysoko siedzę, i od głupich stronię: Zkąd rzucaiąc oko wszędy, Widzę postępkow ludzkich grube błędy, Widzę ich żałosne szkody: A z teyże góry, krom wszelkiey przygody, Uczę się rad na ostatku Z cudzych własnego warować przypadku,

« PoprzedniaDalej »